Temat ACTA2 był bardzo głośny 2-3 lata temu, kiedy to Unia Europejska pracowała nad uchwaleniem tych dyrektyw. W ostatnim czasie wielu zastanawiało się, gdzie podziały się te skrajnie niekorzystne dla internautów przepisy. Okazuje się, że nasz rząd po prostu je zignorował.

Czym jest ACTA2?

UE chce usuwania treści terrorystycznych w godzinę

Dyrektywa o prawach autorskich zwana ACTA2 została uchwalona w 2019 roku. Szczególne kontrowersje wywołały dwa artykuły – jeden wprowadza prewencyjną kontrolę treści publikowanych przez internautów (często określana cenzurą), druga wprowadza konieczność pobierania podatku od publikowanych linków. Nowe przepisy zmieniają także podejście do praw autorskich, niedozwolone byłoby np. wykorzystanie znalezionego w sieci zdjęcia do zrobienia mema, problemem byłoby nawet prawo cytatu. Wdrożenie ACTA2 mogłoby uśmiercić wszelkie fora internetowe i agregatory treści pokroju Google News, wycofanie się z europy zapowiedział także YouTube.

Czas minął i… cisza?

Wszystkie kraje członkowskie Unii Europejskiej musiały wdrożyć kontrowersyjne przepisy do swojego prawa w ciągu dwóch lat, a dokładniej do 7 czerwca 2021 roku. Wyznaczony termin minął i nic się nie stało, nadal korzystamy z Internetu na starych zasadach. Czy to oznacza, że nie było się czego bać? Nie do końca, ponieważ Polska po prostu nie wdrożyła tych przepisów. Co ciekawe, tak samo zrobiły także 22 inne państwa członkowskie UE. Przepisy wprowadziły tylko 4 państwa – Niemcy, Węgry, Malta i Holandia.

Komisja Europejska nie odpuszcza

Oczywiście Komisja Europejska nie zamierza odpuścić. Wszystkie 23 państwa, które nie wdrożyły ACTA2 zostały wezwane do złożenia wyjaśnień i oczywiście wdrożenia przepisów. KE będzie czekała na nie przez 2 miesiące. W razie braku odpowiedzi kolejnym krokiem będzie wydanie oficjalnego ostrzeżenia, a następnie skierowanie sprawy do sądu UE.

Zobacz też: Facebook zbanował lidera StopACTA2, powodów oczywiście brak

Czy Polska powstrzyma ACTA2?

Na chwilę obecną polski rząd nie przedstawił nawet projektu ustawy wdrażającej ACTA2. Wiele wskazuje na to, że nie zrobiono w tym celu absolutnie nic. 2 lata temu Jarosław Kaczyński zapowiedział, że ACTA2 zostanie wdrożone tak, aby wolność w sieci nie była zagrożona. Na chwilę obecną trzeba przyznać, że dotrzymał słowa, choć chyba nikt nie interpretował tych słów w taki sposób. W tamtym czasie polski rząd zaskarżył dyrektywę do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Podstawowym problemem, na który zwracano wówczas uwagę był fakt, że wyrok TSUE miał pojawić się już po terminie wdrożenia ACTA2 przez państwa członkowskie. Być może zignorowanie wspomnianego wcześniej terminu było celowym zagraniem rządu, aby nawet na chwilę nie wprowadzić kontrowersyjnych przepisów. Oczywiście aby tak się stało, finalnie potrzebne jest pozytywne rozpatrzenie skargi przez TSUE, a tego nie możemy być pewni. Trzeba też pamiętać, że zaskarżony został tylko mechanizm kontroli prewencyjnej, który jest niezgodny z polską konstytucją i traktatami UE. TSUE nie zajmuje się np. kwestią podatku od linków.

Google News
Obserwuj ANDROID.COM.PL w Google News i bądź zawsze na bieżąco!
Obserwuj

Adrian Celej

Fan nowych technologii, Androida i Linuksa. W wolnych chwilach także elektronik-amator.