Samsung Galaxy Note 10.1 – recenzja

Cezary Zapała Recenzje 2012-10-21

Jakiś czas temu w moje ręce wpadł najnowszy tablet ze stajni Samsunga – mowa oczywiście o topowym modelu, jaki jest Galaxy Note 10.1. Po dłuższym zastanowieniu postanowiłem nie dzielić się z Wami pierwszymi wrażeniami a od razu zabrać się za testowanie sprzętu w celu stworzenia obszernej recenzji. W tym momencie chciałbym również prosić o wyrozumiałość mając równocześnie nadzieję, że recenzja spełni oczekiwania najbardziej wymagających Czytelników. Jako, że nie mogliście zadawać swoich pytań czy sugestii pod tekstem z pierwszymi wrażeniami możecie to oczywiście zrobić tutaj, w komentarzach. Jak wspomniałem w opisie sprzętu postaram się poruszyć możliwie wszystkie jego aspekty. Gdyby jednak pytań było dużo i moje odpowiedzi w komentarzach okazały się niewystarczające, pokuszę się o drugi tekst, w którym znajdziecie odpowiedzi na wszystkie Wasze pytania. Póki co zapraszam do zapoznania się z tekstem, który dla Was przygotowałem w ramach opisu Samsunga Galaxy Note 10.1. Celem informacyjnym napiszę tylko, iż artykuł jest bardzo obfity w tekst oraz treści multimedialne w związku z czym na słabszych komputerach (lub wolnych łączach internetowych) załadowanie artykułu po kliknięciu „Wszystkie Strony” może chwilę potrwać. Kliknięcie każdego zdjęcia powoduje jego otwarcie w nowym oknie w oryginalnych rozmiarach.

Na koniec dodam, że w ostatnim momencie przed publikacją okazało się, że redakcja otrzymała również egzemplarz testowy od firmy Samsung, który trafił w moje ręce. Dlatego w niektórych miejscach, w których będę miał coś do powiedzenia, dopiszę swoje uwagi i spostrzeżenia związane z testowaniem Note’a 10.1. Dla informacji dodam jeszcze, że tekst pisany normalną czcionką jest autorstwa Grzegorza Kaczmarka, zaś adnotacje pisane kursywą wyszły spod klawiatury Cezarego Zapały. Życzę przyjemnej lektury.

[strona=”Pierwsze wrażenia”]

Po niedługiej walce z opakowaniem zabezpieczającym moim oczom ukazało się pudełko rozmiarów niewiele większych niż sam tablet, naturalnie sporo grubsze. Kartonik sprawia wrażenie wykonanego estetycznie z dobrej jakości papieru (nie jest to żadna „makulatura z recyklingu”).

 Na szczycie kompaktowych rozmiarów pudła znajdziemy wizerunek urządzenia spoczywającego w środku, przedstawiającego pulpit z aktywnymi widżetami: pogodowym, odtwarzaczem muzyki/filmów ora Game Hub. Poza obrazem tabletu możemy znaleźć oczywiście nazwę produktu wraz ze skromnym objętościowo, ale na pewno nie merytorycznie opisem:

„Samsung Galaxy Note dostarcza 10.1-calowy ekran wraz z wszechstronnością rysika S Pen. Jest to inspirujące urządzenie by uwydatnić Twoją produktywność, kreatywność oraz możliwość uczenia się. Możesz aktywnie i łatwo tworzyć z pomocą S Pen, S Note oraz innych kreatywnych aplikacji. Z szybkim oraz potężnym czterordzeniowym procesorem i dynamiczną funkcją multi-touch, multi-tasking staje się bardzo łatwy. Skorzystaj z szansy doświadczenia nowych wrażeń wraz z Samsung Galaxy Note 10.1.”

Poza tabletem i jego opisem na pudełku pojawia się również wizerunek wspominanego, dołączonego do urządzenia stylusa, natomiast w lewym dolnym rogu pojawia się wersja kolorystyczna oraz informacja o pojemności pamięci wbudowanej (w moim przypadku kolor to Deep Gray a pojemność wynosi 16 GB).

Boczne ściany zawierają informacje o stronie internetowej producenta, nazwę produktu, kody kreskowe zawierające numer IMEI oraz kod produktu, natomiast czwarta ścianka pozbawiona jest całkowicie wszelkich nadruków.

Na spodzie opakowania jak to zazwyczaj ma miejsce w przypadku urządzeń mobilnych Samsunga znajdują się podstawowe informacje dotyczące produktu. W tym przypadku znajdziemy znów wizerunek tabletu, informacje dotyczące ekranu, rysika, obsługi protokołów transmisji danych po sieci, aparatów fotograficznych, procesora, pamięci RAM, obsługi GPS/Glonass, obsługi formatu FullHD (odtwarzanie, nagrywanie tylko 720p), baterii o pojemności 7000mAh (znanej z poprzednich tabów o przekątnej ekranu 10.1 cala) a także ciekawostki, która pojawia się w tablecie: modułu podczerwieni, który to koneserom zakręci niejedną łezkę w oku. Poniżej opisu znajdziemy loga: Android, WiFi, Bluetooth, DLNA, oraz formatów wideo.

Opakowanie jest bardzo starannie przygotowane. Mimo, iż nie odczuwa się w tym wypadku takiego prestiżu, jak trzymając pudełka stworzone dla serii Galaxy S to i tak producent wykonał je z dość dużą starannością. W porównaniu do opakowania jakie otrzymujemy z Acer Iconia Tab A700 różnica zauważalna jest gołym okiem. Cieszy taka dbałość o szczegóły, chociaż z drugiej strony kupując urządzenie za taką cenę powinien to być standard, a każdy element począwszy od opakowania, a skończywszy na akcesoriach powinien być z „wyższej półki”.

No dobrze, wystarczy już oględzin pudełka – przechodzimy więc do unboxingu. Po zerwaniu plomb zabezpieczających możemy otworzyć opakowanie a wtedy naszym oczom ukaże się urządzenie w pełnej krasie. Naturalnie tablet jest solidnie oklejony foliami ochronnymi (zarówno ekran jak i tylna obudowa). Na pierwszy rzut oka można zauważyć wiele podobieństw do Galaxy Taba 2 10.1. Przejawiają się one poprzez dwa głośniki charakterystycznie umieszczone po bokach ekranu, logo producenta poniżej ekranu oraz kamera i czujnik natężenia światła powyżej. Jeśli chodzi o tył urządzenia, to został on zmieniony w stosunku do swojego brata. Pierwsza różnica jaką możemy dostrzec, to fragment plastiku w kolorze innym niż obudowa, na którym znajduje się aparat – w tym przypadku wspomagany już przez umieszczoną po prawej stronie, doświetlającą diodę LED. W lewym dolnym rogu tylnej obudowy dyskretnie umieszczono rysik S Pen. W centralnej części spodu tabletu standardowo umiejscowiono 30-pinowe złącze służące do komunikacji z urządzeniami peryferyjnymi oraz ładowania, natomiast tuż obok niego znajduje się mikrofon. Na szczycie, patrząc od lewej strony znajdują się kolejno: przycisk ON/OFF, podwójny przycisk regulacji głośności, slot na karty microSD, dioda podczerwieni, złącze mini-jack (3,5mm), gniazdo karty SIM (w przypadku Note 10.1 obsługiwane są standardowe karty SIM, nie micro czy nano). Po wypakowaniu z folii bardzo szybko zauważyłem, że tablet jest niesamowicie podatny na zabrudzenia wynikające z codziennego używania, dlatego warto zaraz po zakupie wyposażyć się w antyrefleksyjną folię na ekran charakteryzującą się nieco chropowatą powierzchnią i tym samym zwiększoną odpornością na pozostające na wyświetlaczu ślady palców. Tylna część obudowy została wykonana z tego samego, połyskującego materiału co w Galaxy SIII – i choć tablet w moim przypadku oznaczono jako model w kolorze „Deep Gray” idę o zakład, że gdybym przyłożył do niego S-trójkę w kolorze „Pebble Blue” żadnej różnicy bym nie uświadczył. Ramka wokół ekranu jest również w kolorze niebieskim , jednak ta jest już całkowicie innym kolorem, pozbawionym faktury i bądźmy szczerzy – barwa ta sprawia wrażenie, jakbyśmy trzymali towar prosto z bazaru. Tak naprawdę jedyne co mogłoby być odpowiedzialne za „głęboki szary” kolor to srebrne wykończenie brzegów tabletu, które zdaje się być w barwie nieco „dymionego” chromu, dając wrażenie szarości. Jestem bardzo ciekawy jak przedstawia się biała wersja kolorystyczna.

Na szczęście w moje ręce trafiła właśnie wersja w kolorze „White”, dlatego też każdy ma okazję zapoznać się z różnicami w wyglądzie pomiędzy jaśniejszym i ciemniejszym modelem. Wersja biała została podobnie jak „Deep Gray” stworzona z bardzo połyskującego, białego plastiku, który doskonale znają osoby posiadające Galaxy S III „Marble White”. Tablet nie jest jednak w całości pokryty jednolitą teksturą, ponieważ boki jego, a także pasek przy tylnej kamerze jest w kolorze srebrnym. Całość prezentuje się bardzo elegancko. Niestety Galaxy Note 10.1 w tej wersji kolorystycznej również uwielbia zbierać odciski palców. Wystarczyła chwila użytkowania go, aby cała tylna część obudowy nie wyglądała tak estetycznie jak po wyjęciu z opakowania. Na szczęście jednak osoby, które zdecydują się na ten kolor mogą jednak liczyć na to, że wszelkie niedoskonałości nie są od razu zauważalne (tablet należy ustawić pod odpowiednim kątem, aby móc je dostrzec). Niestety jednak nie tylko obudowa, ale i również ekran zachowuje każdy nasz ruch po ekranie, dlatego warto zaopatrzyć się w ściereczkę z mikrofibry, ponieważ lepiej zadbać o urządzenie za taką cenę (jest to propozycja dla osób, które niekoniecznie preferują nakładanie folii antyrefleksyjnej na ekran). Oczywiście po trzydniowych testach nie było mi również dane określić czy obudowa ulega zarysowaniom, a jeśli tak czy są one widoczne. Egzemplarz testowy był idealny i żadnej rysy nie zauważyłem. Sądząc jednak po tym, że odciski i plamy nie są widoczne na pierwszy rzut oka, domyślam się, że i również rysy pozostają choć trochę ukryte. Podsumowując tą wersję kolorystyczną mogę zdecydowanie stwierdzić, że jak dla mnie jest ona ciekawsza i praktyczniejsza niż „Deep Gray”, którą miałem okazję obejrzeć na wyspie Samsunga w jednym z centrów handlowych.

Odłóżmy na chwilę tablet na bok i zajrzyjmy, co poza nim producent włożył do pudełka. W kilku słowach wstępu można go określić jako standardowy. W komplecie znajdziemy: ładowarkę składającą się z dwóch modułów, pozwalającą na dołączanie gniazd stosowanych w innych krajach (jedyny argument jaki przychodzi mi do głowy). Parametry wyjściowe to 5V oraz natężenie o wartości 2A, pozwalające naładować akumulator od totalnego zera do 100% w 3,5 godziny. Nie ma tutaj żadnych rewelacji, niemal w każdym tablecie znajdziemy ładowarkę o tych samych właściwościach.

Trzeci moduł tworzący ładowarkę gotową do użycia to oczywiście kabel USB. Wspomnę o tym, że pozwala to na oszczędność i eliminację dodatkowych stert kabelków i bardzo mocno popieram takie rozwiązanie. Wszystkie trzy elementy są dość dobrej jakości i sprawiają wrażenie wykonanych solidnie.

W pudełku nie mogła zabraknąć również zestawu słuchawkowego. Załączone słuchawki są w kolorze białym, mają konstrukcję dokanałową i grają całkiem nieźle (bas jest w porządku, przy odpowiednim ustawieniu korektora graficznego z tonami wysokimi również radzą sobie całkiem nieźle). Tu również nie spotkamy się z dedykowanym dla nowego Note akcesorium, ponieważ dokładnie ten sam zestaw możemy znaleźć m.in. w pudełku od Galaxy S 3. Na kabelku znajduje się pilot zawierający mikrofon i 3 przyciski: plus, minus oraz jeden funkcyjny. Dzięki niemu możemy odebrać i zakończyć połączenie, zwiększyć oraz zmniejszyć głośność podczas rozmowy czy też odtwarzania muzyki. Przyciski + i – przytrzymane dłużej oferują możliwość zmiany utworu na poprzedni/następny. Dodatkowo w pudełku znajdują się dodatkowe pary gumek, które możecie zobaczyć na poniższym zdjęciu. Jakość wykonania słuchawek niestety w moim odczuciu pozostawia wiele do życzenia. Kabelek jest cienki, nie ma usztywnień w miejscach najbardziej podatnych na pęknięcie/przerwanie/przetarcie. Osoby zainteresowane porządnym zestawem słuchawkowym oferującym dobrą jakość wykonania oraz naprawdę solidny dźwięk będą zmuszony poszukać innego rozwiązania.

Sympatycznym akcentem wyrażającym dbałość o klienta jest dołożenie do kompletu zapasowych końcówek do S Pena wraz z pierścieniem pozwalającym na ich wymianę.

Tablety w tym przedziale cenowym, chyba dla zasady są wyposażone w podstawowy zestaw dodatków. Podobnie było z Acer Iconia Tab A700, który oprócz ładowarki posiadał tak naprawdę wyłącznie kabel micro – USB. Dużym plusem dla Samsunga jest obecność zapasowych końcówek do S-Pena i słuchawki, które są identyczne do tych, które otrzymujemy z Samsungiem Galaxy S III, a które mogą się pochwalić przyzwoitą jakością dźwięku.

Skoro tablet jak i cały zestaw obejrzeliśmy już z każdej strony, warto byłoby go w końcu uruchomić. Po nieco dłuższym przytrzymaniu przycisku włączania maszyna zaczyna „żyć”, w pierwszej kolejności pytając o wybór języka. Jak to standardowo bywa w przypadku urządzeń z systemem Android na pokładzie musimy przejść przez krótki proces wprowadzający. Zostaniemy poproszeni o włożenie karty SIM, by móc w pełni wykorzystać jego funkcjonalność. Następnie będziemy mieli możliwość ustanowienia połączenia z siecią Wi-Fi, zalogowania się/utworzenia konta w Samsung Apps oraz usługach Google. Niezwykle miłym akcentem jest jeden z ostatnich ekranów konfiguracyjnych: wszyscy, którzy postanowią stać się szczęśliwym posiadaczem Samsunga Galaxy Note 10.1 otrzymają od firmy Dropbox aż 50 GB przestrzeni wirtualnego dysku na okres 2 lat. Po zakończeniu konfiguracji moim oczom ukazał się w końcu pulpit tabletu wyposażonego w system Ice Cream Sandwich w wersji 4.0.4 z nakładką TouchWiz. Interesujące może wydać się fakt, że podobnie jak w przypadku SGS III przy odblokowywaniu ekranu zachowuje się on jakbyśmy smużyli palcem po tafli wody (przy okazji wydając adekwatne dźwięki). Na szczęście nie uświadczymy już moim zdaniem nieco przesadzonego „plumkania” podczas akcji wykonywanych poprzez naciśnięcie przycisku. Poszczególnymi modułami oraz samym TouchWiz UI zajmę się w dalszej części artykułu.

[strona=”Specyfikacja techniczna”]

Po dość obszernym opisie opakowania, jego zawartości oraz tabletu z zewnątrz czas „zajrzeć” do jego wnętrza. Zdecydowanie, pod maską Note posiada bardzo mocny, 4-rdzeniowy chipset o nazwie Exynos 4412, procesorze Cortex-A9 o taktowaniu 1.4 GHz. Wspomaga go wydajny układ graficzny Mali-400MP oraz 2 GB pamięci RAM. O uchwycenie otaczającej nas rzeczywistości dbają 2 kamery wideo, tylna o rozdzielczości 5, natomiast przednia 1.9 megapiksela. Ekran wykonano w technologii PLS TFT a jego parametry to: wielkość 10.1” (255.8mm), rozdzielczość WXGA 1280×800, współczynnik ppi: 149. Nie mogło zabraknąć modułu GPS (obsługującego amerykański A-GPS oraz rosyjski GLONASS), akcelerometru, żyroskopu, kompasu. Z ciekawostek pojawił się „Grip Sensor” potrafiący oszacować czy trzymamy tablet w rękach, czy też nie. Zasilanie całego tego osprzętu zapewnić ma znane ogniwo o pojemności 7000mAh. Wbudowaną pamięć jak już wspominałem można dodatkowo rozszerzyć przez kartę microSD nawet do 64 GB. Warto zaznaczyć, że urządzenie jest przy tej specyfikacji prawie o 1cm cieńsze aniżeli Samsung Galaxy Tab 2 10.1 (grubość to 8.9mm w stosunku do 9.7 w Tab 2). Jedyne, co niespecjalnie pasuje do reszty stawki to ekran, który mógłby charakteryzować się nieco lepszą rozdzielczością (niestety, w porównaniu do nowego iPada wypada bardzo słabo). Samsung jako wszechstronny producent mógłby zadbać o nieco lepsze doznania w tak topowym urządzeniu.

W zupełności zgadzam się z Grzegorzem! Specyfikacja techniczna Galaxy Note 10.1 jest rewelacyjna, ale wyświetlacz wyświetlający obraz w tej rozdzielczości nie jest najlepszym pomysłem. Testując Note’a miałem również obok Acera Iconia Tab A700, który wyświetla obraz w rozdzielczości 1920 x 1200 pikseli i muszę przyznać, że tablet od Samsunga prezentuje się w tym porównaniu niezwykle słabo. W trakcie testowania obu modeli miałem wrażenie, że litery w Note są niewyraźne i rozmazane (jest to dość duże uogólnienie, ale takie były wrażenia „na gorąco”). Również kolory nie są tak żywe jak w tablecie firmy Acer. Do nowego iPada nie mogę porównywać, ponieważ nie miałem okazji z niego korzystać, ale sądząc po wrażeniach innych osób można śmiało stwierdzić, że koreański producent mógł się znacznie lepiej postarać. W końcu to nie jest urządzenie za 1500 złotych.

Jeśli chodzi o łączność, tablet nie otrzymał obsługi LTE. Obsługuje HSDPA oraz HSUPA (odpowiednio 21mbps i 5.76mbps). Tablet obsługuje Wi-Fi w wersjach a/b/g/n oraz Wi-Fi Direct, Wi-Fi Hotspot. Skoro próżno szukać na obudowie gniazda HDMI oczywiste jest, że port USB obsługuje MHL (w wersji 2.0). Z ciekawych dodatków dostajemy wspomniany moduł IR, natomiast moduł Bluetooth w Note 10.1 jest w wersji 4.0 (oferujący większy zasięg oraz obsługę LE- low energy, pozwalającą znacznie ograniczyć zapotrzebowanie modułu na energię tym samym wydłużając odstępy czasu między ładowaniem – to bardzo ważne, ponieważ wiele osób wraz z tabletem korzysta z słuchawki Bluetooth oraz innych peryferiów zezwalających na sięganie po tablet znacznie rzadziej).

[strona=”Osiągi i gry”]

Przechodząc do osiągów, poniżej przedstawiam zestawienie wyników z kilku popularnych benchmarków. Rozpoczniemy od Benchmark Pi, skupiającego się wykorzystaniu pojedynczego rdzenia procesora: W tym przypadku mniej równa się lepiej

Samsung Galaxy Note 10.1 – 364
Asus Nexus 7 – 417
Samsung Galaxy Tab 2 10.1 – 486

Kolejny Benchmark, któremu poddałem testowego Note to Linpack for Android. Tu również sprawdziłem wydajność w przypadku 1 rdzenia, ale głównie jak zachowuje się tablet w stosunku do konkurencji przy pełnym wykorzystaniu procesora. Dla poniższych przypadków więcej = lepiej

Single-thread:

Samsung Galaxy Note 10.1 – 56.5 MFLOPS

Multi-thread:

Samsung Galaxy Note 10.1 – 172.2 MFLOPS
Asus Nexus 7 –  123.2 MFLOPS
Samsung Galaxy Tab 2 10.1 – X

Wyniki z programu NenaMark 2, sprawdzający wydajność w grafice 3D (konkretnie rzecz biorąc wynik podawany jest jako wartość fps – frames per second):

Samsung Galaxy Note 10.1 – 59.0
Asus Nexus 7 –  55.7
Samsung Galaxy Tab 2 10.1 – 24.2

Na koniec pokusiłem się o test za pomocą popularnego programu Quadrant. Poniżej przedstawiam wynik pomiaru:

To tyle jeśli chodzi o teorię. W ramach tego testu będziecie mieli jeszcze okazję sporo przeczytać na temat wydajności i osiągów tabletu w „życiu codziennym”, jednak przecież nic przedstawia efektywności zwłaszcza tych najdroższych produktów jak gry. No właśnie, poniżej przedstawiam doznania z kilku topowych produkcji dostępnych na platformę Android.

Naturalnie ogromnym zawodem, w odniesieniu do powyżej przedstawionych wyników jest brak kompatybilności z grami dedykowanymi chipsetowi Tegra 3. Statystyki jasno dają do zrozumienia, że bohater dzisiejszego testu z pewnością poradziłby sobie z każdą jedną pozycją bez najmniejszego problemu, podczas gdy w praktyce udało mi się zainstalować jedynie 2 pozycje z przeglądu gier kończących się oznaczeniem „THD” – Reneissance Blood oraz Demolition Inc. Pierwsza z nich po pełnej instalacji i próbie uruchomienia wyświetliła komunikat, że przecież obsługuje tylko i wyłącznie układ Tegra 3 i w ogóle foch z jakimś znanym tylko zaawansowanym programistom errorem. Niemałe zaskoczenie spotkało mnie, kiedy to udało mi się odpalić Demolition Inc. Fakt faktem gra nie jest w żadnym stopniu kultową, rewelacyjną (w zasadzie to nie jest nawet ani trochę fajną) pozycją pod względem grywalności jak i samej grafiki, ale jednak jest zoptymalizowana dla Tegry a bez problemu zadziałała na Exynosie. Poniżej kilka screenów z rozgrywki.

Skoro więc nie można pograć w pozycje z Tegra Zone, trzeba było pozostać nieco bliżej ziemi i sprawdzić jak ma się rozgrywka w pozycjach takich jak Grand Theft Auto III oraz Max Payne 3. Jak zapewne już się domyśliliście, granie jest niezwykle płynne w obu przypadkach przy detalach ustawionych na maksimum. Poniżej screeny przedstawiające ujęcia z obu gier uruchomionych na Galaxy Note 10.1.

Muszę przyznać, że Note stawia rozrywkę na bardzo wysokim poziomie. Wbudowany układ graficzny Mali-400MP radzi sobie świetnie z odwzorowywaniem grafiki na ekranie tabletu. Tu niestety znów ponarzekam na ekran, który mógłby być sporo lepszy i wtedy przyjemność używania byłaby zdecydowanie ciekawsza.

Słowem podsumowania napiszę, że na chwilę obecną poprzeczka została ustanowiona bardzo wysoko. Pomyślcie tylko co będzie, gdy tablet otrzyma Androida 4.1 Jellybean…

W związku z tym, że Grzesiek testował Note 10.1 pod względem wydajności w benchmarkach i grach, ja postanowiłem przyjrzeć się jak sobie radzi z filmami nagranymi w Full HD (1920 x 1080) zarówno nieskompresowanymi, jak i tymi, które zostały już zoptymalizowane. Jak się okazało Exynos spisuje się świetnie. Film bez kompresji tylko trzy razy się zaciął na jedną sekundę (dla porównania na Acer Iconia Tab A700 materiał był momentami pokazem zdjęć), natomiast tablet świetnie radzi sobie z odtwarzaniem pozostałych materiałów wideo. Małym minusem może być fakt, że standardowo urządzenie nie obsługuje niektórych kodeków, ale można to wybaczyć (wystarczy doinstalować odpowiednią aplikację, np. MX Player). I znów muszę chwilkę ponarzekać na fakt, że tablet nie wyświetla obrazu w wyższej rozdzielczości, wtedy bylibyśmy w stanie określić jak dokładnie radzi sobie procesor z przetwarzaniem takiego obrazu, a także jaka jest przyjemność z użytkowania takiego tabletu. Liczę na to, że Samsung za jakiś czas wyprodukuje urządzenie, które rzeczywiście będzie high-endem w pełnym tego słowa znaczeniu.

[strona=”TouchWiz, przeglądarka i multimedia”]

Ice Cream Sandwich stopniowo, małymi kroczkami zdobywa sobie coraz większą część androidowego światka i przedstawiać go nie trzeba. Jak jednak prawie wszyscy wiedzą, Samsung swoje urządzenia sprzedaje z autorskim „User’s Interface” o nazwie TouchWiz. Przechodząc do opisu, zaczniemy od początku, czyli od ekranu blokady. Jak już wspominałem, by odblokować tablet należy przeciągnąć palcem po ekranie (udającym aktualnie taflę wody). Poza dostaniem się do pulpitów mamy też możliwość przejścia bezpośrednio do aplikacji, których skróty na ekranie blokady umieścimy (personalizacji można dokonać w Ustawienia -> Bezpieczeństwo -> Opcje ekranu blokady -> Skróty). Standardowo są tą: S Note, Internet, Odtwarzacz multimediów oraz Galeria:

Po przejściu do ekranu startowego (lub jak kto woli pulpitu) domyślnie oczom ukazuje się ekran z dmuchawcem jako tapeta, która jest kolejnym elementem przypominającym, że mamy do czynienia z produktem bliźniaczym do SGS III. Na ekranie tym znajdziemy dokładnie te same elementy, które uwieczniono na opakowaniu. Od wersji Honeycomb niewiele się zmieniło i w lewym dolnym rogu odnaleźć możemy przyciski: wstecz, „Home”, przycisk odpowiadający za multi-tasking. Czymś, co znajdziecie tylko w TouchWiz jest niezwykle przydatny (zwłaszcza w trakcie tworzenia recenzji takiej jak ta) przycisk zrzutu ekranu (zrzut ekranu możemy również wykonać za pomocą S Pena, ale o tym bardziej szczegółowo napiszę w części poświęconej dedykowanemu rysikowi). W lewym górnym rogu znajduje się pasek Google, pozwalający na szybkie wyszukiwanie treści nie tylko w sieci, ale również na pulpicie. Dzięki niemu możemy uruchomić aplikację poprzez wprowadzenie jej nazwy, choć to akurat mija się chyba z celem – jeśli używamy czegoś dość często, mamy skrót na pulpicie. Po wykonaniu tzw. gestu  uszczypnięcia przechodzimy do ekranu edycji, dodawania i usuwania pulpitów opisywanej nakładki, dzięki czemu mamy możliwość utworzenia ich dokładnie tylu, ilu nam trzeba.

Tym samym gestem po wciśnięciu przycisku w prawym górnym rogu możemy zmieniać kolejność listy aplikacji, niestety tutaj już nie znajdziemy opcji kasowania/dodawania konkretnych ekranów.

Wracając do dolnego paska, na środku znajdziemy strzałkę, po której naciśnięciu naszym oczom ukaże się kolejny pasek ikon, który Samsung nazywa „Mini Apps”. Ci, którzy mieli do czynienia z Galaxy Tab 2 10.1 znają to rozwiązanie z pewnością, jednak to kolejny element charakterystyczny tylko dla urządzeń spod znaku koreańskiego producenta. Muszę przyznać, że to bardzo fajne rozwiązanie, sprawdzające się niemal dokładnie tak samo jak znane wszystkim użytkownikom zwykłych komputerów okna systemu Windows. Poniżej pasek jak i kilka aktywnych mini-aplikacji:

Jak zapewne zauważyliście przy 4 jest dość ciasno i moduły nachodzą na siebie, ale bez większych problemów na 10.1 calowym ekranie tabletu można zmieścić i jednocześnie wykorzystać nawet 3 z nich. Poza tymi widocznymi na screenie powyżej, Samsung oferuje dodatkowo takie oto mini-programy: S Terminarz, Telefon oraz Wiadomości. Każdy z nich po uruchomieniu ma przynajmniej dwa przyciski umieszczone w górnych rogach: jeden z nich prowadzi do pełnej wersji aplikacji, drugi zaś zamyka jego okno. W prawym rogu dolnego paska znajduje się fragment odpowiadający za powiadomienia, który po naciśnięciu zachowuje się podobnie jak ten, który wyda się znajomy osobom, które dotychczas korzystały ze smartfonów Samsunga (choćby S2 czy S3).

Dzięki niemu możemy bez wchodzenia w zaawansowane ustawienia włączyć/wyłączyć: Wi-Fi, GPS, dzwonki, auto-rotację ekranu, tryb oszczędzania baterii, transmisję danych, Bluetooth, tryb samochodowy, automatyczną synchronizację a także łatwo zmienić jasność ekranu. Jeśli to nie wystarczy, możemy przejść bezpośrednio do kompletnego ekranu ustawień. Nad wspomnianymi funkcjami znajdziemy aktualną godzinę i pełną datę, natomiast poniżej wszelkie powiadomienia, takie jak nieodebrane połączenie, smsy czy jak w przypadku powyżej potwierdzenie udanego zrzutu ekranu.

Wraz z zakupem Galaxy Note 10.1 otrzymujemy szeroki wachlarz preinstalowanych, niezwykle ciekawych i przydatnych aplikacji, takich jak: Social Hub, Music Hub, Pulse Reader, AllShare, Pollaris Office, Video Player, Video Maker, My Files oraz komplet S-bajerów: S Note, S Memo i S Planner. To również nie wszystko i w zasadzie niewiele, gdy doliczymy do tego Photoshop Touch oraz Adobe Ideas. Na temat pięciu ostatnich również pozwolę sobie napisać więcej nieco później. Pozostając jednak w temacie „softwareowych nowinek” Galaxy Note wprowadza możliwość podziału ekranu na 2 części  – tu znów odwołanie do systemu Windows, w którym możemy kilka okien rozłożyć na pulpicie obok siebie. Niestety, nie otrzymujemy aż takiej swobody jak w przypadku systemu od firmy Microsoft. Ekran możemy rozdzielić na jednocześnie dwie z w sumie czterech aplikacji: przeglądarka internetowa, Pollaris Office,  odtwarzacz wideo lub S Note. Mimo tego ograniczenia funkcja jest nadal bardzo ciekawa, dzięki niej możemy np. przejrzeć informacje na portalach w międzyczasie oglądając ulubiony serial, lub tworzyć dokument tekstowy jednocześnie przeglądając Internet w poszukiwaniu źródeł informacji. Warto tu wspomnieć, że można swobodnie kopiować tekst między tak otwartymi aplikacjami. Gdy dodamy do tego wszystkiego Mini-Apps, dostajemy naprawdę niesamowicie funkcjonalne narzędzie.

Grzegorz dość dokładnie przedstawił zarówno funkcje jakie prezentuje TouchWiz UX, jak i oprogramowanie preinstalowane na tablecie. Dodam tylko, że osoby korzystające z Samsunga Galaxy S III po uruchomieniu Note 10.1 poczują się jak w domu. Wszystko jest znane i intuicyjne. Natomiast osoby, które dopiero rozpoczynają przygodę z tabletami, również nie powinni mieć żadnych problemów z przyzwyczajeniem się do nakładki proponowanej przez Samsunga. Szkoda, że koreański producent nie zdecydował się na błyskawiczne wydanie aktualizacji do Jelly Bean. Wydaje mi się, że dzięki nowej wersji oprogramowania tablet dość duży by zyskał. Na duży plus mogę też zaliczyć doskonałe współpracowanie aplikacji zewnętrznych z rysikiem. Z ciekawości zainstalowałem sobie Angry Birds Space, które miało współpracować z S-Penem i muszę przyznać, że gra w takiej wersji nabiera nowego charakteru. Ogromnie użyteczne są również wspomniane przez Grzegorza mini aplikacje i podział ekranu na dwie części. W momencie, kiedy przełączanie się pomiędzy ekranami zajmuje zbyt dużo czasu, najważniejsze aplikacje możemy mieć pod ręką. Przyspiesza to dość znacznie wykonywanie niektórych zadań. Mam nadzieję, że w przyszłości funkcja ta zostanie rozbudowana i wszystko będzie działać podobnie jak na Windowsie, ponieważ już w tym momencie w rozwiązaniu tym drzemie ogromny potencjał. Dodatkowym plusem dla tabletu jest możliwość przenoszenia plików w zainstalowanym menadżerze za pomocą funkcji „drag & drop”, czyli jeśli chcemy przenieść jakiś plik lub folder przytrzymujemy go i przesuwamy do folderu, w którym chcemy, aby się od znalazł.

Warto również w tym miejscu wspomnieć o przeglądarce internetowej, która to oferuje kilka ciekawych opcji. Obok możliwości dzielenia ekranu z inną aplikacją pozwala m.in. na otwarcie nowej karty trybie incognito, zapisywać strony na kartę pamięci, aby móc później ją przejrzeć w trybie offline, a także blokować wyskakujące okienka czy włączać testowe funkcje (Google Instant i szybkie sterowanie). Strony standardowo wczytują się w wersji mobilnej, ale oczywiście możemy również zaznaczyć odpowiednią opcję, aby móc wczytać ich desktopowy odpowiednik. Serwisy www wczytują się szybko, nie zauważyłem również jakiś większych błędów w wyświetlaniu.

Samsung Galaxy Note 10.1 doskonale sprawdza się również jako urządzenie multimedialne. Jak wspomniałem wyżej umożliwia bezproblemowe oglądanie materiałów wideo, jednak warto zaopatrzyć się w aplikację, która odczytuje większą ilość kodeków. Wtedy tablet może stać się pewnego rodzaju filmowym centrum.

[strona=”Aparat”]

Dużym atutem Galaxy Note 10.1 jest również bardzo dobry aparat, który doczekał się również obecności doświetlającej lampy LED. W subiektywnym odczuciu, możliwości jakie prezentuje tablet są wyśmienite. Zdjęcia są wyraźne i prezentują się bardzo dobrze. Nie można tego samego powiedzieć o filmach, jakie przyjdzie nam nagrywać za pomocą kamery (ale i tutaj jak na tablet jakość jest zadowalająca). Postanowiłem zrobić zdjęcia i nagrać film, który przedstawia identyczną scenerię, zarówno Samsungiem Galaxy Note 10.1, jak i Acerem Iconia Tab A700. Wystarczy przejść do odpowiedniej recenzji by móc sobie porównać jak ten aspekt wypada u konkurencji. Możliwości konfiguracyjne aparatu wyglądają podobnie jak w Galaxy S III, a więc możemy zrobić sobie autoportret (tzw. zdjęcie z „rąsi”), wybrać tryb fotografowania, scenerii, wartość ekspozycji, autofocus, włączyć samowyzwalacz, nanieść efekty, ustalić balans bieli, rozdzielczość, ISO czy włączyć etykietę GPS. Dla osób, które zamierzają robić duże ilości zdjęć tabletem, myślę, że prezentowany zestaw opcji będzie w zupełności wystarczający.

Poniżej znajduje się film nagrany Samsungiem Galaxy Note 10.1.

[strona=”Podsumowanie”]

Podsumowując Samsung Galaxy Note 10.1 to tablet dla użytkowników, którzy potrzebują urządzenia z wysokiej półki. Za dość dużą cenę (2999 PLN) otrzymujemy model zaawansowany, który posiada nie tylko świetną specyfikację techniczną, ale i również wprowadza nowe rozwiązania, które prawdopodobnie przyjmą się na rynku i będą jego cechą charakterystyczną, a w przyszłości zapewne standardem. Decydując się na zakup Galaxy Note 10.1 można by pokusić się o stwierdzenie, że otrzymujemy urządzenie przede wszystkim bardzo świeże, ale i intuicyjne w obsłudze. Dzięki temu zalety tabletu docenią zarówno zaawansowani użytkownicy, jak i ci początkujący. Osobiście jednak za dość istotną wadę uważam rozdzielczość ekranu z jaką musimy pracować na Note 10.1. Być może jest to kwestia tego, że miałem porównanie do Acera Iconia Tab A700. Na ten moment można śmiało stwierdzić, że nowy tablet od Samsunga spełnia swoje zadanie, jest jednym z najbardziej zaawansowanych modeli z Androidem na rynku, ale osobiście jednak będę czekał, aż koreański producent wyprodukuje urządzenie z większą rozdzielczością ekranu.

[strona=”Blank Page”]



Media Machine. Wolny czas, którego niestety mam coraz mniej poświęcam na zgłębianie informacji z takich dziedzin jak prawo, webmastering, trendy w Sieci, marketing oraz inwestycje budowlane.

x