ANDROID.COM.PL – społeczność entuzjastów technologii

Netflix czuje oddech konkurencji na karku – 17 miliardów na nowe seriale i filmy

Autor: Borys Francuz Kategoria: VoD

Disney+, HBO Max, Amazon Prime Video, Paramount+, Hulu, Peacock oraz Apple TV Plus. Z grubsza tak prezentuje się liczba konkurencyjnych serwisów streamingowych dla Netflixa. Wszystko wskazuje na to, że czasy monopolu na rynku platform VOD albo właśnie się skończyły, albo powoli zmierzają ku końcowi. Jak się jednak okazuje serwis sygnujący się logo czerwonego „N” nie złożył broni!

Konkurencja? Netflix ma swój plan

Netflix czuje oddech konkurencji na karku – 17 miliardów na nowe seriale i filmy

Powyżej wymieniłem siedem głównych serwisów streamingowych, które stanowią konkurencję dla Netflixa. Przed kilkoma dniami w Polsce oficjalnie zadebiutowało Disney+, który zdecydowanie podkopał status największej platformy VOD w naszym kraju. Prezesi oraz dyrektorzy generalni kalifornijskiej firmy widząc, że ich pozycja została zachwiana na kolejnym rynku, zdecydowali się podjąć poważne i stanowcze kroki.

Co ciekawe tendencja spadkowa Netflixa towarzyszy nam od dłuższego czasu. W tym roku serwis po raz pierwszy w swojej historii zanotował spadek subskrybentów. Zgodnie z kwietniowymi raportami było to łącznie 200 tysięcy użytkowników. Dla porównania najwięksi z konkurentów, czyli HBO Max oraz Disney+ są w przeciwnej sytuacji. Pierwsza z wymienionych platform na początku roku przyjęła 3 miliony nowych subskrybentów. Disney+ natomiast przebija wszelkie rekordy popularności. W okresie styczeń-marzec serwis posiadał 137,7 miliona aktywnych użytkowników.

Aktualnie liczba znacząco wzrosła, ponieważ platforma zadebiutowała lub lada chwila zadebiutuje na wielu nowych rynkach. Poza Polską serwis streamingowy zostanie uruchomiony w Algierii, Egipcie, Iraku, Maroko, RPA oraz Turcji. Wszystkie z tych państw posiadają ponad 30 milionów mieszkańców. Kolejny wzrost popularności Disney+ wydaje się być nieunikniony. Jak na to zareaguje Netflix?

Przede wszystkim w kalifornijskiej firmie doszło do szeregu zwolnień. W zeszłym miesiącu informowaliśmy Was, że Netflix pożegnał się z ponad 150 pracownikami. Cięcia etatów były bezpośrednio powiązane ze spadkiem subskrybentów. Jak się jednak okazuje po brutalnej redukcji, przychodzi przyszła pora na gwałtowny przyrost contentu. Władze wciąż największego na świecie serwisu streamingowego są gotowe przeznaczyć aż 17 miliardów dolarów na rozwój!

Grube pieniądze na stole — jak Netflix zainwestuje nowe środki?

Netflix czuje oddech konkurencji na karku – 17 miliardów na nowe seriale i filmy

Przede wszystkim władze Netflixa chcą uspokoić rynek filmowy. Najważniejsze osoby pracujące w firmie wykonały szereg telefonów, które miały na celu zapewnienie producentów, aktorów, agentów oraz showrunnerów, że serwis wciąż chce tworzyć nowe treści za identyczne stawki. Z rozmów dowiedzieliśmy się, że Netflix przypieczętował budżet produkcyjny na najbliższe lata.

W 2021 roku platforma wydała 17 miliardów dolarów na nowe treści. Taka sama kwota zostanie skonsumowana także w 2022 oraz 2023 roku. Dodatkowo dowiedzieliśmy się, że serwis wciąż subskrybuje ponad 200 milionów użytkowników, więc kwestia dochodów pozostaje stabilna.

O płynności finansowej Netflixa mogą świadczyć także ostatnie ruchy firmy. W maju platforma nabyła prawa do filmu Pain Hustlers, w którym główną rolę zagra Emily Blunt. Za reżyserię tej produkcji odpowiada natomiast weteran serii o Harrym Potterze — David Yates.

Kolejną manifestacją finansów Netflixa jest reality-show opierające się o serial Squid Game. W specjalnym programie będzie rywalizować ze sobą 456 osób z całego świata. Główną nagrodą dla zwycięzcy będzie dokładnie 4,56 miliona dolarów, czyli ponad 20 milionów złotych. Cała ta kwota oraz koszty produkcji Squid Game: The Challenge spadną naturalnie na barki kalifornijskiej firmy.

Czy obcinanie etatów i seriali to dobry pomysł?

Netflix czuje oddech konkurencji na karku – 17 miliardów na nowe seriale i filmy

Co ciekawe jednym z pomysłów Netflixa jest redukowanie nie tylko liczby pracowników, ale także seriali. W przypadku pierwszego zagadnienia w tym tygodni najprawdopodobniej dojdzie do kolejnej serii zwolnień. Jednakże dużo bardziej interesująca wydaje się druga z poruszonych kwestii.

Zgodnie z najnowszymi raportami dyrektorzy Netflixa z prezesem Tedem Sarandosem na czele bardzo mocno zastanawiają się nad sensem kręcenia serii składających się z wielu sezonów. Górną granicą trwania jednego serialu miałyby być trzy odsłony. Sarandos w jednej z rozmów miał stwierdzić, że widzowie po prostu się nudzą, gdy opowieść jest rozciągnięta na cztery, pięć czy sześć sezonów. Co ciekawe ze zdaniem prezesa nie zgadzają się jego współpracownicy oraz doradcy, którzy sugerują, pozostanie przy klasycznych „tasiemcach”.

Fani rozrywki w postaci seriali, dokumentów oraz filmów mają teraz twardy orzech do zgryzienia. Przede wszystkim na rynku serwisów streamingowych stało się bardzo różnorodnie. Za pomocą kilku kliknięć możemy mieć dostęp do wielu platform, które oferują różnego rodzaju treści. Z drugiej strony opłacanie kilku serwisów wiąże się z poważnymi wydatkami. W związku z tym wielu z nas jest zmuszonych do wyboru dwóch lub trzech „głównych” platform — zmiany wprowadzane na Netflixie mogą sprawić, że serwis pozostanie w łaskach wielu subskrybentów. Przynajmniej taką nadzieję mają jego pracownicy…

Źródło: Variety

Sprawdź najnowsze wpisy