Recenzja Biomutant

Recenzja Biomutant. Synonim niewykorzystanego potencjału

Kacper Kościański Recenzje 2021-05-28

Biomutant to gra, której przyglądałem się od dłuższego czasu. Teraz mam już tę przygodę za sobą i powiem całkowicie szczerze, że produkcja studia Experiment 101 jest dokładnie taka, jak sobie wyobrażałem. Czy to dobrze? Zapraszam do zapoznania się z przygotowaną przeze mnie recenzją.

Zalety

  • Różnorodny, otwarty świat ze „śmiercistrefami” na czele
  • Rozbudowany system rozwoju bohatera
  • Ogólny poziom dopracowania
  • Bardzo dobre polskie tłumaczenie

Wady

  • Nijacy bohaterowie
  • Nużący narrator
  • Powtarzalne, kiepsko napisane dialogi
  • „Papierowy” system walki
  • Powtarzalne zadania poboczne na zasadzie „znajdź, przynieś, pozamiataj”
  • Lokacje i bossowie „kopiuj-wklej”

Podsumowanie recenzji Biomutant w trzech zdaniach

Biomutant to świetna gra dla osób, które potrafią dużo wybaczyć. Mimo wielu wad bawiłem się całkiem przyjemnie i nie żałuję czasu spędzonego w postapokaliptycznej krainie. Ubolewam jedynie nad niewykorzystanym potencjałem, bo Biomutant miał szansę być czymś o wiele lepszym.

Ogólna ocena

6.5/10

Recenzja Biomutant – fabuła, świat gry i oprawa audiowizualna

Recenzja Biomutant

Historia przedstawiona w Biomutant jest dość prosta i zarazem typowa dla baśni o bohaterach. Akcja gry rozgrywa się w postapokaliptycznej rzeczywistości, która stoi na krawędzi zagłady; czterech Światożerców podgryza korzenie Drzewa Życia, od którego zależą losy całego świata. Jako futrzasty bohater, którego swoją drogą tworzymy na początku rozgrywki za pomocą bardzo rozbudowanego edytora, będziemy musieli stawić im czoła… lub nie. Gra pozwala bowiem ukończyć główny wątek fabularny na więcej niż jeden sposób.

Nie przegap
Co sprawia, że wykończenie realme GT Master Edition jest tak wyjątkowe?

Nie ma się co oszukiwać, że historia przedstawiona w Biomutant nie porywa i sprawia wrażenie tła dla czegoś innego. Brak tu interesujących zwrotów akcji czy zawirowań, które sprawiałyby, że nie mogłem się doczekać, żeby zobaczyć, co będzie dalej. Niestety zadania poboczne nie nadrabiają braków głównej linii fabularnej, bo wszystkie, na które natrafiłem, bazowały na schemacie „znajdź, przynieś, pozamiataj”; zbierz trochę złomu, oswobodź jeńca czy odbij wrogi posterunek. Nuda.

Recenzja Biomutant

Najciekawszym elementem Biomutanta wydaje mi się świat, który na szczęście jest bardzo różnorodny, choć niekoniecznie pełen atrakcji. Podczas zabawy zwiedzimy wiele ciekawych terenów, w tym cztery tzw. śmiercistrefy, czyli lokacje, do których pełny dostęp uzyskujemy dopiero po zdobyciu odporności na pewne efekty. Tereny te są całkiem fajnie zbudowane i zapewniają przyjemny powiew świeżości.

Wspomniałem już, że świat w Biomutancie niekoniecznie jest pełen atrakcji. O ile twórcy przygotowali dla nas masę miejscówek, tak spora część z nich wygląda w zasadzie tak samo. Podczas zabawy niejednokrotnie miałem wrażenie, że cofnąłem się do miejsca, w którym byłem już wcześniej, mimo że później okazywało się, że zaszedłem znacznie dalej.

Powtarzalność niestety tyczy się także mini bossów, których większość wygląda jak zrobiona „na jedno kopyto”. Spora część przeciwników różni się od siebie tylko kolorystyką i atakami.

Grę Biomutant ukończyłem na Xboxie Series X, gdzie całość działa w 4K i 60 FPS. Oprawa graficzna jest przyjemna dla oka, choć nic poza tym. Sporym plusem jest tu za to muzyka, która kreuje całkiem przyjemny klimat. W gruncie rzeczy pierwsza produkcja studia Experiment 101 jest zoptymalizowana bardzo dobrze, choć rzadkie spadki płynności animacji się zdarzają. Jestem jednak pewien, że wraz z kolejnymi łatkami problem zostanie całkowicie wyeliminowany – do perfekcji niewiele brakuje. Jeśli chodzi o ogólny poziom dopracowania, to jak na grę przygotowaną przez tak niewielki zespół (wystarczy zapoznać się z napisami końcowymi, by zrozumieć, o czym mówię), jest bardzo dobrze. Podczas zabawy uświadczyłem góra trzy lub cztery drobne błędy takie jak bezkolizyjne tekstury czy „zawieszenie się” przeciwnika.

recenzja Biomutant
Jedna ze śmiercistref.

Walka i mechanika

Walka w Biomutancie jest bardzo przyjemna, choć niekoniecznie satysfakcjonująca. Twórcy przygotowali całą masę broni i ulepszeń, a także ataków specjalnych, ale w gruncie rzeczy z większości korzysta się bardzo podobnie. Futrzasty protagonista może dzierżyć dwa rodzaje oręża: broń białą i palną. O ile korzystanie z ostrzy może sprawiać frajdę, tak pukawki są niezwykle papierowe. Niestety nie ma tu mowy o „mięsistości”, która cechuje wiele dobrych strzelanek. A szkoda, bo to znacznie usprawniłoby wrażenia z rozgrywki.

Jak na grę RPG przystało, w Biomutancie znajdziemy system rozwoju bohatera. Ubijanie żyjątek czy kończenie zadań zapewnia punkty doświadczenia, za które zdobywamy nowe poziomy. A gdy do tego dochodzi, to twórcy pozwalają nam ulepszać atrybuty protagonisty, wybierając spośród wielu dostępnych opcji. Osoby lubiące rozwijać swojego bohatera poczują się tu jak w domu, bo zespół Experiment 101 przygotował całą masę możliwych ścieżek, począwszy od edytora na początku gry, gdzie możemy dostosować wygląd postaci, wybrać jej klasę i cechy początkowe.

Recenzja Biomutant

A skoro o początku gry mowa, to twórcy już po kilku minutach dają nam do zrozumienia, że podejmowane przez nas decyzje mają wpływ na to, jakim człowiekiem zwierzakiem będziemy. W Biomutancie zaimplementowano bowiem system złej i dobrej karmy, reprezentowany przez dwa urocze duszki. Pierwszy test naszej natury przejdziemy niedługo po starcie, gdzie będziemy musieli zdecydować, czy przyłączyć się do plemienia, które chce uratować świat czy też zbratać się z grupą chcącą jego zniszczenia.

Podczas rozgrywki napotkałem całkiem sporo postaci, ale niestety żadna z nich nie zapadła mi w pamięć. Dialogi są nieciekawe i niezbyt dobrze rozpisane, a bohaterowie nie mają w sobie niczego, co pozwoliłoby mi się z nimi choć trochę zżyć. Warto wspomnieć, że wszystkie żyjątka w świecie Biomutanta, z którymi możemy porozmawiać, bełkoczą, a ich kwestie tłumaczy narrator. Niestety takie rozwiązanie nie przypadło mi do gustu. Dialogi niezwykle się dłużą, bo najpierw musimy wysłuchać bełkotu, a dopiero potem tłumaczenia narratora, który w dodatku czyta swoje kwestie stosunkowo wolno. Owszem, można korzystać z przycisku pomijania, ale nie o to tutaj chodzi. Zdaję sobie sprawę, że taki zabieg ma związek z ograniczonym budżetem i w pełni go rozumiem, ale jednocześnie uważam, że można to było zrobić trochę lepiej.

Recenzja Biomutant

Bohaterowie niestety prawią takie banały, że czasami aż ciężko się tego słucha. Narrator nie jest lepszy, bo niekiedy słysząc wypowiadane przez niego kwestie w losowych etapach gry, łapałem się za głowę, czy aby na pewno nie mam do czynienia z jakimś nieśmiesznym sucharem.

Muszę za to pochwalić polskie tłumaczenie, które w Biomutancie stoi na bardzo wysokim poziomie. Słowotwórstwo wydawcy jest godne podziwu i mam wrażenie, że polskie wydanie nie odbiega duchem od zamysłu twórców. Czapki z głów!

Co jeszcze gryzie Biomutanta?

Podczas przemierzania różnorodnych terenów znalazłem całą masę przedmiotów. Niestety z większości z nich nie ma większego użytku, co kwestionuje sens eksploracji. Zebrane śmieci można co prawda odsprzedawać pobliskim handlarzom, ale to w zasadzie tyle. Oczywiście na szlaku napotkałem też sporo przydatnych „itemów”, takich jak elementy broni, ale śmieci zdecydowanie przeważały.

Recenzja Biomutant

Szkoda też, że twórcy zmarnowali potencjał wielu mechanik. Przykład? Niedługo po starcie przygody w nasze ręce wpada mechaniczna rękawica, której podniesienie jest niezbędne, by zniszczyć ścianę i przejść dalej. Niestety na tej jednej sytuacji jej użyteczność się kończy. Nie da się ukryć, że można było to rozwiązać znacznie lepiej i pociągnąć temat dalej. Zabrakło czasu, budżetu czy chęci? Raczej nigdy się nie dowiemy.

Recenzja Biomutant – podsumowanie

Biomutant to bardzo ambitna produkcja ze zmarnowanym potencjałem. Twórcy chcieli stworzyć wielką grę z otwartym światem i w gruncie rzeczy im się to udało, ale potrzeba co najmniej palców dwóch rąk, by wymienić, co poszło nie tak. W Biomutancie spędziłem około 20 godzin i nie mogę powiedzieć, że uważam ten czas za zmarnowany. Bawiłem się bardzo dobrze, choć pod koniec zacząłem czuć znużenie powtarzalną formułą.

Recenzja Biomutant

Jednocześnie mam ogromną nadzieję, że na dłuższą metę Biomutant okaże się finansowym sukcesem, bo przy nieco większym budżecie i zespole kontynuacja mogłaby się okazać znacznie lepsza. Co by nie mówić, debiut studia Experiment 101 można uznać za udany. Biomutant jest dobrą grą, ale nic poza tym. Jeśli szukacie lekkiej przygody na letnie wieczory i lubicie eksplorować oraz rozwijać swojego bohatera, to omawiana produkcja jak najbardziej jest dla was. Jeśli jednak liczycie na porywającą fabułę i ciekawe zadania poboczne, to Biomutant raczej nie spełni waszych oczekiwań.

Grę do recenzji dostarczyła firma Koch Media Poland.

Kacper Kościański

Pasjonat nowych technologii, dobrych seriali i gier.

Sprawdź najnowsze recenzje