Tp-Link Tapo Smart Home recenzja test

[Recenzja] Smart home od TP-Link, czyli co potrafi sprzęt Tapo?

Łukasz Pająk Recenzje 2021-06-29

Dzisiaj wszystko, co podłączymy do Sieci, możemy nazywać smart urządzeniami. Oczywiście to dopiero początek uwarunkowań, aby ostatecznie sam produkt był warty uwagi. Doskonale widać to po wszelkiego rodzaju sprzęcie, któremu przypina się globalną metkę smart home. Czy podobnie będzie z urządzeniami, które trafiły do mnie od TP-Linka? Firma, którą znamy głównie ze sprzętów sieciowych, postanowiła zainteresować się także smart home, tworząc markę Tapo i oto recenzja trzech propozycji z tym logiem stoi przed Wami otworem. Serdecznie zapraszam do lektury.

Zalety

  • Prosta, czytelna i niesprawiająca problemów aplikacja
  • Współpraca z Amazon Alexa i Asystentem Google
  • Ponadprzeciętna jakość dopracowania w niskiej cenie

Wady

  • Brak pomiarów zużycia energii w gniazdku

Recenzja smart home od Tapo w trzech zdaniach podsumowania

Tanie zestawy smart home zawsze wymagają pewnych wyrzeczeń. Tymczasem propozycja od Tapo (marki TP-Link) pokazuje, że można otrzymać wiele za niewiele. Dla podstawowego użytkownika ciężko o coś lepszego.

  • Zestaw 8
  • Budowa 8
  • Wrażenia z użytkowania 9

Ogólna ocena

8.3/10

Zestaw, specyfikacja, budowa i cena techniczna smart home od Tapo

Tp-Link Tapo Smart Home recenzja test

Do testów otrzymałem trzy urządzenia Tapo. Padło na inteligentną żarówkę, gniazdko elektryczne i kamerę do monitoringu z funkcją śledzenia ruchu. Tym samym mamy do czynienia z podstawowymi elementami, które najczęściej znajdziemy w zestawach smart home. Jednocześnie już taki podstawowy zestaw jest w stanie powiedzieć wiele o tym, czy producent właściwie podszedł do tematu. W takim razie zobaczmy po kolei, co oferują poszczególne urządzenia. Chociaż jeszcze wcześniej warto wiedzieć, że Tapo wspiera Asystenta Google i Alexę od Amazona.

Tapo L530E – inteligentna żarówka

Zacznijmy od żarówek, które w ofercie Tapo rozróżniają się na te kolorowe i białe (L510E) ze ściemniaczem. Do testów wybrałem bardziej rozbudowany model L530E, który może pochwalić się następującą specyfikacją:

  • jasność: 800 lumenów
  • moc: 8,6 W (odpowiednik 60 W)
  • barwa: 2500 K ~ 6500 K
  • współczynnik oddawania barw >80
  • czas nagrzewania do 95% poniżej 1 sekundy
  • pętle przełączania: 1500
  • zużycie energii: 8,7 kWh/1000 godz.
  • trzonek: E27
  • wymiary: 115 × 60 mm
  • żywotność: 15000 godz.
  • Wi-Fi 802.11 b/g/n (2,4 GHz)

W zestawie naturalnie nie należy spodziewać się cudów. Oprócz instrukcji otrzymujemy wyłącznie żarówkę. Cena Tapo L530E wynosi 59 złotych. Sprzęt wykonany został z tworzywa sztucznego, ale żadnej wady z tego powodu nie odnotowałem.

Tapo P100 – inteligentne gniazdko

Smart gniazdka elektryczne także nieodłącznie kojarzą się ze smart home. W tym wypadku mówimy o Tapo P100 z następującą specyfikacją:

  • maksymalna obciążalność prądowa: 2300 W (10 A)
  • zasilanie: AC 220-240 V (50 lub 60 Hz)
  • wymiary: 51 x 72 x 40 mm
  • Bluetooth 4.2 (do konfiguracji)
  • Wi-Fi 802.11 b/g/n (2,4 GHz)

Cena gniazdka jest niższa od żarówki, gdyż Tapo P100 kosztuje 49 złotych. Ponownie wykonanie sprowadza się do tworzywa PC, które ma minimalizować ryzyko zapłonu. Na spasowanie nie można narzekać. Jedyne, co warto odnotować to przycisk włączania na jednej krawędzi oraz delikatną diodę na froncie. Światło tej ostatniej możemy wyłączać z poziomu aplikacji. Ogólnie warto docenić względnie mały rozmiar, co nie jest tak oczywiste w tanich, inteligentnych gniazdkach.

Tapo C210 – zdalnie sterowana kamera

Na koniec najbardziej zaawansowany produkt z całości, czyli inteligentna kamera. TP-Link oferuje trzy modele, z czego wybór padł na środkową wersję. Tapo C210 to druga w kolejności zaawansowania propozycja, która w stosunku do C200 wyróżnia się wyższą rozdzielczością filmów. Wyżej jest tylko C310 z przeznaczeniem do zastosowań zewnętrznych (m.in. zwiększona wytrzymałość i wsparcie dla RJ-45). Specyfikacja recenzowanego modelu prezentuje się następująco:

  • matryca 1/2.8″
  • rozdzielczość: 3 MPx (230×1296)
    • H.264
    • 15 kl./s.
  • obiektyw: f/2.4 (3,83 mm)
  • dioda podczerwieni (850 nm, do 9 metrów)
  • możliwość poruszania kamery:
    • 360 stopni w poziomie
    • 114 stopni w pionie
  • dwukierunkowa transmisja audio (mikrofon i głośnik)
  • czujnik ruchu
  • obsługa kart MicroSD do 256 GB
  • Wi-Fi 802.11 b/g/n (2,4 GHz)
    • 128-bitowe szyfrowanie AES z SSL/TLS
  • wymiary: 86,6 x 85 x 117,7 mm

Tym razem w zestawie dostajemy coś więcej. Z racji, że kamerę możemy ustawiać do góry nogami, to bez problemu przymocujemy ją do ściany lub sufitu. W tym celu otrzymujemy odpowiednią podstawę i zestaw montażowy. Szkoda, że firma nie pomyślała także o taśmie dwustronnej, która wyeliminowałaby konieczność wiercenia. Z racji, że kamera nie należy do najcięższych, to nie powinno problemu z takim montażem. Naturalnie w pudełku pojawia się także zasilacz, gdyż Tapo C210 nie jest wyposażony w akumulator. Wykonanie z plastiku jest w porządku. Nie jest to tworzywo najwyższej jakości, ale w pełni wystarczające, jak na tę klasę sprzętu. W końcu kamera kosztuje 169 złotych, więc nie należy do najdroższych. Miejsce na kartę pamięci i przycisk reset znajdziemy po odchyleniu obiektywu.

Smart home od Tapo – jak to działa?

Obsługa sprzętu Tapo odbywa się za pomocą aplikacji o tej samej nazwie, którą znajdziemy za darmo w Sklepie Play. Firma wykorzystała doskonale znany szablon tego typu programów, więc konfiguracja podobna jest do tych z innych platform. Niemniej w tym wypadku nie natknąłem się na żadne irytujące problemy, które często potrafią zniechęcić od dalszego użytkowania. Wszelkie polecenia są proste, a cały proces podłączania trwa chwilę. Najczęściej sprowadza się to do wymuszenia trybu parowania, ewentualnego połączenia się z odpowiednią siecią Wi-Fi, uprzednio podając docelową i gotowe.

Oczywiście po całym procesie konfiguracji nie zabraknie nam podstawowych funkcji związanych z budowaniem scenariuszy (z kilkoma sugerowanymi), czyli możemy tworzyć odpowiednie reakcje na wykrycie ruchu oraz ogólne harmonogramy. Tapo pozwala nawet ustawiać losowe uruchamianie świateł podczas naszej nieobecności, aby symulować, że ktoś cały czas jest w domu. Do tego dochodzą podstawowe minutniki. Takie, ogólne rzeczy możemy przypisać zarówno do gniazdka, jak i żarówki. Jeśli mam się czepiać, to jedynie szkoda, że gniazdko nie pozwala śledzić zużycia energii, podczas gdy żarówka zlicza takie statystyki.

Wszystko działa tak, jak powinno, a to nie jest oczywiste w tanich zestawach smart home

Żarówka oczywiście w prosty sposób umożliwia dostosowywać kolorystykę, jasność i temperaturę światła. Także pozwala ona na automatyczne dobieranie parametrów do panujących warunków. Możemy też śmiało sterować wszystkim głosowo – współpraca z inteligentnymi asystentami jest równie intuicyjna, co ogólna współpraca. Jeśli zaś chodzi o jasność żarówki Tapo, to sprawdzi się ona dobrze w sypialni, lampkach lub po prostu w miejscach, gdzie nie potrzebujemy dużo światła, co naturalnie ma potwierdzenie w samej specyfikacji.

W przypadku kamery szczególnie doceniłem jakość obrazu – zarówno w dzień, jak i w nocy (odcienie szarości). Jak na tak tani produkt ewidentnie można być zadowolonym, choć oczywiście 15 klatek na sekundę nie gwarantuje pełnej płynności. Mimo wszystko obracana konstrukcja to ogromna zaleta, na którą warto zwrócić uwagę w poszukiwaniu inteligentnej kamery. Tapo C210 pochwalę również za wszelkie smart funkcje związane z alarmowaniem o wykryciu ruchu. Regulacja czułości i możliwości reagowania sprawdzają się bez zarzutu. Przy tym wbudowany mikrofon całkiem dobrze zbiera dźwięk ze swojej okolicy, a głośnik jest akceptowalnej jakości. Do pełni szczęścia zabrakło mi jedynie wbudowanego akumulatora lub nagrywania w chmurze, ale cena pozwala to wybaczyć.

Recenzja smart home od Tapo – podsumowanie

Tp-Link Tapo Smart Home recenzja test

Jak ostatecznie oceniam próbę TP-Linka w walce o klienta, który chce zacząć przygodę ze smart home? Rewelacyjnie. Z pewnością bardziej zaawansowani użytkownicy będą mogli oczekiwać bardziej rozbudowanego interfejsu do obsługi, ale na początek, do podstawowych zadań? Otrzymujemy wszystko, czego byśmy potrzebowali. Przede wszystkim dobrze wypada aplikacja do obsługi całości. Nie sprawia ona żadnych problemów, nie utrudnia życia, a wręcz je ułatwia. Do tego dochodzi wsparcie najpopularniejszych asystentów i naprawdę możemy stworzyć ciekawy zestaw.

Łukasz Pająk

Wieczny student informatyki, ale już magister inżynier, niedoszły żołnierz, pasjonat mobilnych technologii, motoryzacji i broni, jeden z nielicznych fanów polskiej koszykówki.

Sprawdź najnowsze recenzje