LG Zero – recenzja pierwszego metalowego smartfonu tej firmy i warto na niego zwrócić uwagę

Łukasz Pająk Polecane 2016-02-12

IMG_0817

 

LG Class, bo o takim smartfonie przedpremierowo plotkowaliśmy i pod taką właśnie nazwą pojawił się na rodzinnym dla siebie rynku, u nas dostępny jest jako Zero. Co ta nazwa oznacza? Na pewno nie ocenę końcową, a bardziej przemianę z plastiku na rzecz tytułowego metalu, a więc aluminium. W takim razie co ten smartfon oferuje w rzeczywistości? Zapraszam do recenzji.

 

 

Zestaw

 

IMG_0837

 

Koreańczycy dostarczają ten model w stosunkowo interesującym pudełku o charakterystycznych dla siebie barwach. Wewnątrz oprócz właściwego produktów znajdziemy modułową ładowarkę, przeciętne – jak na zestawowe – słuchawki dokanałowe, kluczyk pozwalający otwierać tacki na karty SIM oraz MicroSD, a także od groma makulatury. Reasumując, standard w tej klasie.

 

 

Budowa

 

IMG_0835

 

Aluminium, tak? Nieco inny design, tak? Wyglądu LG Zero oceniać nie będę – na ten temat możecie wypowiadać się w komentarzach, a ja tylko dodam, że gdy kurier dostarczył mi ten model to po raz pierwszy w życiu poczułem, że koreański smartfon może swoim zimnem na obudowie zachęcić do dalszych testów i oczywiście nie jest to Samsung. Gorzej jak aluminium złapało już właściwą temperaturę i… materiał ten w dotyku tak naprawdę nie przypomina metalu. Czemu? Obstawiam za dużo warstw lakieru, ale to sprawia, że telefon w żaden sposób się nie ślizga. Do tego bardzo dobrze leży w dłoni chociaż ramki wokół wyświetlacza pokrytego szkłem 2.5D mogłyby być nieco skromniejsze. Mimo wszystko odpowiednio zaokrąglone krawędzie są w stanie to rekompensować.

 

IMG_0819

 

Tak oto od frontu wita nas wspomniany już ekran pokryty szkłem, które zostało w taki sposób obrobione, że końcowy efekt sprawia wrażenie wygiętego wyświetlacza. Jest to coraz popularniejszy zabieg i nie mi oceniać czy może się to podobać czy nie. Mimo wszystko ta czarna tafla stosunkowo łatwo zbiera odciski palców, ale na szczęście po włączeniu wyświetlacza nie są one widoczne. Co jeszcze znajdziemy na tym panelu? Oczywiście aparat, zestaw czujników, głośnik, ale także diodę powiadomień.

 

IMG_0815

 

Po obróceniu urządzenia widzimy charakterystyczne dla LG klawisze pod aparatem. Czy jest to wygodne? Ja bez problemu jestem w stanie przyzwyczaić się do tego rozwiązania, ale jednak sporo osób z mojego otoczenia nie uważa, że jest to dobry pomysł. Jednak są one dobrze wyczuwalne, podobnie jak sam ich skok. Niedaleko znajdziemy oczywiście aparat, diodę doświetlającą, a także głośnik, który wydaje się być minimalnie ponad granicą przeciętności.

 

IMG_0821

 

Krawędzie urządzenia z racji przeniesienia klawiszy na tył nie skrywają zbyt wiele. Mimo wszystko są one najciekawszą częścią Zero pod względem designu. Tak oto od dołu znajdziemy port MicroUSB, mikrofon, złącze Jack 3.5 mm, a także charakterystyczne śrubki, które pojawiły się również na górnej krawędzi.

 

IMG_0824

 

Boki urządzenia są bardzo dobrze wyprofilowane i tak oto jedynie na prawej stronie znajdziemy dwie tacki na karty. Czemu dwie? Też się zastanawiam, gdyż pojedyncza z pewnością byłaby lepszym rozwiązaniem. Niemniej jednak jest inaczej i tutaj właśnie ulokujemy osobno karty MicroSD oraz SIM. Jedyna zaleta tego systemu to możliwość wyjęcia rozszerzenia wbudowanej pamięci bez konieczności wyłączania smartfonu.

 

IMG_0823

 

Nie można oczywiście zapomnieć o garbie spowodowanym aparatem oraz klawiszami. Skąd pomył na takie rozwiązanie to ciężko powiedzieć, gdyż nie znajdziemy tutaj optycznej stabilizacji obrazu – cóż, taki wymysł producenta, który niestety do mnie nie trafia. Oprócz tego mankamentu to LG Zero jest całkiem ciekawie wykonanym, bardzo dobrze spasowanym oraz w interesujący sposób rozplanowanym smartfonem

 

 

Specyfikacja techniczna

 

IMG_0842

 

Warto zaznaczyć, że LG oferuje dwie wersje Zero. W Polsce znajdziemy model o oznaczeniu H650E, który ma mniej pamięci operacyjnej oraz przyjmuje zdecydowanie skromniejsze karty MicroSD. W takim razie przyjrzyjmy się, co proponują Koreańczycy:

 

  • 5-calowy wyświetlacz IPS LCD HD (720p, 294 ppi, 67,6% wypełnienia frontu);
  • układ Snapdragon 410;
  • GPU: Adreno 306;
  • 1,5 GB RAM;
  • 16 GB wbudowanej pamięci dla użytkownika (+MicroSD do 32 GB);
  • aparaty:
    • tył: 13 MPx;
    • przód: 8 MPx;
  • Wi-Fi 802.11 a/b/g/n;
  • akumulator o pojemności 2050 mAh;
  • Android 5.1.1 Lollipop;
  • wymiary: 142 x 71.8 x 7.4 mm;
  • waga: 150 g.

 

Typowy smartfon ze średniej półki, prawda? Wrażenia może nie robić pojemność akumulatora, która mimo klasy urządzenia mogłaby być większa i tym samym LG pozbyłoby się garba na plecach, ale jest tak, a nie inaczej. Przejdźmy dalej.

 

 

Wyświetlacz

 

IMG_0891

 

Jedna z największych zalet tego smartfonu. Nie odczuwam braku rozdzielczości FullHD, ale też uważam, że LG w bardzo dobry sposób dopracowało ekrany IPS – już w przypadku recenzji G4 zwróciłem na to uwagę, że czerń jest niemal tak dobra, co w propozycjach AMOLED. Pozostałe kolory nie są przejaskrawione i w miarę dobrze odwzorowują rzeczywistość. Przyczepić mógłbym się za to do jasności, która w górnej granicy powinna być nieco lepsza. Poza tym wszystko jest takie jak być powinno.

 

 

Akumulator

 

IMG_0839

 

Jak już wspomniałem po przedstawieniu specyfikacji testowanego smartfonu, LG mogło się bardziej postarać i przy okazji zlikwidować garb. Wystarczyło dać większy akumulator, ale czy 2050 mAh to mało? Jak na tę klasę urządzenia to niestety tak. Chociaż nie ma tragedii. Przyznaję, że przez chorobę rzadko korzystałem z tego telefonu i zdarzyło się, że przez kilka dni leżał używany jedynie kilkadziesiąt minut dziennie. Rezultat mnie powalił – wyświetlacz włączony przez 5h, a smartfon działał ponad tydzień i miał jeszcze 40% energii. Mimo wszystko w trakcie normalnej pracy, gdy korzystałem z Zero jako telefonu na co dzień to dwa dni były do zdobycia głównie ze względu na małą ilość uruchamiania różnego rodzaju gier czy innych wymagających procesów. W tym czasie dużo –  jak na siebie – rozmawiałem (godzina dziennie) i sporo korzystałem z Internetu, co ostatecznie dawało około 6 godzin włączonego wyświetlacza. Ładowanie odbywa się stosunkowo szybko i po około godzinie mamy pełny akumulator.

 

 

Aparat

 

 

W tej kwestii LG muszę pochwalić za szybkie łapanie ostrości. Zaskoczyło mnie to szczególnie, gdy obok sprawdzałem możliwości Samsunga Galaxxy A3 (2016), który naprawdę długo przy swoim konkurencie myślał jak ustawić optykę. Poza tym nic szczególnego nie wyróżnia Zero, a jakość zdjęć i filmu oceńcie sami:

 

20160212_1758 20160211_001006 20160210_182951 20160210_182947 20160210_182909 20160210_182842 20160210_182758 20160210_182732 20160210_182647 20160210_182636 20160210_182633 20160205_185908_HDR 20160205_173242_HDR 20160205_173205 20160205_173130

 

 

 

Oprogramowanie i wydajność

 

 

LG oferuje Zero z Androidem 5.1.1 Lollipop i mam nadzieję, że ten smartfon otrzyma aktualizację do Marshmallow. Wszelkie dodatki znajdziecie tradycyjnie na powyższych zrzutach ekranu, a ja tylko dodam, że z początku byłem nieco negatywnie nastawiony na obcowanie ze Snapdragonem 410. Jednak Koreańczycy pozytywnie mnie zaskoczyli, gdyż w wielu momentach Zero radził sobie lepiej niż mój prywatny OnePlus 2. Oczywiście w głównej mierze to kwestia śmieci na moim Chińczyku, ale fakt, faktem, że LG pracuje bardzo płynnie i szybko. Schody pojawiają się w bardziej wymagających aplikacjach, co ma swoje pośrednie odwzorowanie w benchmarkach:

 

 

Wydajność nie jest ogromna, ale też ten smartfon nie jest oferowany maniakom gier. Mimo wszystko jest ona odpowiednia do niemalże każdego innego zadania.

 

 

Podsumowanie

 

IMG_0849

 

LG Zero w moim mniemaniu będzie jednym z najbardziej niedocenianych smartfonów tej klasy. Głównie przez wygląd, który jest tylko i wyłącznie kwestią gustu, ale do niego można się przyzwyczaić i w zamian otrzymamy bardzo dobrze działające urządzenie z interesującym wyświetlaczem, wydajnym akumulatorem i odpowiednim aparatem. Czego chcieć więcej za mniej niż 1000 złotych? No tak, można chcieć więcej, ale pamiętajmy, że ten smartfon głównie sprzedawany będzie u operatorów. Obecnie – przynajmniej do końca lutego – jest on dostępny tylko w Orange, a jeśli ktoś myśli o złotej wersji to powinien zajrzeć do jednego ze sklepów Media Expert (i spółki).

 

 

Plusy:

 

  • działanie;
  • wykonanie i spasowanie;
  • wyświetlacz;
  • akumulator.

 

Minusy:

 

  • garb na plecach;
  • dla niektórych design;
  • palcujące się szkło.






Przewiń stronę, by przeczytać kolejny wpis
x