Anker Nebula Vega Portable recenzja test opinia

[Recenzja] Anker Nebula Vega Portable — projektor, który zabierzesz ze sobą wszędzie

Łukasz Pająk Recenzje 2021-12-20

Rynek projektorów ma to do siebie, że teoretycznie można mieć proste wymagania co do tych sprzętów. Przede wszystkim zależy nam na dobrej jakości obrazu, a dodatkowa funkcjonalność nie ma większego znaczenia. Mimo wszystko jak każdy rynek tak i ten rozwinął się już do tego stopnia, że coraz częściej zwracamy uwagę na konkretne potrzeby. Tytułowa propozycja stawia na możliwość swobodnego przenoszenia sprzętu i korzystania z niego w dowolnym miejscu, co najzwyczajniej w świecie sprawia, że mamy do czynienia z mobilnym projektorem. Czy producent musiał iść na kompromisy? Czy to był dobry pomysł? Tego dowiecie się z niniejszego materiału, do którego serdecznie Was zapraszam. Przed Wami recenzja projektora Anker Nebula Vega Portable.

Zalety

  • Świetne, kompaktowe wykonanie
  • Obraz wystarczająco dobry do większości warunków
  • Android TV daje spore możliwości
  • Wbudowany głośnik robi dobre wrażenie
  • Automatyczna regulacja ostrości

Wady

  • Netflix niby jest, ale bez pełnego wsparcia i certyfikacji
  • Wentylator cały czas daje o sobie znać
  • Odwzorowanie barw mogłoby być lepsze

Recenzja Anker Nebula Vega Portable w trzech zdania podsumowania

Nebula Vega Portable to głównie zalety, które podkreślają mobilność sprzętu. Trzeba docenić wykonanie, rozmiary i obecność Androida na pokładzie. Niestety brakuje pełnej certyfikacji Netflixa, a same barwy mogłyby być bardziej preczyzyjne.

  • Zestaw 9
  • Budowa 9
  • Oprogramowanie 8
  • Wrażenia z użytkowania 8
  • Jakość dźwięku 8
  • Jakość obrazu 8

Ogólna ocena

8.3/10

Zestaw, specyfikacja techniczna i cena Anker Nebula Vega Portable

Projektor otrzymujemy w twardym, kartonowym opakowaniu, z którego najpierw zsuwamy tekturową obejmę, a następnie odchylamy magnetyczną pokrywę. Wtedy od razu naszym oczom ukaże się Anker Nebula Vega Portable, pod którym znajdziemy bardzo dobrze rozłożone akcesoria. Na pierwszy ogień idzie pilot z dołączonymi bateriami. Dalej pojawia się zestaw zasilania. Z racji, że Anker także specjalizuje się w ładowarkach i okablowaniu, tym sposobem dostajemy rozbudowane dodatki. Sam zasilacz obsługuje autorską technologię IQ i jest uniwersalny za sprawą złącza USB-C. Takowy też kabel pojawia się w pudełku (USB-C – USB-C), więc chętnie z niego korzystałem także poza samym projektorem. Jakby tej uniwersalności było za mało, to w zestawie pojawiły się dwie końcówki zasilacza — europejska i brytyjska.

Anker wycenił swój mobilny projektor Nebula Vega Portable na niecałe 3000 złotych, więc nie jest to przesadnie droga propozycja. Szczególnie gdy spojrzymy na jego specyfikację techniczną:

  • projektor DLP (0,23-cala DMD)
  • rozdzielczość: 1920×1080
  • obraz: 40-120 cali (od 1 metra do 3,2 metrów)
  • jasność do 500 lumenów
  • HDR10+
  • automatyczna korekta ostrości i zniekształcenia trapezowego
  • żywotność lampy do 30000 godzin
  • głośniki: 2x 4 W
  • wbudowany akumulator o pojemności 20 Ah
  • układ Amlogic T962X2
    • CPU: 4x Cortex A55 (1,9 GHz)
    • GPU: Mali G31 MP2
  • GPU: Mali G31
  • 2 GB RAM
  • 8 GB wbudowanej pamięci dla użytkownika (eMMC)
  • złącza:
    • HDMI 2.0 (z ARC i CEC)
    • USB-A (2.0)
    • USB-C (Power Delivery)
  • łączność:
    • Wi-Fi 5 (802.11ac)
    • Bluetooth 4.0
  • Android TV 9.0
  • wymiary: 19,2 cm x 19,2 cm x 5,9 cm
  • waga: 1,4 kg

Budowa i jakość wykonania

Anker Nebula Vega Portable recenzja test opinia

Już wyjęcie sprzętu z pudełka po tym, jak kurier dostarczył go do mnie, pokazało mi, że Anker nie oszczędzał na wykonaniu. Projektor został w głównej mierze wykonany z tworzyw sztucznych, ale potrafi skutecznie zmylić, jakby to było aluminium. Jakość zastosowanych plastików stoi na bardzo wysokim poziomie, podobnie jak ich spasowanie. Pod tym względem Nebula Vega Portable wypada świetnie. Sam design także może się podobać. Stosunkowo mała konstrukcja skrywa wiele interesujących smaczków, które z jednej strony sprowadzają się do prostoty, a z drugiej pozwalają cieszyć oko.

Patrząc od góry na recenzowany projektor, dojrzymy logo producenta, a także podstawowe (dotykowe) przyciski w ramach frezowanej połowy. Z ich pomocą możemy między innymi bardzo szybko przełączyć pracę sprzętu w głośnik Bluetooth, o czym jeszcze porozmawiamy. Tymczasem od spodu pojawia się jedna z najważniejszych zalet Nebula Vega Portable, czyli odchylana podstawa.

Umożliwia ona w prosty sposób regulować kąt padania obrazu (do 13 stopni), co znacząco ułatwia ustawianie sprzętu. Duże, gumowe nóżki także upraszczają cały proces. Jednak jeśli jeszcze tego byłoby nam mało, to centralnie pojawia się uniwersalny gwint na statyw. Tym sposobem możliwości montażu są ogromne.

Na krawędziach Nebula Vega Portable nie skrywa zbyt wiele. Boki pozostają czyste. Front został zarezerwowany dla samej lampy i kamery, która pozwala korygować obraz (głównie ostrość). Z kolei z tyłu pojawia się ożebrowanie z wylotem powietrza, które wypycha wentylator. Także w tym miejscu dają znać o sobie wbudowane głośniki. Niemniej spójrzmy na złącza, których… nie ma zbyt wiele. Anker ograniczył się do minimum. Dlatego próżno szukać możliwości podłączenia zewnętrznego zestawu głośników poprzez Jack 3,5 mm (jest HDMI ARC). Na deser możemy dojrzeć przycisk z diodą informującą o stanie pracy.

Wygodny pilot dobrze uzupełnia projektor

Czymś musimy sterować projektor, więc firma nie zapomniała o pilocie, który został poprawnie wykonany. Sam korpus to tworzywo sztuczne i jedyna moja uwaga to delikatna klapka, która nie została idealnie spasowana. Niemniej kształt i obsługa akcesorium nie sprawiają żadnego problemu. Przyciski są gumowe, więc nie ma problemów z intuicyjnym wybieraniem konkretnego z nich. Z poziomu pilota można nie tylko poruszać się po Android TV, ale również jednym kliknięciem dostosować ostrość. W delikatnym zagłębieniu pojawiają się jeszcze dioda i dobry mikrofon, więc obsługa głosowa nie sprawia problemów.

Wrażenia z użytkowania

Anker Nebula Vega Portable recenzja test opinia

Anker postawił na Android TV (9 Pie), czyli wybór padł na jeden z najlepszych możliwych systemów operacyjnych. Dostęp do Sklepu Play i mnogość aplikacji to jedno. Przede wszystkim chodzi o prostotę konfiguracji, która z pomocą smartfona z Androidem trwa dosłownie chwilę. Dalej także jest całkiem nieźle, choć od razu muszę zaznaczyć, że Netflix jest na doczepkę. Firma znalazła obejście na brak certyfikacji i wymusza wersję przeglądarkową aplikacji poprzez swój Nebula Manager, co działa… średnio. Niemniej wszystkie inne platformy VOD działają bez zarzutu. Podobnie zresztą jak sam system operacyjny, który jest odpowiednio szybki i nie spotkało mnie nic nieprzyjemnego. Co prawda pierwsze włączenie trwa nieco dłużej, ale później możemy całkiem szybko gasić lampę i wznawiać jej pracę.

Producent dodaje od siebie kilka dodatkowych opcji. Przede wszystkim pojawia się wskaźnik naładowania akumulatora. Z samych funkcji projektora, które swoją drogą nie zostały przetłumaczone, możemy wybrać tryb pracy (standardowy lub pod baterię), tryb obrazu dla zewnętrznych źródeł (Game, Movie, Standard i Vivid), temperaturę kolorów, a także kolor ściany, na którą rzucany jest obraz. Ta ostatnia funkcja okazuje się bardzo przydatna, gdy chcemy dostosować paletę barw. Z samej konfiguracji dostajemy jeszcze możliwość korekcji trapezowej, ostrości, a także zbliżenia obrazu (zoom). Również mamy możliwość narzucenia, jak projektor jest ustawiony i zdecydować, czy chcemy włączyć obsługę plików HDR. Swoją drogą sprzęt bez problemu przyjmuje sygnał w 4K, choć oczywiście wyświetla go w natywnym dla siebie FullHD.

Projektor może stać blisko nas, ale lepiej go odsunąć

Niezależnie od wielkości projektora odpowiednie chłodzenie lampy należy zachować. Dlatego Anker postawił na aktywny system, na który składa się między innymi pojedynczy wentylator. Ten niestety jest słyszalny. Szczególnie początkowo, podczas uruchamiania się sprzętu. Wtedy jest w stanie osiągnąć nawet 45 dB. Na szczęście w trakcie normalnej pracy jest znacznie ciszej i wtedy ten hałas ogranicza się maksymalnie do 35 dB. Jest to wartość słyszalna, ale w połączeniu z innymi dźwiękami w pełni do przełknięcia. Mimo wszystko skłamałbym, gdybym nazwał Nebula Vega Portable cichym projektorem. Na szczęście to jedyna niedogodność, bo system chłodzenia dobrze sprawdza się w swojej podstawowej roli. Obudowa minimalnie się nagrzewa, ale nie są to przesadnie wysokie wartości, które rzutowałyby na pracę urządzenia.

Na szczęście na jakość dźwięku nie możemy narzekać

Jeśli obawiacie się, że omówione przed chwilą wentylatory będą za bardzo dokuczać, to na szczęście wbudowane głośniki skutecznie wychodzą na pierwszy plan. Naturalnie wielkość projektora oraz dosyć niska moc przetworników nie zwiastują nic rewelacyjnego, ale patrząc właśnie na te aspekty, jest całkiem dobrze. W ramach prezentowanej sceny dominują średnie częstotliwości i wokale. Pojawia się także bas, ale nie jest on zbyt dobry. Co istotne, ogólne wrażenia nie psują się nawet przy maksymalnym poziomie natężenia dźwięku (~85 dB), który jest wystarczający do codziennych zadań. Projektor został wyposażony także w funkcję głośnika Bluetooth, ale na dłuższą metę zapewne to z niego lepiej przekazywać dźwięk na zewnątrz.

Obraz także odbieram pozytywnie

Anker Nebula Vega Portable recenzja test opinia

Nebula zapewnia, że już przy odległości 1,06-metra uzyskamy minimalny, 40-calowy obraz. To w pełni akceptowalny wynik. Drugi koniec skali to 120 cali przy 3,18 metra. Kolejnym krokiem jest dostosowanie ostrości i tutaj nie mam żadnych uwag. Automat radzi sobie bardzo dobrze z tym zadaniem i nie powinniśmy narzekać na rozmyty obraz. Z korekcją trapezową jest nieco gorzej, bo oprogramowanie samo z siebie miewało problemy. Oczywiście możemy także ręcznie dostosować poszczególne rogi i tu już jest w porządku.

Jasność jest w pełni zadowalająca na nocne seanse. W dzień lub w mocniej oświetlonym pomieszczeniu także dojrzymy obraz na ścianie, ale już trzeba liczyć się z mocno wypranymi kolorami. Niemniej prezentowane sceny wciąż pozostają czytelne. Mimo wszystko 500 nitów to za mało, aby faktycznie czerpać dodatkową przyjemność z materiałów w HDR. Pod tym względem Nebula Vega Portable po prostu poprawia kontrast.

Recenzowany projektor powinien sprawdzić się także do podstawowych gier, ale tych niepotrzebujących szybkiej reakcji. W przeznaczonym do tego celu trybie (gry) opóźnienie jest zauważalnie mniejsze, ale wciąż odczuwalne. Siłą rzeczy, pozostając w ustawieniu pod filmy, zyskamy lepszy obraz, ale wtedy lag poczują nawet niedzielni gracze.

Ostatnim aspektem jest kolorystyka. Dostępna paleta barw jest całkiem szeroka i precyzyjna. Siłą rzeczy najlepsze kolory uzyskamy przy ustawieniu Vivid, ale najlepsze, ogólne wrażenia dostępne są po wybraniu trybu filmowego. Wtedy czerń jest głębsza i cienie zyskują na szczegółach. Ogólnie każdy powinien znaleźć coś dla siebie. Niemniej niezależnie od wyboru dosyć ciężko uniknąć wrażenia przekłamanego koloru skóry. Ten momentami za bardzo wpada w żółć. Moja metoda na tę przypadłość? Zmiana ustawienia koloru ściany, o której wspominałem wcześniej.

Wbudowany akumulator pozwoli obejrzeć pełnometrażowy film

Nebula Vega Portable wyróżnia fakt, że to mobilny projektor. Wbudowany akumulator teoretycznie może wytrzymać 1,5 godziny w standardowym trybie lub 3 godziny, gdy zdecydujemy się na oszczędzanie baterii. Niemniej za tym idzie wyraźnie niższa jasność obrazu, więc niechętnie korzystałem z tej opcji. Na szczęście producent nie przestrzelił swoich wycen energetycznych. Dlatego wspomniane 1,5 godziny (z małym zapasem) faktycznie w pełni wystarcza, aby włączyć pełnometrażowy film i obejrzeć go bez stresu, że na końcówkę zabraknie prądu. Pełne ładowanie trwa około 3 godziny, a uniwersalność ładowarki i zastosowanych technologii (Power Delivery) sprawia, że nie jest to żadne wyzwanie.

Recenzja Anker Nebula Vega Portable — podsumowanie

Anker Nebula Vega Portable recenzja test opinia

Mobilny projektor, który oferuje dobry obraz i rozbudowany system operacyjny. To główna domena Anker Nebula Vega Portable, w której sprawdza się bez większych uwag. Oczywiście, jak to bywa z projektorami, lepiej oglądać obraz w ciemności, a także przymknąć oko na drobne przekłamania kolorystyczne. Niemniej sam fakt, że możemy bez problemu obejrzeć pełnometrażowy film bez zewnętrznego zasilania to karta przetargowa recenzowanego projektora. Z detali także warto docenić szerokie możliwości montażu, jak i ogólne, kompaktowe wykonanie.

Zainteresowanych droższą i stacjonarną propozycją projektora, zapraszam do recenzji Xiaomi Mi Smart Projector 2 Pro.

Łukasz Pająk

Wieczny student informatyki, ale już magister inżynier, niedoszły żołnierz, pasjonat mobilnych technologii, motoryzacji i broni, jeden z nielicznych fanów polskiej koszykówki.

Sprawdź najnowsze recenzje