Banknot 100 złotych wystaje z wlotu bankomatu, prowadzonego przez banki.

Banki masowo podnoszą ceny usług. To walka z gotówką, bankomatami i kolejny etap przejścia na pieniądz cyfrowy

4 minuty czytania
Komentarze

Banki nie mają w Polsce lekko. Unia Europejska narzuca na nie regulacje przeciwdziałające praniu brudnych pieniędzy. Zarządcy bankomatów nie są lepsi, bo zachęcają przeciętnych Nowaków i Kowalskich do wypłat gotówki, generując kolejne koszta. Na kogo więc je przerzucić? Oczywiście, że na klienta, który śmie w 2024 roku korzystać z gotówki.

Banki zaskakują klientów nowymi opłatami

Trzy bankomaty Eurocash z niebiesko-żółtym brandingiem w pomieszczeniu, obok kosz na śmieci.
Fot. krzysztof12 / DepositPhotos

Najbardziej swoich klientów niewątpliwie zaskoczył mBank, który obarczył wypłaty BLIK dodatkową opłatą. Gdyby tego było mało, firma wyłącza ze swojej sieci bankomaty Euronet oraz Santander, przez co za wypłatę gotówki z tych maszyn klienci zapłacą prowizję. 5 złotych w przypadku transakcji przez Euronet oraz 3,5% transakcji w Santander, lecz nie mniej niż 5 złotych. Jednak żeby być uczciwym, takie opłaty za wypłaty z innych bankomatów wprowadzili też ING, Pekao czy też Bank Millenium.

Inny przykład pochodzi z BNP Paribas, gdzie od kwietnia 2024 r. wzrasta opłata za prowadzenie Konta Otwartego dla Ciebie o 2,5 złotego. Płatności można uniknąć, logując się przynajmniej raz do aplikacji mobilnej lub bankowości internetowej.

Jak donosi serwis Money.pl. mBank twierdzi, że powodem wprowadzenia tych zmian są m.in. rosnące koszty obsługi klientów o ok. 19% względem poprzedniego roku, mające związek ze wzrostem cen towarów i usług w ostatnich dwóch latach. Rozumiecie, tzw. inflacyjne perpetuum mobile. Drugim powodem jest jednak, tak jak choćby w przypadku BNP Paribas, chęć przekierowania klientów na inne usługi, które nie wymagają obrotu gotówki.

Gotówka irytuje banki tak, jak Unia Europejska

Zbliżenie na stertę polskich banknotów o nominale 200 złotych.
fot. _Alicja_ / Pixabay

Obecna sytuacja to mocna przepychanka między bankami, zarządcami bankomatów oraz Unią Europejską. Bruksela chce ograniczyć płatności gotówkowe do 10 tys. euro, bo i należy przeciwdziałać praniu brudnych pieniędzy. Związane z tymi działaniami obowiązki już psują bankom, także w Polsce, sporo krwi, generując dodatkowe koszty obsługi klienta. Potwierdzają to również analitycy bankowi.

Podwyżki mają na celu przekierowanie klienta do tańszych kanałów obsługi. Są pochodną zmian w prawie, które powodują wzrost kosztów obsługi gotówki.

Główną przyczyną podwyżek opłat i prowizji są regulacje unijne, które nakładają na banki kosztowny obowiązki weryfikacji klientów i przeciwdziałania praniu pieniędzy w przypadku obrotu gotówkowego.

Banki muszą wykonać wiele czynności nawet przy niewielkich kwotach. Przepisy są surowe i tak skonstruowane, aby zachęcały klientów do obrotu gotówkowego. Oczywiście ze szkodą dla klientów, którzy powinni mieć wybór.

Michał Sobolewski, Dom Maklerski BOŚ, wypowiedź dla Money.pl

A to nie jest przecież tak, że bankom pieniędzy brakuje. Firmy nie narzekają na brak przychodów odsetkowych. Jak zauważają eksperci, szykują się w tym kontekście gorsze czasy, dlatego banki szukają pola do zwiększenia swoich przychodów w postaci dodatkowych opłat.

Banki minęły szczyt przychodów odsetkowych. Spodziewają się spadku oprocentowania, ale też mocno rosną im koszty działalności – rocznie nawet po 20 proc. i więcej. Szykując się na gorsze czasy, już teraz chcą zwiększyć przychody prowizyjne.

Krzysztof Bachta, prezes funduszu 4growth VC, wypowiedź dla Money.pl

Jedno więc się nie zmienia. Korporacje jak zwykle sobie jakoś poradzą, a najwięcej zapłacą ci, którym gotówka jest bliżej serca niż płatności kartą lub BLIK-iem. Osoby płacące pieniądzem cyfrowym mogą spać spokojnie, bo ich działanie jest wręcz coraz częściej pożądane.

Źródło: Money.pl

Zdjęcie otwierające: jarmoluk / Pixabay

Część odnośników to linki afiliacyjne lub linki do ofert naszych partnerów. Po kliknięciu możesz zapoznać się z ceną i dostępnością wybranego przez nas produktu – nie ponosisz żadnych kosztów, a jednocześnie wspierasz niezależność zespołu redakcyjnego.