GooPhone Polska w ogniu krytyki, firma kłamie i przekupuje YouTuberów

Adrian Celej Artykuły 2017-02-22

GooPhone to firma od lat znana z podrabiania iPhone’ów. Często robili to jeszcze przed premierą oryginału, a raz nawet opatentowali design iPhone’a 5 przed jego prezentacją. Chiński producent zapowiedział, że pozwie Apple, jednak nie wiem jak się to skończyło. Pech chciał, że jeden z polskich YouTuberów technologicznych – Kuba Klawiter – kupił podróbkę iPhone’a 7 i ją przetestował. Efekt?

W skrócie – telefon to jedna wielka wydmuszka. Urządzenie zostało podrobione jedynie wizualnie – system jest pełny niedoróbek, mnóstwo funkcji istnieje jedynie w postaci ikonki, nie można z nich skorzystać. Nic dziwnego – odtworzenie iPhone’a na Androidzie nie jest możliwe, ponieważ nie ma możliwości podrobienia zamkniętych klientów usług Apple. Mało tego, telefon jest w wielu kwestiach bezużyteczny – WiFi szybko traci zasięg, nie ma portu słuchawkowego, ma problemy z baterią, a słuchawka Bluetooth traci zasięg po schowaniu naszej podróbki w kieszeni. O LTE również zapomnijcie.

Tego typu problemy sprawiają, że zakup GooPhone’a w cenie z „oficjalnego” sklepu jest całkowicie nieopłacalny. Na tym by się skończyło, gdyby nie reakcja GooPhone Polska. Otóż sklep rozsyłał do YouTuberów maile z propozycją ustawionej recenzji. Były one wysyłane głównie do twórców nie zajmujących się technologiami. Większość odmówiła, jednak jeden się zgodził. Był to „Marchewa”, YouTuber zajmujący się grami i zakupami z Aliexpress.

Powstał w ten sposób materiał, który był całkowitym zaprzeczeniem recenzji Kuby, jednak z przytłaczającą liczbą nieścisłości. Recenzja została wykonana na innym modelu, z innym wyposażeniem a niektóre fakty zostały pominięte. Autor spotkał się z ogromną krytyką, po czym z jego kanału zniknęły wszystkie filmy. Dostępna jest kopia recenzji GooPhona i7, jednak skoro autor usunął oryginał, to uszanuję jego decyzję i nie umieszczę jej tutaj.

Czym jest GooPhone Polska?

Zacznijmy od tego, że istnieją 3 podobne do siebie strony. Prawdopodobnie należą do tego samego właściciela, są ze sobą powiązane identycznymi regulaminami. Sam regulamin obrazuje, czym tak naprawdę zajmuje się ten sklep.

GoophonePolska.pl, wykonuje usługi, pośredniczy i pomaga w zakresie organizowania zakupu produktów widniejących w naszym sklepie, za pośrednictwem Internetu.

Poprzez złożenie zamówienia, kupujący nie kupuje produktu, a usługę polegająca na:

pomoc w zawarciu umowy z dostawcą zagranicznym (Stany Zjednoczone, Wielka Brytania,Hong Kong, Tajwan, Chiny, Turcja, Japonia) oraz pomoc w przekazaniu niniejszemu dostawcy kwoty za produkt w celu przekazania przesyłki na adres kupującego (cena widoczna na aukcji jest ceną całkowitą za usługę, produkt i przesyłkę)

świadczenie pomocy kupującemu przy ewentualnej procedurze reklamacyjnej, gwarancyjnej lub zwrotu produktu u dostawcy zagranicznego

Oferta jest skierowana do osób indywidualnych. Ekspozycja internetowa produktów nie stanowi oferty, a jedynie zaproszenie do prowadzenia negocjacji. Stan związania ofertą następuje w momencie zatwierdzenia zamówienia przez GoophonePolska.pl.

Co to oznacza? Przeciętny sklep sprowadza towar z chin (takie są realia), bierze na siebie wszelkie koszty opodatkowania, ryzyko zaginięcia paczki oraz długi czas dostawy. Następnie towar jest wystawiany na stronie internetowej, klient składa zamówienie i 2 dni później ma dany produkt u siebie.

Tutaj sytuacja jest nieco inna. GooPhone Polska po otrzymaniu naszego zamówienia, samo składa zamówienie w publicznie dostępnych chińskich sklepach na dane klienta. W tym wypadku wszelkie ryzyko ponosi kupujący, ale do tego jeszcze wrócę. Strona przedstawia się jako „oficjalny dystrybutor”, co oczywiście jest kłamstwem. Ta metoda działania jest znana od lat. W swoim czasie na Allegro było mnóstwo ofert z „wysyłką z magazynów zagranicznych”. Obecnie trudniej je spotkać, większość sprzedawców dawno straciła swoje konta.

Gdzie w ogóle zlokalizowana jest wspomniana firma? Na pewno w Chinach, ponieważ na jednej ze stron znajdziemy adres bloku w Shenzhen. Wkrótce ma się pojawić biuro w Warszawie, jednak w tym wypadku „wkrótce” oznacza nieskończoność. Ze względów prawnych, ta firma nigdy nie otworzy biura w Europie. Krótko mówiąc, nie wiemy z kim mamy do czynienia. A co w takim wypadku z reklamacją? Przecież pod każdym produktem jest taka oto informacja:

Wszystkie nasze telefony są objęte 12 miesięczną gwarancją.

Niestety, regulamin ani temu nie przeczy, ani nie potwierdza.

Procedura gwarancji jest rozpoczynana w następujących zdarzeniach:

– gdy wysłany produkt został uszkodzony w czasie transportu

– gdy przesyłka zostanie zagubiona

– gdy pomyłkowo zostanie wysłany inny produkt

– gdy produkt nie działa prawidłowo

W takich przypadkach produkt jest zamieniany na nowy, zgłoszenie powinno nastąpić w ciągu pierwszych 30 dni. Możemy poprosić o zdjęcia produktu i opakowania paczki, dlatego zalecamy zachowanie opakowania przez 1 miesiąc w celu ułatwienia procedury. Nowy produkt zostaje wysłany po odesłaniu wadliwego.

Wszelkie postępowanie jest prowadzone zgodnie z prawem obowiązującym na terenie kraju sprzedawcy, okres gwarancyjny wynosi 12 miesiące i obejmuje wady fabryczne towaru.

Czyli 12 miesięcy, czy 30 dni? Regulamin daje do zrozumienia, że gwarancją objęte są jedynie wady fabryczne. Jeśli podczas korzystania telefon np. straci sygnał sieci komórkowej, gwarancja nam nie pomoże.

Niestety, zamawiając podrobionego iPhone’a możemy narobić sobie poważniejszych problemów. Jak wiadomo towary zamawiane z Chin mogą zostać opodatkowane i oclone z powodu importu spoza Unii Europejskiej. GooPhone Polska zapewnia, że 99,9% paczek nie jest zatrzymywanych. Jeśliby wziąć pod uwagę wszystkie paczki jadące z Chin, to być może mają rację. Faktycznie znaczna część zamówień to drobiazgi za kilka dolarów. Jednak w przypadku paczki za 500-700 zł ryzyko opodatkowania jest bardzo duże. Jeśli celnicy zatrzymają naszego GooPhone’a, to pojawi się kolejny problem. Otóż import podróbek jest karalny. Prawdopodobny scenariusz to wezwanie, przesłuchanie, zniszczenie towaru i kara około 2500 zł.

Jakie były efekty tej afery? Z YouTube’a wyparowały filmy promujące GooPhone’a. Było ich więcej, pojawiały się również przed ukazaniem recenzji Kuby Klawitera. Temat udało się nagłośnić i ustrzec potencjalnych zainteresowanych przed zakupem chińskich podróbek.

Po co Chińczycy tworzą te podróbki?

Każdy naród ma swoją kulturę. W Polsce nie da się dostrzec pogoni za produktami Apple. Z czym kojarzą się wam podróbki? Będą to odczucia zdecydowanie negatywne, raczej nie lubimy podróbek i kojarzą się nam z tandetą. Wolimy kupić oryginał, lub inny tańszy towar bez fałszywych oznaczeń.

Inaczej sprawa wygląda w Chinach. Chińczycy kochają produkty z nadgryzionym jabłkiem. To tam ktoś oddał nerkę za iPoda, iPhone’a i iPada. To Chiny są dla Apple jednym z największych rynków zbytu. Trzeba jednak zwrócić na coś uwagę – Chińczycy przyznają, że kochają iPhone’y, ale iOS’a już nie, woleliby Androida. GooPhone oraz setki innych podróbek to odpowiedź na zapotrzebowanie lokalnego rynku. Ta firma daje chińczykom to, czego chcą – taniego iPhone’a z Androidem. Pomaga im w tym chiński rząd – zgodnie z wyrokiem sądu, prawo do marki „Iphone” posiada nie Apple, a chińska firma Xintong Tiandi Technology.

Poza tym kuleje prawo patentowe – na terytorium Chin można sprzedawać dosłownie wszystko. Problem pojawia się dopiero z oficjalną dystrybucją w innych krajach. Z tego powodu nigdy nie zobaczycie biura GooPhone w Polsce. W swoim czasie z tym problemem zmagało się Xiaomi, ich podbój Indii powstrzymał Ericsson. To co widzicie na Aliexpress, to tylko mały kawałek rynku podróbek. Większość tego typu urządzeń jest sprzedawana na lokalnych targach i często są to sprzęty nie nadające się do użytku.

Dla Chińczyków podrobiony produkt jest codziennością. Jeszcze przed premierą iPhone’a królowały tam marki Nokla, Samsong, Sunny Ericssun, czy SQNY. Poza sprzedaniem produktu taniej, wymienione marki dostosowywały go pod wymagania chińskich użytkowników. W ten sposób każda podróbka miała DualSIM i tuner TV. Kiedyś pojawiła się nawet podróbka iPhone’a z klawiaturą qwerty. Podróbki to nie tylko elektronika, ale też np. rynek spożywczy. Zdarzały się różne przypadki, kiedyś pewien Chińczyk malował ziarna soi na zielono i sprzedawał jako groszek.

Nie można winić firmy GooPhone, za podrabianie telefonów innej znanej firmy. Takie są uroki Chińskiego rynku. Bez wątpienia całą winę ponosi GooPhone Polska za sprzedaż urządzeń, które nigdy nie powinny się w tym kraju pojawić, okłamywanie klientów oraz za narażanie ich na problemy z prawem.



  • stark2991

    Pierwsze ostrzeżenie jest zawarte już w nazwie – słówko „goo” to po angielsku maź, breja. No nie koajrzy się to dobrze (z drugiej strony mamy firmę Osram która też się dobrze nie kojarzy ale robi dobre produkty ;)).
    Zasadniczo myślałem że te podróbki sprowadzają się głównie do imitacji wyglądu i tam pod spodem jest typowy chiński budżetowiec. No ale jeśli nie działają takie podstawowe rzeczy jak wi-fi, to niech spłoną 🙂
    Pamiętacie tą sprawę z certyfikacją Androida o której pisało Tabletowo? Jeśli celem jest eliminacja takich telefonów jak opisywany wyżej to się nie dziwię. Choć z drugiej strony takiej firmie jak GooPhone to nie przeszkodzi by dalej sprzedawać taki chłam

  • Marcin gt5

    No cóż super promocja dla sebixów i karyn za ułamek ceny mogą pod remizą chwalić się swoim iPhone a jak ktoś ma rozum to i tak za te kasę będzie wolał kupić galaxy j3 albo inny niskopółkowy smartfon który będzie śmigać conajmniej zadowalająco w porównaniu do chińskiej podróby

    • Tomasz Gapiński

      albo porządnego chińczyka, który nie jest podróbą.

      • Marcin gt5

        No dokładnie bo np. Xiaomi z tego co słyszałem nie ma czym się przy Samsungu wstydzić.

        • Tomasz Gapiński

          Mam redmi od miesiąca i potwierdzam

  • Mateusz Pączek

    „W swoim czasie na Allegro było mnóstwo ofert z „wysyłką z magazynów
    zagranicznych”. Obecnie trudniej je spotkać, większość sprzedawców dawno
    straciła swoje konta.”
    Nie zgadzam się z tym stwierdzeniem. Ostatnimi tygodniami ogarniałem zakup telefonu. O ile 2-3 lata temu takich „sklepów”, z ofertami „wysyłka z zagranicznego magazynu” jakoś dużo nie było. Tak teraz jest ich bardzo dużo. Chyba, że w ciągu ostatnich dni coś się zmieniło w tej materii.

    • GieKa

      Allegro powinno wszystkie te oferty pośrednictwa przenieść do działu Usługi. Z rok, dwa temu specjalnie potworzyli w wielu kategoriach właśnie takie działy. Jak zwykły Kowalski szuka telefonu to pierwsze w oczy rzuca mu się ten najtańszy. A jest najtańszy bo wysyłka z zagranicy. Oczywiście o tym że wysyłka z zagranicy można przeczytać gdzieś z boku drobnymi literkami. Kupuje sobie taki niczego nieświadomy człowiek smartfona. Czeka kilkanaście dni i dostaje pismo z Urzędu Celnego. Przecież to się nadaje do UOKiK.

      • Mateusz Pączek

        Większość egzotyków jest tak właśnie oferowana. Oprócz tego telefony, niegdyś popularne, nowe to tylko „zagraniczny magazyn”. Często brak info, że będzie nałożony podatek. Biorąc pod uwagę zwiększone czepianie się urzędów na brak CE, zakupy mogą być utrudnione.

        • Adrian Celej

          Znaczek CE producent wystawia sobie sam, nikt tego nie kontroluje.

          • Mateusz Pączek

            Ostatnio urzędy zaczęły się czepiać. Raczej ciężko napisać bezpośrednio do producenta, by wystawił takowy. Nie mam tu oczywiście na myśli China Export, ale CE. A to nie takie hop siup.

      • Jacek Pietruszczak

        Zgadzam się tylko częściowo, co do oddzielenia usług pośrednictwa od ofert sprzedaży. Nie zmienia to jedna faktu, że kupujący powinien myśleć w czasie zakupów, a nie bezmyślnie klikać przed przeczytaniem warunków. Jestem na allegro od 2002 roku, mam ponad 700 zakończonych aukcji i ZAWSZE poza tym co kupuję zwracam uwagę na koszt i sposób wysyłki. Wielokrotnie rezygnowałem z zakupu pozornie atrakcyjnych towarów, bo wystarczyło spojrzeć na wysyłkę, żeby wiedzieć, że to lipa. Nie znoszę i omijam szerokim łukiem oferty naciągaczy, którzy świadomie zawyżają koszty wysyłki – jak ktoś wysyła grę w kopercie bąbelkowej i wpisuje 12 zł za wysyłkę listem poleconym to jest zwykłym naciągaczem.

    • Adrian Celej

      Jakieś 6 lat temu szukałem taniego MP4. Gdybyś ty wiedział jakie wtedy było zatrzęsienie takich ofert…
      No fajnie, odtwarzacz za 20 zł, wysyłka za 70…

      • Mateusz Pączek

        Moja kuzynka raz nacięła się na takiego handlarza. Tzn. znalazła telefon, który jej się podobał o wiele taniej (normalnie taki ok. 1000zł. a tu za ok. 600zł). Później dało się dostrzec, że to typowe aliexpress i janusz biznesu. Dodatkowo tel był refribushed, lub coś. Ostatecznie skończyło się na policji i zwrocie kasy.

  • maniek122112

    To jest kraj, w którym skopiowano całe austriackie miasteczko, więc o czym my mówimy ;). Może i każdy naród ma swoją kulturę, ale chińską kulturę to ja pieprzę z góry na dół. Odnoszę wrażenie, że ten kraj stał się taką potęgą, tylko ze względu na niedobór środków antykoncepcyjnych i zamiłowaniu do kopiowania. Tak jak nie cierpię Apple’a, to jednak byłby moim przedostatnim wyborem, ostatnim byłaby chińszczyzna.

    • Qlimax

      Nie tyle niedobór środków antykoncepcyjnych co stosowanie tańszych podróbek. 😉

  • Kaszak

    Przecież jak ktoś chce chińskiego klona iOSa to na rynku od dawna operuje Xiaomi z tym ich MIUI. Co prawda ich telefony nie wyglądają jak iphony, ale będą o niebo bardziej funkcjonalne niż ta padaka.

    • GieKa

      I tu jest miejsce dla Apple-a. Niech wypuszczą iPhone-a z Androidem. 🙂 Taki iPhone 7 z Androidem na pokładzie mógłby pogrążyć Samsunga i nie wiem czy nie sprzedałby się w większej liczbie niż ten z iOS. 🙂

      • Jumperone

        Jakiś namiar na dilera dasz? 😀

      • Jacek Pietruszczak

        iOS jest właśnie tym, co czyni iPhone’a pożądanym produktem – nie ślamazarny android, tylko zamknięty system pisany i kontrolowany przez tą samą firmę, która zajmuje się hardware’m, dzięki czemu w sklepie jest znacznie mniej gówna niezdatnego do użytku, a „przestarzałe” podzespoły (w opinii niektórych „znafcuf”) wciąż działają lepiej niż konkurencja z androidami (wystarczy zajrzeć na filmiki pokazujące porażki 6GB flagowców z i7+ w kwestii wydajności aplikacji i działania multitaskingu).

        • Adam Kurkiewicz

          1) tę* samą
          2) powiadasz, że Apple zajmuje się hardwarem? Przyjrzyj się kartonikowi, tam jest jedno ważne słowo, które wyśmiewa Twoją teorię i Apple się tego nie wstydzi 🙂
          3) apostrof’y w dziwnyc’h miejsc’ach
          4) Ślamazarność Androida skończyła się gdzieś w okolicach 4.1.
          4.76) Korwin
          5) i7? To w końcu mówimy o telefonach czy komputerach?

          • Jacek Pietruszczak

            2.) większość telefonów robiona jest w Chinach przez podwykonawców, nie wiem co w tym niby podważa moją teorię?
            3.) iPhone i hardware to słowa w języku obcym, więc taka pisownia jest prawidłowa. Podobnie jak spolszczona, czyli iPhona czy hardwarem.
            4.) bzdura, ślamazarność androida związana jest z telefonem, a nie wersją systemu – miałem S5 na adroidzie 6.0.1, który też momentami się ślimaczył.
            5.) nie myślałem, że będę musiał tłumaczyć, że „i7+” to skrót od iPhone 7+…

          • Adam Kurkiewicz

            2) piszesz, że Apple kontroluje hardware, a potem, że jednak mają podwykonawców. No to jak? Apple jedynie projektuje. Architekt nie może powiedzieć, że wybudował dom, bo wymyślił jego kształt, a zbudowała jakaś firma budowlana 🙂 Samsung ma swoje fabryki, Sony ma swoje fabryki. Apple tylko rysuje, wmawia emejzing i kupuje od pozostałych 😀
            3) owszem „hardwarem” jest poprawnie, ale „hardware’m” już nie 🙂
            W skrócie apostrofy dajemy wtedy, gdy dziwnie by się coś czytało. Łatwo jest powiedzieć hardwarEM, ale iphonEA już trudno, więc tu już dajemy apostrof 😉
            4) mylisz tu dwie sprawy – mówisz o Samsungu, który wrzuca masę gówna do telefonu i to zamula. I tu rzeczywiście wina telefonu. Czysty android obecnie jest szybki i nie zamula. Natomiast nawet czysty android 2.3.6. był powolny.
            5) a tu przepraszam, nie zwróciłem uwagi na plus i pomyślałem o procesorze 😀

    • Adrian Celej

      To jest właśnie dostosowanie do lokalnego rynku. MIUI kopiuje wiele rozwiązań z iOS, ponieważ tego oczekują klienci. Oczywiście ci klienci w Chinach, nie w Polsce.

    • Zalgowski

      Jeśli ktoś chce chińskiego klona to znaczy że jedynym kryterium przy wyborze jest wygląd zewnętrzny. MIUI swoją drogą wcale nie wygląda jak iOS.

    • Tomasz Gapiński

      MIUI się jednak sporo od iOSa różni wizualnie. Przede wszystkim – nie jest takie tęczowe. PAre rzeczy faktycznie jes tpodobnych (np przęłacnziki w menu), ale o byciu klonem trudno powiedzieć obecnie.

  • GieKa

    Z tego co widzę to jest goophonepolska .pl i jest goophone .pl. Ale chyba oba sprzedają bezpośrednio z Chin. Ciekawe czy można by oficjalnie w Europie sprzedawać takie Goophone-y? Oczywiście bez jabłka i iPhone na obudowie.

    • Adrian Celej

      Jest też goophones. Sprawdziłem, jak nie linkują do siebie, to mają te same regulaminy.
      Ciężki temat. Teoretycznie można, jednak to nadal będzie łamać patenty Apple.

  • Daniel

    Tak się wstydzą swojej marki, że nawet na opakowaniu podają IPhone. A co do ceny. To już lepiej będzie kupić Androida ze średniej półki – nie będzie super hiper ale Bluetooth będzie działał lub WiFi. Co do głośników to już nie do końca lecz można je zastąpić słuchawkami.

    • Marcin gt5

      Nie wstydzą się tylko „doja czyjąś krowke ” tzn smartphone wart 100- 200 zl spokojnie puszczają za jego dwukrotnosc proste

      • Qlimax

        Nie wart nawet 50zł. Jak podstawowe funkcje nie działają to jest to tylko wadliwy odrzut z produkcji.

  • Meretycz

    Tylko się pogrążyli.

  • Mlody

    Hehhe ten groszek mnie rozwalil xD

  • Grzegorz Filipowski

    No nieźle.