Smartwatche potrafią być bardzo tanie i kosztować 200-300 złotych. Topowe propozycje mogą kosztować nawet 10x tyle, ale sky is the limit. Inteligentne zegarki coraz częściej uważane są za premium i nawiązują do swoich klasycznych odmian. Szczególnie w momencie, gdy pojawia się marka uznawana za luksusową. Do takiej niewątpliwie należy Bugatti, które doskonale znamy z produkcji nie tylko sportowych, ale jednocześnie luksusowych samochodów dla najbogatszych na świecie. Teraz logo francuskiej marki znajdziemy na smartwatchach.

Bugatti i VIITA stworzyli trzy drogie smartwatche

Bugatti postanowiło rozpocząć współpracę z firmą VIITA, czego efektem są trzy smartwatche, które mają łączyć wyjątkowe wykonanie i nowoczesną technologię. Nazwy zegarków nawiązują do marek wykorzystywanych przez Bugatti, czyli mamy do czynienia z Pur Sport, Le Noire i Divo. Różnice pomiędzy nimi sprowadzają się w głównej mierze do wyglądu. Tak to każdy oferuje w sumie 90 trybów sportowych, zestaw czujników na czele z modułem GPS. Widoczne, podwójne sensory od pulsometru pozwalają mierzyć nie tylko puls, ale także jego zmienność. Kwestie techniczne domykają akumulator o pojemności 445 mAh oraz wyświetlacz OLED o rozdzielczości 390×390. Przechodząc do wykonania, ten ostatni jest chroniony szafirowym szkłem. Ramki zostały stworzone z ceramiki, aby od wewnątrz łączyć się z tytanową pokrywą. W przypadku paska mówimy o gumie i ponownie tytanie w zależności od potrzeb odbiorcy.

Zobacz też: Czyżby szykował się powrót sterowców? Jednak ich rola ma być zupełnie inna.

Naturalnie smartwatche Bugatti nie mogą być tanie, ale z drugiej strony nie są przesadnie drogie. W końcu 899 funtów (~4700 złotych) to cena, którą możemy zapłacić także za topową wersję Apple Watch 6. Tylko wtedy nie otrzymujemy 5-letniej gwarancji, na którą możemy liczyć w przypadku tytułowego akcesorium.

Źródło: Gizmochina

Google News
Obserwuj ANDROID.COM.PL w Google News i bądź zawsze na bieżąco!
Obserwuj

Łukasz Pająk

Wieczny student informatyki, ale już magister inżynier, niedoszły żołnierz, pasjonat mobilnych technologii, motoryzacji i broni, jeden z nielicznych fanów polskiej koszykówki.