Smutny Kapitan Ameryka, czyli serial W obronie syna to ukryta perełka

Bartosz Szczygielski Bartosz Szczygielski Rozrywka

Serial „W obronie syna” (Defending Jacob) to jeden z seriali, które można obejrzeć na Apple TV+. Platforma nie jest wprawdzie tak popularna, jak Netflix czy HBO GO, ale okazuje się, że w jej katalogu jest całkiem sporo dobrego. I ten serial mi udowodnił, że zbyt ostrożnie podchodziłem do Apple TV+, bo jednak można tam znaleźć dobrze rzeczy.

W obronie syna – niepozorny serial na Apple TV+

W obronie syna

„W obronie syna” nie jest nową produkcją, ani taką, która z miejsca wskakuje na różnego rodzaju TOP-ki. Serial miał swoją premierę jeszcze w 2020 roku, więc część z Was mogła go już wiedzieć. Ja dopiero co zakończyłem jego oglądanie, a sięgnąłem po niego z bardzo prozaicznego powodu. Nie miałem co oglądać. Przeskakując między Netflixem, Amazonem i HBO postanowiłem dać szansę raz jeszcze Apple TV+. Dostęp do platformy wykupiłem głównie po to, by obejrzeć serial „Ted Lasso” i właściwie tyle. Relatywnie mały zasób produkcji dostępnych w ramach abonamentu trochę mnie zniechęcił, choć obejrzałem jeszcze m.in. film „Finch”. Na platformę zaglądałem rzadko, bo po prostu nie widziałem tam nic dla siebie. I teraz wiem, że byłem w błędzie.

Lubię seriale kryminalne, choć od jakiegoś już czasu staram się wybierać te produkcje, które zaciekawią mnie czymś więcej, niż obsadą. Stawiam głównie na fabułę i coś, co może mnie naprawdę przyciągnąć do ekranu. Wszelkiego rodzaju sprawy z seryjnymi mordercami mnie nie interesują, a wymyślne zbrodnie omijam szerokim łukiem. I tym właśnie chyba ujął mnie „W obronie syna”, ponieważ tutaj nie ma genialnych śledczych i ponadprzeciętnie inteligentnego przeciwnika. W swoich ramach to prosta historia, która opiera się na emocjach, a nie akcji. Tym samym nie jest to serial, który polecałbym miłośnikom ciągle rosnącego tempa. To wyjątkowo… stonowana produkcja i tutaj tkwi jej siła.

Zobacz też: Film Uncharted fanom gier się nie spodoba, ale może być dobrą rozrywką.

Kilka słów o fabule serialu

Defending Jacob

Nie jestem zwolennikiem zdradzania tego, co dzieje się w danym filmie czy serialu. Uważam, że tutaj dobrze to odkrywać samemu dlatego też przedstawię jedynie punkt wyjścia. To „coś” co mnie właśnie zaciekawiło w serialu. Ten opowiada bowiem o rodzinie z wyższej klasy średniej, gdzie ojciec jest zastępcą prokuratora generalnego, a matka pracuje w fundacji zajmującej się pomocą dzieciom. Jest też nastoletni syn, czyli taki dość klasyczny przykład amerykańskiej rodziny z serialu. Ładne przedmieścia, sielska atmosfera – pewnie wiecie o co chodzi. Pewnego dnia dochodzi do morderstwa, a ofiarą jest nastolatek. Sprawą zajmuje się główny bohater, ale jak wskazuje tytuł serialu, ten skupi się na jego synu. Jacob bowiem zostaje oskarżony o popełnienie morderstwa i tutaj właściwie zaczyna się cała historia.

„W obronie syna” jest adaptacją powieści Williama Landaya i w serialu czuć, że nad fabułą czuwał ktoś zaznajomiony z tematem. Nie mówię nawet o policyjnych procedurach czy tym, jak mają wyglądać przesłuchania. Chodzi bardziej o sam klimat, który od początku do końca jest zwyczajnie przytłaczający. Miejscami robi się nawet duszno. Dużą zasługą tego są ujęcia i ogólnie sposób pokazywania lokacji. Kojarzy się ze skandynawskimi produkcjami, gdzie kadry są zimne i niedostępne. „W obronie syna” takie właśnie jest, ale to tylko pozory. Pod tym całym „chłodem” aż kipi od emocji.

Pod warunkiem, że da się im szasnę dojrzeć. To bowiem nie opowieść o morderstwie czy sprawie sądowej, a o rodzinie. O tym, jak cała ta sytuacja na nich wpływa i jak oni sami się zmieniają. Tutaj twórcy bardzo dobrze to przedstawili, a duża w tym zasługa aktorów. Główne role odgrywają tutaj Chris Evans, Michelle Dockery oraz Jaeden Martell w roli Jacoba. Po obejrzeniu „Na noże” zdawałem sobie sprawę, że Evans ma jeszcze sporo do pokazania i rolą w tym serialu udowodnił, że łatka Kapitana Ameryki nie będzie mu towarzyszyć już zawsze. Jaeden Martell wręcz idealnie obrazuje rolę nastolatka, któremu ja jako widz, mam niedowierzać i częściowo nie ufać. Aktorsko serial broni się na niemal wszystkich poziomach.

W obronie syna – warto obejrzeć

Defending Jacob serial

Nie jest jednak tak, że „W obronie syna” to serial idealny w swoim gatunku. Opowieść podzielono na 8 odcinków, które trwają około 45-50 minut. Widać, że niektóre sceny są specjalnie przeciągane, by dodać tej skandynawskości, więc całość spokojnie mogłaby się zamknąć w 6 odcinkach. Finał jednak sporo wynagradza, a szczególnie powinien spodobać się tym, którzy lubią nieoczywiste rozwiązania. I nie mówię tutaj o samej fabule, ale bardziej o emocjach głównych bohaterów. To naprawdę dobrze skonstruowana opowieść. Coś czuję, że muszę bliżej przyjrzeć się innym produkcjom na Apple TV+, bo chyba sporo dobrego mnie ominęło.

Źródło: Apple TV+ / YouTube

Sprawdź najlepsze prezenty na komunię

Partner poradnika:

Kup prezent na komunię z apką PAYBACK i zgarnij punkty
Impression Tag
Sprawdź najnowsze wpisy