PowerSkin dla Samsunga Galaxy S3 – recenzja

Mateusz Gadzina Akcesoria 2013-09-16

20130829_125220 (Kopiowanie)

Szczerze mówiąc, kiedy 2 tygodnie temu dotarł do mnie PowerSkin, dedykowany dla Samsunga Galaxy S3, to po otwarciu pudełka byłem przekonany, że jedyne momenty kiedy będę go używał to będzie kilka „wypadów” testowych i tyle. „Po co mi coś takiego”, „Mój telefon bez tego nie jest specjalnie ładny” – te myśli przelatywały mi gdzieś po głowie. Ale po paru dniach gdy musiałem gdzieś szybko wyjść i zerknąłem na wskaźnik baterii, gdzie uśmiechało się do mnie „12%” i nie miałem czasu naładować smartfona, pomyślałem – „Niech stracę” i zabrałem tą obudowo-baterię ze sobą. I to był początek naszego krótko trwającego romansu.

Brzmi to jak początek taniego romansidła, przyznaję. Więc może zacznijmy od początku tej historii – „Zmierzch” to nie będzie, aż tak źle chyba nie piszę.

Urządzenie dotarło do mnie w sporym pudełku, który możecie zobaczyć poniżej.

DSC00175 (Kopiowanie)

Zestaw nie wyróżnia się niczym specjalnym – dostajemy naszą obudowę z wbudowaną baterią oraz kabelek do ładowania. Szczerze mówiąc nie wiem co więcej można by dodać do tego pudełka, stąd też stwierdzenie „nie wyróżnia się niczym specjalnym” nie jest tutaj zarzutem.

Myślę, że na początku poruszymy wszystkie kwestie techniczne, żeby później spokojnie podzielić się moimi odczuciami, które towarzyszyły mi przy korzystaniu z tego sprzętu. Zacznijmy od akumulatora – niestety, nie jest on specjalnie imponujący. 1500 mAh, bo w taką baterię jest wyposażone nasze etui, nie wystarcza oczywiście do załadowania do pełna baterii Samsunga. Mój Galaxy S3 dostawała „powera” zwiększającego żywotność o jakieś 60-65%.

20130829_125427 (Kopiowanie)

Jeśli chodzi o dostęp do baterii, to podłączamy ją do telefonu za pomocą kabelka ukrytego w dolnej, wewnętrznej części obudowy. Dzięki temu rozwiązaniu jesteśmy w stanie załadować w razie potrzeby także inne urządzenia – przewód jest na tyle długi, że wystaje ponad obudowę. Dzięki temu możemy załadować nie tylko Galaxy S3 dla którego jest przeznaczona obudowa, ale także np. Nexusa 7, jak to miało miejsce w moim przypadku.

DSC00174 (Kopiowanie)

Jeśli chodzi natomiast o ładowanie akumulatorka, to umieszczony z prawej strony port jest schowany w delikatnym zagłębieniu. O ile końcówki ładowarek od Nexusa, Samsunga Galaxy S3 czy też dołączony do zestawu nie sprawiały problemu, o tyle troszkę grubsze zakończenie ładowarki do Lumii sprawiało, że trzeba było użyć trochę siły by dopchnąć wszystko. Może się troszkę czepiam, ale wydaje mi się, że można było tutaj troszkę bardziej dopracować to rozwiązanie.

Na bokach mamy także ledwo widoczne przyciski odblokowywania oraz sterowania głośnością. Z tym słowo „przyciski” może być tutaj sporym nadużyciem – są to raczej fragmenty obudowy otoczone cieńszą warstwą silikonu z której wykonano całą resztę. Ale nie przeszkadza to w użytkowaniu, przyciski działają gładko i sprawnie.

DSC00171 (Kopiowanie)

No i przeskakujemy na tył urządzenia. Tam mamy dość spory otwór na głośnik, aparat i lampę. Nie są to trzy osobne dziurki, a jedna – nadaje to fajny, pancerny wygląd. Oprócz tego mamy oczywiście widoczne miejsce, gdzie umieszczono baterię oraz mały przycisk na dole – po jego wciśnięciu pojawia nam się stopień naładowania akumulatorka, sygnalizowany świeceniem się od jednej do czterej niebieskich diod. W trakcie ładowania też jesteśmy na bieżąco informowani o orientacyjnym stanie naładowania baterii – mrugająca dioda sygnalizuje, w której „ćwiartce” ładowania jesteśmy. Sam przycisk służy także do włączenia/wyłączenia ładowania smartfona.

Kilka słów należy się także materiałowi z którego zbudowana jest nasza obudowa. Jest to niezbyt przyjemny w pierwszym kontakcie rodzaj silikonu. Z biegiem czasu można się jednak do niego przyzwyczaić, a duża zaletą jest to, że dość dobrze trzyma się w dłoni i nie śliga się.

20130829_125038 (Kopiowanie)

Nie miałem jednak okazji sprawdzić, na ile sama obudowa chroni naszego Galaxy S3 przed upadkiem. Z racji baterii z tyłu oraz materiału z którego wykonano całość, na pewno bezpieczniej będzie jeśli nasz telefon spadnie w obudowie niż bez niej. Mimo wszystko wolałbym nie sprawdzać jak smartfon zareaguje na bardziej ekstremalne upadki.

20120101_010743 (Kopiowanie)

Użyteczność PowerSkina? Tutaj pora na naszą historyjkę. Tak jak mówiłem, w pewnym momencie potrzebowałem szybko się zebrać a tutaj S3 już mrugała słabą baterią. Czasu niewiele, więc wrzuciłem do samochodu naszą obudowę klnąc na siebie, że wciąż nie zainwestowałem w ładowarkę samochodową. Po drodze podpiąłem telefon, żeby się trochę podładował. W sumie później doszedłem do wniosku, że może jednak nie będę go ściągał i zabiorę telefon w całym „rynsztunku”. Telefon był sporo grubszy, bo dodatkowa bateria dodaje troszkę objętości, jednak bez problemu mieścił się w kieszeni. Nie wywoływał też jakoś specjalnie zdziwienia wśród ludzi – raczej byłem pytany o użyteczność tego sprzętu i czas działania niż spotykałem się z docinkami na temat wyglądu. Samo urządzenie w czasie niewiele ponad godzinę ładuje smartfona o 60-65%, co jest całkiem niezłym wynikiem.

20130829_124848 (Kopiowanie)

Od momentu tamtego wyjazdu tak sobie pomyślałem, że jako przenośna ładowarka schowana czy to w samochodzie, czy np. w damskiej torebce, urządzenie sprawuje się bardzo dobrze. Plusem w stosunku do powerbanków jest fakt, że możemy sobie ładować telefon nie przejmując się wygodą korzystania – w końcu to obudowa. Na niekorzyść naszego PowerSkina działa natomiast pojemność – przenośne ładowarki mają 5-7 razy większą pojemność. Z drugiej strony na chwilowe wyjazdy, gdzie nie potrzebujemy ładować smartfona 3-4 razy a po prostu przedłużyć jego żywotność o 3/4 dnia – rozwiązanie jest całkiem sensowne.

DSC00172 (Kopiowanie)

W ofercie sklepu iCorner, który dostarczył nam ten sprzęt do testów, znajduje się kilka podobnych etui, dedykowanych innym smartfonom. Obecna cena takiego futerału to niecałe 130 złotych. Z pełną ofertą zapoznać się możecie tutaj.

O ile na początku nie był zbytnio przekonany do tego typu rozwiązań, to po 2 tygodniach zacząłem doceniać zalety tego typu sprzętu. PowerSkin jest całkiem sympatycznym gadżetem, który docenimy w sytuacjach podbramkowych. A później zaczniemy go używać coraz częściej. Gdyby tylko ten akumulatorek był ciut większy…

Zalety:
– antypoślizgowy materiał
– solidne wykonanie
– potrafi uratować w niespodziewanych sytuacjach

Wady:
– znacznie zwiększa grubość naszego smartfona
– pojemność akumulatorka mogła być jednak trochę większa
– antypoślizgowy materiał nie jest zbyt przyjemny w dotyku





x