Recenzja pulsometru Mio LINK – świetnego sprzętu dla biegaczy

Paweł Bilski Akcesoria 2016-04-21

mio link1

Jeśli uprawiacie sport, a konkretnie biegacie, to z pewnością słyszeliście, że odpowiedni zakres tętna odpowiada za wiele czynników w naszym organizmie. Przykładowo – tłuszcz najszybciej spalamy utrzymując zakres tętna na poziomie 60-70% tętna maksymalnego. No tak, ale jak to sprawdzić? Właśnie po to powstały pulsometry. Nie mowa teraz o tych dostępnych w dzisiejszych smartwatchach, ale o urządzeniach, których główną, i czasami jedyną funkcją jest pomiar tętna. Na rynku tego typu produktów jest od groma. Firmy Polar, czy Garmin mają w swoim portfolio mnóstwo tego typu urządzeń. Niektóre z nich są niestety bardzo drogie – z pewnością widzieliście pulsometry, których ceny dochodziły do tysiąca złotych.

mio-link-

My zajmiemy się dziś pulsometrem Mio LINK, którego przez ostatnie tygodnie miałem przyjemność testować. Według producenta, sprzęt ten jest w stanie monitorować pracę serca z dokładnością do 99% EKG. Posiada on sensor elektro-optyczny, przez co w czasie rzeczywistym dokonuje wszystkie pomiary. Jest to bardzo duży plus. Kolejnym atutem jest współpraca z systemem Android, oraz najpopularniejszymi aplikacjami (dla sportowców) dostępnymi na tę platformę. Chodzi oczywiście o Endomondo, Runkeeper czy np. FitTrip. Co ciekawe, urządzenie bez problemu współpracować może bezprzewodowo z zegarkami GPS.

Zestaw, budowa i działanie

SAM_1503

Urządzenie przywędrowało do mnie w schludnym, papierowym pudełku. W środku znajdziemy standardowo – makulaturę oraz ładowarkę USB.

Pulsometr Mio LINK to zestawienie plastiku i gumy. Oczywiście plastikowe są elementy, w których mieści się „serce” urządzenia – czyli te odpowiedzialne za pomiary. Reszta pulsometru wykonana jest z gumy, ale co najważniejsze – wysokiej jakości gumy (która niestety okropnie zbiera kurz). Po założeniu na rękę, już po kilku minutach zapominamy, że cokolwiek mamy na ręce… no dobra – gdyby nie ta dioda, o czym poniżej.

SAM_1505

W Mio LINK nie ma żadnego ekranu, więc za wszystkie powiadomienia odpowiada dioda. Może nie mam się do czego przyczepić, ale moim zdaniem jest ona zbyt mocna. Podczas nocnego biegania strasznie zwraca uwagę, co może być dyskomfortem dla osób, które lubią biegać incognito :).

SAM_1504

Diodę można odpowiednio skonfigurować, ponieważ dedykowana aplikacja Mio GO na Androida pozwala użytkownikowi ustawić do 5 stref tętna, które to odczytać możemy przez diodę. Świecąc w różnych kolorach poinformuje nas ona, jaki zakres tętna w danym momencie osiągnęliśmy.

I tutaj słówko o dedykowanej aplikacji. Jest beznadziejna, na zdjęciach poniżej tego nie widać, ale jest naprawdę tragiczna. Jej użyteczność jest zerowa – nie usunąłem jej tylko ze względu na to, że pokazywała mi… poziom zużycia baterii. Skoro już jesteśmy przy baterii, cóż, wystarczy ona na 3-4 40 minutowe treningi – dioda również informuje o stanie baterii.

mio go apka

Abstrahując od aplikacji – same pomiary wydają się bardzo dokładnie. Całość wyświetlana jest w czasie rzeczywistym – za co wielki plus. Trochę kłopotów miałem przy parowaniu Mio LINK ze smartfonem za pomocą bluetooth (ANT+ nie testowałem – a również jest taka możliwość), ale po kilku próbach wszystko zakończyło się powodzeniem.

SAM_1506

Mio LINK i Endomondo

To co mnie najbardziej ciekawiło, i to co producent obiecywał, czyli współpraca urządzenia z Endomondo – chyba najpopularniejszej aplikacji dla sportowców. Rzeczywiście – Mio LINK współpracuje z Endomondo jak starzy dobrzy kumple – tutaj zastrzeżeń brak.

mio link endo

Jak widzicie na zdjęciach. Aplikacja wyświetla nam pomiar tętna w czasie rzeczywistym, a po skończonym treningu mamy dostęp do przydatnych wykresów. Znajdują się tam wszystkie informacje, co do spółki z pozostałymi funkcjami Endomondo daję nam klarowny wgląd w nasz trening – dokładniej się chyba nie da.

SAM_1507

Podsumowanie

Pulsometr Mio LINK to z pewnością udane urządzenie. Nie jest jednak tanie – kosztuje 430zł, co i tak wydaje się atrakcyjną ceną przy porównaniu z konkurencją. Wracając jednak do samego Mio Link – mogę z czystym sumieniem go polecić, ale nie każdemu. Jeśli biegasz amatorsko, to tego typu pomiary są Ci całkowicie zbędne. Jest to opcja opłacalna dla tych, którzy lubią śledzić swoje wyniki, analizują, poprawiają – ogólnie mają cel.

SAM_1508

Nie obyło się oczywiście bez wad. Na co dzień korzystam ze smartwatchy, więc odruchowo podnoszę rękę aby sprawdzić godzinę, a w przypadku Mio LINK musimy o tym zapomnieć. Żeby sprawdzić aktualny zakres tętna, czy wyżej wspomnianą godzinę, jesteśmy zmuszeni wyciągnąć z kieszeni smartfona – no chyba, że polegać będziemy na tym, co wyświetla nam dioda. Poza tym o negatywy ciężko – Mio LINK to proste i udane urządzenie – czego chcieć więcej.

Dziękuję firmie FORCETOP za dostarczenie sprzętu do testów.



  • Łukasz Koprowski

    Od niedawna (jakieś 3 tygodnie) używam fitbit charge hr, wydaje się o niebo lepsza opcja od w/w pulsometru. Służy jako zwykły zegarek I posiada o wiele więcej funkcji, jak choćby licznik dystansu, krokomierz, pulsometr, licznik stopni. Niestety z endomondo nie pobiegamy, ale synchronizacja przez bt raz na dzień wystarcza,żeby wiedzieć wszystko, a podczas treningu można śmiało korzystać z synchro przez bt w czasie rzeczywistym. Bateria trzyma 4-5 dni normalnego użytkowania. Do tego powiadamia o połączeniu przychodzącym. Aplikacja przejrzysta, zachęcająca do treningu poprzez osiągnięcia, które zdobywamy wraz z postępem ćwiczeń. Cena porównywalna. Także Mio niestety jest dużo słabsza opcja.

  • yottahz

    za 600 zł można dostać zegarek do biegania TomToma z pulsometrem, wyswietlaczem, gpsem. Wydawanie tylu kasy na coś takiego, to strata pieniedzy… Gdyby to kosztowało 100 zł, to mozna sie pokusić…

  • Henryk

    Działa tylko przez bluetooth, czy też przez ant+?

    • Paweł Bilski

      ANT+ też.

  • Czolgista

    Co do recenzji, gdzie jest informacja o wodoszczelności, o ewentualnym użytkowaniu urządzenia w basenie i czy jest w stanie zapamiętać trening a potem go przesłać do telefonu. Ogólnie recka po łebkach

    • Paweł Bilski

      Jeśli takie funkcje by były, to z pewnością bym o tym wspomniał. Pulsometr jest jedynie odporny na chwilowe zachlapania – jak praktycznie każdy obecny w tej chwili na rynku. Treningu nie zapamiętuje – przecież napisałem, że przesyła dane w czasie rzeczywistym.

      • Czolgista

        To że napisałeś o przesyłaniu danych w czasie rzeczywistym nie jest jednoznaczne z tym, że ich nie zapamiętuje. Podobnie jest z pozostalymi poruszonymi przeze mnie kwestiami.

        • Paweł Bilski

          Można to rozumieć dwojako, aczkolwiek masz rację – następnym razem będzie nieco jaśniej.Pozdrawiam



x