ANDROID.COM.PL – społeczność entuzjastów technologii
Olga Tokarczuk zdjęcie z wręczenia Nagrody Nobla

Olga Tokarczuk mówi o idiotach, więc zaczęło się udowadnianie, kto nim nie jest

Autor: Bartosz Szczygielski Kategoria: Rozrywka

Olga Tokarczuk wystąpiła ostatnio na Festiwalu Góry Literatury i zapewne o tym spotkaniu byłoby ciszej, gdyby nie wypowiedź noblistki. Słowa, które padły ze sceny, a w szczególności te „nie dla idiotów” sprawiły, że w sieci rozgorzała zacięta dyskusja. Dyskusja, która sprawiła, że wypowiedź Olgi Tokarczuk nabiera większego sensu, niż można było z początku zakładać.

Olga Tokarczuk mówi, że literatura jest nie dla idiotów

Wolność wypowiedzi i prawo do własnego zdania jest czymś, do czego chyba wszyscy oczekujemy. Tego, że nikt nie zabroni nam swobodnie wypowiadać swoich myśli i bronić poglądów. Oczywiście w pewnych ramach, które nie będą zakładały chociażby agresji czy obrażania kogokolwiek, bo ten nie zgadza się z naszym zdaniem. To wizja, która raczej w dobie Internetu się nie ziści, ponieważ wystarczy jedno słowo, a może rozpętać się prawdziwa burza. I tak też stało się po wystąpieniu Olgi Tokarczuk, która postanowiła powiedzieć głośno, że literatura nie jest dla idiotów. To oczywiście spotkało się z falą krytyki, ale do tego zaraz przejdziemy. Najpierw sprawdźmy, co dokładnie padło ze sceny i z ust zdobywczyni Nagrody Nobla.

Nigdy nie oczekiwałam, że wszyscy mają czytać i że moje książki mają iść pod strzechy. Wcale nie chcę, żeby szły pod strzechy. Literatura nie jest dla idiotów. Żeby czytać książki trzeba mieć jakąś kompetencję, trzeba mieć pewną wrażliwość, pewne rozeznanie w kulturze. Te książki, które piszemy, są gdzieś zawieszone, zawsze się z czymś wiążą. Nie wierzę, że przyjdzie czytelnik, który kompletnie nic nie wie i nagle się zatopi w jakąś literaturę i przeżyje tam katharsis. Więc piszę swoje książki dla ludzi inteligentnych, którzy myślą, którzy czują, którzy mają jakąś wrażliwość. Uważam, że moi czytelnicy są do mnie podobni, piszę jakby do swoich krajanów.

Wypowiedź Olgi Tokarczuk na Festiwalu Góry Literatury

Czy wypowiedź Tokarczuk to już klasizm, czyli dyskryminacja klasowa? Oczywiście każdy może odczytywać te słowa zupełnie inaczej, ale przeglądając artykuły i komentarze pod nimi na Facebooku można dojść do wniosku, że wiele osób tak to właśnie odczytuje. Tak, jakby wypowiedź Tokarczuk sprawiała, że nagle dostęp do książek został komuś ograniczony. To oczywiście się nie wydarzyło, ponieważ książki Tokarczuk czy kogokolwiek innego nie zostaną nagle wycofane ze sprzedaży lub by je kupić należało będzie pokazać wynik testu na IQ. I raczej nigdy się to nie wydarzy.

Nie dla idiotów, czyli dla kogo?

Dostęp do dóbr kultury, którymi są m.in. książki, to dobro przez wielu niestety niedoceniane. Wypowiedź Tokarczuk owszem, jest ostra, ale też nie na tyle, by wokół niej robić medialną burzę. Warto tutaj przypomnieć przykład sieci sklepów Media Markt, która swojego czasu reklamowała się dokładnie tymi samymi słowami. Hasło „Nie dla idiotów” dalej wielu kojarzy się właśnie z tym sklepem, ale i firma miała przez to problemy. W Urzędzie Ochrony Konkurencji i Konsumenta (UOKiK) wszczęto nawet postępowanie przeciwko Media Markt, ale sprawa rozeszła się po kościach. Stwierdzono bowiem, że słowa z reklamy mogą być odczytywane jako niestosowne, ale samo sformułowanie oraz kontekst nie dają powodu, by uznawać reklamę jako uchybiającą godności odbiorcy czy łamiącą dobre obyczaje.

Twórczość Olgi Tokarczuk nie jest też dla wszystkich. Zresztą każda książka nie jest dla każdego. Film oraz muzyka także, co przecież jest oczywiste. Nie powinno się jednak klasyfikować kogoś na gorszego czy lepszego tylko dlatego, że czyta inne książki lub ogląda inne filmy, niż my. Jednak wygląda na to, że wypowiedź Tokarczuk została tak właśnie odebrana. Trudno tutaj mówić, jakie były intencje pisarki, ale to raczej wątpliwe, by chodziło jej o to. Stwierdziła, że jej literatura nie jest przeznaczona dla wszystkich, a dla ludzi z odpowiednią wrażliwością. Mowa więc raczej o inteligencji emocjonalnej, niż tej w klasycznym słowa rozumieniu. Tokarczuk jako autorka ma też lepszą wiedzę o tym, jaki odbiór mają jej powieści. I nie oszukujmy się – książki Tokarczuk stały się jednymi z tych, które „trzeba mieć na półce, bo dostała Nobla”. To samo działo się po tym, jak nagrodę otrzymała Wisława Szymborska. Nobel zawsze napędza sprzedaż, co nie oznacza, że książki nagrodzonych autorów są czytane. Na spotkania z Tokarczuk nagle zaczęły przychodzić prawdziwe tłumy i jej wypowiedź raczej tego nie zmieni.

Warto podkreślić jednak jedną rzecz – literatura, czy w ogóle kultura, jest i była dla wszystkich. Nie każdy musi ją rozumieć czy doceniać, ale jest dla wszystkich. Problemem jest natomiast to, że nie każdy ma do niej dostęp, a nawet jeżeli ma, to niekoniecznie chce z niego skorzystać. Zapewne każdy zna osoby, które są wykształcone, a bez cienia zawahania nazwałby ich idiotami. Znamy też ludzi, którzy nie dogadali się ze szkołą, a ich inteligencja jest wręcz onieśmielająca.

Burze w sieci występują zbyt często

O słowach Tokarczuk będzie mówiło się zapewne jeszcze przez kilka dni, a może i tygodni. Zawsze tak jest, gdy wybuchają jakieś „afery”. Widocznie jesteśmy tak skonstruowani, że za wszelką cenę musimy udowodnić komuś, że nasza racja jest jedyną i prawdziwą. Dobrze ukazał to w jednej ze scen „Dnia świra” Koterski, a codziennie potwierdzenie tych słów możemy zobaczyć w Internecie. Teraz na przykładzie słów Olgi Tokarczuk, która po prostu powiedziała to, co myśli. Ma prawo uważać, że jej książki nie są dla wszystkich tak samo, jak inni mają prawo uważać, że są. I oczywiście, że są, ale też nie każdy wyciągnie z nich to samo. Dokładnie jak w przypadku każdego innego dzieła kultury.

Dla jednych obrazy w muzeum to strata czasu, a dla innych ich oglądanie to niemal przeżycie mistyczne. Tokarczuk mogła ubrać swoją wypowiedź w trochę inne słowa i gdyby tego jednego zdania zabrakło, nikt by o tym spotkaniu nie pisał i nie mówił. Przynajmniej teraz zaczęto mówić trochę więcej o literaturze, choć w tym kontekście raczej nic dobrego z tego nie wyniknie. A Wy, jak odczytujecie słowa Olgi Tokarczuk?

Źródło: Twitter

    Sprawdź najnowsze wpisy