ANDROID.COM.PL – społeczność entuzjastów technologii
thor god of thunder film asylum recenzja

Na filmie Thor: God of Thunder bawiłem się (prawie) lepiej niż na nowej produkcji Marvela

Autor: Przemysław Dobrzyński Kategoria: Rozrywka

„Thor: God of Thunder” to najnowszy mockbuster od studia Asylum, które dało światu m.in. „Rekinado”. Przeczytajcie o naszych wrażeniach z seansu.

Thor: God of Thunder – o czym opowiada film od studia Asylum?

thor god of thunder film loki

W pierwszych scenach filmu „Thor: God of Thunder” obserwujemy Lokiego, którzy aktualnie znajduje się w więzieniu w Asgardzie. Nie wiadomo jak długo przebywa w niewoli, ale tak się jakoś złożyło, że gdy rozpoczęła się akcja filmu to bez problemu udało mu się uciec. Zresztą nie dziwię mu się, gdyż strzegący celi strażnicy nie byli w stanie przynieść mu jedzenia na czas i jeszcze złośliwie wyjadali oliwki. Nicponie! W ramach uczciwej zemsty zabija ich i udaje się do komnaty Odyna. Po niedługiej rozmowie i jego zabija. Po wszystkim udaje się na Ziemię, by obudzić ze snu boga wilków – Fenrira oraz zniszczyć drzewo Yggdrasil. A wystarczyło przynieść mu jedzenie na czas…

Thor: God of Thunder – czy to udany mockbuster?

thor god of thunder recenzja filmu

Dla tych, którzy niekoniecznie kojarzą termin mockbuster – jest to parodystyczna bądź po prostu niskobudżetowa wersja hollywoodzkich blockbusterów, które swoje premiery mają przeważnie w momencie gdy do kin na świecie wchodzi jakiś wielki przebój filmowy, tak by załapać się na falę popularności danego tytułu. O ile najsłynniejszy film studia Asylum, specjalizującego się mockbustesrach, „Rekinado”, był bliżej szalonej parodii wielkich widowisk, tak obecnie omawiany „Thor: God of Thunder” (tytuł specjalnie przypomina „Thor: Love and Thunder” Marvela – nie pomylcie filmów!) jest bliższy po prostu bardzo (bardzo) taniej wersji superprodukcji z Fabryki Snów.

Jest to film kompletnie na poważnie, co oczywiście ze względu na naprawdę śmiesznie mały budżet rodzi wiele niezamierzonych śmieszności. Jednocześnie twórcy zdają sobie sprawę z poetyki mockbustera, więc wiele tanich rozwiązań jest przez nich jeszcze bardziej „podkręcanych”. Dla przykładu, w „Thor: God of Thunder” w pewnym momencie pojawia się sekwencja trzęsienia ziemi (oczywiście wykonana z fatalnym CGI i z jakością gorszą niżby to zrobił w miarę zdolny YouTuber amator). Widzimy w niej masę zniszczeń, zawalające się wiadukty itd. Niedługo później jednak miasto jest kompletnie nietknięte, jakby żadnej katastrofy w nim nie było. Komnaty w Asgardzie wyglądają jak wystawne pokoje hotelowe (ze współczesnymi lampami na biurkach itd.). Thor prezentuje się jak otyły szkocki rybak w cosplayu średniowiecznego rycerza.

thor god of thunder film 2022

Wielki wilk, również wykonany w CGI (chyba z wczesnych lat 90.), prezentuje się gorzej niż niesławny polski smok z filmu „Wiedźmin”. Jest też scena, w której Thor płynie łodzią Wikingów trzymając wiosło kajakowe, które nawet nie dotyka wody. Pojedynek Thora z Lokim z kolei wygląda jak tani teledysk jakiegoś norweskiego zespołu black metalowego. To tylko niektóre smaczki, które możemy zobaczyć w „Thor: God of Thunder”. Oczywiście w produkcji za miliony dolarów byłyby one niedopuszczalne, ale w filmie Asylum sprawiają wrażenie zabawnych, a nawet na swój sposób uroczych. Tak więc dla widzów lubiących filmy tak złe, że aż zabawne i (nawet) dobre, „Thor: God of Thunder” może stanowić ciekawą alternatywę.

Thor: God of Thunder – ocena filmu

Dodatkowo scenariusz „Thor: God of Thunder” wypadł zaskakująco dobrze. To znaczy, nie jest to żadne wybitne dokonanie, raczej sztampowa historia przygodowa. Natomiast oglądając film Asylum w pewnym momencie aż żałowałem, że nie jest to dzieło z większym budżetem i ambicjami, bo wyszedłby z tego naprawdę przyjemny komercyjny przebój. Tempo jest w nim zadziwiająco dobrze wymierzone – sceny dialogów, których mogłoby być mniej, przyznaję i jest to bolączka filmów Asylum (scenarzysta chyba ma płacone od ilości słów) są co parę minut przeplatane jakimiś dynamicznymi sekwencjami. A to walka na miecze, a to trzęsienie ziemi, a to Loki uwalniający Fenrira itd. Nie ma żadnych wielkich przestojów, a akcja stopniowo posuwa się naprzód bez żadnych zapchajdziur i wysilonych wypełniaczy. Aktorzy, choć raczej nieznani szerszej widowni, i z pewnością nie należący nawet do drugiej ligi, też o dziwo nie powodują zgrzytania zębami u widza. Aż się zastanawiam czy to moje oczekiwania są już tak zaniżone, że nie odrzuca mnie film klasy C, czy może ostatnie hollywoodzkie filmy po prostu tak rozczarowywały swoimi scenariuszami, że taki „Thor: God of Thunder” na ich tle nie wypada tak tragicznie jak mógłby wypaść jakieś 10-15 lat temu?

thor god of thunder recenzja

Ja w każdym razie na „Thor: God of Thunder” bawiłem się prawie tak samo jak na „Thor: Miłość i grom”. Oba filmy uważam za kiepskie, z tymże produkcja Marvela powstawała przez długie miesiące za grubo ponad 100 mln dol. i z topowymi aktorami oraz ekipą, natomiast dzieło studia Asylum za promil tej kwoty i czasu. „Thor: God of Thunder” ma jakąś spójną (marną, bo marną, ale spójną) fabułę, podczas gdy dzieło Marvela właściwie fabuły nie ma. Ma za to wymuszony humor, w większości kiepski, który wepchany został do niemal każdej sceny, bo Taika Waititi chyba nie potrafi nakręcić filmu na poważnie. Także jeśli chodzą o samą tylko podstawową filmową gramatykę to ekipa od „Thor: God of Thunder” wykonała o wiele lepszą robotę niż hollywoodzcy profesjonaliści… Niech to będzie moja kropka nad „i”.

Ogólna ocena

3/10

Sprawdź najnowsze wpisy