[Przeciek] Polscy importerzy mają ogromne problemy z certyfikacją GMS

Adrian Celej Newsy 2017-04-23

Certyfikacja smartfonów z Androidem powoli staje się faktem. Niestety, proces okazuje się bardziej skomplikowany niż mogło się to wcześniej wydawać.

O co chodzi?

Śmieciowe smartfony i legendarne „mulenie” stały się zmorą Androida. Nie ma w tym nic dziwnego, jeszcze rok temu mogliśmy kupić urządzenia wyposażone w 256 MB RAM lub jednordzeniowy procesor. Przez lata powstał bałagan, nad którym nikt nie panował a dla wielu był to ogromny biznes. Sytuację zmieniło Google zmuszając producentów do obowiązkowej certyfikacji urządzeń. Proces ma na celu przetestowanie stabilności systemu i aplikacji wchodzących w paczkę gapps. Wieszczono szybki upadek polskich firm zajmujących się importem elektroniki z Chin. Jak się okazuje sytuacja od środka wygląda nieco inaczej…

…ale nadal jest źle

Faktycznie wszystkie nowe telefony są testowane przez Google. Koszt pojedynczego testu niezależnie od wyniku to 25 tysięcy dolarów. W przypadku pewnej polskiej firmy żaden telefon nie przeszedł pomyślnie testów za pierwszym razem. Oczywiście za n-tym razem udaje się zdobyć potrzebny certyfikat. Według informatora każda sztuka bez certyfikacji oznacza karę w wysokości 100 tysięcy złotych. Nie ma również możliwości dłuższej sprzedaży jednego urządzenia, ponieważ chińskie fabryki szybko zamykają produkcję konkretnych modeli.

Wniosek?

Problem faktycznie istnieje i Google skutecznie z nim walczy. Jakie będą skutki? Bez wątpienia z rynku znikną urządzenia nie nadające się do użytku. Z drugiej strony mamy ogromne koszty, które pokryją konsumenci. W najczarniejszym scenariuszu chińskie telefony od polskich importerów zrównają się ceną z np. masowo sprzedawanymi Samsungami. Cóż, za jakość się płaci…

Ze względu na anonimowość nie możemy podać nazwy omawianej firmy.



  • Łukasz

    Mój HTC ONE M8 z AICP 12.1 też nie ma certyfikatu. Ciekawe czy to HTC, AICP czy Google dało dupy, że go nie ma? 🙂

  • Marx

    #nikogo

    Chiński crap w postaci Gocleverów czy Krugerów będzie droższy (nikt nie kupi), albo może w końcu przyłożą się do softwaru, bo póki co to jest dramat. Nie dość że czysty Android, więc żadnych nakładów na swoje nakładki nie ma, to masa błędów – nie wszystko przetłumaczone, brak aktualizacji, błędu podczas działania, support zerowy.

  • stark2991

    Ciekaw jestem jakie urządzenia nie przechodziły certyfikacji – co było powodem? Jak udało się uzyskać certyfikat za którymś razem? Czy to oznacza że znikną low-endy czy tylko to że firmy będą lepiej optymalizować soft?

    • Adrian Celej

      Powodów i konkretnych urządzeń nie znam. Soft był poprawiany i dzięki temu udawało się w końcu dostać certyfikat. Jeśli już to będą lepiej optymalizować soft.

  • Krzysztofsf

    Certyfikatu w Umi Super brak. Ciekawe jak kolejne smartfony tego producenta?
    Xiaomi Mi 5s Plus – certyfikowany.

  • May Czos

    Żeby jeszcze tak się wzięli za optymalizacje apek w sklepie bo to co wyprawiają Facebook czy Snapchat woła o pomstę do nieba,

  • Hm, zdecyduj się o czym piszesz. Co ma polski importer do certyfikatu google, który zależny jest od współpracy marki z producentem? Oraz ostatecznie, co ma certyfikat do tego, że urządzenie będzie dostępne na rynku? Kto nałoży karę za brak certyfikacji? Google? Niby dlaczego, skoro Android jest oprogramowaniem Open Source…?

    • Adrian Celej

      Android jest oprogramowaniem Open Source, ale paczka gapps już nie.
      Importer sam załatwia certyfikaty na swoje urządzenia. Co w tym dziwnego?
      Urządzenia bez certyfikatu nie mogą być sprzedawane z usługami Google.

    • stark2991

      Importer to chyba tutaj po prostu polska firma, która branduje telefony z Chin jako swoje (np Kruger&Matz)

  • squall0

    Nurtuje mnie jedno pytanie: jak ma się certyfikat GMS do OpenGapps?

    • Adrian Celej

      I to jest ciekawe pytanie. Podejrzewam że custom romy są ignorowane. Skoro ktoś instaluje OpenGapps, to miał już wcześniej (prawdopodobnie) certyfikowany system.

      • squall0

        Starałem się poszukać informacji na ten temat. Wydaje się, że ten certyfikat to bardziej straszak dla producentów słuchawek – nie na ich użytkowników. Jeżeli telefon wyjdzie na rynek bez certyfikatu, lecz z Gappsami to Google będzie mógł sądownie zbombardować taką firmę za złamanie swojej licencji. Jeżeli zainstalujesz aplikacje Google’a na swoim telefonie na własne potrzeby, to prawdopodobnie jest to OK. Nie wiem jednak jak się ma do tej tezy stwierdzenie, że mogę nie otrzymywać aktualizacji :/

        • Adrian Celej

          Mam dokładnie to samo zdanie.
          Akurat ten rzekomy brak aktualizacji to już chyba tylko straszak.

          • squall0

            Być może ten zapis jest na wypadek używania „lewych” klientów Play Store’a. Załóżmy, że producent słuchawki z Androidem nie przejdzie certyfikacji i nie chce wchodzić w sądowe batalie, które przegra. W takiej sytuacji mógłby stworzyć własnego klienta Play Store’a, który służby do ściągnięcia aktualizacji i pozostałych Gappsów. W takiej sytuacji, Google mógłby hipotetycznie odcinać te pseudo-klienty od dostępu do swoich zasobów. Ale to tylko moja teoria, która teraz mi wpadła do głowy 🙂 Trzeba by było kogoś z Google’a spytać 😀

          • Adrian Celej

            Odcięcie takiego klienta jest niemal pewne. Prawdopodobnie wogóle nie przewidują możliwości korzystania ze sklepu za pomocą lewych klientów i wszystko jest szyfrowane.

  • GieKa

    Za co ma być ta kara 100 tys? Brak certyfikatu GSM oznacza tylko to że nie można na nim instalować aplikacji Google z Google Play na czele.

    • Adrian Celej

      Jak widać wypuszczanie na rynek telefonu wyposażonego w usługi Google bez certyfikatu GMS jest niezgodne z licencją.

      • GieKa

        To tylko czekać jak Chińczycy (/polscy producenci) zaczną wypuszczać smartfony z zamiennikami aplikacji Google. MIUI, YunOS i jeszcze ktoś tam już mają swoje sklepy dla Chińczyków. Zrobią wersje międzynarodowe i skubną Google. 🙂 Albo polscy producenci przerzucą się na Windows Cloud. Tablety które sprzedają są głównie z Windows ew. Windows + Android.

        • Adrian Celej

          A jak myślisz – kupi ktoś telefon, na którym nie działa Sklep Play, Hangouts (niektórzy używają), GMaps, Chrome (synchronizacja), YouTube (w chinach nie ma) i Snapchat? Był już jeden taki, co chciał wyrwać Androida od Google. Teraz już chyba nie chce.

  • Robert

    Mam 8 rdzeni, 3gb Ramu i najnowsze miui ale przez roota i fakt że sam sobie wgralem system oznaczenie że mój tel nie przeszedl certyfikacji…. Bez sensu ta certyfikacja

    • A przypadkiem nie dlatego, że twój telefon jest sprzed wprowadzenia wymogu certyfikacji?

      • stark2991

        Większość telefonów „sprzed” dostała certyfikat

      • Robert

        Wcześniej miałem certyfikat, a teraz nie mam. Mimo że nowy Rom jest dużo lepiej zoptymalizowany. Na razie jest ok. Martwi mnie tylko to że mogą mi teraz zablokowac aktualizacje gappsow

  • maxprzemo

    „”Według informatora każda sztuka bez certyfikacji oznacza karę w wysokości 100 tysięcy złotych””
    Ciekawe jak Google zamierza ściągać te kary z Chińskich producentów podróbek telefonów 🙂

    Ta zakładka w sklepie Play „Certyfikacja urządzenia” to nie oznacza też stanu SafetyNet ?

    • Pedro B

      Google nic nie musi ściągać, da bana tej firmie jak nie zapłaci i aplikacje z Google Play sobię już nie ściągnie.

    • Adrian Celej

      A po co ścigać chińczyków, skoro można ukarać polskiego importera? Takie firmy łatwiej dorwać.

      • May Czos

        Bo Polski importer sprzedaje telefony pod swoją nazwą, on za nie odpowiada. Chińczyk jest tylko wytwórcą.

      • Martina Neumayer

        Nie tylko Chińczyków. Niektóre urządzenia flagowych firm także nie mają cert’a. LG – niektóre serie G3 go nie posiadają na przykład. To samo Samsung ze swoim nowym S8. Taką „bezcertową” G3 mam właśnie w dłoni. Sprawdziłam i nie ma.

        • Adrian Celej

          W przypadku G3 to możliwe, kiedyś certyfikat nie był wymagany. Pamiętam ten telefon, prawdopodobnie i tak by go nie dostał 😉

          • Martina Neumayer

            Dostał. Druga sztuka leżąca obok tej pierwszej już go ma. Z resztą ta cała certyfikacja jest o kant tyłka rozbić – można jej brak obejść w moment. Jeśli jest odblokowany boot, to wystarczy root fonika magiskiem, potem „hide magisk”, następnie czyszczenie danych w Play Store i reboot. Buums.. nagle fonik automagicznie dostaje certa 😉

          • Adrian Celej

            To że można oszukać aplikację to kompletnie inna kwestia. To już sprawa biznesowa, jeśli jakaś firma coś takiego zrobi, to będzie miała naprawdę duże problemy. Tak duże, że chyba lepiej będzie po cichu zwinąć biznes i zacząć od nowa.

          • Martina Neumayer

            Nie chodzi o oszukanie, a o ogólną implementację systemu certów. Po diabła to komu, skoro można obejść na przysłowiowy „pierdyliard” sposobów? Nie ma żadnego kompletnie anti-tamperingu plików certa, a całe sprawdzanie sprowadza się do testu flagi w kilku string’ach zaszytych w samej apk sklepu. Druga kwestia, to to co wspomniałam wcześniej: brak spójności – jedna seria ma, druga nie, a trzeciej jeszcze, certy znikają, albo się pojawiają same. Ot tak, bo mają humorek 😉 No i jak tu traktować coś takiego poważnie? Śmiechem ich zabić to mało. Firmy, które jakieś tam kary niby podostawały, powinny ich zlać potężnie. Z resztą, gapps’y to żaden mus, można z powodzeniem używać fonika i bez nich. Sama kiedyś ot tak dla zaspokojenia mojej babskiej ciekawości zrobiłam taki numer. I powiem z ręką na sercu, że urządzenie działało zadziwiająco lekko, sprawnie i bezproblemowo. A z tym blokowaniem dostępu do GP dla innych (nie nielegalnych) apek to także jakieś mało realne mrzonki. Rynek i wnerwieni userzy by ich zjedli na śniadanie z kopytami. A do tego musieliby mocno przerobić już istniejące api, albo stworzyć nowe od podstaw, a na to to nawet gugiel się nie szarpnie. Zbyt wielkie koszta, za dużo czasu itd. Niech oni się lepiej wezmą za problemy z fragmentacją systemu, bo można kręćka i szału chwilami dostać. I za ogarnięcie porządnie w/w certyfikowania. A najlepiej wsadziliby toto w system, zamiast w apkę i byłoby po sprawie.
            A tak przy okazji, to zastanowiło mnie jedno.. Od jakiegoś czasu poziom programistyczny – mam na myśli jakość kodu – spadł guglowi naprawdę mocno. Jeszcze kilka lat wstecz i takie wpadziochy jak dziś mają miejsce, nie byłby do pomyślenia. Strasznie zeszli z tym na psy.

        • dzidch

          tyle że S8 ma certyfikat

          • Martina Neumayer

            Tak samo jak w przypadku lg, nie każdy egzemplarz ma.

  • Miki Gry

    Już widzę MyPhona z biedronki z 1,5gb ramu (wtedy raczej przejdzie certyfikację) , 4 rdzeniowym MTKiem , 8gb pamięci wewnętrznej i ceną 1200zł 😛