[Recenzja] Czy chińskie smartfony faktycznie są takie super? Na przykładzie UMI Super z dużym akumulatorem

Łukasz Pająk Polecane 2016-12-12

umi_super-18

 

Niegdyś smartfony z Państwa Środka omijaliśmy szerokim łukiem, gdyż o ile działały to ciężko było mówić o jakimkolwiek komforcie użytkowania. Dzisiaj chińskie firmy zalewają rynek i właśnie wiele z nich jest upatrywanych jako potencjalnych kandydatów do zdetronizowania Samsunga z pozycji lidera mobilnego rynku.

 

Oczywiście największą zaletą smartfonów z Chin jest ich cena, która często jest zdecydowanie niższa niż w przypadku odpowiednika o podobnych parametrach od znanych nam od wielu lat firm. Jednak czy producenci z Państwa Środka faktycznie dorównują Samsungowi, LG i innym? Zostawmy z boku Xiaomi, Oppo, OnePlus, Meizu czy też Vivo, a przyjrzyjmy się Umi – dokładniej rzecz biorąc modelowi Super. Nie będzie to tradycyjna recenzja, a zestawienie z tym, co w poszczególnych kategoriach oferują popularne firmy.

 

 

Zestaw

 

umi_super-1

 

Już na samym początku duży plus dla Umi. Zapewne niewielu z Was zwraca uwagę na pudełka w jakich sprzedawane są smartfony, ale ja doceniam dbałość o szczegóły i w przypadku testowanego modelu mamy do czynienia z płaskim metalowym opakowaniem, które jest bardzo dobrze rozplanowane. Wewnątrz nie znajdziemy nic więcej w stosunku do tego, co oferuje konkurencja. Oprócz telefonu zagospodarowano miejsce na modułową ładowarkę o nietypowych parametrach (napięcie do 12 V przy natężeniu 1,25 A). Za jej pomocą akumulator możemy regenerować szybciej niż w przypadku tradycyjnych w tej cenie zasilaczach o mocy do 10 W.

 

 

Budowa

 

umi_super-4

 

Jednobryłowa konstrukcja została dobrze spasowana, aczkolwiek wykorzystane aluminium w dotyku bardziej przypomina plastik. Z pewnością nie jest to materiał takiej klasy jak znajdziemy chociażby w Samsungu. Tytułowy duży akumulator zajmuje sporo miejsca wewnątrz obudowy toteż Umi Super wyróżnia się ponadprzeciętną grubością. Oczywiście już Xiaomi pokazało, że ogniwo o takiej samej pojemności można lepiej opakować, więc mamy teoretycznie pierwszy punkt, na którym oszczędzono. Jednak oczywiście jest to tylko i wyłącznie kwestia gustu, gdyż smartfon leży pewnie w dłoni i odpowiednio wyprofilowany tył pozwala pewnie korzystać z urządzenia za pomocą jednej ręki.

 

umi_super-14

 

Front urządzenia to tafla szkła, która zadziwiająco prawie w ogóle nie zbiera odcisków palców. Nawet ramki wokół wyświetlacza nie są ogromne, co jest zazwyczaj normą wśród chińskich smartfonów. Jednak wyjątkowym rozwiązaniem Umi jest dioda powiadomień, która została zlokalizowana na środku pod ekranem w formie okręgu i równocześnie pełni rolę przycisku „Home”. Pozostałe klawisze funkcyjne nie są podświetlone, ale na szczęście można się szybko do nich przyzwyczaić.

 

umi_super-12

 

Z tyłu w oczy rzucają się plastikowe wstawki, które nie do końca pasują do całości i są ewidentnie gorszym rozwiązaniem niż odpowiednie paski dla anten. W tym wypadku to nie tylko kwestia gustu, ale również siły zasięgu, która w tym modelu nigdy nie jest maksymalna – nawet w centrum Warszawy. Widoczny czytnik linii papilarnych także nie jest idealny i o ile szybko reaguje to poprawność w rozpoznawaniu odcisków momentami woła o pomstę do nieba.

 

umi_super-8

 

Na krawędziach standard, ale wyjątkowy jest dodatkowy przycisk, któremu możemy przypisać jedno z predefiniowanych zadań skupiających się głównie na skrótach do aplikacji. Pozostałe klawisze umieszczono na jednej krawędzi i są one dobrze wyczuwalne, ale wypadałoby je lepiej od siebie odróżnić. Umieszczony na dolnej krawędzi głośnik nie robi wrażenia, a wręcz jego jakość jak i głośność jest poniżej przeciętnej. Podobnie sytuacja wygląda z rozmowami telefonicznymi – dogadać się dogadamy, ale słychać wyraźną różnicę w porównaniu do chociażby Samsunga Galaxy A3.

 

umi_super-11

 

Jak widzicie to już do obudowy można się przyczepić. Do każdego z poszczególnych elementów można mieć pewne „ale”, gdyż w najlepszym wypadku są one przeciętne. Umi starało się w jakiś sposób wyróżnić swojego smartfona i charakterystyczny świecący okrąg pod wyświetlaczem z pewnością ma za zadanie pokazać coś „świeżego”. Jednak to trochę za mało.

 

 

Specyfikacja techniczna

 

umi_super-21

 

Umi Super kosztuje około 800 złotych, więc w tej cenie znajdziemy już wydajne urządzenia. Jednak czy tytułowy smartfon również do takich należy? Spójrzmy na suche dane techniczne:

 

  •  5,5-calowy wyświetlacz LCD IPS FullHD;
  • układ MediaTek Helio P10;
  • GPU: Mali-T860MP2;
  • 4 GB RAM;
  • 32 GB wbudowanej pamięci dla użytkownika (+MicroSD);
  • aparaty:
    • przód: 5 MPx;
    • tył: 13 MPx;
  • akumulator o pojemności 4000 mAh;
  • USB-C, Dual-SIM, czytnik linii papilarnych;
  • Android 6.0 Marshmallow.

 

Duży akumulator, sporo pamięci operacyjnej i nijaki procesor. To najlepsze określenie dla Umi Super, ale oczywiście nie powinniśmy zwracać uwagę na specyfikację, a na to jak ona sprawdza się w rzeczywistości, więc przejdźmy dalej.

 

 

Wyświetlacz

 

umi_super-15

 

Rozdzielczość FullHD to dzisiejszy standard, aczkolwiek w wielu chińskich propozycjach nawet na 5,5-calowych panelach znajdziemy mniej pikseli toteż cieszy fakt, że Umi zdecydowało się na takie, a nie inne zestawienie. Jednak jeśli chodzi o jakość to już jest zdecydowanie gorzej. Kolory są mdłe, maksymalna jasność nie powala, a jej minimalny odpowiednik jest co najwyżej przeciętna. Nie pomagają żadne technologie, których tylko opis znajdziemy w ustawieniach.

 

 

Aparat

 

umi_super-13

 

Cóż… Dawno nie spotkałem się z aparatem, który klatkuje nawet na podglądzie. Zrobienie ostrego zdjęcia to bardzo ciężkie zadanie, ale 13 MPx od Sony (i Panasonica) na papierze jest… Tak, doskonale wiem, że to nie liczba pikseli odpowiada za jakość, więc nie pozostaje mi nic innego jak dodać, że sama aplikacja aparatu niczym się nie wyróżnia i oddać Wam przykładowe fotografie oraz film do oceny:

 


img_20161212_185251img_20161212_185221img_20161212_185101img_20161212_184857img_20161212_184852img_20161212_184807img_20161212_184736img_20161212_184708img_20161212_184658

 

 

Akumulator

 

umi_super-2

 

Chciałoby się powiedzieć, że dotarliśmy do dania głównego. W końcu to pojemność ogniwa najbardziej wyróżnia Umi Super. W rzeczywistości jest po prostu dobrze. Nie ukrywam, że po takich parametrach jakie oferuje ten smartfon spodziewałem się więcej, ale też nie czuje się zawiedziony. Półtora dnia umiarkowanego użytkowania urządzenia, czyli Facebook, Messenger, Chrome i YouTube – bez wymagających aplikacji – to wynik, który osiągniemy bez problemu. W tym czasie wyświetlacz może pracować do 6 godzin. Postawienie na odpowiednio wymagające dla tego smartfonu zadania sprawia, że po około 4 godzinach ujrzymy komunikat o konieczności podłączenia urządzenia do ładowarki. Ta potrzebuje około 2 godzin, aby w pełni naładować akumulator.

 

 

Oprogramowanie i wydajność

 

 

Jest Android Marshmallow. Jak na Chińczyka to nieźle i zważywszy na wiek urządzenia to nawet bardzo dobrze, gdyż znani producenci wciąż oferowali modele z Lollipopem. Jednak próżno, co liczyć na dalsze aktualizacje od Umi. To najprawdopodobniej największy problem chińskich producentów z niższych lig. Mimo wszystko Marshmallow dobrze sobie radzi z MediaTekiem Helio P10.

 

 

Proste zadania wykonywane są błyskawicznie, aczkolwiek bardziej wymagające procesy w postaci gier takich jak Mortal Kombat X wiążą się z wyraźnym spadkiem liczby wyświetlanych klatek na sekundę. Samemu oprogramowaniu muszę też zarzucić niepełne spolszczenie, co również można uznać za standard w większości chińskich smartfonów. Wiele dodatków nie znajdziemy i jeszcze mniej jest przydatnych. Na koniec „cyferki”:

 

 

Tradycyjnie im więcej punktów, tym lepiej. Widać, że MediaTek Helio P10 nie jest mocnym układem i 4 GB RAM niewiele pomaga – wielozadaniowość sprowadza się do utrzymania jednego ciężkiego procesu w tle i nic więcej.

 

 

Podsumowanie

 

umi_super-19

 

Umi Super doskonale pokazuje, że cena ma swoje odzwierciedlenie w rzeczywistości. Mamy USB-C, czytnik linii papilarnych i całkiem niezłą specyfikację na papierze. Jednak w rzeczywistości ten smartfon jak i wiele innych „Chińczyków” w żaden sposób nie wyróżniają się na tle znanej konkurencji. Taki LG X Power jest dostępny w podobnej cenie, a według mnie oferuje więcej pomimo że na papierze wygląda zdecydowanie gorzej. Podsumowanie nie może być inne – chińskie smartfony faktycznie się wyróżniają, ale jeśli mówimy o „perełkach”. Kupując pierwsze z brzegu tanie modele możemy być niemalże pewni, że dostaniemy modele co najwyżej przeciętne w poszczególnych kategoriach. Szukając smartfonu w tej cenie lepiej zdecydować się na model, który wyróżnia się chociaż w jednym aspekcie: aparat, akumulator czy też wydajność.



x