ANDROID.COM.PL – społeczność entuzjastów technologii

Recenzja Doogee D11 – jak dobry jest smartwatch za niecałe 300 złotych?

Autor: Jolanta Szczepaniak Kategoria: Technologia

Doogee jest chińską firmą, która skupia się głównie na segmencie wzmocnionych smartfonów. Ale rynek inteligentnych zegarków kusi chyba każdego producenta – zwłaszcza, że użytkownicy naprawdę polubili się z gadżetami typu wearable. Doogee D11 nie jest oczywiście pierwszym modelem w portfolio producenta, ale jednym z nowszych. Co oferuje, ile kosztuje i jak sprawdza się na co dzień?

Zalety

  • oryginalny design i jakość wykonania
  • wygodne silikonowe paski, które łatwo wymienić
  • wodoszczelność
  • możliwość wykonywania i odbierania połączeń
  • masa trybów sportowych
  • dużo aplikacji użytkowych i tarcz do pobrania
  • przyjazna aplikacja GloryFit
  • bezproblemowe parowanie i współpraca ze smartfonem
  • kilkudniowe czasy pracy
  • atrakcyjna cena

Wady

  • masywna koperta
  • jakość tłumaczenia interfejsu i aplikacji
  • wyświetlanie polskich znaków diakrytycznych
  • brak GPS-u
  • widoczność ekranu w słońcu
  • personalizacja interfejsu zegarka

Podsumowanie

Smartwatch, który ma niekonwencjonalny wygląd, bogaty zestaw funkcji, dobre czasy pracy i oferowany jest za niewielkie pieniądze. Doogee D11 może wpaść w oko fanom sportowego stylu, którzy szukają niedrogiego akcesorium do monitorowania treningów i zdrowia.

Doogee D11

Recenzja Doogee D11 – spis treści

  1. Recenzja Doogee D11 – spis treści
  2. Specyfikacja zegarka
  3. Co w zestawie?
  4. Punkowa estetyka w sportowym akcesorium
  5. Sterowanie zegarkiem i interfejs urządzenia
  6. Aplikacja GloryFit
  7. Funkcje związane z analizą zdrowia
  8. Funkcje sportowe
  9. Połączenia głosowe
  10. Czasy pracy i czasy ładowania

Specyfikacja zegarka

  • Ekran: 1,32 cala, 360×360 pikseli, LCD
  • CPU i pamięć: Realtek8763EW, 128MB pamięci flash
  • Łączność: Bluetooth 5.2
  • Inne: monitorowanie tętna 24 h, monitorowanie tlenu w krwi, IP68, 70 trybów sportowych, krokomierz, rejestrator aktywności fizycznej, rejestrator snu, wykonywanie i odbieranie połączeń
  • Bateria: 300 mAh (do 7 dni pracy), ładowanie przy pomocy dedykowanej ładowarki i magnetycznych pinów (około 2,5 godziny)
  • Wymiary: 46 x 46 x 10,7 mm
  • Waga: 38 g

Smartwatch D11 można zamówić na stronie AliExpress – w zależności od wybranego paska (lub pasków), trzeba będzie zapłacić od ok. 235 do 270 złotych.

Co w zestawie?

Smartwatch zapakowany jest w estetyczne, białe, płaskie pudełko. Wewnątrz umieszczono dodatkowe paski, ładowarkę i papierową instrukcję.

Punkowa estetyka w sportowym akcesorium

D11 to ciekawy smartwatch o mocno sportowym wyglądzie, który przez producenta został określony mianem punkowej estetyki dla sportu. Abstrahując od tego, na ile to określenie jest adekwatne oraz komu smartfon się spodoba, a komu nie, najważniejsze, że pod względem funkcji i możliwości nie ustępuje znacznie droższej konkurencji.

Recenzowany smartwatch zdecydowanie jest gadżetem masywnym – na co dzień noszę zegarek Huawei Watch GT2, więc trochę czasu mi zajęło przyzwyczajenie się do smartwatcha od Doogee na nadgarstku. Uwagę zwraca już koperta i ekran – ten pierwszy ma kwadratowy kształt z zaokrąglonymi narożnikami, podczas gdy ten drugi jest okrągły. To sprawia, że D11 nie da się pomylić z konkurencją. Podobny wygląd zastosowano też w innym modelu smartwatcha tego producenta – Doogee Ares. Niemniej widać, że Doogee nie ogranicza się do jednego designu smartwatchów: w ofercie ma i opaskę (Doogee Band), i smartwatche z okrągłą tarczą (Doogee CR1, Doogee CR1 Pro), i takie, które najwyraźniej inspirowane były iWatchem (Doogee CS1, Doogee CS2).

Jakość wykonania zasługuje na plus – koperta zegarka jest solidna, dopracowana w szczegółach, wykonana z metalu i plastiku, z podwójną ramką otaczającą ekran. Ma błyszczące wykończenie i płaską ramkę. Obsługa odbywa się przy pomocy dotykowego ekranu oraz fizycznego, obrotowego przycisku na prawej krawędzi.

Smartwatch wyposażono w 1,32-calowy ekran LCD o wysokiej rozdzielczości, oferujący gęstość pikseli na cal wynoszącą 386 ppi. Dodatkowo wyświetlacz pokryto nanopowłoką – sprawia, że na jego powierzchni nie zostają odciski palców. Rozwiązanie to czasem sprawdza się lepiej, czasem gorzej. Minusem jest natomiast refleksyjność i jasność – w słońcu nie było łatwo odczytać, co dzieje się na ekranie.

Widoczność w słońcu nie jest najlepsza

Od wewnętrznej strony zauważyć można sensory, magnetyczne piny do ładowania oraz otwory wskazujące na lokalizację mikrofonu i głośnika.

Zegarek można kupić z silikonowymi lub skórzanymi paskami. Do redakcji przysłano smartwatch z założonym paskiem silikonowym w kolorze biało-czarnym, dodatkowo w zestawie znalazł się pasek silikonowy czarny oraz skórzany czerwono-pomarańczowy. Silikonowe paski najbardziej pasują do zegarka, są wygodne i łatwo je wyczyścić z potu i zabrudzeń. Sprawdzają się podczas uprawiania sportów i wszelkich fizycznych aktywności. Z kolei skórzany pasek, którego jedna część jest czerwona, a druga pomarańczowa, wygląda oryginalnie i lepiej wygląda na co dzień, dopasowując się do tzw. casualowego stylu. Biorąc pod uwagę długość, paski są przeznaczone raczej na męskie, a nie damskie nadgarstki. Najważniejsze jest jednak to, że bardzo łatwo się je wymienia. Wygodne teleskopowe mechanizmy z pinami pozwalają zrobić to szubko i bez konieczności stosowania dodatkowych narzędzi.

Urządzenie jest pyło- i wodoodporne, zgodnie z klasą IP68. Oznacza to, że można z nim uprawiać sporty wodne i przetrwa deszczową pogodę, ale producent odradza noszenie go w saunie oraz podczas gorącej kąpieli. Konkretnie instrukcja głosi, że produkt nie nadaje się do nurkowania i pływania (zwłaszcza w morzu), ale można z niego korzystać pod prysznicem (zimna woda) i pływać w płytkiej wodzie.

Producent podaje, że może działać w temperaturach od -20 do 60 stopni Celsjusza.

Sterowanie zegarkiem i interfejs urządzenia

Obrotowa koronka zdecydowanie ułatwia nawigację po systemie. Z poziomu głównego ekranu przy jej pomocy można szybko zmienić tarczę. Z poziomu menu i innych aplikacji służy do szybkiego przewijania elementów. Ruch palcem w górę ekranu pokazuje ostatnie powiadomienia, zaś w dół – menu skrótów. Przesunięcie w lewo pokazuje kolejne ekrany z funkcjami: status aktywności, puls, SpO2, spanie, odtwarzacz muzyki i pogoda. Natomiast przesunięcie w prawo – menu ze wszystkimi dostępnymi aplikacjami.

Oto wszystkie funkcje, które można znaleźć w menu:

  1. Trening – kilkadziesiąt aktywności do wyboru, od najbardziej popularnych, takich jak bieganie lub jazda na rowerze, bo bardziej egzotyczne, np. tai chi, taniec ludowy, parkour czy curling; producent podaje, że jest ich 70;
  2. Status – ekran pokazujący, ile kroków użytkownik zaliczył w danym dniu, ile spalił kalorii i jaki przebył dystans,
  3. Telefon – klawiatura numeryczna, rejestr połączeń, książka adresowa (synchronizowana za pomocą aplikacji) i przełącznik BT,
  1. Tętno,
  2. Spanie,
  3. Tlen we krwi,
  4. Pogoda,
  5. Muzyka,
  6. Wiadomości,
  7. Budzik,
  8. Ciśnienie,
  9. Nastrój,
  10. Szybkość oddychania,
  11. Oddychać (ćwiczenia oddechowe),
  12. Gra – dwie gry,
  1. Asystent głosowy,
  2. Funkcje – stoper, regulator czasowy (czyli minutnik), znajdź telefon, latarka, kalkulator,
  3. Ustawienia – rozmowy (w praktyce zmiana tarcz), motyw (tryb menu: lista, plaster miodu lub obracające się ikony), jasność, trwanie (czas do wygaszenia ekranu), ustawienie dźwięku, info i in.
Smartwatch wyświetla powiadomienia, ale nie ma możliwości interakcji

Interfejs jest przyjazny, a wszystkie najpopularniejsze funkcje znajdują się pod ręką. Brakuje mi co najwyżej bardziej zaawansowanych możliwości dopasowania kolejności ekranów i innych detali związanych z personalizacją urządzenia. Estetów językowych mogą drażnić pewne nietrafne sformułowania, które pojawiają się w polskiej wersji językowej, a także czcionka, która ma ewidentny problem z wyświetlaniem polskich znaków diakrytycznych.

Aplikacja GloryFit

Jak zwykle w przypadku inteligentnych zegarków, aby w pełni wykorzystać ich potencjał trzeba powiązać urządzenie ze smartfonem i zainstalować firmową aplikację – w przypadku Doogee jest to GloryFit. Aplikacja dostępna jest i na iOS, i na Androida.

Jej panel podzielono na cztery części: pierwsza odpowiada za monitorowanie parametrów zdrowotnych, druga to część sportowa, trzecia to ustawienia zegarka, a ostatnia odnosi się do profilu użytkownika.

Funkcje związane z analizą zdrowia

Monitorowanie zdrowia obejmuje takie funkcje jak pomiar tętna i tlenu we krwi, analizowanie jakości snu i określanie nastroju użytkownika. Do rejestrowania tętna Doogee D11 wykorzystuje sensor VP60 i może monitorować tętno stale, przez całą dobę, dodatkowo rozpoznając różne odcienie skóry. Podobnie jest z poziomem saturacji krwi – Covid-19 sprawił, że pulsoksymetr na stałe wszedł do wyposażenia smartwatchów.

Kolejną funkcją, z której warto korzystać, jest monitorowanie jakości snu. Doogee D11 – jeśli dacie radę spać z zegarkiem na nadgarstku – zarejestruje godzinę zaśnięcia, czas snu w poszczególnych fazach oraz godzinę pobudki, a także zanalizuje i doradzi, jak można poprawić jakość snu.

Smartwatch pozwala także zmierzyć poziom stresu i określić nastrój użytkownika (pozytywny, neutralny lub negatywny) oraz zrobić kilkuminutowe ćwiczenia oddechowe, które mają ulżyć w stresowych sytuacjach. Kobiety mogą dodatkowo wpisać dane związane z cyklem fizjologicznym, co pomoże lepiej śledzić czas miesiączki i owulacji.

Funkcje sportowe

Doogee D11 jest zegarkiem o sportowym charakterze – w tym celu dostarcza 70 trybów sportowych, które obejmują zarówno najpopularniejsze, jak i bardziej egzotyczne aktywności. Czy jednak ma znaczenie ilość, jeśli większość z nich rejestruje te same parametry (choć aspekt ten wymaga dokładniejszego przetestowania).

A jak jest z dokładnością? Porównywałam wskazania dotyczące zarejestrowanych parametrów treningów i zdrowia z zegarkiem Huawei – nie są identyczne, ale zbieżne – z zachowaniem marginesu błędu. Nie zapominajmy też o cenie zegarka – gadżet za 300 złotych nie ma prawa zapewnić takiej samej dokładności i skuteczności jak profesjonalne zegarki za kilka tysięcy złotych.

Doogee D11 oferuje 70 trybów sportowych

Niemniej urządzenie rejestruje treningi, które można potem zsynchronizować ze smartwatchem (jest tu też wsparcie dla Apple Health – korzystałam z Doogee D11 zsynchronizowanego z iPhonem 12 Pro). Smartwatch nie ma wbudowanego GPS-u, dlatego jeśli ma być zapisywana przebyta podczas treningu trasa, należy wykorzystać aplikację w smartfonie.

Połączenia głosowe

D11 używać ma nowego układu Bluetooth – Realtek 8763EW – który poprawia m.in. zarządzanie energią. Pozwala też na odbieranie i rozłączanie połączeń głosowych. Poprzez aplikację można zsynchronizować kontakty z książką adresową, ale jest też dialer, poprzez który można połączyć się z kontaktem spoza listy.

Sama jakość połączeń odpowiada klasie cenowej urządzenia. Mikrofon dość dobrze zbiera dźwięk, o ile w otoczeniu jest relatywnie cicho, natomiast głośnik zadowoli tylko tych najmniej wymagających – nie miałam problemów ze zrozumieniem rozmówcy, jednak dźwięk jest płaski, ostry, szarpiący. Nie wiem, ile osób wybiera smartwatch ze względu na to, czy można przy jego pomocy odbierać połączenia, jednak w praktyce powinna to być funkcja stosowana w sytuacjach awaryjnych, a nie regularnie.

Oczywiście urządzenie może odbierać powiadomienia z różnych aplikacji, ale użytkownik może je tylko przeczytać i skasować – nie ma tu miejsca na interakcję.

Czasy pracy i czasy ładowania

Im lepiej wyposażony smartwatch, tym zazwyczaj krócej działa na baterii. Jednak Doogee nie będzie należał do gadżetów, które trzeba ładować codziennie. Bateria 300 mAh, która wystarczyć ma na maksymalnie 7 dni pracy lub do 15 dni w trybie czuwania (testy w warunkach laboratoryjnych).

Doogee obiecuje nawet tygodniowy czas pracy bez ładowarki, choć oczywiście realny czas będzie zależny od użytkownika i sposobu, w jaki będzie korzystał ze smartfonu. Częste aktywowanie ekranu, wiele powiadomień i połączeń oraz włączone monitorowanie parametrów zdrowia i aktywności szybko opróżni baterię. Średnio uzyskiwałam 4 dni pracy – ale bez rejestrowania aktywności sportowych.

Ładowanie odbywa się poprzez dedykowaną magnetyczną ładowarkę i zajmuje jakieś 2,5 godziny. Szkoda, że nie ma bardziej uniwersalnego ładowania bezprzewodowego.

Sprawdź najnowsze recenzje