Pixel? Na takiego smartfona Google czekałem. Prawie

Bartosz Dul Android 2016-10-05

pixele

Wczorajsza konferencja Google była dość nudna, a Pixelom poświęcono trochę za mało uwagi. Najwięcej emocji wywoływał właśnie smartfon, jego reklama i oświadczenie o najlepszym aparacie pośród telefonów. Kamil napisał ostatnio, że nie ma ochoty go kupować, a ja szukam powodów dlaczego by nie zrobić wręcz odwrotnie. I kilka się znalazło.

 

Zobacz: Pixel, Pixel… Niby fajny smartfon, ale jakoś nie chcę go kupić

 

Google pokazało Pixele z klasą, z humorem i po raz pierwszy na tego typu konferencjach rozwiewając wiele wątpliwości. Dużo mówiono np. o aparacie czy stabilizacji obrazu operując przykładami, na które zazwyczaj trzeba czekać do pierwszych recenzji.

 

 

Czy Pixel jest świetnym smartfonem? Zapewne tak, ale niewątpliwie ma swoje wady. Zacznijmy od grzechu głównego – ramki. Wszyscy krzyczą, że jest za dużo zmarnowanej przestrzeni, że jest jak w iPhonie, a przecież z tego się – my Androidowcy – zawsze śmialiśmy. No to porównajmy sobie Pixela XL i iPhone’a 7 Plus.

 

Pixel XL jest mniejszy, lżejszy, nie wystaje mu aparat (no, pewnie dlatego że jest akurat grubszy) a „screen-to-body ratio” to ~71,2% w porównaniu do ~67,7% w iPhonie. Pixel XL nie wypada źle – takie Xiaomi Mi 5s, które jak wyczytać można głównie pośród polskich komentujących, jest ponoć 2x tańszym konkurentem Pixela, ma ten stosunek na poziomie ~71.4%, czyli praktycznie tyle samo. Dla jasności – w przypadku mniejszego Pixela to już ~69%. Konstrukcyjnie zapowiada się więc świetnie, problem tkwi gdzie indziej. Bródka pod ekranem to zmarnowana przestrzeń – konkurencja wstawia tam przyciski, głośnik i skaner linii papilarnych. W drugą stronę też można jednak przegiąć i np. w Samsungach przestrzeń pod wyświetlaczem jest tak mała, że nie jest trudno niechcący najechać kciukiem na ekran i przez to coś wcisnąć. Dotykowe przyciski po bokach również. W Pixelu zabrakło po prostu pewnej równowagi. Dla mnie jako zwolennika czytnika linii papilarnych z tyłu nie jest to duży problem. W najgorszym wypadku wygraweruję tam logo HTC 😉

pixel htc

No dobra, załóżmy że konstrukcyjnie jest ok, da się przeżyć bródkę. Co dalej? Niestety obsługa kart pamięci microSD okazała się tylko błędem w specyfikacji z wycieku. Trochę szkoda, ale Google ma dziś mocny argument – chmurę. W ten sposób chce forsować pośród użytkowników automatyczny upload zdjęć do darmowej i w przypadku Pixeli nielimitowanej chmury. Nasuwa się jednak nieskomplikowane pytanie – why not both?. W końcu dlaczego nie miałbym korzystać z chmury i jednocześnie używać karty pamięci z racji np. częstego nagrywania filmów w 4K? Automatyczne kasowanie starych zdjęć z pamięci to trochę za mało. Google łaskawie zostawia nam miniJacka, naśmiewa się z ograniczeń w iPhonie, ale w praktyce z Pixeli chce zrobić androidowe iPhone’y właśnie.

 

samsung-wireless-fast-charging-stand-ep-ng930bw-white-1_1_1

 

To też już kolejny raz, jak nie uświadczymy w smartfonach Google obsługi bezprzewodowego ładowania. Można nie znosić Samsunga, ale szanuję tę firmę za konsekwentne działanie i ofertę akcesoriów takich jak stacja do szybkiego ładowania bezprzewodowego. Wielka szkoda, że nie będę jej mógł użyć z Pixelem.

 

Ok, tu stracę, tam zyskam… Skoro już jesteśmy przy traceniu – cena Pixeli startuje od 650 dolarów, a w Europie smartfony mają być póki co na początku dostępne tylko w UK i Niemczech. Cena i dostępność odstraszają i to chyba najważniejszy powód, przez który Pixele raczej nie będą się dobrze sprzedawać. Z drugiej strony Nexusy nigdy nie królowały w tej dziedzinie i wbrew powszechnej opinii nigdy też nie były tanie. Za każdym razem jak czytam, że Nexus 5 był tani, to kręcę głową. Proponuję sprawdzić ile kosztował taki Nexus 5 w dniu polskiej premiery (i każdy kolejny) i jak ta cena miała się do istniejącego już kilka miesięcy LG G2, na bazie którego Nexus 5 został stworzony. Sęk w tym, że Nexusy (i Pixele) kupowało się i będzie się kupować dla maksymalnie czystego oprogramowania, dla systemu w takim wydaniu, jakim Android pierwotnie jest projektowany, dla tego wszystkiego, o czym pomarzyć mogą smartfony z nakładkami.

 

 

Pamiętam też artykuły porównawcze wskazujące na LG G2 jako technicznego zwycięzcę (aparat, bateria). Aparat w Nexusie 5 z czasem się poprawił (za sprawą HDR+, który w Pixelu jest domyślnie zawsze włączony), bateria oczywiście stanęła w miejscu. Z czasem jednak to Nexus utrzymał swoją szybkość i płynność działania i to kolejna rzecz, dla której niektórzy wybierają czyste oprogramowanie. Skąd więc ten mit niskich cen? Nexusy mające „prawie” topową specyfikację sprzętową szybko taniały (Nexus 5, Nexus 5X). Te lepiej wyposażone dłużej trzymają cenę (Nexus 6, Nexus 6P). Jak będzie z Pixelami? Obawiam się, że ich ceny tak szybko nie spadną, szczególnie przez pierwotnie ograniczoną dostępność.

 

android-be-togather-but-not-the-same

 

Jest miejsce dla każdego. Chcesz mieć wodoszczelność, obsługę kart pamięci, rysik, bezprzewodowe ładowanie? Wybierz Samsunga. Chcesz iPhone’a? Wybierz iPhone’a. Chcesz czystego Androida? Wybierz Pixela. Wszystkie te urządzenia są drogie? Tak, ale jedne z najlepszych, jeśli nie najlepsze w swojej klasie. Myślę, że do mnie pasuje dziś Pixel, ale raczej nie niebieski.






Przewiń stronę, by przeczytać kolejny wpis
x