Android Marshmallow – multum „nowości”, czy może „gdzieś to już widziałem”?

Jędrzej Markiewicz Android 2015-11-28

marshmallow-top

 

 

Czas postawić sprawę jasno. Android nie byłby dzisiaj tym samym systemem, gdyby nie czuł się zagrożony przez konkurencyjne oprogramowania. I nie chodzi tu już o odwieczną bitwę z firmą Apple, ponieważ to nie oni okazali się być największym problemem i prawdziwą kulą u nogi Google’a. To coś znacznie trudniejszego do uchwycenia, ponieważ nie jest do końca zorganizowanym przeciwnikiem. Ciężko nawet go takim nazwać. Ta społeczność sukcesywnie wyłapuje błędy zielonego robocika i po wykonaniu odpowiedniego „leczenia” oddaje naprawionego pacjenta w ręce użytkowników.

 

android-różne-ludki-114131231

 

Mowa oczywiście o Custom ROM-ach. Można zarzucić mi z góry, że „przecież modyfikacje Androida dalej są tym samym systemem!” i ciężko się z tym faktem nie zgodzić. To jednak spowodowało, że Google traci wpływy niepostrzeżenie, ponieważ ciężko jest mu w ogóle określić skalę problemu. Z jednej strony wszyscy dalej korzystamy z tego samego oprogramowania. Spójrzmy jednak prawdzie w oczy – zaawansowany ROM często potrafi różnić się od pierwowzoru jak ogień i woda.

 

 

ressurection

 

 

Piszę ten wstęp dlatego, bo w przeszłości faktycznie Android nie korzystał ze swoich możliwości nawet w połowie tak dobrze, jak robili to deweloperzy z XDA. A potrafili czynić cuda i wprowadzać wiele przydanych funkcji na naprawdę „wiekowych telefonach sprzed paru lat” (postęp technologii skłonił mnie do zastosowania tego paradoksu). Jednak olbrzymia konkurencyjność wpłynęła na Androida nad wyraz korzystnie.

 

Android-Lollipop113131

 

 

Każde kolejne wersje Androida wzorowały się na modyfikacjach i launcherach. Przykłady?

– wprowadzenie pięciu ikon na docku (w modyfikacjach można nawet więcej)

– modyfikacja paska powiadomień; pamiętacie czasy, gdy na Androidzie trzeba było wejść w opcje, by aktywować transmisje danych komórkowych?

– większa ingerencja w fabryczny launcher, czyli personalizacja systemu pod własne preferencje: dostosowanie ikon w menu, podświetlanie klawiszy funkcyjnych, liczba ikon na siatce pulpitu, etc.

 

Do tych paru usprawnień można by jeszcze dodać dziesiątki innych. Wszystkie były zastosowane po raz pierwszy w zmodyfikowanych ROM-ach, chociaż dziś są ogólnodostępne. To jednak dopiero kropla w morzu tego, co już dawno potrafił Cyanogenmod, a czego Google mogło mu tylko pozazdrościć. Pora, by wziąć na warsztat Marshmallow i porównać jego możliwości z rozwiązaniami z powodzeniem stosowanymi już dziś – w Custom ROMach i aplikacjach innych producentów.

 

Warto też zwrócić uwagę, że czasem pewne usprawnienia wprowadziła już nakładki na Androida takich producentów jak Samsung, czy Sony. Z tego też względu być może część tego, o czym napisze, posiadacie w swoich oryginalnych softach już teraz. Zaczynamy!

 

 

1. Volume Control

 

 

volume-control

 

Fakt – ta funkcja w Androidzie do tej pory była kulejącym, upośledzonym dzieckiem. Zdarzyło Wam się kiedyś przed przypadek zapomnieć wyciszyć telefon, odpalić przez przypadek jakiś plik muzyczny, albo nie wyłączyć ustawionego alarmu? W przeciwieństwie do starszych telefonów opartych na javie, w Androidzie występuje spory problem z dostosowaniem wszystkich typów dźwięków. Co prawda w części poprzednich wersji Androida ta funkcja już istniała, teraz jednak Marshmallow chce problem ostatecznie zażegnać. Pojawi się przycisk na ekranie działający podobnie do guzika w iPhonach – wyciszający wszelkie dźwięki w telefonie. Nie mamy jednak co marzyć o tak rozbudowanych suwakach jak na powyższej grafice (Smart Volume Control).

 

android_m_do_not_disturb

Dla porównania: Funkcja „don’t disturb me for…” była dostępna już od dawna w wielu Custom ROM-ach.

 

 

2. Access Permission

 

 

permission manager13131312

 

I tu naprawdę czapki z głów dla Google. Niezależnie od tego, że mając zmodyfikowany system i Roota można było już wcześniej kontrolować aplikacje przy pomocy odpowiednich narzędzi. W Androidzie 4.3 dobrym rozwiązaniem było nam na przykład skorzystać z Permission Managera. Teraz jednak dostajemy możliwość zrobić to w pełni legalnie i z poziomu Sklepu Play. Od tej pory każde przyznane uprawnienie wymaga naszej akceptacji, co więcej aplikacja przy pierwszym użyciu zapyta, czy naszą decyzję podtrzymujemy. Dlaczego czapki z głów? Bo Google zaczęło słuchać opinii użytkowników i zwróciło uwagę na problem nadmiernego korzystania aplikacji z naszych danych.

 

access-permission-1214143

Ja do usprawnienia podchodzę jednak ze sporą rezerwą, ponieważ producenci programów zabezpieczą się na pewno na takie rozwiązanie. Łatwo jest przecież uargumentować, że aplikacja nie będzie działała prawidłowo bez „access permission”, prawda?

 

 

3. Doze Mode – dwukrotnie mniejsze zużycie poboru energii

 

doze mode

 

Z tym ulepszeniem mam spory problem. Nie udało mi się jeszcze go przetestować, dlatego nie wiem jaką opinię wystawią mu użytkownicy. Z założenia idea jest naprawdę interesująca i godna wypróbowania. Czym jest więc Doze Mode?

 

System ma automatycznie wykrywać, kiedy z telefonu nie korzystamy – za pomocą czujnika ruchu. Jeżeli odkładamy telefon na półkę – automatycznie ekran gaśnie i przełącza się w specjalny tryb niskiego poboru energii. Jego zadaniem będzie więc „ubijać” wszelką aktywność aplikacji w chwili spoczynku telefonu. Odkładając telefon przestaniemy więc łączyć się z siecią, odbierać wiadomości e-mail i otrzymywać powiadomienia z Facebooka. Będziemy mogli wreszcie zużywać baterię wyłącznie na korzystanie ze smartfona. Mam tylko jedno „ale”.

 

Ubijanie procesów kojarzy mi się z opisywanym przeze mnie problemem task-killerów. Zastanawia mnie więc jak Android poradzi sobie z ubijaniem aktywności sieciowej i procesowej. Obawiam się, że urządzenie więcej energii straci na odzyskanie połączenia z aplikacjami. Nie mniej – poczekamy, zobaczymy. Aha, byłbym zapomniał. Specjalnie zmodyfikowany system oszczędzania energii był już dostępny na Custom ROM-ach w nieco… innej formie.

 

SetCPU-for-Root-Users

Zarówno CPU, jak i GPU można modyfikować w większości urządzeń z odblokowanym kernelem. Wymaga to sporo doświadczenia użytkownika, ale ustawienie odpowiedniego tryby pozwala zaoszczędzić masę zbędnie traconej energii. Przykładem może być tryb ondemand – który dobrze zoptymalizowany automatycznie decydował na co przeznaczać akumulator telefonu, a na co nie.

 

 

4. Backup

 

google-auto-backup-apps-1314112

 

To faktycznie może być jedna z bardziej rewolucyjnych zmian. Do systemu dodano kompletną funkcję zapisywania danych w chmurze. Napisałem „kompletną”, ponieważ wcześniej zapisywane były jedynie gry przypisane do naszego konta, hasła do WiFi, kontakty i parę pomniejszych ustawień. Od teraz każda aplikacja uzyska na Dysku Google 25 mb miejsca na zapisanie stanu gry. Oznacza to koniec problemów z utraconym postępem w rozgrywce. Android stawia też na zachęcanie nas do automatycznego zapisywania gier w Picassa. Docelowo większość danych na telefonie ma mieć swoje sieciowe odpowiedniki. Daję tej innowacyjności szansę. Jednakże…

 

titanum-backup

Żeby była jasność, to już też było : )  Titanum Backup od zawsze dawał możliwość utworzenia pliku .ZIP, zdolnego do odtworzenia całej struktury systemu, łącznie ze stanami gier. Jakby jednak nie patrzeć – teraz nie będziemy musieli robić tego manualnie.

 

 

5. White and black theme

 

android-marshmallow-dark-theme

 

Do ostatniego porównania wziąłem na warsztat problem niewygodnego białego tła podczas korzystania z telefonu w nocy. Z jednej strony Android w bieli często prezentuje się dużo lepiej, z drugiej jednak potrafił przyprawić nam do oczu iście mongolską fałdę. Tym samym doprowadzając nasze skurczone powieki do szału. Od tej pory mamy możliwość wyboru pomiędzy motywem ciemnym i jasnym. Więcej – jest także funkcja pozwalająca określić, kiedy telefon automatycznie przejdzie z jednego trybu na drugi.

 

ressurection

Dla tych, którzy – tak jak ja, korzystali kiedyś z modyfikacji Ressurection Remix – nie powinno być to niczym nowym. „Pitch Black” to opcja, która zamieniała nasz telefon w bardzo „kozacko” wyglądające cacko, z mrocznym tłem i zmniejszonym poborem energii. Jak więc widzicie – to też już było.

 

 

Czy napisałem ten artykuł po to, by ośmieszyć programistów spod sztandaru Google? Absolutnie nie. Wręcz przeciwnie – należy się im pochwała. Potrafią wyciągnąć konsekwencje z dotychczasowych działań i przyjąć na twarz, że ktoś może mieć lepsze pomysły od nich. Do tego ostatnio są w stanie przyznać się do błędu i zrezygnować ze stworzonych przez siebie „usprawnień”, które okazały się totalnym niewypałem. Przykładem jest chociażby brak paska powiadomień przy rozwijaniu belki, który okazał się nietrafionym rozwiązaniem.

 

A że przy okazji Android podkrada co tylko najlepsze od innych producentów, pomysłodawców i niezależnych deweloperów? „Who cares!” – wszak w tej branży ostatnio każdy od każdego „zżyna”. Dziś nie jest sztuką stworzyć coś własnego, a wykorzystać drzemiący w istocie potencjał.

 

Pytanie tylko, kto zrobi to lepiej.






Przewiń stronę, by przeczytać kolejny wpis
Przewiń stronę, by przeczytać kolejny wpis
x