Samsung Galaxy I7500 – recenzja

Dźwiedziu Recenzje 2010-03-30

recenzja-0003-front

Do recenzowania tego telefonu podszedłem z mieszanymi uczuciami. Nie przepadałem za tą marką biorąc pod uwagę jej poprzednie dzieła, jak SGH-C00, który miałem… khem… przyjemność używać*. Jak i podobną przyjemność słuchać opinii o telefonach tej firmy.

Jednak ostatnio coś drgnęło. Dla przykładu Corby, który posiada moja siostra nie jest zły (w swojej klasie oczywiście). Przejrzysty OS, funkcjonalny, niezła obudowa (go, go wymienne obudowy!). Dlatego, kiedy w redakcji pojawił się I7500, po chwili namysłu, postanowiłem się z nim zmierzyć.

 

Samsung Galaxy (I7500) – dane techniczne

-Sieć HSDPA 7,2 Mb/s, HSUPA 5,76 Mb/s (900/ 1700/ 2100 MHz), EDGE/ GPRS (850/ 900/ 1800/ 1900)
-System operacyjny Android OS v1.5 (Cupcake)
-Testowana wersja oprogramowania: XXII5
-Procesor Qualcomm MSM7200A 528 MHz
-Pamięć RAM 128 MB
-Wyświetlacz 3,2” HVGA (320 x 480) AMOLED
-Pamięć wewnętrzna: 8 GB
-Pamięć zewnętrzna: micro SD (do 32 GB)
-Aparat fotograficzny 5 megapikseli, Auto Focus, LED
-Bluetooth 2.0 z A2DP, tylko możliwość podłączenia słuchawek
-USB 2.0
-WiFi 802.11 b/g
-Złącze microUSB
-Gniazdo słuchawkowe 3,5 mm
-Bateria 1500 mAh
-Wymiary 115 mm x 56 mm x 11,9 mm
-Waga: 116,7 g

Pierwsze wrażenie…

…jest całkiem przyjemne. Obudowa lśni. Przyciski są ładnie zaprojektowane wizualnie. Rozmiary bardzo bliskie HTC Hero/Magic. Duży ekran z czarną obwódką. Można się zastanowić czy te kilka milimetrów nie mogło zmieścić nieco większego ekranu.

Po wyjęciu telefonu i kawałka taniej, tłoczonej tektury mogłem rozeznać się w zawartości zestawu. Skromnym zestawie, trzeba przyznać. Słuchawki dokanałowe z mikrofonem i jednym przyciskiem, krótki kabel USB A-micro USB… i tyle. W zestawie nie dostałem ładowarki sieciowej. Parę papierów oraz płyta z sterownikami dla systemu, którego nie posiadam, nie okazały się bardzo przydatne.

Mimo całkiem eleganckiego wyglądu, klawisz Home trochę przeszkadza. Umieszczony w niezbyt wygodnym miejscu dla praworęcznych i nieoznaczony w żaden sposób. Lecz poza tym działa bez problemów.

Pozostałe klawisze nie dają większych powodów do narzekań. Troszeczkę inaczej ma się sprawa z D-padem. Kiedy używa się klawiszy góra-dół (w położeniu portretowym) to niezależnie od orientacji sprawują się dobrze. Natomiast prawo-lewo wydają się troszeczkę małe dla większych kciuków.

Cóż… przypomnę sobie tylko jaka była moja pierwsza myśl jak zobaczyłem ten telefon w reklamach: „eee… brakuje mu kulki”.

Dodatkowo nie widać żadnej diody powiadomień. Co stawia słuchawki np. HTC poziom wyżej.

recenzja-0005-left

Po lewej stronie znajduje się „rocker” sterujący głośnością. Działa dobrze, nawet gdy ekran jest zablokowany. Pozwala wtedy na regulację głośności muzyki lub połączenia. Można mieć jedynie drobne zastrzeżenie do tego, że przy zmianie orientacji funkcje się odwracają. Czyli kiedy w trybie portretowym górny przycisk odpowiada za zwiększenie głośności to w pejzażowym odpowiada za zmniejszenie.

recenzja-0004-right

Z lewej strony też mamy dwa przyciski: blokady i aparatu. Oba nie sprawują się tak dobrze jak powinny. Przycisk blokady działa dobrze kiedy chcemy zablokować ekran. Klik i gotowe. Jeśli natomiast chcemy odblokować ekran i z jakiegoś powodu rozluźnimy palec (np. ekran się włączył pojawiła się informacja o jego blokadzie) i wciśniemy przycisk ponownie to telefon nie będzie chciał się odblokować. Trzeba albo czekać bardzo długo, jak na taką funkcjonalność, albo ustąpić i wcisnąć jeszcze raz.

Mam podobne zastrzeżenie do przycisku aparatu: należy go trzymać bardzo długo by, w trybie gotowości, włączyć aparat. Lepiej mieć skrót na pulpicie. Lecz to jedyny jego mankament.

recenzja-0006-bottom

recenzja-0007-top

Góra i dół telefonu nie odznaczają się ekstrawagancją. Na górze mamy uchwyt na sznureczek smyczy, gniazdo słuchawkowe, micro USB i mikrofon do kamery. Na dole tylko mikrofon.

recenzja-0008-back_i_bebechy

Z tyłu znajduje się pięciomegapikselowy aparat, z diodą LED udającą flash i grill głośnika. Cała tylna część obudowy jest zdejmowana w celu uzyskania dostępu do kart i baterii. I tu zatrzymam się na chwilę, by uwypuklić dużą wadę wizualną telefonu: zbiera odciski palców jak magnes opiłki żelaza. Po kilku chwilach jakiekolwiek źródło światła będzie ukazywać każdą smugę w pełnej gamie jej kolorów. Ekran przejawia tę samą tendencję, ale dopóki pod smugą nie jest wyświetlany jednolity obraz …lub ekran nie jest wyłączony. Jednakże inżynierowie Samsunga powinni dodać słowo „oleofobia” do słownika, a właściciele trzymać sprzęt w etui.

Skoro już mowa o etui, to jest ono całkiem przyjemne w użyciu, jeżeli chodzi o projekt. Jest dostęp do przycisków głośności. Jest wycięcie na głośnik. Gorzej z samą jego ideą. By to uwypuklić załóżmy taki scenariusz: idziesz ulicą. Dostajesz SMS. Wyciągasz telefon z słuchawkę, wyjmujesz z etui, odczytujesz wiadomość. Trzeba odpisać. W ręku masz telefon i etui, którym trzeba się zająć, bo będzie przeszkadzać. Do wyboru masz: a) chwycenie etui wraz z telefonem, czyli ryzykowanie, że jedno albo drugie wypadnie Ci z ręki; b) włożenie etui do kieszeni i później szukanie, która to była kieszeń; c) zostawienie etui w domu. Niech się rysuje, a co?

AMOLED

Wspomniany już ekran imponuje jakością. Wyraźny o każdej porze dnia i nocy. Nie mam nic do zarzucenia. Szczególnie w słońcu sprawdza się całkiem nieźle, ale na zasadzie, że nie musisz szukać cienia, ani zasłaniać sobą słońca. Zwykle wystarczy obrócić telefon i/lub lekko swoją osobę.

Ja grab, ja grab

Nigdy nie lubiłem słuchawek dokanałowych i nie byłem zachwycony jak zobaczyłem takowe w zestawie. W teorii takie akcesoria mają wytłumić dźwięki z zewnątrz, poprzez zatkanie kanału usznego dopasowanym głośnikiem (w uproszczeniu).

W praktyce sprawa ma się gorzej.

Zacznijmy od tego, że tego typu słuchawka musi być dokładnie dopasowana do ucha by dobrze wytłumić dźwięki otoczenia. Widocznie moje uszy nie spełniają założeń konstrukcyjnych inżynierów Samsunga. Słuchawki bowiem okazały się trochę zbyt duże i przy prawie każdym pociągnięciu za kabel (np. mikrofon zahaczył o szalik, a ja akurat obracałem głowę) wpadały z uszu. Niektórzy producenci rozwiązali ten problem przez dostarczenie różnej wielkości gumowych „wkładek” do ucha. Samsung widać nie zalicza się do tych niektórych. Nawet nie widać by gumki można było zdjąć i zamienić na mniejsze.

Dalej słuchawki nie odbudowują swojej reputacji. Dźwięk i rozmowa są wyraźne, choć muzyce brakuje basu, a rozmowy są „płaskie”, choć wyraźne. Lecz słyszysz dźwięki swojego ciała (ja słyszałem swoje kroki, ale mam ciężki chód), szuranie kabli o ubranie i swój głos. Wszystko tak wyraźnie, że przeszkadza w słuchaniu i konwersowaniu. W dodatku jeśli nie nosisz czapki osłaniającej całe uszy, to w wietrzne dni możesz usłyszeć gwizd wiatru.

Za to telefon dał się bez problemu sparować z moimi słuchawkami bluetooth produkcji Nokii: BH 503. Na ostatnie dni testów porzuciłem więc dołączone słuchawki.

Na tym też zalety bluetooth się kończą. Można go użyć tylko do podłączenia słuchawek. Tak więc jeśli już ściągać coś z iPhone, to trzeba robić to dobrze.

Rozmowom przez sam telefon mam nie wiele do zarzucenia. Rozmówca był wyraźnie słyszany przeze mnie i vice versa. Fajerwerków się tu nie spodziewałem i wszystko poszło zgodnie z planem. Gorzej ze słuchawkami, o czym wspomniałem powyżej.

Z sygnałem GSM/3G nie miałem żadnych problemów, pomimo włożenia karty najmniejszego z operatorów w naszym kraju.

Na WiFi nie miałem co narzekać, poza tym, że będąc w tym samym pokoju co AP wskaźnik siły sygnału pokazywał jedną kreskę. Dziwny jest taki odczyt, ale nawet nie zerwał połączenia poza jednym przypadkiem włączenia przeglądarki.

Pstryk

Telefon jest wyposażony w pięciomegapikselowy sensor światłoczuły, soczewkę z niewiadomego tworzywa, z przeźroczystą osłoną i diodą LED udającą flash.

Zdjęcia w pochmurny dzień wydają się trochę blade albo mają niebieski zafarb. Zdjęcia przy oświetleniu świetlówkowym za to są zbyt ciepłe. Automatyczny balans bieli leży, a ręczny jest dopiero w Androidzie 2.x.

Szumy są wyraźnie widoczne na zdjęciach ze słabym oświetleniem. Ale to już specyfika matryc mniejszych od paznokcia.

Ciekawą rzeczą jaką zauważyłem jest udziwnione wyświetlanie zdjęć z aparatu w telefonie. Dlaczego udziwnione? Zrobiłem zdjęcia czterech samochodów z odległości… może z 8 metrów. Kiedy przybliżyłem, w podglądzie po zrobieniu zdjęcia, by zobaczyć rejestrację zobaczyłem sieczkę. To samo zdjęcie na komputerze pozwoliło mi na odczytanie tablicy bez problemu.

Ale nie martw się, jeśli będziesz chciał zrobić zdjęcie piratowi drogowemu, który właśnie Cię minął, to i tak nie zdążysz odblokować i włączyć aparatu (przyciskiem sprzętowym).

Poza tym w totalnie-nie-profesjonalnych zastosowaniach sprawdzi się dobrze. Duża głębia ostrości. Aberracje chromatyczne są, ale znośne jak na taki układ optyczny.

Akcja!

Użycie formatu 3gp do nagrywania filmów wydaje mi się jakimś reliktem z czasów kiedy telefony nie miały systemów operacyjnych lub były zbyt słabe by dokonać kompresji do normalnych formatów. A jego bezużyteczność wyszła przypadkiem. Nagrałem dwa filmy podczas sesji z PS3 z kumplem (nie, nie zobaczycie ich) i najpierw obejrzeliśmy je pod Kubuntu. Nie mieliśmy dźwięku. Cóż, brak kodeka, normalna sprawa (no dobra, normalna 10 lat temu). Chcieliśmy je wrzucić na Youtube. Nie mieliśmy dźwięku. Ups…

Pewnie gdybym użył wbudowanej aplikacji nie miałbym żadnym problemów, ale nie mam takiego obowiązku. Mogę chcieć obejrzeć film na komputerze, przesłać znajomym, etc.

Natomiast co do jakości to rozdzielczość 352×288 nie oferuje jej wiele i tam gdzie jej nie potrzeba kamera się sprawdzi.

Umiejętności miękkie

recenzja-0000-pulpit_1

Na samym wstępie duże rozczarowanie. Android jest w wersji 1.5. Nawet nie 1.6. Można by zatem wiele opisów podstawowej funkcjonalności przepisać żywcem z innych recenzji. Nie powinienem tego robić, ale nasuwa się to samo, ze względu na zachowanie Samsunga. Mianowicie krążą plotki i twitty o testach 2.x. Oficjalnych romów jeszcze nie widać. Poza polską zaś są romy 1.6, lecz z kolei mają sleep bug.

Zdesperowanym zostaje tylko flashowanie metodą chałupniczą.

Słuchawki, pomijając wspomniane wcześniej wady… nie mają wiele zalet… Mikrofon jest na rozwidleniu kabli słuchawek i często ginie w szaliku. A jak to robi to wystarczy obrót głowy i jedna słuchawka wypada z ucha. Jeden przycisk do sterowania, ale sprawdza się w podstawowym zakresie: odbierz/zakończ rozmowę i pauzuj/wznów odtwarzanie. Nie znalazłem za to funkcjonalności przeskoczenia do następnego utworu czy odrzucenia rozmowy. A wystarczy zaimplementować obsługę podwójnego „kliknięcia”.

recenzja-0000-wersja_softu

Muzyki słucha się, poza wymienionymi wcześniej wadami, całkiem przyjemnie. W dodatku sprzęt obsługuje „z palca” format OGG.

Gorzej gdy podczas jej słuchania przyjdzie jakieś powiadomienie. Jest duża szansa, że nie zostanie ono usłyszane, bo jest za ciche.

Natomiast odradzam słuchania muzyki na zewnętrznym głośniku. Dźwięk jest „płaski” i niskiej jakości. Sprawdzi się on najwyżej do nagrań z YouTube o nie najwyższej jakości.

Zaletą urządzenia jest wbudowana pamięć wewnętrzna. Dla użytkownika jest dostępne ponad siedem miliardów bajtów (trochę ponad 6,5 GiB). Czyni to wyjście na pierwszy spacer z telefonem niezwykle prostym. Podpinasz do komputera, wrzucasz muzykę, odmontowujesz, wkładasz słuchawki i idziesz.

GPS radzi sobie dobrze jak tylko widzi niebo. Jedyne problemy miałem jak jechałem autobusem nagrywając trasę i stałem na jego środku. Wtedy GPS tracił sygnał jak kierowca przemieścił moją osobę na środek autobusu.

Procesor i RAM nie imponują. Powiem więcej: dowolny task killer jest niezbędny. Jeśli masz włączoną pamięciożerną aplikację jak np. nawigacja i przez przypadek włączysz inną (np. Layar) to jedyne co Ci pozostanie to ubicie jednej z nich natychmiast. Inaczej telefon zacznie Ci mulić, a po chwili się zresetuje.

Rozwijając kwestię resetów, czym pewnie przykułem waszą uwagę: jest to prawie plaga. Pierwszy reset zaliczył przy synchronizacji kalendarza, co nie będzie miłą niespodzianką dla użytkownika Google rozpoczynającego przygodę z tym telefonem.

Ogólnie podczas tygodniowego testu doświadczyłem jeszcze trzy takie restarty, z czego tylko co do dwóch udało mi się zidentyfikować przyczyny (obciążenie).

Klawiatura ekranowa jest stockowa. Żadnych dodatków. Dla dużych kciuków pisanie w orientacji portretowej jest męczące i powolne. W trybie pejzażowym jest lepiej, ale dalej pomyłki się zdarzają.

Nie było mi dane dobrze przetestować autouzupełniania z powodu dużej wady, o której poniżej.

Czy to jest na polski rynek?

polska_klawiatura

Pytanie niby oczywiste. Telefon jest do kupienia w Polsce, od operatorów i w oficjalnych sklepach. Jest spolszczony… Ale jak widać nie do końca… Producent chyba nie zapoznał się z klawiaturą. Efekty tego demonstruję na montażu kilku zrzutów ekranu, powyżej. Czegoś brakuje? W dodatku słownik autouzupełniania w języku polskim jest… pusty…

Zgrzyt i to duży jak dla mnie. Po sprzęcie wydanym na polski rynek, w tych czasach, oczekuję możliwości korzystania w pełni języka polskiego (i nie, nie powołuję się na żadną ustawę).

Bateria

W telefonie została użyta bateria 1500 mAh. Nie jest to rewelacyjna wartość, ale jeśli pamiętasz o tym by wyłączyć WiFi, jak go nie używasz (a jak używasz to trzymasz go podłączonego do zasilania). To spokojnie starcza on na cały dzień używania. Podkreślam słowo dzień. Jeśli zostawisz telefon na noc bez ładowania, to rano obudzisz się z poziomem baterii o 30-40% mniejszym. W moim przypadku wyłączenie synchronizacji, ale pozostawienie WiFi dało 40% spadek w ciągu około ośmiu godzin.

Ostatniego dnia

…Samsung zawiódł mnie na całej linii… O ile miałem kłopoty z uruchomieniem zrzutów ekranu przez DDMS dzień wcześniej, ale okazało się, że bug leżał po stronie linuksowej wersji SDK. Zaś ostatniego dnia testowania okazało się, że telefon przestał pokazywać systemowi operacyjnemu tablice partycji pamięci wewnętrznej, ani karty microSD.
Tak. Mój system wdział tylko dwa urządzenia masowe, którym trzeba założyć tablice partycji, by móc z nich korzystać.
Mogłem sobie do woli go włączać i wyłączać. Włączać i wyłączać tryb debugu. Nic.
Próbowałem nawet skopiować testowe zdjęcia i filmy z pamięci wewnętrznej na kartę SD. Astro File Manager się wieszał przy tej czynności.
Pomogło dopiero znalezienie serwera FTP na Androida, podłączenie się z laptopa i w ten sposób skopiowanie wszystkich plików.
Pozostało mi tylko dokonać wipe i bez żalu zapakować telefon do pudełka oraz wezwać kuriera.

Słowo na koniec (a właściwie kilkadziesiąt)

Mimo wielu wad nie wydam jednoznacznie złej opinii o tym telefonie. Ma on bowiem swój target. Nie są to jednak hardkorowi userzy. Lepiej im polecić, by dali go swoim dziewczynom. Wygląda on lepiej wizualnie, a „pomocna dłoń” jest zawsze pod ręką. Gorzej, gdyby przedstawicielka płci pięknej zdobyła szerszą wiedzę na temat Androida, co mogło by pójść w parze z poznaniem wad i zalet tego telefonu.

Ogólnie Samsung Galaxy nie jest złym sprzętem. Posiada dobry ekran, Androida, wbudowaną pamięć, elegancki design i… I właściwie one dźwigają go w całości.

Gadżetowi z Androidem można sporo wybaczyć, ale jeśli w tej recenzji zauważyłeś coś co może cię zirytować to go odradzę. Jednak są na rynku lepiej dopracowane rozwiązania.

* Choć nie narzekam tak do końca. Kręgle i kolorowa diodka były całkiem fajne.






Przewiń stronę, by przeczytać kolejny wpis
x