„Odtwórz losowo” to nowa opcja, którą Netflix udostępnił użytkownikom w ramach testów. Odtwarzanie losowe pojawia się jedynie w aplikacji telewizyjnej.

Odtwarzanie losowe, czyli Netflix dobiera Twój kolejny seans

Część użytkowników może znaleźć przycisk „odtwórz losowo” w bocznym menu, pod opcjami „szukaj”, „strona główna” i wyżej niż „najnowsze”, „seriale i programy”, „filmy” oraz „moja lista”. Na screenach w sieci widać też przycisk umieszczony pod imieniem danej osoby w menu wyboru użytkowników. Po naciśnięciu Netflix losowo dobiera treść. Może to być filmu lub program, który aktualnie oglądamy, tytuł zapisany na naszej liście lub podobny do tego, który oglądaliśmy wcześniej. W moim przypadku Netflix zaproponował serial „Designated Survivor”. Na dole ekranu pojawiła się informacja, że wybrano dla mnie ten tytuł, bo może mi się spodobać serial opowiadający o spisku. I jak tu nie wierzyć w spiski?

Netflix chce być jak telewizja

 

Przedstawiciele Netflixa wyjaśnili serwisowi TechCrunch, że ideą tej funkcji jest pomoc użytkownikom w szybkim i łatwym wyszukaniu treści dostosowanych do ich gustów. To wyzwanie, z którym Netflix mierzy się od lat, bo firma chce, aby korzystanie z serwisu było bardzo podobne do oglądania tradycyjnej telewizji. Chodzi o to, aby po włączeniu aplikacji coś było odtwarzane z automatu. Na szczęście Netflix na początku roku porzucił inną opcję z tym związaną, czyli automatyczne odtwarzanie treści od razu po ich podświetleniu. 

Czytaj też: Asystent Google wyśle wiadomości audio naszym znajomym

Netflix przed rokiem testował odtwarzanie losowe odcinków konkretnych seriali lub programów. Opcja była skierowana głównie do fanów konkretnych tytułów, którzy chcieli włączyć „coś w tle”. Netflix poinformował TechCrunch, że obecnie testowana jest tylko opcja „odtwórz losowo”. Pierwsi użytkownicy mogli wypróbować ten tryb już w ubiegłym miesiącu. Netflix nie podjął jeszcze decyzji, czy opcja zostanie włączona wszystkim użytkownikom na stałe. Najpierw firma chce zebrać wyniki poszczególnych testów i je porównać. 

Opcję już przetestowałem i nie zamierzam do niej wracać. Dlaczego? „Moja lista” na Netflixie jest wystarczająco długa, podobnie jak jej odpowiedniki w innych serwisach streamingowych. Poza tym przedstawiane propozycje zupełnie mnie nie interesowały. Może jednak opcja rzeczywiście przyda się niezdecydowanym? To właściwie tylko jeden wers na pasku bocznym, więc nie jest to tak uciążliwe rozwiązanie, jak wspomniane wcześniej automatyczne odtwarzanie po podświetleniu danego tytułu. Jeżeli Netflix chce upodobnić się do prawdziwej telewizji, to może lepszym rozwiązaniem byłoby stworzenie kanałów ze stałymi ramówkami, po których można skakać jak w zwykłej kablówce czy telewizji satelitarnej. W końcu trafi się na coś interesującego i można rozpocząć oglądanie wybranej pozycji od początku. I przede wszystkim bez reklam. 

Źródło: TechCrunch.com

Google News
Obserwuj ANDROID.COM.PL w Google News i bądź zawsze na bieżąco!
Obserwuj

Paweł Pązik