[Recenzja] LG V40 ThinQ – świetny smartfon z niezrozumiałymi wadami

Łukasz Pająk Polecane 2019-04-14

Plusy

  • Wykonanie
  • Wyświetlacz
  • Jakość dźwięku
  • Aplikacja aparatu

Minusy

  • Cena
  • Przestarzałe oprogramowanie

Jeszcze kilka lat temu LG stało na szczycie w rozwoju technologicznym. Dzisiaj Koreańczycy wciąż potrafią zaskoczyć nietypowymi rozwiązaniami, ale pod innymi, teoretycznie prozaicznymi kwestiami zostają daleko w tyle. Zdecydowanie jednym z największych problemów są opóźnienia w premierach rynkowych. Trzeba czekać wiele miesięcy na to, aby zaprezentowany model można było kupić. W takim razie, co robią klienci? Niecierpliwi zaglądają do portfolio konkurencji. To samo tyczy się bohatera dzisiejszej recenzji, czyli LG V40 ThinQ. Telefon zaprezentowany w październiku niemalże pół roku później trafił do sprzedaży w Polsce. Ten czas nie poszedł na marne u konkurencji, która wdrożyła już modele z nowej generacji. Jednak czy to oznacza, że nie warto się interesować V40 ThinQ? Nic z tych rzeczy, więc przejdźmy do szczegółów — serdecznie zapraszam do recenzji.

 

Zestaw

V40 ThinQ to dla LG flagowy model. Co prawda zaprezentowano już nowsze propozycje, z lepszymi podzespołami i ciekawszymi rozwiązaniami (patrz: LG G8 ThinQ), ale oczywiście jeszcze czekamy na jego rynkową premierę w naszym kraju. Dlatego zostańmy przy V40 ThinQ, którego możemy kupić w standardowym pudełku w kształcie prostopadłościanu ze zdejmowanym wierzchem.

Pod nim znajdziemy sam telefon, ściereczkę z mikrofibry, kluczyk do tacki na karty SIM i MicroSD oraz oczywiście modułową ładowarkę. Wyjątkowym dodatkiem są słuchawki dokanałowe z pilotem oraz zestawem sylikonów, których jakość muszę określić jako bardzo dobrą. Oczywiście w kontekście zestawów oferowanych przez producenta.

 

Budowa

Seria V w wykonaniu LG rozpoczęła swoje istnienie od charakterystycznego, dodatkowego wyświetlacza. Był to swego rodzaju zalążek tego, co poznaliśmy później, czyli notcha. Dla niektórych może to być naciągany rozwój, ale jedno się nie zmieniło — wykonanie premium. Dla Koreańczyków jakość zastosowanych materiałów, jak i ich spasowanie jest bardzo ważne, a przynajmniej w tej rodzinie. V40 ThinQ nie jest żadnym wyjątkiem, więc spotkamy aluminium i szkło. Takie zestawienie jest standardowe w tej klasie, ale LG poszło o krok dalej, bo smartfon nad wyraz dobrze leży w dłoni i nie wyślizguje się z niej. Dodatkowo matowe, na wpół gradientowe malowanie tylnej części obudowy sprawia, że smartfon praktycznie w ogóle się nie brudzi. To zdecydowanie wyróżnia Koreańczyków na tle konkurencji. Umiejscowienie klawiszy jest poprawne, chociaż przycisk dedykowany Asystentowi Google mógłby zostać lepiej odznaczony — pomyłki przy ściszaniu się zdarzają.

Przód urządzenia zdobi szkło z zakrzywionymi, bocznymi krawędziami. Ramki wokół wyświetlacza są optymalne, a ten ma zadziwiająco niskie wycięcie. W nim znajdziemy podwójny aparat, podstawowe czujniki oraz bardzo dobry głośnik do rozmów.

Tył to ponownie szkło, ale ze wspomnianym, matowym wykończeniem. Nie zabrakło bardzo dobrego czytnika linii papilarnych, podstawowych oznaczeń modelu oraz producenta, a także potrójnego modułu aparatu z dobrą diodą doświetlającą. Obiektywy minimalnie wystają ponad obudowę, ale w żaden sposób nie przeszkadza to w użytkowaniu.

Na poszczególnych krawędziach znajdziemy takie elementy, jak:

  • góra: dodatkowy mikrofon
  • dół: bardzo dobry głośnik, złącze USB-C, mikrofon oraz gniazdo słuchawkowe
  • lewa strona: przyciski od regulacji natężenia dźwięku i Asystenta Google
  • prawa strona: przycisk blokady oraz tacka na karty SIM i MicroSD

Na szczególną uwagę zasługuje głośnik, którym jest tak naprawdę całe urządzenie. Początkowo może się wydawać, że mamy zestaw stereo z głośnikiem do rozmów, ale ten nie służy do multimediów. Za to cała obudowa jest swego rodzaju pudłem rezonansowym. Niesie on dźwięk na tyle donośny, że nawet zasłonięcie głównego głośnika nie wycisza smartfona. Jakość też stoi na wysokim poziomie na tyle, że nawet można doszukiwać się niskich tonów. Jest to idealne dopełnienie budowy LG V40 ThinQ, która jedynie w drobnych kwestiach potrafi irytować. Ok, ale prawie zapomniałem o gnieździe słuchawkowym, które jest bezkonkurencyjne. To zdecydowanie jeden z najlepiej brzmiących smartfonów na rynku.

 

Specyfikacja techniczna i cena LG V40 ThinQ

Jak wspomniałem na samym początku, V40 ThinQ nie jest najmłodszym smartfonem, ale nadal stanowi flagową propozycję firmy. LG długo kazało czekać na ten model. Teoretycznie zostali tylko najbardziej wytrzymali, ale wtedy nadszedł kolejny cios, czyli cena, która wynosi 3600 złotych. W przedsprzedaży oferowano telewizor, co w ogólnym rozrachunku jeszcze dobrze wychodziło. Jednak teraz jest to wręcz niebotyczna kwota za podzespoły z poprzedniej generacji. Za nimi kryje się następująca specyfikacja:

  • 6,4-calowy wyświetlacz P-OLED QuadHD+ (19,5:9, 3120×1440, 537 ppi, 83,6% wypełnienia frontu, Dolby Vision, HDR10, Gorilla Glass5)
  • układ Snapdragon 845
  • 6 GB RAM
  • 128 GB wbudowanej pamięci dla użytkownika (+MicroSD do 512 GB)
  • aparaty:
    • przód: 8 MPx (f/1.9), 5 MPx (f/2.2, szerokokątny)
    • tył: 12 MPx (f/1.5, 3-osiowy OIS, dual pixel PDAF), 12 MPx (f/2.4, teleobiektyw, OIS, PDAF), 16 MPx (f/1.9, szerokokątny)
  • akumulator o pojemności 3300 mAh (Quick Charge 3.0, 18 W, bezprzewodowe ładowanie Qi 10 W)
  • NFC, czytnik linii papilarnych, Bluetooth 5, radio FM, USB-C (2.0), certyfikat IP-68, MIL-STD-810G, DualSIM
  • Android 8.1 Oreo (LG UX 7.1)
  • wymiary: 158,8 x 75,7 x 7,6 mm
  • waga: 169 g

Mimo że mamy do czynienia z zeszłoroczną jednostką obliczeniową, to zdecydowanie jest to smartfon kompletny, któremu nic nie brakuje. Oczywiście w tej cenie oczekujemy już nowej generacji układów scalonych, czytnika linii papilarnych w ekranie czy też najzwyczajniej w świecie więcej pamięci — zarówno tej na pliki, jak i operacyjnej.

 

Wyświetlacz

Wycięcia w wyświetlaczu na ogół nie są dobrze przyjmowane. Jednak już na tyle się do nich przyzwyczailiśmy, że możemy wyróżniać te lepiej, jak i gorzej zaprojektowane. LG V40 ThinQ postawiłbym pośrodku. To zdecydowanie jeden z najniższych notchy, więc dużo nie tracimy, ale za to szeroki. Mimo wszystko możliwości jego dowolnego dostosowania w oprogramowaniu są naprawdę godne podziwu. Podobnie jak sam wyświetlacz P-OLED, który potrafi doskonale ukryć swoje rogi. Wiele certyfikatów zdobytych przez firmę sugeruje, że mamy do czynienia z niesamowitym ekranem, ale aż tak bardzo bym się nie zapędzał.

Fakt faktem, jest to bardzo dobry wyświetlacz pod niemalże każdym względem, ale też są lepsze (patrz: Samsung Galaxy S10+). Mimo wszystko panel V40 ThinQ ustawiłbym w czołówce, jeśli chodzi o ogólną ocenę. Odwzorowanie kolorów, ich głębia, kontrast, ale też jasność — wszystko jest zdecydowanie ponadprzeciętne. Jedyne, co może irytować, to pusty pasek pomiędzy wyświetlaczem a ramkami. Grubości jednego bądź dwóch pikseli, więc naprawdę trzeba się przyjrzeć, żeby go dojrzeć.

 

Akumulator

O ile na razie wiemy, że LG V40 ThinQ jest świetnie wykonany, ma kompletną, choć zeszłoroczną specyfikację i oferuje bardzo dobry wyświetlacz, to tak naprawdę nie znaleźliśmy jeszcze żadnej wady. Dla niektórych może to być akumulator. Pojemność 3300 mAh zestawiona z 6,4-calowym wyświetlaczem to do niedawna standard, ale nowa generacja smartfonów już podniosła ten poziom do około 4000 mAh. Po testach kilku, tegorocznych flagowych modeli to po prostu czuć. Niemniej V40 ThinQ bez problemu wytrzymuje cały dzień pracy. Standardowo odłączając telefon od ładowarki o około 8 rano, około 21 ten prosił o ponowne podłączenie. W tym czasie wyświetlacz był włączony przez niecałe 6 godzin, aby prezentować social media, filmy na YouTubie czy też strony internetowe w Chrome. Praca na pełnych obrotach jest możliwa przez około 4 godziny. Z kolei ładowanie do pełna trwa dwie godziny bez kwadransa (40% w 30 minut). Tyczy się to przewodowych rozwiązań. W momencie, gdy zechcemy korzystać z indukcji, to pełna regeneracja trwa około 3 godziny.

 

Aparat

Aplikacja aparatu od LG to zdecydowanie mój faworyt, jeśli chodzi o kompromis między najbardziej rozbudowaną w funkcje, a ich dostępnością. Koreańczycy nie stawiali na przesuwanie trybów, a na zwykłe przyciski, które są zdecydowanie szybsze i bardziej precyzyjne. Mnogość ustawień też robi wrażenie — szczególnie w przypadku filmów, które zdają się wyróżniać V40 ThinQ na tle konkurencji. Też nie kojarzę żadnego innego telefonu, który tak zachęca do jednoczesnego korzystania z wielu obiektywu.

W zakresie rozdzielczości mamy komplet — włącznie z 4K i 60 FPS. Warto tylko pamiętać, że zwiększona liczba klatek (też w przypadku FullHD) nie pozwala korzystać z szerokokątnego obiektywu. Jakość obrazu jest… bardzo naturalna. Kolorystyka na poniższych fotografiach może momentami wydawać się mdła, ale akurat taka panowała pogoda. Zdecydowanie na plus zaliczam stabilizację obrazu i tempo ustawiania ostrości. Szkoda jedynie, że tak wyraźnie widać na filmach przełączanie się pomiędzy poszczególnymi obiektywami. Za to na plus trzeba uznać tryb AI, który co prawda łagodny, ale bardzo szybko dostosowuje się do panujących warunków.

 

Oprogramowanie i wydajność

LG od lat ulepsza swój interfejs, bez znacznych rewolucji. Dzisiaj przesiadka z takiego G4 na V40 ThinQ nie wiąże się z nauką wszystkiego od nowa. Użytkownicy tego systemu bez problemu się odnajdą, czego nie można się doszukiwać u konkurencji. Przynajmniej nie u wszystkich konkurentów. To oczywiście zaleta, a dodatkowo firma wyposażyła oprogramowanie V40 ThinQ w szereg dodatków, które są naprawdę przydatne. Wspominałem już o sporych możliwościach dostosowania wycięcia w ekranie. To samo tyczy się samego wyświetlacza, jakości dźwięku czy też na przykład ikon. Niestety są też braki. Dla mnie największy wiąże się z gestami, których po prostu nie ma.

Nakładka LG kryje pod sobą Androida 8.1 Oreo, co jest kolejnym ciosem wymierzonym przez Koreańczyków samym sobie. Nie dość, że V40 ThinQ zdecydowanie się spóźnił, to na dzień dobry oferuje przestarzałe oprogramowanie. W tej klasie, na tym etapie jest to bardzo odczuwalna wada. Na szczęście Oreo zostało bardzo dobrze zestrojone i w żaden sposób na co dzień nie irytuje. W końcu to flagowy model i zeszłoroczne podzespoły ot tak nie straciły swojej mocy.

Copy: Redmi Note 7 – recenzja Android.com.pl
Infogram

Im wyższy wynik, tym lepszy.

 

Recenzja LG V40 ThinQ – podsumowanie

Naprawdę dawno nie miałem do czynienia ze smartfonami LG na dłużej niż kilka godzin. Dlatego przygoda z V40 ThinQ była dla mnie ciekawa. Ponownie przekonałem się, że jeśli Koreańczycy na czymś się skupiają, to im to wychodzi. Niestety przez własne, niezrozumiałe decyzje, ich smartfony po prostu nie mogą się dobrze sprzedawać. Spóźnione premiery rynkowe, nieaktualne oprogramowanie, a do tego wysokie ceny — przecież to nie są błędy konstrukcyjne. Pomijając te kwestie, dostajemy pełnoprawnego flagowca, który oferuje świetną jakość dźwięku, świetne wykonanie i naprawdę atrakcyjny wyświetlacz. LG nadal potrafi robić bardzo dobre telefony i V40 ThinQ jest tego doskonałem przykładem. Tylko pojawiają się wspomniane wyżej „ale”…

Oceniamy poszczególne elementy:

  • Zestaw 8
  • Budowa 8
  • Specyfikacja techniczna 8
  • Wyświetlacz 8
  • Akumulator 7
  • Aparat 8
  • Oprogramowanie 8
  • Wydajność 9

Ocena Android.com.plOgólna ocena Android.com.pl: 8







x