ANDROID.COM.PL – społeczność entuzjastów technologii
Rzut życia Netflix Adam Sandler

Recenzja Rzut życia od Netflix – Adam Sandler i pół NBA pokazują, że da się zrobić dobre kino

Autor: Bartosz Szczygielski Kategoria: Filmy

Ta recenzja filmu Rzut życia od Netflix mam nadzieję, że zachęci Was do sięgnięcia po ten film. Zazwyczaj premiery od Netflix są bardzo szeroko reklamowane, a o tej konkretnej produkcji jest zaskakująco cicho. Wielka szkoda, ponieważ Adam Sandler wypada tutaj wyjątkowo dobrze, a i sama fabuła produkcji, choć przewidywalna do bólu, nie robi z widzów idiotów.

Recenzja Rzut życia (Hustle) od Netflix – Rocky, gwiazdy NBA i Adam Sandler

Rzut życia Netflix opinia

Po filmach, gdzie główną rolę odgrywa Adam Sandler raczej nie wymaga się zbyt wiele. Aktor zasłyną i zbudował swoją karierę na tym, że grał i tworzył komedie dość… głupkowate. Nie było w nich nic specjalnego, ale faktycznie niektóre z nich oglądało się całkiem przyjemnie (np. Klik: I robisz co chcesz). Sandler jednak został mocno zaszufladkowany, a dobrze wiemy, że w takiej sytuacji trudno przekonać widzów, by ci sięgnęli po film z aktorem, skoro wcześniejsze produkcje im się nie podobały. Jednak Rzut życia to zupełnie inna liga, a przede wszystkim bardzo duże oraz pozytywne zaskoczenie. To miła odmiana po Przechwyceniu, które debiutowało ostatnio na Netflix.

Warto jeszcze dodać, że Adam Sandler ma już na swoim koncie role, które były znacznie bardziej poważne, niż te komediowe. Jednym z takich występów był ten w Nieoszlifowane diamenty (Uncut Gems), które także można obejrzeć na Netflix. Jednak w Rzucie życia Sandler uderza w zupełnie inne tony, co tylko wychodzi produkcji na dobre. Warto uprzedzić natomiast o jednym – ta produkcja nie wnosi absolutnie nic nowatorskiego. Jest po prostu dobrze nakręconą i napisaną opowieścią, których widzieliśmy już bardzo dużo. Zresztą twórcy nawet nie ukrywają swoich inspiracji, ale całość ogląda się bardzo przyjemnie.

Rzut życia, czyli słów kilka o fabule filmu

Jeżeli widzieliście już trailer tej produkcji, to można powiedzieć, że widzieliście ją już całą. I nie ma w tym stwierdzeniu zbyt dużej przesady. Wprawdzie nie zobaczymy w zapowiedzi finału opowieści, ale możemy się go spokojnie domyślić. W końcu filmy o narodzinach gwiazdy i to niezależnie od tego, czy mówimy o sportowcach czy muzykach, zazwyczaj kończą się w podobny sposób. Wracając jednak do samej fabuły, to Rzut życia skupia się na postaci łowcy talentów dla drużyny Philadelphia 76ers. Stanley Beren (Adam Sandler) jest jednym z najlepszych łowców, a jego życie upływa z dala od rodziny. Przemierza świat w poszukiwaniu kolejnych graczy, którzy mogliby trafić do zespołu i NBA.

Marzeniem, a raczej celem dla Stanley-a, jest jednak zostanie trenerem. Pojawia się na to szansa, ale ta szybko zostaje mu odebrana, a mężczyzna musi wrócić do roli łowcy talentów. I podczas jednej z podróży natrafia na gracza, który może zmienić jego życie. Bo Cruz (Juancho Hernangómez) nie jest jednak profesjonalistą, a grywa na podrzędnych boiskach i miał trochę problemów z prawem. Stanley stawia wszystko na jedną kartę i wbrew swoim przełożonym decyduje się na ściągnięcie Cruza do Stanów Zjednoczonych. I tutaj właściwie można już przestać rozmawiać o samej fabule. Biorąc jednak pod uwagę to, że Rzut życia to kino sportowe, musiały w nim pojawić się pewne klasyczne już sceny i rozwiązania fabularne.

Nic nowego, czyli zbiór sprawdzonych schematów

Rzut życia

Zapewne większość osób, które choć trochę interesują się kinem, oglądało film Rocky. Historia początkującego pięściarza, który dostaje swoją życiową szansę stała się gigantycznym hitem i doczekała wielu kontynuacji. Rzut życia ma wiele wspólnego z Rockym, co nawet w samym filmie jest powiedziane wprost. Tutaj historia skupia się jednak na postaci trenera, a nie samego zawodnika, choć jego obecność na ekranie też jest oczywiście znacząca. Sandler gra człowieka, który mimo wielu lat w branży, czuje się nie tyle wypalony, co przegrany.

Doskonale obrazuje to jedna ze scen już pod koniec filmu, która jest niestety do bólu prawdziwa. Większe znacznie ma to, jak o tobie mówią, niż to, co potrafisz. Podobnych i dołujących momentów w samym filmie nie ma jednak za dużo. Całość utrzymana jest w pozytywnym i ciepłym tonie, który miejscami zahacza nawet o komedię. Na szczęście nie w tym stylu, do którego przyzwyczaił nas Adam Sandler. Elementy humorystyczne są tutaj jedynie przeciwwagą dla poważniejszych kwestii i dobrze współgrają z danymi scenami.

Rzut życia Netflix recenzja

Podkreślę raz jeszcze – Rzut życia nie wnosi jednak nic nowego do swojego gatunku. Mamy tutaj tradycyjny element treningu i przekraczania własnych ograniczeń. Szybki montaż i obowiązkowe kłopoty po drodze, które wcześniej bardzo wyraźnie zaznaczono tak, by żaden widz nie czuł się zaskoczony. I mimo tej powtarzalności oraz schematyczności, Rzut życia ogląda się wyjątkowo… dobrze. Być może to właśnie zasługa Sandlera, który daje tutaj prawdziwy popis gry aktorskiej. Idealnie udało się także uzyskać „chemię” między nim, a Hernangómezem, który przecież nie jest profesjonalnym aktorem, a graczem NBA (Utah Jazz). I w filmie zobaczymy prawdziwą plejadę gwiazd koszykówki: LeBron James, Julius Erving, Shaquille O’Neal, Charles Barkley czy Doc Rivers to tylko kilka nazwisk, które znalazły się w obsadzie. I całe szczęście w ich występach nie czuć żadnej sztuczności.

Recenzja Rzut życia od Netflix – podsumowanie

Rzut życia Netflix recenzja

Muszę przyznać, że Rzut życia to bardzo pozytywne zaskoczenie. Proste, ale ciepłe kino, które nie nudzi, a pokazuje kulisy NBA. Fani koszykówki będą zachwyceni tym, co zobaczą na ekranie, a i miłośnicy kina „sportowego” powinni być zadowoleni. Rzut życia można jednak swobodnie oglądać nawet bez znajomości podstawowych zasad gry w koszykówkę. To uniwersalna opowieść, która porusza wiecznie aktualne tematy straconych szans i nadziei. Bardzo dobra rola Sandlera to tylko wisienka na torcie, który finalnie jest nieprzesłodzony. Mimo wszystko rzadko się zdarza, by produkcje od Netflix trzymały konkretny poziom. Tym razem się udało i oby takich filmów na platformie pojawiało się więcej. Wtedy z pewnością więcej użytkowników wracałoby na platformę.

Sprawdź najnowsze wpisy