Czy Android One to faktycznie powód do dumy? Okazuje się, że są problemy

Łukasz Pająk Artykuły 2018-05-20

Zacznijmy od tego, czym tak naprawdę jest Android One? To seria, która początkowo została stworzona przez Google, aby to Amerykanie zajmowali się aktualizacjami poszczególnych modeli. Tymi modelami były możliwie najtańsze propozycje, dedykowane krajom wschodzącym pokroju Indii i Brazylii. Ich największym wyróżnikiem był właśnie czysty Robocik, który pozwalał na dbanie o wsparcie przez jego wydawcę.

Z czasem o tej rodzinie zapomniano. Co prawda Google wciąż pokazywało, że można szybko aktualizować poszczególne smartfony, ale nowe przestały się pojawiać. Wszystko się zmieniło w zeszłym roku, gdy na rynku zawitały takie telefony, jak Xiaomi Mi A1 czy też specjalna odmiana Motoroli Moto X4. Dzisiaj większość tegorocznych nowości Nokii należy do rodziny Android One.  Wszyscy liczyli w zeszłym roku, że to oznacza rewolucję Androida, czyli platformy, której największym problemem jest fragmentacja. Już nie tylko Pixele miały chwalić się szybkimi aktualizacjami i aktualnymi zabezpieczeniami. Jednak z czasem zaczęły pojawiać się pewne niedogodności.

 

Xiaomi potwierdziło, że nie będzie tak pięknie

Xiaomi Mi A1

Otóż Mi A1, czyli pierwszy taki głośny smartfon z Android One, nie do końca korzysta z czystego systemu. Niektóre aplikacje, w tym cały aparat, wciąż ma związek z MIUI. Google odsunęło się od wsparcia systemu aktualizacji, więc ten proces ponownie przeszedł na barki producentów. To nie mogło zwiastować nic dobrego. Pojawił się Android Oreo, ale Mi A1 musiał bardzo długo czekać na ten system w stosunku do chociażby Pixeli. Nawet inni producenci, który obcy jest program Android One, byli szybsi. W takim razie, gdzie ta zaleta? Fakt, Xiaomi – jak na siebie – bardzo szybko wydało nowy system na swój model. Podobnie wygląda sytuacja z innymi modelami.

 

Nokia wcale nie jest lepsza…

To Finowie są na celowniku fanów szybkich aktualizacji, którzy chcą coś innego, niż Pixela. Dotychczas firma bardzo dobrze radzi sobie z wydawaniem nowych wersji oprogramowania. Nawet w przypadku paczek bezpieczeństwa mogliśmy chwalić Finów. Jednak obecnie bardzo wychwalana jest Nokia 7 Plus, która oferuje wiele za stosunkowo niewiele. Poszczególni użytkownicy zaczęli zwracać uwagę na to, że z Android One to on niewiele ma wspólnego. Otóż okazuje się, że w niektórych – mogłoby się wydawać kluczowych – regionach jeszcze nie pojawiła się aktualizacja do Androida 8.1 Oreo. Podobnie wygląda sytuacja z zabezpieczeniami, które w niektórych wypadkach datowane są na… styczeń lub luty.

Zobacz też: Czy na pewno notch jest taki zły? LG może świętować, dzięki niemu między innymi.

Oczywiście wciąż pojawiają się kwestie regionalne, odpowiednich certyfikacji, jak i samych operatorów. Jednak doskonale wiemy, że niektórzy – patrz Apple – są w stanie sobie z tym poradzić. Dlatego Android One możemy chwalić za „czystość”, ale niekoniecznie aktualizacje, bo w tej kwestii są lepsi i nie muszą chwalić się żadną przynależnością do poszczególnych rodzin. Chociaż wciąż mam nadzieję, że to się kiedyś zmieni… Jednak nadzieja matką…

 

źródło: Reddit





x