ANDROID.COM.PL – społeczność entuzjastów technologii
Recenzja TCL C635 - zdjęcie przedstawia logo producenta na dolnej ramce

Recenzja TCL C635 — może i tanio, ale za to całkiem średnio

Autor: Bruno Paprocki Kategoria: Technologia

Telewizory teoretycznie drożeją z roku na rok, ale niższa półka trzyma się cenowo od lat. Recenzja TCL C635, czyli niedrogiego telewizora z QLED oraz Google TV. Czy warto?

Zalety

  • Jakość obrazu
  • Dwa piloty w zestawie
  • Dobre kąty widzenia
  • Ilość aplikacji w Google TV
  • Naturalny ruch

Wady

  • Powolny system
  • Przeciętny dźwięk
  • Wykonanie mogło być nieco lepsze

Recenzja TCL C635 w trzech zdaniach

TCL C635 jest bardzo dobrym telewizorem do normalnego użytkowania w wielopokoleniowym domu. Bardzo dobrze sprawdzi się przy produkcjach obyczajowych, czy spokojniejszych serialach sensacyjnych. Boli jednak przeciętny dźwięk oraz płynność systemu, która mogłaby być znacznie lepsza.

  • Jakość obrazu 9
  • Jakość dźwięku 7
  • System 6
  • Jakość wykonania 6
  • Obsługa i piloty 8

Ogólna ocena

7.2/10

Recenzja TCL C635 — spis treści

  1. Recenzja TCL C635 — spis treści
  2. Zestaw i cena
  3. Specyfikacja telewizora TCL C635
  4. Jakość wykonania
  5. Przyjemne piloty
  6. Google TV wymaga poprawek 
  7. Jakość obrazu na wysokim poziomie
  8. TCL C635 brzmi poprawnie, ale nudnawo
  9. Recenzja TCL C635 — podsumowanie

Zestaw i cena

Plecki telewizora TCL C635

TCL C635 przychodzi do nas w standardowym kartonie firmy, który jest stosunkowo cienki, a całość jest bardzo lekka. Wyjęcie telewizora ze środka jest stosunkowo proste i łatwo można poradzić sobie z tym samemu przy rozmiarze 55 cali. Poza samym telewizorem, w środku znajdziemy kabel zasilający, dwa piloty (jak w modelu C728, jeden z nich działa z pomocą Bluetooth) i oczywiście trochę papierów. Cena telewizora jest zależna oczywiście od jego rozmiaru, gdzie wybór jest spory. 

Specyfikacja telewizora TCL C635

Złącza telewizora TCL C635
  • Rozdzielczość 3840 x 2160 pikseli
  • Odświeżanie 60 Hz
  • Rozmiary od 43 do 75 cali
  • Google TV
  • Obsługa Dolby Vision i HDR10+
  • Głośniki Onkyo z technologią Dolby Atmos o mocy 2 x 10 W
  • Technologia Quantum Dot QLED
  • Trzy złącza HDMI 2.1
  • Wyjście optyczne, USB 2.0 i USB 3.0
  • Wi-Fi 5 GHz

Jakość wykonania

Plastikowa noga telewizora TCL C635

TCL C635 nie zachwyca pod kątem budowy i jakości. To, co jako pierwsze rzuciło mi się w oczy, to plastikowe nóżki, które nie wzbudziły mojego zaufania. Są one bardzo lekkie, a na ich spodzie są niewielkie gumki, które mogłyby być nieco większe. Telewizor bardzo łatwo przypadkowo przesunąć, a prawdopodobnie i zrzucić jeśli jest w często uczęszczanym miejscu. Kolejnym elementem, który zwrócił moją uwagę, jest tafla na froncie. Odklejając folię z ramek, zauważyłem, że tworzywo nie przylega idealnie i łatwo można je docisnąć głębiej. Może to zwiększyć podatność na uszkodzenia przy uderzeniu, czy po prostu od brudu, który łatwo może się dostać do środka. 

Ale za to są małe ramki, dobre gniazda i ogółem przyjazna jakość materiałów

Poza powyższymi mankamentami TCL C635 jest po prostu okej wykonany. Mamy tutaj nieco chudsze ramki niż u konkurencji w tym budżecie, dobrej jakości gniazda, które są dość ciasne i pewnie trzymają kable w telewizorze, a także po prostu przyjemne materiały. Telewizor nie palcuje się znacząco, a do tego nie zgarnia na potęgę kurzu, za co jednak należy mu się duży plus. 

Przyjemne piloty

Piloty do telewizora TCL C635

Jak w przypadku modelu TCL C728, producent dołączył do telewizora dwa piloty. Pierwszy jest nieco mniejszy, głównie dla użytków streamingowych, z których korzysta coraz więcej osób. Drugi pilot jest większy, z klawiszami, nazwijmy to, standardowymi, w tym numerycznymi. Działa on z pomocą Bluetooth, w przeciwieństwie do mniejszego, który operuje z pomocą podczerwieni. Większy pilot przyda się bardziej do obsługi standardowej telewizji jak i TV naziemnej. Oba piloty są dobrze wykonane, a w zestawie znajdziemy do nich baterie. Przyciski są gumowe i mają przyjemną fakturę. Dzięki temu palce nie ślizgają się po pilocie, a dodatkowo dzięki ułożeniu klawiszy, ciężko je ze sobą pomylić. 

Google TV wymaga poprawek

Pierwsze logowanie się do systemu powinno być maksymalnie proste i jak najszybsze. Niestety, ale w przypadku TCL C635 miałem aż trzy podejścia do zalogowania się. Przy dwóch pierwszych próbach po kilku minutach kręcenia telewizor wyrzucał błąd i musiałem próbować od nowa. Ale jak to mówią, do trzech razy sztuka i się udało. Następnie telewizor wymusił aktualizację, która zajęła kolejnych kilkanaście minut, więc ostatecznie po pół godziny mogłem skorzystać z telewizora. Trochę długo, biorąc pod uwagę, że niektóre telewizory konkurencji wymagają tylko podpięcia do prądu, bo do każdej aplikacji logujemy się samodzielnie. Ale pierwsze włączenie robi się tylko raz, więc można to wybaczyć. 

System nie jest najszybszy

Latając od systemu do systemu, przez różne telewizory, łatwo zauważyć, że TCL C635 nie należy do demonów prędkości. Już w głównym menu można spostrzec klatkowanie animacji przy szukaniu konkretnych aplikacji, które też często nie działają najlepiej. O ile większych problemów nie miałem z Netflixem, czy Amazon Prime, tak Disney+ często nie chciał się w ogóle włączyć. Jedyną opcją, by się uruchomił, było włączenie pod rząd dwóch innych aplikacji, wyłączenie telewizora, a następnie ponowne uruchomienie go i skierowanie się dokładnie w stronę streamingu od Disneya. Biorąc pod uwagę obecną pozycję tej usługi na rynku, to wielka szkoda, że tak to działa. 

Wczytywanie haseł raz działa, a raz nie

Czysto teoretycznie, Google TV powinno nas wspomagać wczytywaniem haseł z banku haseł Google. Sam używam głównie przeglądarki Google Chrome oraz systemu Android w telefonie, więc 99% moich haseł jest w menedżerze tej firmy. O ile we wszystkich aplikacjach pokazała się możliwość automatycznego wpisania hasła, tak nie zawsze ta funkcja działała. W przypadku między innymi Canal+ opcja pokazywała się, ale potwierdzenie chęci użycia tego hasła, całkowicie zamykało aplikację, by po chwili ponownie ją uruchomić. Oczywiście jako użytkownik dalej nie byłem zalogowany, a ręczne wpisywanie długiego maila i hasła z pomocą pilota nie należy do najprzyjemniejszych. 

Ustawień obrazu jest trochę, ale względnie niedużo

TCL jak i Google TV z biegiem lat się poprawiają w tym zakresie, ale dalej nie są w tym samym miejscu co reszta. Większość opcji jest przeciętnie przetłumaczona i określana po prostu skalą od zera do dziesięciu, przez co dla osób niezaznajomionych z tematem mogą być nieczytelne. Sam używałem telewizora głównie na opcji „Film” oraz z temperaturą barwową „Ciepły 1”, gdyż były one najbliższe moim oczekiwaniom. Dostęp do ustawień jest dość prosty, ale czasem wyrzuci nas z oglądanego obrazu, by pokazać je na pełnym ekranie. Przez to nie jesteśmy w stanie zaobserwować zmian na żywo, czego dosyć żałuję. 

Ale dalej jest tu najwięcej aplikacji

I jest to niezaprzeczalna zaleta Google TV nad innymi systemami. Znajdziemy tu praktycznie wszystkie aplikacje, o jakich możemy sobie pomarzyć. Od podstawowych Netflixów i HBO Max, przez wszystkie aplikacje muzyczne, aż po rzadsze opcje jak Canal+ i F1 TV.

Jakość obrazu na wysokim poziomie

Przykład obrazu z telewizora TCL C635 - film 1917

Sam obraz prezentowany przez telewizor TCL C635 jest już jednak na bardzo przyzwoitym poziomie. Panel VA zapewnia przyzwoity kontrast, a jednocześnie wysoką widoczność szczegółów w cieniach. W tym zakresie jest lepiej niż konkurent cenowy, Hisense A7GQ, choć ten nieco lepiej radzi sobie w innych zakresach. 

Jakość obrazów w filmach

TCL C635 używałem niemal wyłącznie na różnych platformach streamingowych, jak Disney+, HBO Max, czy Netflix. I za każdym razem byłem bardzo zadowolony z efektów, jakie zobaczyłem. Kolory były przyjemnie nasycone, w bardzo równym zakresie. Nie czuć braków konkretnych kolorów, ale nie ma też zbędnego przesycenia. Jedyne, co nie do końca mi się spodobało, to nieco zbyt oliwkowe tony skóry. Poza nimi, zarówno ciemniejsze seriale jak Peaky Blinders, jak i jasne animacje, pokroju Family Guya, czy Iniemamocnych, wyglądają bardzo dobrze. 

Dużo szczegółów w cieniach, trochę mniej w światłach

TCL w modelu C635 postawił ewidentnie na lepszą widoczność w ciemnych partiach obrazu. Obejrzałem na nim ostatni sezon serialu Peaky Blinders i nawet przy scenach w ciemnym barze, całość była doskonale widoczna. Oczywiście nie jest to OLED, więc dało się wyczuć sporo szarości zamiast czerni, ale i tak było nieźle. Nieco gorzej jednak było w jasnych partiach obrazu, które często były po prostu białe. Producent w teorii dostarcza funkcję dynamicznego kontrastu oraz coś, co nazywa Micro Dimmingiem software’owym, ale ewidentnie nie wyrabiają ze względu na zbyt niską jasność panelu. 

Jest nieco za ciemno, więc efekt HDR nie jest duży

Kolejnym problemem telewizorów tej półki cenowej jest nieznacznie widoczny efekt HDR. W przypadku TCL C635 jest okej, ale jednak względy cenowe są nie do przeskoczenia. TCL C635 obsługuje jednak wszystkie dostępne formy HDR, więc nic nie stoi na przeszkodzie, by ich używać. Jeśli jednak mamy limitowany pakiet internetu, to lepiej wybrać wersję w SDR, bo różnica w obrazie nie będzie drastyczna, a filmy w HDR ważą jednak sporo więcej.

Kontrast i jasność są całkiem przyzwoite

Kontrast natywny panelu w telewizorze TCL C635 znajduje się w okolicach 3800:1, co jest przyzwoitym wynikiem jak na ten budżet i panel VA. Co mnie zaskoczyło, jak na ekran VA, kąty widzenia są bardzo dobre. Bezproblemowo można oglądać filmy pod sporym kątem, bez najmniejszych obaw o spore przekłamania w kolorach. Jasność z kolei wynosi około 320 nitów, co ponownie jest całkiem dobrym wynikiem. Jest to wynik nieco powyżej standardowej jasności w tym budżecie i telewizor spokojnie poradzi sobie w salonie o umiarkowanym nasłonecznieniu. Jeśli na ścianę z telewizorem słońce świeci bezpośrednio, to radziłbym spojrzeć w stronę droższych opcji, które będą w stanie wygrać z naszą najbliższą gwiazdą. 

Bardzo dobre odwzorowanie ruchu przy sportach i w grach

TCL C635 jest wyposażony w technologię Motion Clarity, która odpowiada za lepsze odwzorowanie ruchu i zmniejszenie rozmycia. Sam korzystałem z niej przez chwilę ze względu na osobiste preferencje, ale muszę przyznać, że sprawdzała się lepiej niż upłynniacz we wspomnianym wcześniej Hisense A7GQ. Jednakże nawet bez niej sport i gry wyglądały bardzo dobrze. Ruch był niesamowicie naturalny, nie doświadczyłem żadnych artefaktów, a wszystkie elementy w mojej ukochanej Formule 1 były bardzo dobrze widoczne. Dodatkowo, telewizor mimo 60 Hz wspiera funkcję ALLM, która bardzo dobrze sobie radzi i opóźnienia spada do poziomu wręcz niewidocznego.

W pomiarach jest okej, ale mogło być delikatnie lepiej

TCL C635 w pomiarach uzyskał całkiem poprawne wyniki, ale niestety nie jest to poziom konkurencji od Hisense. W najlepszym trybie, czyli „Film” z temperaturą barwową ustawioną jako „Ciepły 1”, błąd delta E był na poziomie od 2,8 do 4,1, czyli w zakresie wartości widocznych gołym okiem. Jeśli przesiadamy się z trybów dynamicznych, to bezproblemowo odczujemy jednak dużą różnicę na plus.

TCL C635 brzmi poprawnie, ale nudnawo

Logo Onkyo, które pomogło przy tworzeniu systemu audio w TCL C635

Od brzmienia telewizorów w tym budżecie również nie można wymagać fajerwerków. Jedyne czego zazwyczaj oczekuję, to pełna czytelność dialogów i rozsądne nasycenie z szerokim pasmem. W przypadku TCL C635 otrzymujemy czytelne dialogi, ale niewiele poza tym. Dźwięk jest po prostu płaski i nudny, nie oddaje on emocji, które powinny towarzyszyć wielu filmom. Jeśli jesteśmy jednak fanami telewizji śniadaniowej, seriali pokroju “Kości”, serii CSI, czy produkcji obyczajowych, to TCL C635 w pełni nam wystarczy. Jeśli chcemy jednak w pełni zanurzyć się w nocy horrorów, czy produkcjach nazywanych przez niektórych ”Prawdziwym kinem”, to warto doinwestować w nawet niedrogi soundbar, jak Sonos Ray. Znacznie uwypukli on ciche elementy dźwięku, których w filmach i grach jest bardzo dużo. 

Recenzja TCL C635 — podsumowanie

Recenzja TCL C635 - zdjęcie przedstawia logo producenta na dolnej ramce

Recenzowany przez nas TCL C635 jest telewizorem przyzwoitym, ale nie wybija się on na żadnym polu. Mamy też tu sporo cech, które nie są ani najlepsze, ani najgorsze, jak system Google TV. Z jednej strony znajdziemy w nim tonę aplikacji, możliwości instalowania ich z telefonu, ale z drugiej całość nie jest najpłynniejsza. Idąc dalej, mamy dwa piloty, co jest bardzo dużym ułatwieniem, ale sam telewizor nie jest najlepiej wykonany. I przy najważniejszych aspektach, mamy bardzo przyjemny obraz jak na tę półkę cenową, ale stosunkowo przeciętny dźwięk. Całościowo telewizor mogę polecić, ale raczej dla osób, które oglądają produkcje obyczajowe i mniej wymagające od sprzętu. Oczywiście, można się tutaj nacieszyć też potężnymi, kasowymi produkcjami, ale to nie będzie to samo, co w przypadku droższych telewizorów.

Sprawdź najnowsze recenzje