[Pierwsze wrażenia] UMI Z – czy kolejny Chińczyk ma szansę na sukces?

Łukasz Pająk Łukasz Pająk Recenzje

Swego czasu zainteresowaliście się tematem chińskich smartfonów, które nie są tak popularne jak propozycje Xiaomi, OnePlus, ZTE czy też nie mówiąc już o Huawei. Wśród wymienionych przeze mnie producentów znalazła się firma UMI – kilka smartfonów tej firmy przewinęło się przez naszą redakcję, ale do jednego z nich podszedłem w nieco inny sposób. Mowa o modelu Super, który pokazał zarówno mi jak i Wam czym charakteryzuje się większość urządzeń z Państwa Środka.

Mimo wszystko postanowiłem wziąć na warsztat jeszcze jednego smartfona od UMI. Tym razem nie byle jakiego, gdyż jest to „Z”, więc topowa propozycja firmy. Razem z urządzeniem dostałem kilka rodzajów etui, ochronę na wyświetlacz w postaci szkła hartowanego, ale nie wydaje mi się, żeby te akcesoria dostawał każdy, więc po prostu nie będę się nad nimi skupiał.

Zestaw

UMI już modelem Super zaskoczyło mnie pudełkiem, w którym chowa samo urządzenie jak i wszelkie akcesoria. Jest ono aluminiowe i dobrze przemyślane – nie inaczej jest w przypadku Z, choć jest już ono wyraźnie mniejsze i ciaśniejsze, co oczywiście nie jest żadną wadą. Wewnątrz znajdziemy standardowe dzisiaj dodatki, więc zapomnijcie o słuchawkach. Znalazło się miejsce dla dosyć oryginalnej modułowej ładowarki wspierającej technologię szybkiego ładowania od MediaTeka, makulatury oraz kluczyka do tacki na karty SIM i pamięci.

Design

Mimo wszystko skupmy się na razie na samym smartfonie, o którym – nie ukrywam – nie wiedziałem zbyt wiele przed otrzymaniem go do testów toteż możecie wyobrazić sobie moje zaskoczenie wyglądem urządzenia, który w żaden sposób nie ukrywa źródła inspiracji. Toż to iPhone 7 Plus, ale jakiś… gorszy. Tym samym potwierdza się jedna z wielu typowych cech wielu chińskich firm – kopiuj od najpopularniejszych. Jednak niech Was nie zdziwi szeroka otoczka tylnego aparatu – nie znajdują się tam dwa moduły, a jeden i laserowy autofocus.

Z przodu również widać duże nawiązanie do produktów Apple i jeśli tylko UMI zdecydowałoby się na bardziej okrągły czytnik linii papilarnych pod wyświetlaczem to ciężko byłoby odróżnić iPhone’a i Z z daleka. Nie utrudnia to również kolorystyka zastosowana przez Chińczyków. Jednak UMI dodało jeden element, o którym zapomniało Apple – gniazdo słuchawkowe umieszczone na górze urządzenia. Mimo wszystko wspomniane kilka godzin użytkowania już mi pokazało pierwsze oszczędności. Tacka na karty jest beznadziejnie spasowana i słychać ją przy każdym ruchu urządzenia.

Jednak powyższy aspekt nie powinien w żaden sposób wpłynąć na ocenę urządzenia – w końcu smartfon może się podobać, a że udaje coś czym nie jest to już dalsza kwestia. W takim razie, co takiego kryje topowy model od UMI? Zadziwiająco pojemny akumulator (3780 mAh) wspierający szybkie ładowanie, wyświetlacz od Sharpa, aparaty od Samsunga i kilka innych smaczków. Jednym z nich jest fakt, że UMI Z to pierwszy na świecie smartfon wyposażony w układ MediaTek Helio X27. Kolejny to zapewnienie producenta o tym, że niedługo pojawi się aktualizacja do Androida 7.0 Nougat.

Podsumowanie

Pierwsze kilka godzin spędzone z tym telefonem odbieram… przeciętnie, gdyż sam telefon na taki się zapowiada. Mimo wszystko szczegóły dopiero przedstawię jak bliżej zapoznam się z UMI Z, które obecnie dostępne jest w sklepach za około 1300 złotych. Tym samym pełną recenzję zapewne ujrzycie w przyszłym tygodniu, ale tradycyjnie jestem ciekawy, co Was interesuje w przedstawionym smartfonie i czego najchętniej dowiedzielibyście się o nim?

Sprawdź najlepsze prezenty na Komunię

Partner poradnika:

Kup prezent na Komunię z apką PAYBACK i zgarnij punkty
Impression Tag
Sprawdź najnowsze recenzje