Plantronics Voyager Focus UC (B825) – test świetnych, bezprzewodowych słuchawek biurowych

Łukasz Pająk Akcesoria 2015-12-20

IMG_4409

Niecodziennie zdarza mi się brać na siebie testy słuchawek czy różnych akcesoriów. Jednak od czasu do czasu lubię oderwać się od smartfonów i tabletów, czego najlepszym przykładem może być recenzja drona od Goclevera. Także zdarzyło mi się już testować słuchawki od Bose za niemałą kwotę i dzisiaj również zatrzymamy się na tym segmencie rynku. Znacie firmę Plantronics? Bardzo możliwe, że nie i warto to nadrobić – zapraszam do recenzji bezprzewodowych słuchawek biurowych Voyager Focus UC (B825).

Zestaw

IMG_4419

Słuchawki otrzymałem niejako w matrioszce. Na początku było pudełko pomalowane na biało z wypisanymi najważniejszymi cechami, później szary karton z nalepką opisującą urządzenie, a w środku słuchawki i… kolejne pudełko, które tym razem skrywało dodatkowe akcesoria. Razem ze słuchawkami otrzymujemy stację dokującą na kablu USB, dodatkowy przewód, futerał, a także moduł Bluetooth do podpięcia pod komputer.

IMG_4414

Stacja dokująca być może nie trzyma sztywno słuchawek, ale nie ma obaw, że „odpadną”. Ich wykonanie stoi na wysokim poziomie pomimo że to głównie tworzywa sztuczne. Znajdziemy również gustowny pas światła informujący nas o stanie akcesorium.

IMG_4416

Kabel USB pozwala bezpośrednio podłączyć słuchawki do ładowania, gdyż właśnie to złącze wykorzystywane jest do regeneracji akumulatorów. Moduł Bluetooth z pewnością wszyscy wiedzą do czego jest, a ja tylko dodam, że podobnie jak stacja dokująca posiada diodę informującą o stanie słuchawek.

IMG_4415

Pokrowiec wykonano z bardzo miękkich i miłych w dotyku materiałów, a wnętrze pokryto dodatkowo odpowiednią wyściółką, która nie uszkodzi słuchawek. Również znalazło się wewnątrz miejsce na kieszeń, do której zmieścimy chociażby wspomniany przed chwilą kabel USB.

Budowa

IMG_4408

Słuchawki Plantronics Voyager Focus UC zostały głównie wykonane z tworzyw sztucznych, aluminiowego pałąka, a także miękkiej skóry, co ostatecznie pozwoliło uzyskać stosunkowo niską wagę i to powoduje, że bardzo wygodnie się je nosi. Nawet po kilku godzinach spędzonych z tym akcesorium na głowie można to stwierdzić. Duży wpływ na to mają także wszelkie przyciski na nich, które pozwalają na obsługę urządzenia odtwarzającego dźwięk. Dziesięcio-stopniowa regulacja pałąka (po każdej stronie) pozwala dopasować słuchawki do każdej głowy.

IMG_4406

Akcesorium od Plantronicsa nie ma sztywno wyznaczonej prawej i lewej strony, gdyż to regulujemy odchyleniem mikrofonu (dokładniej to trzech). Ten bardzo dobrze zbiera dźwięk i zarówno po podłączeniu do telefonu jak i komputera nie miałem problemów z komunikacją z moimi rozmówcami. Dodatkowo zamieszczono na nim przycisk wyłączający go, co jest dodatkową zaletą.

IMG_4410

Po tej samej stronie, co mikrofon, na obudowie słuchawki umieszczono przycisk oraz diody informujące o stanie urządzenia. Po wciśnięciu klawisza otrzymujemy głosowy komunikat (po angielsku) o stanie słuchawek, na który składa się czas do pełnego rozładowania, a także ilość podłączonych urządzeń. Nieopodal znajdziemy przełącznik służący do włączenia urządzenia, a także parowania słuchawek poprzez Bluetooth.

IMG_4403

Z drugiej strony obudowa również jest ruchoma i w tym miejscu sterujemy natężeniem dźwięku samych słuchawek. Wyciszenie jak i maksymalny poziom również jest informowany odpowiednim komunikatem. W tym wypadku znajdziemy jeszcze trzy przyciski sterujące odtwarzaną muzyką (dalej, stop/start, wstecz). Od dołu znajdziemy kolejny przełącznik, który w tym wypadku uruchamia tryb automatycznej redukcji hałasu (ANC).

IMG_4417

Z racji, że są to słuchawki nauszne, otwarte to dźwięki wydostają się na zewnątrz, ale odpowiednie wyprofilowane nauszniki starają się redukować to do minimum.

Dźwięk i tryb ANC

IMG_4399

Co prawda mamy do czynienia ze słuchawkami biurowymi i pod tym względem spisują się one znakomicie to ja postanowiłem sprawdzić również jak sobie radzą z odtwarzaną muzyką. Podobnie jak w przypadku recenzji poprzednich słuchawek tak i tym razem Plantronicsy zostały podłączone do komputera z kartą dźwiękową (Creative SoundBlaster Z), laptopa (MacBook Air), a także kilku smartfonów (OnePlus 2, OnePlus X, Sony Xperia Z5 Compact oraz Apple iPhone 6). Muzyka odtwarzana była zarówno z plików FLAC, jak i bezpośrednio płyt kompaktowych oraz serwisu Deezer.

IMG_4401

Słuchawki ewidentnie zostały nastrojone na pracę biurową i rozmowy telefoniczne, gdyż właśnie najlepiej słychać inne osoby. W takim razie co z muzyką? Jakość jest bardzo dobra, ale jednak słabsza niż w przypadku Bose QuietComfort 25. Dostępna scena brzmi świetnie, ale jest stosunkowo wąska, szczególnie w dolnych partiach. Bass oczywiście jest, ale nie jest tak głęboki jakby się tego oczekiwało po słuchawkach tej klasy. Oczywiście nie ma żadnych problemów z rozróżnieniem poszczególnych instrumentów, wokal nie zlewa się z innymi dźwiękami, ale tak jak napisałem wcześniej – bass mógłby być głębszy.

IMG_4400

W takim razie co z trybem ANC? Mamy do czynienia ze słuchawkami otwartymi toteż zadanie jest już utrudnione na starcie. Mimo wszystko Plantronicsy robią wszystko, co tylko się da, aby wyciszyć otoczenie. Efekt jest taki, że rzeczywiście niektóre dźwięki z zewnątrz znikają, ale nie mamy wrażenia pełnego odizolowania się od otaczającego nas świata.

IMG_4411

Jednak z racji, że są to słuchawki bezprzewodowe to liczy się także akumulator. Sposoby ładowania poznaliście przy okazji omówienia zestawu i tak oto akcesorium w pełni naładowane pozwala na około 16 godzin ciągłego słuchania muzyki i trzech godzin mniej rozmów. To doskonały wynik szczególnie, że ładować je można odkładając na stację dokującą idąc chociażby do toalety czy coś zjeść. W takim układzie… nigdy się nie rozładują.

Podsumowanie 

IMG_4413

Słuchawki Plantronics Voyager Focus UC (B825) to z pewnością świetna propozycja dla osób pracujących przy komputerze. Niesamowicie ułatwiona obsługa, jak i sama wygoda użytkowania sprawiają, że nie chciałoby się ich zdejmować. Mikrofon dodatkowo rozszerza możliwość różnych zastosowań tych słuchawek. Niestety, ale nie jest to akcesorium bez wad. Tryb ANC jak i niskie tony mogłyby być nieco lepsze, ale to tak naprawdę jedyne wady. Ah, nie wspomniałem jeszcze o cenie, prawda? Kosztują 300 dolarów, a więc około 1200 złotych. Czy warto? Jeśli spędzałbym codziennie 8 godzin przed komputerem i miał możliwość korzystania ze słuchawek to z pewnością zainwestowałbym w te słuchawki.