Xiaomi Dreame Bot L10 Pro recenzja test

[Recenzja] Dreame Bot L10 Pro — moc i precyzja kluczem do sukcesu

Łukasz Pająk Recenzje 2021-10-18

Xiaomi wśród marek, z którymi ma mniejsze lub większe powiązania, z pewnością lubi te związane z automatycznymi odkurzaczami. Firma chętnie przyjmuje pod swoje skrzydła kolejnych producentów i ich produkty, oferując między innymi integrację ze swoim ekosystemem. Dla użytkownika to potencjalnie spora zaleta, ale jak to wygląda w przypadku Dreame? Kolejna marka na naszym rynku z pewnością stara się ugryźć swój kawałek tortu. Niniejsza recenzja Dreame Bot L10 Pro pokazuje, dla kogo dokładnie jest omawiany robot. Serdecznie zapraszam do zapoznania się z testem.

Zalety

  • Bardzo dobry system wyznaczania tras
  • Świetny poziom odkurzania
  • Akceptowalny poziom hałasu
  • Prosta konfiguracja i obsługa
  • Szeroki zakres konfiguracji map

Wady

  • Czarna, połyskliwa budowa lubi zbierać zabrudzenia
  • Mopowanie to miły dodatek przy bardzo dobrym odkurzaniu

Recenzja Dreame Bot L10 Pro w trzech zdaniach podsumowania

Testowany odkurzacz wyjątkowo dobrze sprawdził się w swojej pierwotnej roli. Funkcja odkurzania została bardzo dobrze dopracowana, co przekłada się nie tylko na wysoką moc, ale także na jej umiejętne wykorzystanie w połączeniu z sensownym wyznaczaniem ścieżek. Dlatego przy tym blado wypada mopowanie, które po prostu jest i pozwala przetrzeć podłogi na mokro.

Xiaomi Dreame Bot L10 Pro recenzja test
  • Zestaw 6
  • Budowa 7
  • Specyfikacja techniczna 8
  • Użytkowanie 8

Ogólna ocena

7.3/10

Zestaw, specyfikacja techniczna i cena Dreame Bot L10 Pro

Tytułowy odkurzacz dostajemy w odpowiedniej wielkości kartonie, który został dobrze wykończony, a przede wszystkim dobrze rozplanowany. Przekłada się to na piętrowe wnętrze, gdzie na pierwszym planie po otworzeniu pudełka znajdziemy niezbędne instrukcje wraz z przygotowaną już przystawką do mopowania. Schodzimy na niższy poziom i naszym oczom ukazuje się sam odkurzacz, aby na samym dnie odkryć stację do ładowania z odpowiednim przewodem (z wygodną taśmą) i szczotkę. Wszystko zostało należycie zabezpieczone, choć trochę szkoda, że firma nie dorzuca nic na zapas.

Nie przegap
Co sprawia, że wykończenie realme GT Master Edition jest tak wyjątkowe?

Dreame to partner Xiaomi, więc cena nie zwala z nóg

Xiaomi doskonale znamy z tego, że ceny produktów powiązanych z tą firmą nie mogą być przesadnie drogie. Dlatego recenzowany odkurzacz kosztuje około 1500 złotych w zależności od aktualnej promocji. Zważywszy, że nie jest to najniższa liga, to w specyfikacji znajdziemy kilka ciekawych punktów.

Specyfikacja techniczna Dreame Bot L10 Pro

  • silnik bezszczotkowy (56 W)
    • moc ssąca: 4000 Pa
  • 1 szczotka boczna
  • pojemnik na kurz: 570 ml
  • funkcja mopowania:
    • pojemnik na wodę 270 ml
  • czujniki:
    • LDS SLAM (LIDAR)
    • żyroskop
    • antykolizyjne
    • upadku
    • nacisku głowicy
    • unikania przeszkód (High Precision 3D)
  • akumulator o pojemności 5200 mAh
  • wymiary: 350 x 350 x 69 mm (97 mm z wieżyczką)
  • waga: 3,7 kg

W tej cenie system LIDAR już nikogo nie powinien zaskakiwać, ale oferowana moc ssąca już może. Recenzowany sprzęt przede wszystkim wyróżnia się dodatkowymi czujnikami, które mają pomóc identyfikować przeszkody do ominięcia. Przy tym ciężko powiedzieć na tym etapie, aby Dreame o czymś zapomniało.

Budowa i jakość wykonania

Xiaomi Dreame Bot L10 Pro recenzja test

Producent postawił na dobrej jakości tworzywa sztuczne do konstrukcji sprzętu. Całość jest należycie spasowania i ciężko do czegokolwiek się przyczepić. Oczywiście należy mieć na względzie połyskliwe wykończenie w stylu black piano, które wygląda elegancko i odkurzacz na swój sposób dobrze komponuje się z otoczeniem. Jednak równocześnie jest ono podatne na zabrudzenia, choć w przypadku tego typu odkurzaczy zawsze warto je przecierać po każdym użyciu. Na plus na pewno trzeba zaliczyć matowe malowanie w miejscach najbardziej narażonych na uszkodzenia fizyczne.

Góra Dreame Bot L10 Pro jest bajecznie prosta, choć swoje skrywa. Pierwsze, co rzuca się w oczy, to oczywiście wieżyczka z laserem, której głównym zadaniem jest lokalizowanie odkurzacza w przestrzeni. Nad nią pojawiają się wszystkie przyciski (podświetlane), których rola sprowadza się do wywołania odkurzania punktowego (1,5 x 1,5 m), włączania sprzętu i akcji powrotu do bazy. Pozostała przestrzeń to pokrywa, po której otworzeniu ujrzymy następujący widok:

Pierwsze otworzenie ukazuje dodatkową instrukcję obsługi pojemnika na kurz, który kryje się tuż pod nim. Odblokowujemy go jednym przyciskiem i w podobny sposób pozbywamy się zawartości do kosza, której może uzbierać się całkiem sporo. Dostęp do filtra HEPA także nie został w żaden sposób utrudniony. Wszelkie większe zabrudzenia lub zaplątane nici możemy oczyścić z pomocą zawsze dostępnej szczoteczki połączonej z nożykiem. Ostatnimi elementami na tej powierzchni są przycisk reset oraz wskaźnik podłączenia do Wi-Fi.

Od spodu odkurzacz także może pochwalić się użytecznymi rozwiązaniami

Po obróceniu sprzętu naszym oczom ukazują się duże, amortyzowane koła, które nie mają problemów z podjazdem na grubsze dywany (~3 cm). W prowadzeniu sprzętu uczestniczy także centralna, obrotowa kula, wokół której widoczne są piny do ładowania. Do tego dołóżmy sześć czujników upadku, które pozwalają bezpiecznie puścić odkurzacz w pobliżu schodów. Ostatnie, mniejsze, srebrne piny odpowiadają podłączeniu przystawki do mopowania, o której za chwilę.

Przyjrzyjmy się szczotce (guma+włosie), którą możemy w prosty sposób wyjmować i czyścić. Zmiotkę, którą znajdziemy osobno w zestawie, montujemy na zasadzie wciśnięcia w swoje miejsce, więc żadne dodatkowe narzędzia nie są potrzebne do obsługi recenzowanego sprzętu.

Tymczasem mopowanie odbywa się za pomocą przystawki, która wykorzystuje ciekawy sposób nakładania samej szmatki z mikrofibry — na zasadzie zasuwki. Oczywiście nie mogło także zabraknąć rzepów. Wodę nalewamy za pomocą wygodnej, gumowej zaślepki. Warto też zwrócić uwagę na instrukcję, która podpowiada nam, co należy zrobić, gdy uważamy, że podłoga nie jest należycie nawilżana. Sam montaż sprowadza się do nałożenia przystawki w przedstawione wcześniej miejsca, aż klikną zatrzaski. Zdejmowanie jej odbywa się poprzez dwa przyciski, które zwalniają blokadę. Swoją drogą przystawka skrywa także dodatkową kuleczkę, aby Dreame nie miał problemu z równą jazdą i nie rysował żadnych powierzchni.

Na krawędziach ukrywa się potencjał Dreame Bot L10 Pro

Tył recenzowanego sprzętu został przeznaczony na wylot powietrza, podczas gdy front przewiduje potencjalne zderzenia z przeszkodami. Ruchomy zderzak daje znać odkurzaczowi, że dalej w daną stronę nie ma sensu jechać. Niektórych może zaskakiwać brak dodatkowych, gumowych zabezpieczeń. Tu pojawia się inny dodatek. W końcu wcześniej na straży stoją dodatkowe czujniki, które skanują otoczenie w poszukiwaniu potencjalnych niebezpieczeństw do ominięcia.

Stacja dokująca jest całkiem prosta. Kontynuuje ona wizję wykończenia samego odkurzacza, więc nie sprawia wrażenia, jakby była z innej parafii. Przewód zasilający podłączamy z boku. Co prawda producent nie przewidział dla niego dodatkowego miejsca, ale za sprawą wspomnianej już obejmy (rzep) możemy ograniczyć jego nadmiar i odpowiednio go poprowadzić.

Wrażenia z użytkowania

Xiaomi Dreame Bot L10 Pro recenzja test

Jedną z kluczowych zalet Dreame w związku z partnerstwem z Xiaomi jest wsparcie jednego ekosystemu. Dlatego sprzęt obsługujemy i konfigurujemy z pomocą aplikacji Xiaomi Home, którą zapewne doskonale znacie z innych urządzeń firmy. Pierwsza konfiguracja jest prosta i sprowadza się do kilku kliknięć. Następnie możemy zaktualizować oprogramowanie układowe oraz zająć się personalizacją. Oczywiście pierwsze, co wypadałoby zrobić, to przygotować mapę pomieszczeń, które chcemy odkurzacz. Sprzęt nie ma z tym większych problemów i całkiem szybko odnajduje się na swoim docelowym polu bitwy. W tym miejscu warto pamiętać, że przenosząc odkurzacz na inne piętro lub do zupełnie innego mieszkania nie musimy usuwać poprzednich map. Tych w sumie możemy mieć zapisanych do trzech i osobno nimi zarządzać. Sprowadza się to do wyznaczania pomieszczeń, określania obszarów, które chcemy sprzątać lub wyznaczać wirtualne ściany.

Obsługa samego sprzętu w ramach głównego ekranu sprowadza się do wyboru mocy ssania i intensywności mopowania. Możemy też szybko przywołać odkurzacz do stacji ładowania. Zagłębiając się dalej w aplikację, możemy także wymuszać automatyczne zwiększanie mocy, gdy Dreame wykryje dywany. Swoją drogą robi to bardzo skutecznie nawet w przypadku cienkich wykładzin. Xiaomi Home pozwala także analizować zużycie poszczególnych elementów, ustawiać harmonogram sprzątania, sterować zdalnie sprzętem, tworzyć scenariusze (smart home) i dostosowywać wiele, wiele więcej opcji. Wszystkie naturalnie znajdziecie w powyższej galerii. Z grubsza Dreame Bot L10 Pro niczego nie brakuje w zakresie oprogramowania. Ok, może miłym uzupełnieniem byłoby wsparcie głosowe dla języka polskiego, ale wszelkie polecenia po angielsku są dobrze zrozumiałe.

Jakość odkurzania

Xiaomi Dreame Bot L10 Pro recenzja test

Moc ssąca wynosząca 4000 Pa robi wrażenie nie tylko na papierze, ale też w rzeczywistości. Dreame pozwala wybrać jeden z czterech trybów pracy odkurzacza. Podstawowy, cichy sprawdzi się przy codziennym zbieraniu zabrudzeń. Jeśli jednak macie kota, to warto korzystać z drugiego ustawienia, z którego korzystałem w większości przypadkach. Dwa ostatnie tryby w moich warunkach były aż nadto mocne, z czego ten najwyższy naprawdę robi wrażenie. Bot L10 Pro nie ma problemów ze zbieraniem większych i bardziej uciążliwych zabrudzeń, jak chociażby koci żwir z fug. Co z dywanami? Tutaj pojawia się kolejna zaleta recenzowanego bohatera, czyli automatyczne wykrywanie takich powierzchni. Już wspominałem, że sprzęt robi to bardzo dobrze, bo nie musimy mieć dużych i grubych dywanów, aby usłyszeć zwiększoną moc.

Jakość mopowania

Xiaomi Dreame Bot L10 Pro recenzja test

Mopowanie na tle odkurzania wygląda nieco gorzej, choć nie ma wielkiej tragedii. Firma postawiła na bardzo płaski pojemnik z wodą o akceptowalnej wielkości. Oczywiście w wydaniu recenzowanego bohatera mówimy o namaczaniu ściereczki, która przejeżdża po mytej powierzchni. Do wyboru mamy trzy poziomy zużycia wody i tak naprawdę tylko ten najwyższy pozostawia po sobie ślad na panelach lub płytkach.

Hałas, znajdowanie ścieżek i akumulator

Xiaomi Dreame Bot L10 Pro recenzja test

Dreame chwali się sporą mocą ssącą, co w połączeniu z niedokładnie przemyślanym systemem przepływu powietrza może powodować spory hałas. Tymczasem jak się już dowiedzieliście, nie musimy korzystać z najmocniejszych trybów, aby być zadowolonym z efektów odkurzania. To z kolei przekłada się na w pełni akceptowalny poziom hałasu, który w przypadku najniższej mocy sprowadza się do około 50 dB. Jest po prostu cicho, bo tak też ten tryb się nazywa. Zwiększając obroty do kolejnego poziomu odkurzacz wygeneruje ~55 dB, jeszcze wyżej mówimy już o 62 dB, a najwyższy bieg wywoła hałas na poziomie ~66 dB. Nadal nie jest to przesadnie głośno, jak na tego typu sprzęt.

Sposób wyznaczania ścieżek początkowo może wydawać się chaotyczny, ale Dreame Bot L10 Pro szybko uczy się swojego otoczenia. Wtedy wszelkie manewry wykonywane są sensownie, a sam odkurzacz sprawnie wyznacza sobie długie proste, na których może się rozpędzić. Tutaj pojawia się jedna z najważniejszych zalet recenzowanego sprzętu, czyli technologia High Precision 3D, która pozwala namierzać przeszkody przed odkurzaczem. W ten sposób jeśli czegoś nie widzi LIDAR, to zrobi to laser na froncie. Sprzęt nie ma najmniejszych problemów w rozpoznawaniu butów, kocich zabawek, miski z wodą i innych przedmiotów o wielkości od około 4 centymetrów na wysokość.

W kontekście akumulatora Dreame nie szalało z pojemnością, ale też nie musiało, bo sprzęt długo wytrzymuje, a w razie braku energii potrafi zrobić przerwę na ładowanie i wrócić do miejsca, gdzie skończył. Moje testy pokazały, że na drugim poziomie mocy odkurzacza i z maksymalnym mopowaniem możemy liczyć na około 2 i pół godziny pracy, co przekłada się na mniej, więcej wyczyszczenie 150 metrów kwadratowych w krętym wydaniu. Ładowanie do pełna trwa nieco ponad 4 godziny.

Recenzja Dreame Bot L10 Pro — podsumowanie

Xiaomi Dreame Bot L10 Pro recenzja test

Jeśli zastanawiacie się, co szczególnie wyróżnia Dreame Bot L10 Pro, to zdecydowanie jest to moc ssąca połączona z całkiem cichą pracą, ale równie ważna jest technologia High Precision 3D. Nie trzeba denerwować się, że odkurzacz wpada na przeszkody, których zapomnieliśmy usunąć, gdyż omijanie ich to jedna z najważniejszych zalet sprzętu. Co prawda przy tak wysoko postawionej poprzeczce funkcja mopowania została zepchnięta na dalszy plan, a samo wykończenie konstrukcji wymaga dodatkowej dbałości, ale to jedyne uwagi, które mogę przypisać recenzowanemu odkurzaczowi. Zainteresowani jego zakupem ze świadomością tych punktów powinni być w pełni zadowoleni z propozycji Dreame.

Łukasz Pająk

Wieczny student informatyki, ale już magister inżynier, niedoszły żołnierz, pasjonat mobilnych technologii, motoryzacji i broni, jeden z nielicznych fanów polskiej koszykówki.

Sprawdź najnowsze recenzje