ANDROID.COM.PL – społeczność entuzjastów technologii
Poziom mistrza

Poziom mistrza to akcyjniak s-f, który daje znacznie więcej przyjemności, niż się spodziewałem

Autor: Bartosz Szczygielski Kategoria: Filmy

Poziom mistrza, czyli Boss level, to jeden z tych filmów, który był dla mnie miłym zaskoczeniem. Zobaczyłem go na Amazon Prime Video już jakiś czas temu, ale ponownie pojawił mi się w proponowanych i okazało się, że dalej go dość dobrze pamiętam. To tylko świadczy o tym, że Poziom mistrza to produkcja, która choć bardzo specyficzna, warta jest obejrzenia.

Recenzja Poziom mistrza – akcja rodem z gier dostępna na Amazon Prime Video

Poziom mistrza

Mam ostatnio szczęście do filmów akcji, które niekoniecznie wymagają większego skupienia. Zabójczy koktajl okazał się całkiem przyzwoity, a i Protegowana nie była taka zła, jak się spodziewałem. Od tego konkretnego gatunku filmowego nie wymagam zbyt wiele, choć dalej mam w pamięci, jak źle mi było po obejrzeniu Ambulansu. Jednak w przypadku filmu Poziom mistrza mam wrażenie, że tego typu produkcji jest dalej zbyt mało. Szczególnie, że o samym filmie nie było jakoś przesadnie głośno, a już na pewno nie w Polsce. Produkcja, którą można obejrzeć na Amazon Prime Video, swoim opisem może nie zachęcać bowiem do tego, by wcisnąć Play. Tymczasem warto to zrobić, ponieważ Poziom mistrza oferuje nieskomplikowaną zabawę, choć da się znaleźć parę rzeczy, do których można się przyczepić. Zacznijmy jednak od fabuły.

Nie da się ukryć, że Poziom mistrza swoją konstrukcją przypomina klasyczną komedię Dzień świstaka. Tutaj także trafiamy razem z głównym bohaterem do pętli czasowej, która trwa już od setek dni. Widz od razu rzucany jest na głęboką wodę i nikt nie sili się na wielkie wprowadzenie, bo i tak wszystkie fabularne puzzle pojawiają się po drodze. Tak więc Roy Pulver (Frank Grillo) to były komandos, który ma kłopoty z utrzymaniem dobrych więzi z rodziną, a do tego masa złych ludzi chce go posłać do piachu. I to w bardzo efektowny sposób, bo już sam dzień zaczyna się od tego, że za oknem czeka na niego helikopter gotowy do ostrzelania mieszkania, a nad głową ma faceta z maczetą.

Roy podchodzi do tematu na chłodno, bo i tak wie, że ten dzień skończy się o konkretnej godzinie, ponieważ zawsze tak się kończył. Codziennie więc powtarza te same czynności i pozbywa się tych samych ludzi w różny, ale zazwyczaj efektowny sposób. Oczywiście do czasu, bo Poziom mistrza musi przecież prowadzić do czegoś więcej, niż tylko do efektownej rozwałki. I oczywiście prowadzi, choć pod sam koniec opowieści film traci trochę swój impet.

Poziom mistrza to ukłon w stronę gier i to widać

Już sama nazwa filmu pokazuje, że jego twórcy czerpali z gier wideo. Mamy w końcu bohatera, który musi stać się lepszy, jeżeli chce przejść na kolejny poziom. Nie ma też opcji zapisu, więc każdy kolejny level musi przechodzić od początku. Tak samo, jak działało to na automatach, kiedy te jeszcze były popularne. W filmie jest pewna „arcadowość”, a dla fanów gier będzie ona wyjątkowo dobrze widoczna. Widz kibicuje głównemu bohaterowi, choć temu dużo brakuje do tego, by nazywać go pozytywnym. Za to jest zabawny i faktycznie stara się być lepszym. Na wielu poziomach, co jest zamierzoną grą słów, ale to już musicie przekonać się sami oglądając film, o co dokładnie mi chodziło.

Poziom mistrza

Poziom mistrza daje dużo satysfakcji z oglądania, co zdarza się mimo wszystko dość rzadko. Udało się odpowiednio wyważyć oraz rozłożyć akcenty akcji i komedii. Do tego dochodzi jednak inny wymiar, a mianowicie ten bardziej dramatyczny. W pewnym momencie Roy musi bowiem zmierzyć się z czymś znacznie bardziej wymagającym, niż uzbrojony po zęby przeciwnik. Chodzi o rodzinę i jego syna, ale naprawdę nie chciałbym zdradzać, co się tutaj wydarzy. Poziom mistrza może nie stara się tutaj mocno zagłębiać w psychologię postaci, ale wyraźnie zaznacza to, co powinno być ważne przy takich wątkach. Wydarzenia związane z synem głównego bohatera są ważne dla samej fabuły, ale jednocześnie mocno siada wtedy napięcie, które od początku tak misternie budowano. Akcja zwalnia bardzo wyraźnie, by ponownie nabrać rozpędu w finale opowieści. Dziwny to był zabieg, ale mimo wszystko nie przeszkadza o ogólnym odbiorze filmu.

Fran Grillo daje tutaj prawdziwy popis, a na dokładkę jest Mel Gibson oraz Naomi Watts

Poziom mistrza

Najwięcej na ekranie zobaczymy Grillo, który wprost idealnie został dopasowany do tej roli. Aktor może nie jest zbyt popularny, a przynajmniej jeszcze nie, ale w Poziomie mistrza gra wręcz doskonale. Oczywiście oprócz samej gry aktorskiej dużą rolę odgrywały tutaj jego umiejętności kaskaderskie, ale to i tak bardzo przyjemne zaskoczenie. Znacznie mniej do robienia ma tutaj Mel Gibson, który teraz grywa głównie role epizodyczne. W Poziomie mistrza jest podobnie, ale na ekranie spisuje się bez zarzutu. Za to Naomi Watts po prostu… jest. Trudno cokolwiek więcej powiedzieć o jej grze, bo zwyczajnie w samej produkcji było jej naprawdę mało. Spełnia jednak swoje zadanie, podobnie jak cała reszta obsady.

Poziom mistrza

Poziom mistrza to nie jest film akcji, gdzie najważniejsza jest psychologia postaci, ale to, by widz odczuwał przyjemność z oglądania. I tak właśnie jest. Można się przy tym swobodnie zrelaksować, a cała ta przemoc jest mocno umowna oraz odpowiednio dobrze umocowana w wykreowanym świecie. Czasem czułem się tak, że najchętniej wziąłbym do ręki kontroler od konsoli i sam spróbował pokonać kolejnych przeciwników, by wbić kolejny poziom.

Poziom mistrza na Amazon Prime Video – czy warto obejrzeć?

Poziom mistrza

Jeżeli szukacie czegoś prostego, ale nie prostackiego, to Poziom mistrza będzie odpowiednim wyborem na wieczór. To rozrywka w czystej postaci, która wręcz prosi się o jakiegoś rodzaju kontynuację. Na nią się wprawdzie nie zanosi, ale miło byłoby zobaczyć coś w podobnym tonie. Co ciekawe, w filmie czuć ducha gier wideo o wiele mocniej, niż w np. Free Guy, który w całości zbudowany był tak, by nawiązywać do elektronicznej rozrywki. Reasumując, Poziom mistrza to kino akcji z domieszką science-fiction, które idealnie nadaje się na luźniejszy wieczór, gdy nie chcemy za dużo myśleć, a po prostu zależy nam na czystej, nieskrępowanej przyjemności. Poziom mistrza takie uczucie pozostawia.

Sprawdź najnowsze wpisy