Quibi okazał się jednym z najkrócej działających serwisów streamingowych. Jego koniec jest szybki i raczej spodziewany. Taka usługa wideo nie miała szans na przetrwanie w czasie pandemii koronawirusa.

Krótkie filmy, długi okres próbny i wysoka cena

Quibi koniec

Pomysł na Quibi był następujący: zamiast udostępniać pełnometrażowe filmy czy kilkusezonowe tasiemce, firma oferowała użytkownikom dostęp do seriali, których każdy odcinek trwa maksymalnie 10 minut. Tym sposobem chciano dotrzeć do młodych, zapracowanych osób, u których liczy się każda minuta. Udostępniane produkcje można było oglądać zarówno w trybie horyzontalnym, jak i wertykalnym. Na start serwisu zebrano od inwestorów 1,75 mld dol. Miesięczny dostęp do biblioteki Quibi kosztował 4,99 dol. (z reklamami) lub 7,99 dol. (bez reklam). Serwis był też dostępny w Polsce, ale tylko w oryginalnej wersji językowej. Użytkownicy mogli korzystać z trzymiesięcznego okresu próbnego. Po nim za miesiąc dostęp trzeba było zapłacić aż 37,99 zł

Start w kwietniu, koniec w październiku – Quibi przegrał nie tylko z koronawirusem

Raport Sensor Tower wykazał w lipcu, że po zakończeniu pierwszego trzymiesięcznego okresu próbnego serwis stracił ponad 90 proc. subskrybentów. Szacowano, że z 910 tys. użytkowników, którzy zarejestrowali się w momencie startu serwisu, tylko 72 tys. zdecydowało się płacić za dostęp. Władze serwisu zaprzeczyły tym liczbom, ale nigdy nie podały żadnych danych. Decyzja o zamknięciu Quibi świadczy, że raport Sensor Tower mógł podać prawdziwe informacje. 

Czytaj też: Quibi – wrażenia po tygodniu korzystania. Jak usługa wypada przy Netflix i HBO GO?

Sam pomysł nie był wystarczająco mocny, aby uzasadnić istnienie samodzielnego serwisu streamingowego” – tłumaczą władze Quibi porażkę swojej platformy wideo. „Uważamy, że wyczerpaliśmy wszystkie nasze możliwości. Podjęliśmy trudną decyzję o likwidacji firmy, zwróceniu pieniędzy naszym akcjonariuszom i z pożegnaniu się ze współpracownikami” – napisano w komunikacie. 

Czytaj też: Nowe zwiastuny: „Ojciec”, „Mank”, „Czarodziejka z księżyca” i inne

The Verge wskazuje jeszcze kilka innych ważnych przyczyn porażki Quibi. Serwis przeznaczony na urządzenia mobilne ruszył w czasie lockdownu, gdy potencjalni odbiorcy utknęli w swoich domach. W jego bibliotece nie było na tyle atrakcyjnych treści, aby skłonić użytkowników do płacenia. Poza tym krótkie treści wideo mają gigantyczną konkurencję w postaci materiałów na YouTube, TikTik i kilku innych darmowych platformach. Co ciekawe, dzień przed zamknięciem Quibi, firma uruchomiła aplikacje dla Apple TV, Android TV i Fire TV… 

Źródło: TheVerge.com

Google News
Obserwuj ANDROID.COM.PL w Google News i bądź zawsze na bieżąco!
Obserwuj

Paweł Pązik