IMG_8702

 

Motorola po wykupieniu firmy przez Google stanęła na nogi, a ich pierwszym owocem, który pojawił się na rynku jest Moto X. Dzisiaj znamy już następce tego modelu, który z pewnością chce zmierzyć się z najlepiej znaną czołówką, czyli takimi urządzeniami jak Samsung Galaxy S5, HTC One (M8), LG G3 czy też testowana niedawno przeze mnie Sony Xperia Z3. Dzisiaj amerykański producent zmienił już właściciela na Lenovo, ale Moto X (2014) to wciąż dzieło współpracy z Google, co widać po wielu aplikacjach z podpisami „Motorola – a Google company”. W takim razie zobaczmy jak sprawdził się ostatni smartfon firmy przed przeprowadzką do Chin.

 

Zestaw

 

Akcesoria i wszelkie dodatki oferowane razem ze smartfonem lub tabletem to coś, co zawsze ma dla mnie ogromne znaczenie. Szczególnie w tym wypadku kiedy mamy do czynienia z topowym urządzeniem, ale niestety tym razem nie jestem w stanie rozpisać się na ten temat. Udostępniony mi egzemplarz, po otworzeniu paczki, dzielił jej przestrzeń jedynie z folią, która go zabezpieczała przed uszkodzeniami. Tym samym z żalem muszę stwierdzić, że nie wiem jak wygląda na żywo pudełko, w którym kupujemy Moto X, a tym bardziej tego co znajdziemy w środku oprócz urządzenia.

 

Budowa

 

IMG_8629

 

Wykorzystane materiały, spasowanie, indywidualizm – tak najlepiej można skwitować flagowy smartfon Motoroli. Pójdźmy po kolei po tych punktach. Na początek tworzywa z jakich Moto X została stworzona. Z przodu ujrzymy szkło Gorilla Glass 3 pokryte warstwą oleofobiczną, która nie dość, że doskonale maskuje ślady odcisków palców – oczywiście nie w 100% – to samo odczucie dotknięcia jest na idealnej granicy pomiędzy szorstkim, a śliskim. Po bokach ujrzymy metalową ramkę, bardzo przyjemną w dotyku, a z tyłu? Do wyboru, do koloru – możemy mieć aluminium, plastik, prawdziwa skóra (tak jak w moim przypadku), a nawet bambus. Wszystko to ze sobą idealnie współgra i nie ma mowy o trzeszczeniu czy innych niechcianych odczuciach. Indywidualizm pokazałem już na przykładzie wyboru dostępnych materiałów, ale do tego dochodzi różnorodność kolorystyczna, a w niektórych krajach nawet dodanie dowolnych ozdób i akcentów (Moto Maker). Całość idealnie leży w dłoni, a spore i wgłębione logo zamieszczone z tyłu sprawia, że ciężko niewłaściwie ułożyć telefon.

 

IMG_8693

 

W takim razie przejdźmy do poszczególnych stron Moto X. Z przodu ujrzymy dużą czarną przestrzeń, która doskonale została zagospodarowana przez 5,2-calowy wyświetlacz. Mam wrażenie, że właśnie ta barwa jest idealna, gdyż biała odmiana uwidoczniłaby wszelkie czujniki i tym samym zepsuła cały wygląd. W oczy rzucają nam się jeszcze srebrne, wystające ponad taflę szkła, metalowe maskownice głośników: do rozmów i multimediów. Tak, nie znajdziemy tu kopii BoomSound czy rozwiązania z Xperii Z3. Mimo to, pojedynczy głośnik w Motoroli jest na tyle dobry jakościowo i po prostu głośny, że stereo z flagowego modelu Sony wypada gorzej. Jednak jest trochę szkoda braku współpracy góry i dołu, gdyż tańsza Moto G (2014) posiada dwa głośniki stereo.

 

IMG_8694

 

Na odwrocie dumnie prezentuje się aluminiowe logo Motoroli zatopione w skórzane plecy, nad którym znajduje się aparat z ciekawie zamieszczonymi diodami LED. Również można po tej stronie ujrzeć dwa mikrofony umieszczone na górze i na dole urządzenia. Kilka osób miało wątpliwości, co do jakości samej skóry, ale po tygodniu testów nie stwierdziłem żadnych zarysowań czy też łuszczenia się. Oprócz tego uważam, że samo logo równie dobrze mogłoby być czytnikiem linii papilarnych, gdyż w to miejsce zawsze trafia nasz palec wskazujący.

 

IMG_8648

 

Poszczególne krawędzie nie są zbytnio zatłoczone, ale to ogromna zaleta pokazująca minimalizm Motoroli. Tak oto po prawej stronie znajdziemy wszystkie fizyczne przyciski, które możemy samym dotykiem rozróżnić. Klawisz służący do blokady urządzenia jest chropowaty – podobnie jak maskownice głośników.

 

IMG_8646

 

Przechodzimy na drugą stronę i oto mamy pustkę. Chwytając urządzenie nic nam nie będzie wbijało się w palce, nie ma też żadnych zbędnych przetłoczeń.

 

IMG_8649

 

Patrząc na Moto X od góry ujrzymy centralnie umieszczone gniazdo słuchawkowe Jack 3.5 mm, z którego wydobywa się dobry dźwięk, ale poznałem już smartfony z lepszymi parametrami audio. Oczywiście nie oznacza to, że Motorola gra przeciętnie, gdyż jako początkujący meloman nie brakowało mi żadnych dźwięków słuchając Moto X połączonego ze słuchawkami Marshalla. Obok tego złącza znalazło się miejsce na tackę na kartę NanoSIM, która po włożeniu minimalnie wgłębia się w stosunku do pozostałej powierzchni i to tak naprawdę jedyna wada całego wykonania flagowego smartfonu Motoroli. Jednak jest to na tyle małe uchybienie, że w żaden sposób nie przeszkadza – wizualnie również.

 

IMG_8647

 

Ostatnia krawędź to miejsce dla gniazda MicroUSB i wszelkich oznaczeń potwierdzających zdobycie odpowiednich certyfikatów. Również doskonale tu widać jak tył Moto X jest zaokrąglony, co dodatkowo sprawia, że smartfon idealnie leży w dłoni.

 

 

Specyfikacja techniczna

 

IMG_8700

 

Przedpremierowe plotki mówiły, że Motorola nie chce gonić konkurencji i nie pojawią się tutaj topowe podzespoły. Rzeczywistość okazała się inna i tak oto na papierze prezentuje się Moto X w tegorocznej odsłonie:

 

  •  5,2-calowy wyświetlacz FullHD AMOLED (424ppi);
  • Snapdragon 801 (MSM8974AC) z 2 GB RAM;
  • 16/32 GB wbudowanej pamięci dla użytkownika;
  • aparaty: 13 MPx i 2 MPx;
  • akumulator o pojemności 2300 mAh;
  • NFC, LTE, WiFi 802.11ac;
  • Android 4.4.4 KitKat;
  • wymiary: 140.8 x 72.4 x 10 mm;
  • waga: 144 g.

 

Jak widać, powyższe dane idealnie wpisują się w konkurencję i tym samym jest to pierwszy w historii smartfon Motoroli wyposażony w wyświetlacz prezentujący obraz w rozdzielczości FullHD. Lepiej późno niż wcale, czyż nie? Mimo wszystko, już na tym etapie widać dwie wady. Pierwszą z nich jest brak slotu na kartę pamięci, a wbudowanej pamięci jest niewiele (dostępne około ~8 GB), więc gdyby nie muzyka w chmurze to mógłbym pożegnać się z wolnym miejscem na dodatkowe dane. Pamiętajmy jednak, że dostępna jest też wersja 32 GB. Drugą bolączką jest mała pojemność akumulatora, a skoro mamy do czynienia z obudową typu unibody to nie możemy myśleć o jego wymianie na większy. Powerbank jest niezbędny. Mimo wszystko trudno nie być zadowolonym z takich parametrów. Niestety, doskonale zdajemy sobie sprawę z tego, że są już lepsze smartfony. Nawet w stajni Motoroli znajdziemy ciekawsze propozycje, ale niestety lub „stety” dostępne jedynie na określonych rynkach. Moto X została w Polsce stosunkowo wysoko wstępnie wyceniona (2300 złotych), co jest zdecydowanie lepszą kwotą w porównaniu do konkurencji. Z pewnością jeszcze rynek to zweryfikuje (i opadnie marża), ale nie można powiedzieć, że Motorola jest droższa od przeciwników.

 

Wyświetlacz

 

IMG_8712

 

Motorola postanowiła zastosować 5,2-calowy panel OLED prezentujący obraz w rozdzielczości FullHD. Tym samym mamy do czynienia z ekranem niepodświetlającym czarnych pikseli, co też w Moto X zostało doskonale wykorzystane przy tworzeniu oprogramowania, ale o tym za chwilę. Sam ekran, jak to OLED (i pokrewne) to przede wszystkim właśnie głęboka czerń i wyraziste kolory, które dla niektórych mogą wydać się po prostu „przesadzone”. Mi jednak przypadły one do gustu, jak i cały wyświetlacz, który pod każdym kątem prezentuje się interesująco. Mimo wszystko, na papierze nie wygląda on najlepiej głównie ze względu na niską jasność, ale w rzeczywistości – pamiętajmy, że mamy jesień – w żadnym wypadku tego nie zauważyłem. Już w recenzji Xperii Z3 pisałem, że rozdzielczość FullHD jest jak najbardziej wystarczająca, a może nawet i przesadzona. W Moto X nie dojrzymy poszczególnych pikseli – trzeba się o to naprawdę postarać – pomimo że mamy do czynienia z matrycą typu PenTile, co już niektórych może odrzucić. Uspokajam, nie ma obaw i – tak jak napisałem wcześniej – jest to bardzo dobry wyświetlacz, na który chętnie się spogląda pomimo że ma swoje wady.

 

 

Akumulator

 

IMG_8716

 

A miało być tak pięknie… Tak najlepiej można zacząć ten akapit po szczerym i obiektywnym wychwalaniu Moto X. Niestety, coś kosztem czegoś. Doskonały design i wykonanie sprawiły, że trzeba zastosować mniejszą baterię, która w przypadku topowego smartfonu Motoroli ma pojemność 2300 mAh, co w porównaniu do znacznie cieńszej Xperii Z3 (7,3 mm, 3100 mAh) jest bardzo słabym wynikiem i to się odczuwa. Normalnie korzystając z telefonu w postaci kilku rozmów telefonicznych oraz pół godziny intensywnej pracy sprawia, że odłączając urządzenie z rana (ok. godziny 7) już po 15 godzinach musiałem szukać ładowarki. Jeżeli postanowimy zagrać w wymagającą grę, słuchając przy tym muzyki i dodatkowo robić przerwy na przeglądanie stron internetowych lub Facebooka, miejmy przy sobie pojemnego powerbanka, gdyż energii zacznie nam bardzo szybko brakować. Motorola jednak zastosowała technologię szybkiego ładowania Qualcomma („Quick Charge”, w 30 min do 60%), do której niestety potrzebujemy specjalnej ładowarki („Motorola Turbo Charger”), a tej nie otrzymałem toteż nie jestem w stanie ocenić działania takiego rozwiązania.

 

 

Aparat

 

IMG_20141121_182740904

 

Skoro już zawiedliśmy się akumulatorem to być może osłodzimy Moto X świetnym aparatem? Niestety, tak nie będzie, gdyż to nie jest najlepsze określenie dla topowego modelu Motoroli w kwestii fotografii. Mimo wszystko zacznijmy od plusów. Ciekawe rozmieszczenie diod LED powoduje bardzo dobre doświetlenie zdjęć w pomieszczeniach, a prędkość ich wykonywania jest zabójcza. Jednak sama jakość i precyzja ustawiania ostrości mogłyby być zdecydowanie lepsze, co najlepiej ocenicie oglądając wykonane przeze mnie fotografie:

 

 

Link do zdjęć w pełnej rozdzielczości: Klik!

 

Oprogramowanie

 

Screenshot_2014-11-17-15-00-21

 

Ok, wystarczy wymieniania minusów Moto X i przejdźmy do tego, co ludzie najbardziej cenią w Motoroli, czyli obsługa systemu Android. Amerykański producent słynie z tego, że w mgnieniu oka aktualizuje swoje modele (niezależnie od półki) i tak też się ostatnio okazało, kiedy to wyprzedzone zostały Nexusy. Tym samym nie musimy się martwić o Lollipopa na Moto X i niedługo powinien pojawić się dla tego smartfonu – już można słyszeć o „Lizaku” dla Verizona. Ja korzystałem z Androida 4.4.4 KitKat standardowo nie posiadający żadnej rozbudowanej nakładki (launcher Google Now), co również wiele osób chwali.

 

Screenshot_2014-11-24-15-35-15

 

To jednak nie oznacza, że Motorola nie dodała nic od siebie. Amerykanie chcieli ułatwić użytkownikom korzystanie z tego urządzenia i tym samym ujrzymy wiele rozbudowanych funkcji głosowych, bogatych w zastosowania gesty, ale zdecydowanie najfajniejszym dodatkiem dla mnie jest „Glance”, czyli aktywny ekran, który wie kiedy podchodzimy do telefonu i na czarnym tle prezentuje ostatnie powiadomienia, godzinę i możliwość odblokowania urządzenia. Jest to niesamowicie wygodne i już brakuje mi tego dodatku. Aktywny ekran w teorii ma zastąpić diodę powiadomień LED, która jednak została ukryta w górnym głośniku i można ją aktywować. Jednak żeby nie było zbyt pięknie to muszą być jakieś wady. Pierwszą jest – niezależna od Motoroli – brak wsparcia Google Now dla polskiego języka. To mnie zmusiło do korzystania ze smartfonu po angielsku, gdyż rozmawianie z Moto X podczas prowadzenia samochodu jest nieocenione. Druga wada to brak takich rzeczy jak sprawne udostępnianie multimediów. To oczywiście tylko przykład, gdyż znajdziemy wiele aplikacji zastępczych w sklepie Play, ale konkurencja już w swojej nakładce takie elementy wprowadza i często działają one lepiej niż to, co znajdziemy w markecie.

 

Screenshot_2014-11-17-16-03-11

 

Oczywiście to, że telefon działa bez zająknięcia, nawet pod obciążeniem to nie tylko zasługa bardzo wydajnych podzespołów, ale również i optymalizacji Motoroli, za którą również chwalony jest ten producent.

 

 

Wydajność

 

IMG_8627

 

Niegdyś wielka, teraz znowu wzbijająca się na szczyty, Motorola uderza w takie smartfony jak Samsung Galaxy S5, Sony Xperia Z3, LG G3 czy też HTC One (M8). Na papierze niczego temu urządzeniu nie brakuje, ale czy we wszelakich testach również będzie tak dobrze? Dodając do tego genialną optymalizację, zobaczmy na nasze nowe wykresy:

 

  • SunSpider 1.0.2 – wykonywanie skryptów w JavaScript – mniej = lepiej
  • Peacekeeper – test uniwersalny, który testuje zarówno JavaScript, jak i HTML – więcej = lepiej
  • Mozilla Kraken 1.1 – wykonywanie skryptów JavaScript, mniej = lepiej
  • Google Octane 2.0 – test uniwersalny, który testuje zarówno JavaScript, jak i HTML – więcej = lepiej

 

  • BaseMark OS II – mierzy wydajność każdej części i uśrednia wynik
  • 3DMark Unlimited – test wydajności w wymagających aplikachach graficznych, gdzie dużo zależy od wydajności samego procesora
  • GeekBench 3 – wydajność procesora w trybie jedno oraz wielo-wątkowym
  • PCMark – mierzy wydajność każdej części i uśrednia wynik
  • Antutu – słynny benchmark którego nie mogło zabraknąć, mierzy wydajność każdej części i uśrednia wynik
  • Linpack – wydajność jednostki zmiennoprzecinkowej procesora w trybie jedno oraz wielo-wątkowym
  • BaseMark X – wydajność układu graficznego w trybie małej i dużej szczegółowości obrazu

 

Trudno było się tego nie spodziewać, ale Moto X jest zdecydowanie najwydajniejszym smartfonem z czołówki. Oczywiście w kilku kwestiach kuleje, które mogą mieć swoje wytłumaczenie. Jednak spójrzmy na to z boku? To są na tyle drobne różnice, że w codziennym użytkowaniu niezauważalne.

 

 

Podsumowanie

 

IMG_8714

 

Co tu dużo mówić, tegoroczna Moto X jest jednym z moich ulubionych smartfonów wszech czasów. Mimo że rzadko byłem skłonny do przyglądania się produktom tej firmy to testowany przeze mnie egzemplarz sprawił, że z pewnością polubiłem Motorolę i wróżę jej sukcesów u boku prężnie rozwijającego się Lenovo. Jednak wróćmy do Moto X, które jest świetnie wykonane, ma genialny system łączący prostotę z najpotrzebniejszymi dodatkami oraz relatywnie wysoką wydajność, co w tej klasie już nie dziwi. Czy wolałbym tę Motorolę od Samsunga, HTC, LG czy też Sony? Oczywiście, ale tutaj duże znaczenie ma dla mnie design, który jednak niewielu znajomych polubiło.

 

Plusy:

 

  • wydajność;
  • prędkość działania;
  • świetne dodatki systemowe od producenta;
  • wykonanie;
  • szybkość aktualizacji.

 

 Minusy:

 

  • brak slotu na kartę pamięci;
  • akumulator jest zdecydowanie za mały;
  • aparat pozostawia wiele do życzenia.
Google News
Obserwuj ANDROID.COM.PL w Google News i bądź zawsze na bieżąco!
Obserwuj

Łukasz Pająk

Wieczny student informatyki, ale już magister inżynier, niedoszły żołnierz, pasjonat mobilnych technologii, motoryzacji i broni, jeden z nielicznych fanów polskiej koszykówki.