PKP nasłało policję na twórcę apki Mój Pociąg i zablokowało dostęp do danych!

Adrian Celej Artykuły 2017-10-27

Od bardzo dawna trwa wojna między PKP a twórcą aplikacji „Mój Pociąg”. Niestety, wygląda na to, że PKP wreszcie dopięło swego i zniszczyło aplikację ułatwiającą życie podróżującym.

Jak sytuacja wygląda ze strony PKP?

Na temat nieoficjalnej aplikacji wielokrotnie wypowiadał się Rzecznik PLK Mirosław Siemieniec. Twierdził on, że sam rozkład jazdy jest informacją publiczną i nie jest przyczyną problemu. Aplikacja „Mój Pociąg” korzystała z wyszukiwarki Portalu Pasażera, co nie jest zgodne z regulaminem. Teoretycznie możliwe jest pobieranie danych z systemu PKP, jednak do tego wymagana jest pisemna zgoda przewoźnika. Z takiej możliwości korzysta wielu autorów tego typu aplikacji, jednak jest to jedynie rozkład jazdy, bez informacji o opóźnieniach i utrudnieniach.

Jak tłumaczy się autor?

Adrian Łubik – autor aplikacji „Mój Pociąg” przedstawia kompletnie inny punkt widzenia. Aplikacja działa jak przeglądarka internetowa. Apka pobiera dane na polecenia użytkownika, nie były one importowane na serwer zewnętrzny. Według PLK jest to podszywanie się pod przeglądarkę i łamanie zabezpieczeń. Pojawiła się oferta współpracy, jednak ta sprawa jest nieco skomplikowana. Podczas spotkania w siedzibie spółki autor aplikacji usłyszał odmowę, jednak trochę później otrzymał konkretne warunki – 26 tysięcy złotych jednorazowo i następnie 1800 zł co miesiąc.

Czy to już finał?

Batalia trwała bardzo długo, dało się zauważyć, że PKP zaczyna gubić się we własnej wersji wydarzeń. Aplikacja była wielokrotnie blokowana, jednak autor nie poddawał się i obchodził wszelkie blokady. W pewnym momencie została nawet usunięta ze sklepu Google Play. Niestety, niedawno na oficjalnym fanpage’u Mój Pociąg pojawiła się taka informacja:

Witajcie. Wiem, że aplikacja nie działa od rana – jak już kiedyś mówiłem – póki PKP PLK nie 'zepsuje', to będzie działać…

Publié par Mój Pociąg sur mercredi 25 octobre 2017

PKP po raz kolejny zablokowało dostęp do danych oraz nasłało policję na autora aplikacji. Prawdopodobnie oznacza to nic innego, jak jej oficjalny koniec.

To hańba dla PKP

Zachodni przewodnicy, tacy jak Deutsche Bahn udostępniają swoje interfejsy deweloperom za darmo. Tymczasem PKP zniszczyło aplikację niezależnego dewelopera, mimo że nie oferują swoim pasażerom równie dobrej alternatywy. Tacy przewoźnicy powinni iść z duchem czasu, reagować na pojawiające się trendy. Aplikacja „Mój Pociąg” była ułatwieniem dla pasażerów, a więc korzystało na tym także samo PKP. Jej zablokowanie można podsumować ironicznym stwierdzeniem „to dla waszego dobra”. Nie wiemy w jakim sensie nasłano policję na autora, w każdym razie wyciąganie konsekwencji prawnych to kolejny rażący błąd ze strony polskiej spółki. Takie działanie to katastrofa dla wizerunku PKP. Miejmy nadzieję , że aplikacja wkrótce ponownie zacznie działać, a PKP ponownie przemyśli bilans strat i zysków.

Źródło: Rynek kolejowy, Facebook





x