Samsung Galaxy S6 Edge+ – recenzja. Duży może więcej?

Łukasz Pająk Polecane 2015-10-15

IMG_4121

 

Samsung prezentując Galaxy Note 5, przedstawił światu również Galaxy S6 Edge+. Już w plotkach ten smartfon nie robił większego wrażenia, a po oficjalnej premierze niewiele się zmieniło. W stosunku do pierwowzoru zwiększono wymiary, a także w kilku aspektach zmieniono specyfikację. Jednak czy to wystarczająo, aby zainteresować konsumentów? Po dwutygodniowych testach jestem już niemalże pewny, że Samsung idzie w stronę Apple, ale o tym na końcu. Tymczasem zapraszam Was do recenzji.

 

Zestaw

 

IMG_4109

 

Koreańczycy nie zmienili nic w tej kwestii w porównaniu do innych swoich topowych modeli i tak oto Galaxy S6 Edge+ otrzymujemy w takim samym pudełku, co pierwowzór, ale oczywiście odpowiednio większym, co też przełożyło się na lepiej rozplanowane wnętrze.

 

IMG_4103

 

Jednak akcesoria są takie same i tak oto oprócz makulatury, razem ze smartfonem otrzymujemy modułową ładowarkę, a także słuchawki douszne dobrej jakości – zgrywającej się z samym urządzeniem.

 

Budowa

 

IMG_4112

 

Jak już na wstępie wspomniałem, Galaxy S6 Edge+ to powiększony pierwowzór, a więc znajdziemy aluminiowy korpus oraz szklany przód i tył. Jednak ten model za sprawą swoich wymiarów zdecydowanie lepiej leży w dłoni, co było główną bolączką mniejszego smartfonu. Oczywiście wszystko jest bardzo dobrze spasowane, a odcisków palców łatwo się pozbyć. Jednak będąc bardziej dokładnym, znalazłem jeszcze kilka różnic.

 

IMG_4119

 

Od frontu wita nas duży wyświetlacz rozciągnięty na krawędzie, pod którym zlokalizowano standardowy zestaw klawiszy, razem z czytnikiem linii papilarnych, któremu nic złego nie mogę zarzucić. Podobnie jak elementom umieszczonym nad ekranem, a więc diodzie powiadomień, głośnikowi do rozmów, aparatowi, a także zestawowi czujników.

 

IMG_4097

 

Z tyłu zlokalizowano wystający aparat, obok którego znalazło się miejsce na diodę doświetlającą i pulsometr. Szklana powierzchnia lubi się palcować, ale – tak jak wspomniałem wcześniej – nie ma problemów z pozbyciem się naszych odcisków.

 

IMG_4090

 

Poszczególne krawędzie już wyróżniają się na tle mniejszego modelu. W Galaxy S6 Edge+ prawa strona została zarezerowana dla klawisza blokady, a lewa to miejsce dla przycisków regulujących natężenie dźwięku. Te ostatnie mogłyby zostać minimalnie niżej umieszczone, co zdecydowanie ułatwiłoby korzystanie z nich. Jednak skok, wyczucie jak i wykonanie wszystkich trzech klawiszy stoją na najwyższym poziomie.

 

IMG_4091

 

IMG_4089

 

Górna, jak i dolna część urządzenia wyróżnia się charakterystycznym przetłoczeniem, którego nie ujrzymy w tradycyjnym modelu. Jednak w miejscu, w którym znajdziemy tackę na kartę SIM oraz dodatkowy mikrofon zabrakło jednego elementu: portu podczerwieni, którego szczerze mówiąc mi brakowało.

 

IMG_4086

 

Z kolei z dołu znajdziemy już tradycyjny zestaw, a więc dwie maskownice, pomiędzy którymi zlokalizowano port MicroUSB. Oczywiście próżno szukać tutaj głośników stereo – jest tylko jeden, ale głośny i wyraźny, który niestety łatwo zasłonić. Druga maskownica skrywa mikrofon, który dobrze zbiera dźwięk i nie miałem żadnych problemów z rozmowami – jedynie w windzie smartfon zrywał połączenie, ale to zdarzało się także w kilku innych urządzeniach toteż Galaxy S6 Edge+ pod tym względem nie jest wyjątkiem.

 

IMG_4133

 

Jak zapewne zauważyliście, testowany smartfon to powiększona kopia Galaxy S6 Edge z kilkoma detalami. Osobiście lepiej mi się korzystało z większego modelu, ale tutaj to już kwestia przyzwyczajeń. Ewidentnie Samsung chce zaoferować klientom to samo, ale w różnych rozmiarach – niczym Apple.

 

 

Specyfikacja techniczna

 

IMG_4111

 

Już kilka razy wspominałem, że Koreańczycy skopiowali i powiększyli projekt Galaxy S6 Edge, ale w kwestii specyfikacji trochę zmieniono. Zabrano wspomniany już port podczerwieni, ale dodano też coś więcej. Nie ma co czekać, zobaczmy dane techniczne:

 

  • 5,7-calowy wygięty wyświetlacz SAMOLED QuadHD (518 ppi, 76,5% wypełnienia frontu);
  • układ Exynos 7420;
  • 4 GB RAM;
  • 32/64 GB wbudowanej pamięci dla użytkownika;
  • aparaty:
    • przód: 5 MPx;
    • tył: 16 MPx;
  • NFC, ładowanie bezprzewodowe, LTE, Wi-Fi 802.11 a/b/g/n/ac;
  • akumulator o pojemności 3000 mAh;
  • Android 5.1.1 Lollipop;
  • wymiary: 154,4 x 75,8 x 6,9 mm;
  • waga: 153 g.

 

Więcej RAMu oraz oczywiście większy wyświetlacz, a także akumulator. To nikogo nie powinno zaskoczyć, ale jak to się sprawdza w praktyce? Zaraz się o tym przekonacie, a ja tylko jeszcze dodam, że powyższa specyfikacja to wciąż ewidentna czołówka – przynajmniej na papierze. Oczywiście Samsung w tym smartfonie także nie zdecydował się na prostą wymianę akumulatora czy też możliwość rozszerzenia wbudowanej pamięci za pomocą karty MicroSD.

 

 

Wyświetlacz

 

IMG_4120

 

Ekran to ewidentnie największa zaleta topowych Samsungów. W tym wypadku jest on oczywiście jeszcze zakrzywiony, co wciąż robi wrażenie wśród znajomych, którzy widzieli mnie już z mniejszym odpowiednikiem. Tylko czy to zaleta? Tak naprawdę mamy mniejszą użyteczną powierzchnię – na co dzień to w żaden sposób nie przeszkadza, ale optycznie ekran jest mniejszy. Oczywiście kolory to ścisła czołówka i osobiście nie uważam, aby były one przejaskrawione czy też po prostu przesadzone. Czerń, jak to w przypadku technologii SAMOLED możliwie maksymalnie głęboka. Regulacja jasności także jest niemalże idealnie rozpięta. Co prawda dolny poziom mógłby być nieco niżej, ale tutaj po prostu szukam dziury w całym.

 

Akumulator

 

IMG_4110

 

Samsungowi oberwało się podczas premiery Galaxy S6 Edge+ i Note 5 za małą pojemność ogniw. Jednak pierwsze testy okazały się naprawdę pozytywne. W moich rękach smartfon bez stylusa spisywał się zdecydowanie lepiej niż pierwowzór. Czas pracy na jednym ładowaniu przy moim stosunkowo ciężkim traktowaniu (kilka godzin włączonego wyświetlacza, godzina wymagającej gry, sporo przeglądania stron internetowych, Facebooka, a na deser kilka rozmów telefonicznych) mobilnych urządzeń wyniósł ponad 16 godzin, a więc odłączenie smartfona od ładowarki z rana pozwala przez cały dzień korzystać z urządzenia. Oczywiście ładowanie odbywać się może zarówno przewodowo jak i indukcyjnie. W tym pierwszym przypadku dostajemy w zestawie modułową ładowarkę szybkiego ładowania, co w około dwie godziny pozwala ujrzeć w pełni naładowany akumulator.

 

Aparat

 

 

Ewidentna czołówka – tak najlepiej określić jakość zdjęć i filmów wykonanych przez Galaxy S6 Edge+. W tym wypadku mamy do czynienia z autorskim modułem ISOCELL, który pojawiał się także w mniejszym smartfonie. Ilość dodatków jest ogromna i o dziwo większość jest użyteczna. Koreański model w tej kategorii traktuję na równi z LG G4. Jednak wróćmy do dzisiejszego bohatera i oceńcie zdjęcia oraz nagrania wykonane tym urządzeniem:

 

 

 

 

Oprogramowanie

 

 

Testując Galaxy S6 Edge, a także później Gear VR nie mogłem powiedzieć nawet jednego złego słowa na temat systemu i jego działania. Jak wygląda sytuacja w przypadku większego modelu? Zdecydowanie gorzej. Oczywiście mamy nieco więcej dodatków, ale te również znajdą się na pierwowzorze. Do rzeczy. Z nowości znajdziemy kolejną funkcję zakrzywionego wyświetlacza (Apps Edge) i tak naprawdę… nic więcej, coby było warte uwagi.

 

 

Teraz wady – system działa bardzo dobrze i szybko, ale zdarzają się momenty, że przez kilkadziesiąt sekund Galaxy S6 Edge+ idzie na urlop i nie chce mu się wykonywać moich poleceń. W tej klasie urządzeń jest to niedopuszczalne, ale mam nadzieję, że ta przypadłość dotyczy tylko mojego egzemplarza – chociaż nawet po wyczyszczeniu pamięci, na zupełnie „gołym“ urządzeniu pojawiał się ten problem.

 

 

Wydajność

 

IMG_4135

 

Rodzina Galaxy S6 to z pewnością jedne z najbardziej wydajnych urządzeń dostępnych na rynku, a w przypadku dopisku Edge+ możemy mówić jeszcze o 4 GB RAM, ale z tego zazwyczaj 900 MB jest dostępne dla nas. Oczywiście usuwając co chwilę procesy w tle uzyskamy około 2 GB wolnej pamięci. W kwestii wydajności warto jeszcze dodać, że smartfon z żadną aplikacją nie miał problemów, a teraz tradycyjne wykresy:

 

 

Czołówka? Jak najbardziej, uzyskane przez Galaxy S6 Edge+ wyniki pozwalają być pewnym, że jeszcze minie sporo czasu zanim pojawią się gry i programy, które sprawią, że bohater tej recenzji będzie miał problemy. Jednak testy musiałem wykonywać kilkukrotnie więcej razy niż normalnie, gdyż często wyniki były zaniżone (3DMark: 9 tys.), co pokazuje jak urządzenie pracuje, gdy się nagrzeje. Na szczęście rzadko się zdarzało, żeby Galaxy S6 Edge+ był kaloryferem dla moich dłoni.

 

 

Podsumowanie

 

IMG_4117

 

Czym jest dla mnie Galaxy S6 Edge+? Smartfonem, który został stworzony po to, aby iPhone 6 Plus (lub 6s Plus) nie miał za łatwo. Sprawa jest prosta, podoba Wam się Galaxy S6 Edge, ale uważacie, że jest za mały? W takim razie jest model z plusem. Jednak skupiając się na tym konkretnym egzemplarzu i zapominając o rynku to muszę stwierdzić, że mamy do czynienia ze świetnym aparatem, jednym z najlepszych wyświetlaczy i niedopracowanym systemem, którym powinni zająć się jeszcze programiści odpowiedzialni za optymalizację. Aha, zapomniałbym o cenie – Samsung dostarczając egzemplarze testowe informuje nas o jego wartości. Model z 64 GB został wyceniony na 3600 złotych – osobiście nie wiem do końca za co się płaci, ale zapewne za bycie nieco bardziej oryginalnym.

 

Plusy:

  • Aparat
  • Wykonanie
  • Wyświetlacz

 

Minusy:

  • Problemy z oprogramowaniem
  • Cena
  • Brak MicroSD





Przewiń stronę, by przeczytać kolejny wpis
Przewiń stronę, by przeczytać kolejny wpis
x