[Recenzja] Samsung Galaxy Note 10 – zanotować: więcej baterii!

Kamil Sobczyk Recenzje 2019-12-01

Plusy

  • Poręczność
  • Rysik S Pen
  • Jakość wykonania
  • Aparat

Minusy

  • Bateria!
  • Brak gniazda słuchawkowego (i brak przejściówki w zestawie)
  • Brak slotu na karty SD

Seria Galaxy Note od Samsunga zawsze kojarzyła mi się z trzema rzeczami – po pierwsze rysikiem S Pen, po drugie – najlepszą dostępną specyfikacją i po trzecie – dużymi rozmiarami. Osobiście nigdy nie byłem fanem wielkich smartfonów, dlatego trzeci punkt zawsze blokował mnie przed kupnem Note’a. W tym roku wygląda na to, że Samsung do rysikowej serii chce również przekonać takich ludzi jak ja i zdecydował się wprowadzić dwa rozmiary Note’a. Większy model, czyli Note 10+ zrecenzował już dla Was Łukasz i tekst znajdziecie tutaj, ja natomiast pochyliłem się nad mniejszym z dwóch braci. Dlatego zapraszam Was do mojej recenzji Samsunga Galaxy Note 10.

Recenzja wideo

Zestaw

Czarne pudełko, w którym trafia do nas Note 10’ka, jest bardzo minimalistyczne. Na froncie znajdziemy tylko rysik i napis Note10. Samsung zakłada, że kupujący wiedzą, co kupują, bo nawet nie mamy tutaj nigdzie nazwy tego koreańskiego producenta. Jednak najważniejsze jest to, co znajdziemy w środku, a znajdziemy tam:

  • modułową ładowarkę z zasilaczem 25 W (kabel USB-C – USB-C)
  • dobrze grające słuchawki AKG na USB-C
  • przejściówki: USB-A – USB-C i MicroUSB – USB-C
  • dodatkowe końcówki do S Pena z pincetą, która pozwoli je wymienić

Pierwszym, co może się rzucić w oczy to informacja, że dołączane słuchawki mają złącze USB-C. Dlaczego nie Jack 3,5mm? Nie zdradzę zbyt wiele mówiąc, że niestety, ale Samsung oficjalnie też zrezygnował w swoim telefonie z tego złącza. Dlatego wielkim minusem jest brak przejściówki USB-C – Jack 3,5mm, którą niestety musimy dokupić sobie sami. Podobnie jak nawet najprostsze etui, które mogłoby ochronić nasz nowy telefon. Tego elementu w zestawie od Samsunga też nie znajdziemy.

Budowa

Galaxy Note 10 to chyba pierwszy, od dłuższego czasu, naprawdę poręczny Note. Rozmiarem jest dosłownie o milimetry większy od Samsunga Galaxy S10. Telefonu, który chwaliłem za świetną ergonomię. Podobnie jest i tutaj, telefon pewnie utrzymamy nawet w nie największych dłoniach. Skłamałbym, mówiąc, że sięgnięcie do górnych partii ekranu jest bezproblemowe, ale na pewno jest prostsze niż w większych telefonach. Jest tylko jedna rzecz, przez którą cierpi wygoda użytkowania Note’a 10’ki, jest to umiejscowienie klawiszy głośności i blokady. Znajdują się one po lewej stronie urządzenia, przez co praworęczne osoby mogą mieć problemy z wygodnym ich sięgnięciem podczas normalnego użytkowania. Muszę jednak zaznaczyć, że sytuacja zmienia się, gdy telefon trzymamy w lewej dłoni, żeby pisać rysikiem. Zatem co znajdziemy na krawędziach tego telefonu?

  • góra: tacka na karty SIM, otwór dla głośnika multimedialnego, dodatkowy mikrofon
  • dół: główny mikrofon, złącze USB-C, główny głośnik, rysik S Pen
  • lewa strona: klawisze fizyczne
  • prawa strona: nic

Samsung w końcu zrezygnował z dodatkowego przycisku do wywoływania swojego asystenta – Bixby. Muszę zwrócić uwagę, że przycisk blokady sprawiał wrażenie źle dopasowanego. Jednak nie wiem, czy to tylko przypadłość mojego modelu testowego.

Co do wyglądu i budowy, to Note 10’ka jest klasycznym połączeniem dwóch tafli zakrzywionego szkła, które oddziela aluminiowa ramka. Największą różnicą względem zeszłorocznych Note’ów oraz tegorocznych telefonów z serii S jest ustawienie aparatów. Teraz są one ułożone pionowo, podobnie jak ma to miejsce np. w Huaweiu P30 Pro. Moduł aparatów lekko odstaje ponad obudowę, ale na szczęście telefon na płaskiej powierzchni nie kołysze za mocno nawet podczas notowania. Recenzowałem model o kolorze nazywanym Aura Glow. Cóż ciężko nazwać to kolorem, bo jest to przede wszystkim lustrzana powierzchnia, która odbija światło w sposób przypominający kałużę z plamą benzyny. Ciekawy efekt, choć mi do gustu nie przypadł, ale chyba już zdążyły mi się przejeść wszystkie gradientowe telefony. Ponadto te plecki jak szalone zbierają wszelki brud i odciski palców.

Front tego telefonu to praktycznie sam ekran. Ramki zostały bardzo zminimalizowane, a zakrzywione krawędzie ekranu, tylko potęgują efekt bezramkowości. Jedyne co zakłóca ekran to dziurka na przedni aparat, którą to Samsung umieścił pośrodku górnej krawędzi. Takie umiejscowienie kamerki uważam za lepsze niż róg z tegorocznej serii S, choć do Note’a trudniej znaleźć ciekawą tapetę, która ukryje dziurkę. Ten 6,3 calowy ekran skrywa w sobie jeszcze ultradźwiękowy czytnik linii papilarnych. Który może i nie jest beznadziejny, ale jest wyczuwalnie wolniejszy i mniej dokładny od podobnych czytników, które znajdziemy w nawet ponad 2 razy tańszych telefonach.

Rysik S Pen został zaktualizowany względem poprzedniej wersji. Nadal świetnie sprawdza się do sporządzania notatek, nawet na zablokowanym ekranie. Zawsze zaskakuje mnie to, że aplikacja Samsung Notes potrafi rozpoznać moje paskudne pismo. Nadal przycisk na rysiku pozwoli nam np. na szybkie przełączanie się między ulubionymi piórami, czy zdalne wywołanie migawki aparatu. Nowością w tegorocznym rysiku jest wyposażenie go w czujniki, dzięki czemu rysik wykrywa ruch i można nim machać jak różdżką. Dzięki temu w aplikacji aparatu możemy z oddali przełączać się między trybami, frontową lub tylną kamerą, lub przybliżać czy oddalać obraz. W odtwarzaczach muzyki możemy przełączać utwory, zmieniać głośność lub pauzować muzykę. Ja z tych “machających” opcji nie korzystałem, ale jestem pewien, że znajdą się tacy, którzy po pewnym czasie nie będą mogli sobie bez nich wyobrazić życia.

Specyfikacja techniczna i cena Samsung Galaxy Note 10

Galaxy Note 10 to powinna być najwyższa półka Samsunga pod względem specyfikacji i prawie tak jest. Kiedy różnice między Galaxy S10 a S10+ sprowadzały się do rozmiaru, baterii i jednej dodatkowej przedniej kamerki, tak Note 10’ka względem większego brata ma mniej imponującą specyfikację. Co ważniejsze ma też mniejszą cenę, bo wynosi ona 4149 złotych. Za tę niemałą kwotę dostajemy:

  • 6,3-calowy wyświetlacz Dynamic AMOLED HD+ (19:9, wycięcie na aparat, 2280×1080, 90,9% wypełnienia frontu, 401 ppi, Gorilla Glass 6, HDR10+)
  • układ Exynos 9825
    • GPU: Mali-G76 MP12
  • 8 GB RAM
  • 256 GB wbudowanej pamięci dla użytkownika (UFS 3.0)
  • aparaty:
    • przód: 10 MPx (f/2.2, Dual Pixel PDAF)
    • tył: 12 MPx (f/1.5-2.4, Dual Pixel PDAF, OIS), 12 MPx (f/2.1, PDAF, OIS, teleobiektyw, 2x zoom optyczny), 16 MPx (f/2.2, szerokokątny)
  • akumulator o pojemności 3500mAh (szybkie ładowanie 25 W, bezprzewodowe ładowanie 12 W, ładowanie zwrotne 9 W)
    Bluetooth 5.0, NFC, czytnik linii papilarnych w ekranie, DeX, USB-C (3.1), Dolby Atmos, głośniki stereo, brak gniazda słuchawkowego, certyfikat IP68, S-Pen, Dual SIM
  • Android 9 Pie (One UI 1.5)
  • wymiary: 151 x 71.8 x 7.9 mm
  • waga: 168 g

Jeżeli otworzycie sobie w oknie obok recenzję Łukasza i porównacie specyfikacje Note’a 10’ki i 10’ki plus zauważycie, że jest tutaj skromniej. Największe różnice to rozdzielczość ekranu, opcje pojemności pamięci dla użytkownika (w tym brak obsługi kart SD w mniejszym modelu!) i bateria. Jednak nawet z tymi brakami Note 10 ma specyfikację, która dla wielu będzie bardziej niż wystarczająca.

Wyświetlacz

Samsung króluje pod względem jakości wyświetlaczy i to jest pewne. Nie inaczej jest w zastosowanym panelu Dynamic AMOLED w Galaxy Note 10. Do jakości wyświetlanego obrazu nie można mieć praktycznie żadnych zastrzeżeń. Choć jest jeden element, który część nabywców może odstraszyć. Jest to rozdzielczość ekranu, która w tym modelu to tylko fullHD+. Dziwna decyzja, biorąc pod uwagę to, że zbliżony rozmiarowo S10 mógł pochwalić się 1440p, dopiero mniejszy S10e miał zredukowaną liczbę pikseli. Jednak w moim przypadku nie odczułem w żaden sposób tego mniejszego ppi.

Akumulator

Tego samego nie mogę napisać o ogniwie, które zastosowano w Samsungu Galaxy Note 10. Pojemność 3500mAh to zdecydowanie za mało dla takiego prądożernego urządzenia. Wystarczyła mi ona na śmiesznie krótki czas pracy na baterii. Dotrwanie do końca dnia graniczyło z cudem, chyba że wykręciłem maksymalnie trochę ponad 4h, włączonego ekranu. W porównaniu z innymi dostępnymi obecnie na rynku urządzeniami to jest to żenujący wynik. A jeżeli będziecie chcieli Note’a użyć jako notatnika, to przy ciągłym notowaniu bateria była już na wyczerpaniu po 10h pracy, z czego 6h stanowił włączony ekran. Z tegorocznych flagowych Samsungów ani razu nie testowałem wersji Plus i może to jest powód, dla którego każdy z tych telefonów zawodził mnie pod względem czasu pracy na baterii.

Aparat

Jeżeli mieliście do czynienia z którymkolwiek z tegorocznych Samsungów, to aplikacja aparatu nie będzie dla Was żadnego wyzwania. Nawet jeżeli, nie korzystaliście z żadnych Samsungów, to nie będziecie mieli z nią żadnych problemów. Jest to niesamowicie prosta w obsłudze, przejrzysta i świetnie działająca aplikacja. Samsung oferuje naprawdę dużo trybów fotografowania (tryb nocny zagościł tu na stałe), czy nagrywania filmów (np. zwolnione tempo 960fps, czy rozmycie tła w wideo), ale tez proste rozwiązanie, żeby się w tym gąszczu nie pogubić. Nieużywane tryby można spokojnie ukryć z głównej aplikacji, oprócz głównych, a te pozostawione można ułożyć według własnych preferencji.

Względem wersji Plus Note 10’ka pozbawiony jest czujnika TOF. Nawet bez niego tercet dostępnych aparatów pozwolił uzyskać przyjemne dla oka efektu. Zdjęcia, które ustrzeliłem tym telefonem, najzwyczajniej w świecie mi się podobały. Co najważniejsze efekty są powtarzalne, dzięki czemu nie musiałem pstryknąć aż 10 zdjęć, żeby wybrać choćby jedno ładne. Brak czujnika TOF nie daje się we znaki, bo rozmycie tła przy zdjęciach portretowych to jedne z najbardziej naturalnych, które ostatnio widziałem. Niestety nocą, choć nie jest źle, tak nawet z trybem nocnym Note 10’ka nie króluje.

Zdjęcia główne

Zdjęcia selfie

Filmy

Oprogramowanie i wydajność

Samsung Note 10 dostarczany jest z Androidem 9 na pokładzie i świetną nakładką systemową OneUI w wersji 1.5. Wspominałem o tym już wielokrotnie w poprzednich moich recenzjach, ale uważam OneUI za najlepszą nakładkę w Androidowym świecie. Jest przemyślana i spójna wizualnie. Opcji personalizacji jest multum, a mimo to nie obciąża zanadto telefonu, dzięki czemu wszystko działa szybko i płynnie. A ten wyróżnik serii Note, czyli rysik jest naturalnie wbudowany w system i nie sprawia wrażenia bezsensownej dodatkowej nakładki. Aplikacje od Samsunga sprawiają, że nie poznaję samego siebie. Korzystam z ich aplikacji do kontaktów, wiadomości, kalendarza, budzika, zamiast tak jak zawsze robię instalować Google’owe odpowiedniki. Ponadto implementacja DeX’a, czyli oprogramowania zmieniającego nasz telefon w komputer, teraz pozwala jako ekranu użyć naszego komputera. Jeżeli nie było Wam dane zobaczyć, jak OneUI się prezentuje, zapraszam do poniższych zrzutów ekranów:

Pod względem wydajności Note 10 to bez wątpienia najwyższa półka. Choć wiem, że wielu czytelników wolałaby zobaczyć w Europie wersję ze Snapdragonem zamiast Exynosa, to zapewniam Was – ten procesor jak najbardziej daje radę. Ponadto pamięć w tym telefonie to najnowszy UFS 3.0. Dzięki temu czasy zapisu i odczytu są jeszcze lepsze, a to wpływa na płynność urządzenia. Poniżej możecie zobaczyć wyniki benchmarków:

Galaxy Note10 – bechnmarki
Infogram

Recenzja Samsung Galaxy Note 10 – podsumowanie

Podsumowując, Samsung Galaxy Note 10 jest to świetnie wykonany, płynnie działający, dobrze fotografujący, a do tego naprawdę poręczny smartfon z rysikiem. Jeszcze te małe braki, o których wspominałem, mógłbym mu wybaczyć, tak ten śmiesznie krótki czas pracy na baterii hamuje mnie zarówno przed wydaniem sporej sumki na ten smartfon, jak i spokojnym poleceniem go każdemu. Jeżeli jednak zależy Wam na obsłudze rysika, a nie chcecie mieć przesadnie dużego telefonu, to jest to obecnie jedyna dostępna opcja.

 

Oceniamy poszczególne elementy:

  • Zestaw 8
  • Budowa 9
  • Specyfikacja techniczna 8
  • Wyświetlacz 9
  • Akumulator 4
  • Aparat 9
  • Oprogramowanie 10
  • Wydajność 9

Ocena Android.com.plOgólna ocena Android.com.pl: 8.3







x