Opóźnione premiery gier to coś, co nie cieszy żadnego z graczy. Kiedy wczoraj poinformowano o tym, że Cyberpunk 2077 po raz kolejny został „przełożony”, internauci podzielili się na dwa obozy. Część z graczy zrozumiała decyzję CD Projekt RED, ponieważ nie liczy się dla nich data premiery, a jakość finalnego produktu. Jednak część fanów była solidnie rozczarowana taką decyzją developera, który jeszcze niedawno mówił, że żadnych opóźnień nie przewiduje.

Opóźnione premiery gier

opóźnione premiery gier

Od czasu ogłoszenia prac nad jakąś produkcją, do momentu jej debiutu na rynku, może minąć wiele czasu. Czasami ten okres jest tak długi, że w momencie premiery, tytuł już przestaje być czymś interesującym. Takie opóźnione premiery gier to niestety coś, do czego gracze zdążyli się już przyzwyczaić. Teraz głośno zrobiło się o Cyberpunk 2077, ponieważ na trzy tygodnie przed planowaną premierą, developer po raz kolejny odsunął ją w czasie. Przy okazji Wiedźmina 3, taka sytuacja także miała miejsce, choć wtedy hype na tytuł był zdecydowanie mniejszy, niż teraz. Teraz w końcu mówimy o kolejnej produkcji studia, które dało nam jednego z najlepszych RPG w historii. Nie dziwne więc, że część graczy dość mocno się zdenerwowała na wieść o przesunięciu.

Jednak opóźnione premiery gier to rzecz, która zdarza się najlepszym. W tym roku mieliśmy już jeden, duży tytuł, który powinien pojawić się na rynku znacznie wcześniej. Mowa o The Last of Us 2 od Naughty Dog. Produkcja przesuwana była dwukrotnie, a pierwotnie miała zadebiutować na rynku 21 lutego 2020 roku. Później poinformowano o dacie majowej, a skończyło się na 19 czerwca. Teraz mamy więc podobny przypadek z Cyberpunk 2077. Jednak w zestawieniu z innymi produkcjami, które na swoją premierę czekały latami, takie opóźnienia to „nic”. Wybraliśmy kilka tytułów, na które graczom przyszło czekać najdłużej od momentu ich ogłoszenia, do czasu premiery. I choć to nie zawsze podobna sytuacja do tej, która teraz porusza fanów gier, to warto spojrzeć na produkcje, które kazały na siebie czekać całe lata.

Zobacz też: Gry w klimacie Cyberpunk na Androida.

Duke Nukem Forever

Ten tytuł to prawdziwa legenda, a jednocześnie smutny przykład na to, jak przeciąganie premiery może zabić serię. Ta zapoczątkowana została jeszcze przez zwykłe platformówki 2D, które nie wnosiły nic nowego do branży gier. Jednak w momencie, kiedy na rynku pojawiła się część trzecia, zmieniło się bardzo dużo. Duke Nukem 3D z trójwymiarem, jaki znamy dziś, nie miał może zbyt wiele wspólnego, ale w roku 1996, produkcja robiła spore wrażenie. Przede wszystkim przyciągała „luzem” i odwagą, na którą zdecydowało się 3D Realms. O ile Doom był tym krwawym przedstawicielem gier FPS, to Duke Nukem 3D opowiadał się po stronie niecenzuralnego języka oraz erotyki. I choć brzmi to dziś dość zabawnie, to produkcja wtedy faktycznie mogła co poniektórych szokować. Nie dziwne więc, że studio po ogromnym sukcesie gry, chciało ją jak najszybciej kontynuować.

Prace nad Duke Nukem Forever rozpoczęły się pod koniec kwietnia 1997 roku, a produkcja pojawiła się na rynku w… czerwcu 2011. Pierwotnie tytuł miał się pojawić już w 1998 roku, ale po drodze pojawiły się kłopoty z wykorzystywanym silnikiem graficznym, procesy o prawa do tytułu i masa innych niedogodności. Kiedy gra w końcu pojawiła się na rynku, stała się jedynie ciekawostką, na którą mało kto już czekał. Za to produkcja może poszczycić się aż siedmioma nagrodami Vaporware Awards, które przyznawał Wired News. Do tego doszło także specjalne wyróżnienie za „osiągnięcie życia”. Vaporware to określenie, które odnosi się do programów lub sprzętów, które pojawiły się długo po zapowiedzianej dacie premiery.

Prey

I tym razem także 3D Realms, choć akurat Prey powstawał na początku jeszcze pod szyldem Apogee. Pierwsze prace nad produkcją zaczęły się jeszcze w 1995 roku i tytuł miał zrewolucjonizować rynek gier. Plany były ambitne, a demo gry zostało nawet docenione na targach E3 w 1997 roku, ale później zaczęły się problemy. Zmieniono całkowicie koncepcję, odszedł główny programista, a pracę nad produkcją całkowicie ustały na kilka lat. Jednak w 2006 roku Prey pojawił się w końcu na rynku, ale wydany już pod szyldem innej firmy (Human Head Studios), niż tej, gdzie się narodził. Tytuł zebrał naprawdę przyzwoite oceny, choć niewiele brakowało, a nigdy nie pojawiłby się na rynku. Produkcja doczekała się rebootu, który jednak nie nawiązywał do oryginału.

The Last Guardian

To tytuł, który pojawił się finalnie pod koniec 2016 roku, choć jego produkcja zaczęła się jeszcze w 2007. Premiera gry była wielokrotnie przekładana, a w pewnym momencie wyglądało na to, że projekt został zupełnie anulowany. Sony temu zaprzeczało i jak się w końcu okazało, robiło słusznie. Gra spotkała się z naprawdę dobrym przyjęciem ze strony fanów oraz recenzentów, choć po tylu latach od pierwszych zapowiedzi, mogło być różnie.

Inne tytuły, które powstawały za długo

Od czasu pierwszej zapowiedzi, do momentu, kiedy produkcja pojawia się na rynku, mogą minąć lata. Potwierdzają to powyższe przypadki, ale to niejedyne gry, które na swojej drodze napotykały sporo problemów. Spore powstawało dobre 8 lat, zanim w końcu zadebiutowało i choć mogło okazać się sporym sukcesem, to dziś już niewiele osób o tytule pamięta. Mafia II na swój rynkowy debiut czekała blisko 6 lat. Alan Wake czy L.A. Noire także powstawały przez kilka lat. Oczywiście każdy gracz chciałby, żeby wyczekiwana kontynuacja czy nowy tytuł ulubionego studia, pojawiał się na rynku jak najwcześniej. Czasem jednak warto poczekać, a otrzymać produkt, który spełnia wymagania. A wy macie taki tytuł, na który czekaliście latami?

Źródło: The Gamer / Wikipedia

Google News
Obserwuj ANDROID.COM.PL w Google News i bądź zawsze na bieżąco!
Obserwuj

Bartosz Szczygielski

Nowymi technologiami zajmuje się od kilku lat. Kiedy o nich nie pisze, to pewnie pisze kolejną książkę. Jeżeli nie pisze kolejnej książki, to pewnie ogląda seriale, a jeżeli nie ogląda seriali, to najprawdopodobniej śpi.