OnePlus X – recenzja smartfonu, który pokazuje, że nie liczą się tylko „cyferki”

Łukasz Pająk Polecane 2016-01-24

IMG_4440

OnePlus X już trochę na rynku jest, ale ewidentnie nie okazał się on tak popularnym smartfonem jak przewidywano. Firma w paru elementach postąpiła niezrozumiale, ale o tym w swoim czasie. Jest to urządzenie, które na dzień dobry otwiera się dla konsumentów mówiącym dość ogromnym phabletom. Oczywiście, 5 cali to dla wielu wciąż za dużo, ale i tak jest to rozsądniejsze wyjście niż w przypadku zdecydowanie większych OnePlus One i jego następcy. W takim razie zapraszam Was do recenzji najmniejszego smartfonu Chińczyków, który na szczęście nie został nazwany „pogromcą” flagowców.

 

Zestaw

 

IMG_4444

 

Pudełka, w które OnePlus pakuje swoje smartfony bardzo mi się podobają, gdyż są oryginalne i – po części – krzykliwe, a we wnętrzu wszystko jest bardzo dobrze rozplanowane. Urządzenie jest „zatrzaśnięte” w czterech narożnikach, a nie upchane pomiędzy piankami.

 

IMG_4441

 

Nie chcemy oglądać makulatury? Po prostu nie otwieramy pudełeczka z nimi. Niestety, poza różnymi papierami i kluczykiem do tacki na karty SIM oraz MicroSD, przy zakupie OnePlus X znajdziemy jeszcze jedynie kabel USB, który jest zdecydowanie gorszy niż ten oferowany razem z flagowym smartfonem firmy. Rozumiem, że zrezygnowano z USB-C, ale także USB-A, które w przypadku OnePlus 2 jest dwustronne, możemy tylko jedną metodą włożyć do odpowiednich portów. To mnie zdziwiło, gdyż jest to ewidentnie celowy zabieg – wystarczyłoby wyciąć dwa elementy.

 

 

Budowa

 

IMG_4430

 

Chińczycy postanowili pójść za ciosem i zmniejszając wyświetlacz, zrewolucjonizowali styl obudowy. Nie znajdziemy tutaj tworzyw sztucznych, a jedynie szkło oraz aluminium. Ewidentnie nie wszystkim może spodobać się to coraz popularniejsze połączenie, ale w przypadku OnePlus X taki wybór nie został pozbawiony wad. Nie mógłbym w ogóle narzekać, gdyby nie wszechobecne odciski palców. Głównie problem ten dotyczy tylnego panelu. Tak naprawdę to największy minus tej kategorii jak nie całego urządzenia. Na ogromną pochwałę mogą liczyć aluminiowe krawędzie, które dodatkowo zostały potraktowane frezarką. Efekt zobaczycie poniżej, a ja tylko dodam, że jest to jeden z najwygodniejszych smartfonów jakie miałem okazję trzymać w zeszłym roku i przez kilkanaście dni bieżącego. Póki co jedynie Galaxy A5 (2016) zbliżyło się do OnePlus X, ale go nie pokonało.

 

IMG_4425

 

Tak oto od frontu wita nas standardowy zestaw: wyświetlacz, wystarczający głośnik do rozmów, czujniki, niepodświetlone (!) klawisze funkcyjne, a także aparat. Krawędzie wokół ekranu nie są ogromne, aczkolwiek duże znaczenie ma tutaj zastosowanie szkła 2.5D, które dodaje uroku. Co innego można powiedzieć o folii, z którą dostaliśmy już samo urządzenie.

 

IMG_4432

 

Po obróceniu urządzenia widzimy przede wszystkim logo firmy, a także aparat z diodą doświetlającą. Co bardziej wprawne oko wypatrzy jeszcze wszelkie oznaczenia i certyfikaty w dolnej części panelu, ale to naprawdę trzeba się mocno przyjrzeć pod odpowiednim światłem.

 

IMG_4424

 

Na krawędziach jest o wiele ciekawiej. Głównie ze względu na wyfrezowane rowki, o których już wspominałem, ale także fizyczne klawisze o chropowatej fakturze. Ewidentnie dodaje to uroku i tak mdłej obudowie. Tym samym z lewej strony ujrzymy kolejną zaletę, a więc trzystopniowy suwak, który sobie bardzo chwalę. Służy on do szybkiego przełączania urządzenia w odpowiednie tryby dźwięku.

 

IMG_4422

 

Więcej elementów znajdziemy na prawej krawędzi, która zawiera wszystkie fizyczne klawisze, a także tackę na dwie karty SIM lub jedną i MicroSD. Coraz popularniejsze hybrydowe połączenie także tutaj daje o sobie znać: albo chcemy rozszerzyć wbudowaną pamięć albo korzystać z dwóch numerów jednocześnie. Same przyciski mają odpowiedni skok i są stosunkowo dobrze wyczuwalne.

 

IMG_4421

 

Dół również nawiązuje do tradycji… Samsunga, Apple i kilku innych firm. Tym samym znajdziemy tutaj zestawienie bez zaskoczeń: mikrofon, złącze MicroUSB oraz wyjątkowo głośny, ale przeciętnej jakości głośnik. Po przeciwnej stronie pozostało już tylko na zamieszczenie złącza Jack 3.5 mm, z którego wydobywa się wyjątkowo nijaki dźwięk. Jednak nie jest źle i w sumie w tej cenie wszystkie smartfony grają tak samo. Aha, na górze jest jeszcze dodatkowy mikrofon.

 

IMG_4423

 

Jak najlepiej podsumować budowę OnePlus X? Bardzo dobrze wykonana i świetnie spasowana, ale nie jest pozbawiona wad. Ma dwie główne: pierwsza to wszechobecne odciski palców, a druga to niepodświetlane klawisze, do których na szczęście można się przyzwyczaić. Mnie jeszcze przeszkadzał design, gdyż krawędzie urządzenia naprawdę robią wrażenie, ale przód (z naciskiem na nalepki dotykowych przycisków) oraz tył są tak mdłe, że ciężko mówić w tym wypadku o jakichkolwiek emocjach. Jednak oczywiście o gustach się nie dyskutuje.

 

 

Specyfikacja techniczna

 

IMG_4435

 

OnePlus X miał być pomniejszoną wersją wciąż flagowego smartfonu Chińczyków – w teorii. Jednak okazało się, że to 1+1 został przeskalowany w dół. Na szczęście specyfikacja wciąż wygląda interesująco, ale niestety konsumenci nie znający możliwości poszczególnych podzespołów nie będą zachwyceni bezpośrednio porównując dane, które prezentują się w przypadku tego Chińczyka następująco:

 

  •  5-calowy wyświetlacz OLED FullHD (441 ppi, 71,3% wypełnienia frontu);
  • układ Snapdragon 801;
  • GPU: Adreno 330;
  • 3 GB RAM;
  • 16 GB wbudowanej pamięci (+MicroSD do 128 GB);
  • aparaty:
    • przód: 8 MPx;
    • tył: 13 MPx;
  • akumulator o pojemności 2525 mAh;
  • Wi-Fi 802.11 b/g/n, radio FM;
  • Android 5.1.1 Lollipop (Oxygen OS 2.1.3);
  • wymiary: 140 x 69 x 6,9 mm;
  • waga: 138 g.

 

Pierwszy w historii tej firmy wyświetlacz wykonany w technologii OLED, spora moc obliczeniowa, a także karta pamięci, której nie znajdziemy w topowym „pogromcy flagowców”. Wszystko wygląda interesująco, gdyby nie Snapdragon 801, który już w momencie premiery OnePlus X był „stary”. My jednak nie skreślamy tego układu i sprawdzamy dalej całe urządzenie.

 

 

Wyświetlacz

 

IMG_4437

 

Jak już wspomniałem w poprzedniej kategorii, OnePlus tym razem nie postawiło na wyważonego IPSa, a na technologię OLED, którą albo się lubi albo nie. Ewidentnie w tym wypadku brakuje jasności, co w jeden słoneczny dzień mnie irytowało. Mimo wszystko czarny motyw systemu idealnie zgrywa się z całą obudową i to naprawdę może się podobać. Wydaje mi się, że w kwestii kolorów głównie czerwień jest nieco przesycona, ale to już domena tej technologii. Co mnie zaskoczyło to biel, która nie wpadała ani w żółtą ani w niebieską barwę. Mimo wszystko nie jest to najlepszy tego typu wyświetlacz – bliżej mu do pierwszego SAMOLEDa z Galaxy S niż do Galaxy S6. Za to nic nie mogę zarzucić kątom widzenia czy też samemu panelowi dotykowemu.

 

Aparat

 

IMG_4443

 

Jest… po prostu jest. Nie jest rewelacyjny, ale też skłamałbym pisząc, że jest kiepski – z pewnością wystarczy do zdjęć „na szybko” i wystarczy dla wielu fotografów, co głównie uwieczniają notatki czy też typowo sytuacyjne chwile. Niestety, ale nie miałem wielu okazji do sprawdzenia aparatu. Jednak wydaje mi się, że to, co zaraz ujrzycie ewidentnie oddaje możliwości OnePlus X. Nie ma rewelacji, ostrość łapana jest stosunkowo szybko, a kolory można przeżyć. Im mniej światła, tym więcej szumów, ale o tym się przekonacie oglądając poniższe zdjęcia i film:

 

IMG_20151209_223555 IMG_20151209_223615 IMG_20151209_223836 IMG_20160107_212539 IMG_20160107_212556 IMG_20160107_212701 IMG_20160107_215727

 

 

Akumulator

 

IMG_4445

 

Przy 5-calowym wyświetlaczu ogniwo o pojemności 2525 mAh wydaje się odpowiednie. Jednak nie ma co narzekać, ale też nie ma mowy o pochwałach. Dzień przy normalnym użytkowaniu to norma. Telefon odłączony o 7 od ładowarki już koło 22 zacznie wołać o jej ponownie podłączenie. W tym czasie wykonałem kilka połączeń, sporo przeglądałem stron internetowych, a około godzinę spędziłem w grach. W sumie wyświetlacz był włączony przez około 4,5 godziny i duże znaczenie ma tutaj ciemny motyw połączony z czarną tapetą, a to wszystko prezentowane na ekranie OLED. Praca na pełnych obrotach jest równoznaczna z tym, że po niecałych siedmiu godzinach telefon pozbędzie się całej energii. Ładowanie również wypada przeciętnie, gdyż potrzebujemy dwóch godzin, aby ujrzeć ikonkę pełnej baterii. O szybkim ładowaniu nie ma mowy. Tym samym OnePlus X prezentuje się w tej kategorii tak, że co wieczór kabel będzie musiał być podłączany do urządzenia.

 

 

Oprogramowanie

 

IMG_4428

 

To samo, co w OnePlus 2, ale pozbawione zdjęć w trybie RAW (w przypadku standardowej aplikacji aparatu), a także MaxxAudio. Za pierwszym brakiem nie tęskniłem, ale za tym drugim dodatkiem już tak. Przez to jakość dźwięku nieco kuluje, ale o tym już wcześniej wspominałem. Wróćmy do podstaw, a więc OnePlus X posiada system Oxygen OS i w moim przypadku było to wydanie 2.1.3 oparte na Androidzie 5.1.1 Lollipop. Dodatków wiele nie ma, ale wszystkie wydają się być użyteczne. Począwszy od zmiany trybu kolorystycznego (z akcentami), przechodząc przez uprawnienia aplikacji, a kończąc na odpowiednim ekranie z najpopularniejszymi aplikacjami i kontaktami. Miłym zaskoczeniem dla niektórych z Was może być radio FM, które wyjątkowo rzuciło mi się w oczy, gdyż coraz rzadziej można je spotkać. Na koniec tej kategorii warto zaznaczyć, że jest smartfon ten oficjalnie otrzyma aktualizację do Androida 6.0 Marshmallow.

 

 

Wydajność

 

IMG_4438

 

Zbliżając się coraz bardziej do końca recenzji OnePlus X, przyszło mi sprawdzić jak wiele mocy obliczeniowej smartfon jest w stanie z siebie wydobyć pomimo starszego układu scalonego, na który składa się między innymi procesor oraz jednostka graficzna. Samo urządzenie działa bardzo dobrze i nie zdarzyła mi się sytuacja, podczas której miałbym kląć na Chińczyków, ich programistów czy też decyzje. Jednak jak to wygląda na wykresach? Zobaczcie sami:

 

Rewelacji oczywiście nie ma, ale są to wyniki mówiące, że ten smartfon wciąż ma wystarczającą moc obliczeniową, nawet do bardziej wymagających gier i nie spisujmy go na straty tylko przez to, że jego sercem nie jest najnowszy topowy układ od Qualcomma.

 

 

Podsumowanie

 

IMG_4449

 

OnePlus X na pewno dobrze wpisuje się w portfolio firmy. Pod warunkiem, że nie bierzemy pod uwagę ich pierwszego smartfonu. Jednak jeśli patrzymy tylko na rozmiar wyświetlacza to testowany telefon z pewnością powinniście wziąć pod uwagę. W cenie 1100 złotych jest to interesująca propozycja, ale nie zważając na nią to mamy do czynienia z dobrze wykonanym telefonem, świetnie spasowanym, dobrym oprogramowanie, przeciętnym akumulatorem i takim samym aparatem. Wiele osób obawiało się o Snapdragona 801 – mimo wszystko pasuje on tutaj idealnie. Największym minusem tego smartfonu jest palcujące się szkło, które bardzo mnie irytowało. Oczywiście nie można też zapomnieć, że to ostatni model, który kupimy jedynie z zaproszeniem, ale na szczęście coraz łatwiej je dostać, ewentualnie ominąć.

 

Plusy:

 

  • wykonanie i spasowanie;
  • szybkość działania;
  • oprogramowanie.

 

Minusy:

 

  • niepodświetlane przyciski pod ekranem;
  • palcująca się obudowa.





Przewiń stronę, by przeczytać kolejny wpis
Przewiń stronę, by przeczytać kolejny wpis
x