Fast and Furious Crossroads miało ogromny potencjał, by stać się sprzedażowym hitem. Tytułem, który będzie kupowany masowo nie tylko przez fanów serii filmów, ale także przez graczy, którzy po prostu oczekują dobrej rozgrywki. Wygląda jednak na to, że dostaliśmy produkcję, która nie tylko źle wygląda, ale także nie oferuje nic ponad to, że korzysta z popularności filmowego pierwowzoru.

Fast and Furious Crossroads

Jeżeli szukaliście gry, która łączyłaby w sobie zadziorność Grand Theft Auto z widowiskowością Just Cause, to możecie szukać dalej. Fast and Furious Crossroads mogło być takim właśnie tytułem, a przynajmniej czegoś takiego się po nim spodziewano. Pierwsze zapowiedzi pokazywały jednak, że graficznie nie ma co od gry za dużo wymagać. I finalnie niewiele się zmieniło, bo produkcja wygląda tak, jakby wyszła za czasów świetności PlayStation 3. Dodajmy tutaj, że tytuł jest dostępny na PC-tach, Xbox One oraz PlayStation 4.

Recenzje na Steam nie zostawiają na grze suchej nitki. Jednym z najczęściej powtarzających się zarzutów w wersji na PC jest to, że nie da się samodzielnie przypisać klawiszy sterowania. Mamy to, co dał producent i tyle. Niewykluczone, że któraś aktualizacja to jeszcze zmieni, ale niesmak pozostał. Do tego wygląda na to, że tryb jazdy jest mocno arkadowy, co oczywiście samo w sobie nie jest zarzutem, ale materiały z rozgrywki pokazują, że dość topornie go zrealizowano. Widać więc, że Fast and Furious Crossroads to jedynie „skok na kasę”, a nie pełnoprawna produkcja, która miała szanse na zdobycie serc graczy.

Zobacz też: The Last Of Us 2 z ogromną aktualizacją.

Warto dodać, że w grze pojawią się postaci znane z filmu, co można zaliczyć jako plus. Jednak cena jest na tyle odstraszająca (wersja PC na Steam kosztuje 249 złotych), że raczej nie wróżymy zbytniego sukcesu. Szkoda, bo potencjał był.

Źródło: Steam

    Google News
    Obserwuj ANDROID.COM.PL w Google News i bądź zawsze na bieżąco!
    Obserwuj

    Bartosz Szczygielski

    Nowymi technologiami zajmuje się od kilku lat. Kiedy o nich nie pisze, to pewnie pisze kolejną książkę. Jeżeli nie pisze kolejnej książki, to pewnie ogląda seriale, a jeżeli nie ogląda seriali, to najprawdopodobniej śpi.