Asus Transformer TF300T – recenzja

Piotr Andrzejewski Recenzje 2012-07-27

ekranfront_resize

Asus jest aktualnie jednym z najbardziej cenionych producentów urządzeń z Androidem na rynku, co zawdzięcza kilku czynnikom. Po pierwsze tworzy produkty unikatowe, wyróżniające się na tle konkurencji, jak na przykład pierwszy Transformer czy też Asus PadFone. Po drugie ten tajwański producent zawsze dba o to, by jego produkty były maksymalnie dopracowane, zarówno w kwestii oprogramowania, jak i jakości budowy. Asus wysoko ceni też sobie zadowolenie klienta, o które dba poprzez regularne i szybkie aktualizacje swoich urządzeń do najnowszych wersji systemu.

To właśnie te czynniki sprawiły, że spośród wszystkich producentów, którzy spróbowali swoich sił na rynku tabletów z Androidem Asus jest jednym z nielicznych, którzy mogą mówić o umiarkowanym sukcesie.

Dziś mamy przyjemność zaprezentować Wam recenzję tabletu Asus Transformer TF300T, który jest aktualnie jednym z najciekawszych urządzeń w tej kategorii. Postaram się sprawdzić, czy godnie kontynuuje on tradycje serii Transformer, która przez wielu uznana jest za wyznaczającą wzorce na rynku tabletów z Androidem. Zobaczymy też, czy to urządzenie kontynuuje standardy, do których przyzwyczaił nas w ostatnim czasie Asus. Zapraszam i życzę przyjemnej lektury.


Zestaw, budowa i pierwsze wrażenia

pudlo

Pudełko, w którym sprzedawany jest Transformer TF300T niemal bliźniaczo przypomina to znane z poprzednich tabletów Asusa. W jego wnętrzu oprócz samego tabletu znajdziemy bardzo niewiele elementów. Oprócz eleganckiej koperty z dokumentacją w moim zestawie był jeszcze adapter ładowarki oraz kabel USB do wymiany danych z komputerem.

tylwdocku_resize

Sam tablet już przy pierwszym kontakcie sprawia bardzo dobre wrażenie. Standardowo Transformer TF300T dostępny jest w trzech różnych kolorach. Do redakcji trafiła wersja niebieska i prezentuje się ona po prostu świetnie. Obudowa urządzenia została wykonana z wysokiej jakości plastiku, który nie trzeszczy i nie ugina się pod naciskiem. Jego powierzchnia jest ozdobiona specyficznym wzorem, który ma imitować szczotkowane aluminium. W praktyce pokryta wgłębieniami obudowa nie dość, że znakomicie wygląda, to jeszcze jest bardzo przyjemna w dotyku i zachęca do korzystania z urządzenia. W bardzo ciekawy sposób odbija ona światło, które uwydatnia kolisty wzór, jeszcze bardziej imitując powierzchnię aluminium, spotykaną na przykład w ultrabookach Asusa. Tajwański producent po raz kolejny dowiódł, że można wykonać plastikową obudowę, która sprawia wrażenie najwyższej klasy. Transformer TF300T zdecydowanie nie należy do najcieńszych i najlżejszych tabletów na rynku, jednak dzięki delikatnie zaokrąglonym krawędziom dobrze leży w dłoni i przyjemnie się z niego korzysta.

front_resize

Front urządzenia został zdominowany przez wyświetlacz o przekątnej 10.1”, na temat którego więcej dowiecie się w kolejnym rozdziale recenzji. Otacza go sporych rozmiarów ramka, której zaletą jest to, że pozwala na wygodne ułożenie kciuków. Istotną kwestią dotyczącą przedniego panelu Transformera TF300T jest fakt, że jako jedyny tablet z tej serii nie został on wyposażony w hartowane szkło Gorilla Glass. Czy w praktyce jest to bardzo zauważalne? Powiem szczerze, że o sprzęt dbam na tyle, że rzadko kiedy udaje mi się cokolwiek zarysować, więc nie mogę stwierdzić, czy szkło wykorzystane w tym modelu jest szczególnie wytrzymałe. Rzeczą, która zwróciła moją uwagę jest natomiast brak jakiejkolwiek powłoki oleofobicznej, która często jest spotykana w innych modelach. TF300T po prostu uwielbia zbierać odciski palców i tłuste smugi, a co gorsze doczyszczenie ich wymaga trochę więcej wysiłku niż w przypadku innych ekranów, z których korzystałem.

logoekran_resize

Tuż ponad wyświetlaczem umieszczono przednią kamerkę do rozmów wideo oraz czujniki jasności oraz przybliżenia. W lewym górnym rogu znajdziemy logo producenta.

ukosem_resize

Jak wspomniałem wcześniej, tył Transformera TF300T w całości pokrywa kolisty wzór, na środku którego umieszczono błyszczące logo Asusa. U góry znajdziemy natomiast główny aparat o matrycy 8 MPx, który nie został doposażony w diodę LED do doświetlania fotografowanych obiektów. Z tyłu obudowy umieszczono też pojedynczy głośnik, który bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Oferowany przez niego dźwięk jest na prawdę wysokiej jakości – jest głośny, wyraźny i posiada delikatne podbicie basów. Dawno nie spotkałem w urządzeniu mobilnym tak przyzwoitego głośniczka i korzystając z TF300T nie jesteśmy zmuszeni do korzystania wyłącznie ze słuchawek, jeżeli chcemy obejrzeć film z zadowalającą jakością dźwięku.

krawedz_resize

Na prawej krawędzi tabletu odnajdziemy mikrofon, gniazdo kart microSD, wyjście microHDMI oraz przyciski do regulacji głośności.

glosnik_resize

Na lewej krawędzi TF300T umieszczono wyłącznie wyjście słuchawkowe.

U góry tabletu znajdziemy mikrofon oraz włącznik, który posiada też dyskretną diodę LED informującą o stanie urządzenia.

dol_resize
Na dolnej krawędzi umieszczono dwa styki, do których mocowana jest stacja dokująca, a pomiędzy nimi znajduje się port służący do wymiany danych oraz do ładowania tabletu.

front2

Asus Transformer TF300T zdecydowanie posiada bardzo dobrą jakość budowy. Wszystkie elementy zostały ze sobą spasowane nienagannie i w codziennym użytkowaniu nie zawodzą. Producent zachował bardziej szlachetne materiały, takie jak metal, dla swoich droższych tabletów, jednak plastik spotykany w TF300T jest wysokiej jakości, więc nie może być powodem narzekań. Dodatkowo wzór zdobiący tył obudowy jest bardzo przyjemny w dotyku, co tylko zachęca do trzymania go w dłoniach. Tak jak w przypadku pierwszego Transformera w obudowie zabrakło niestety miejsca na pełny port USB, który pozwoliłby na podłączenie zewnętrznych akcesoriów.

 


Ekran

tytul

Transformer TF300T został wyposażony w panel IPS o przekątnej 10.1” i rozdzielczości 1280×800 pikseli. Jak większość tego typu ekranów oferuje on wierne, naturalne odwzorowanie kolorów. Wyświetlane barwy są żywe, biel faktycznie biała, natomiast z czernią ekran TF300T radzi sobie jak większość LCD – przeciętnie, choć znośnie.

Średnia jest również jasność oferowana przez ten wyświetlacz. W porównaniu z panelem Super IPS+ z Transformera Prime ekran TF300T wypada blado i po prostu zwyczajnie. Korzystanie z urządzenia na zewnątrz jest w praktyce niemal niemożliwe przy słonecznej pogodzie.

ekran_resize

Zagęszczenie pikseli na ekranie Transformera wynosi 149 ppi i przy normalnym użytkowaniu tekst jest wystarczająco ostry i wyraźny, lecz jeżeli zbliżymy urządzenie odrobinę bardziej do twarzy, to z łatwością będziemy w stanie rozróżnić pojedyncze piksele. Świetne są natomiast kąty widzenia, więc jeżeli z urządzenia korzysta kilka osób jednocześnie, to nie muszą one narzekać na przekłamanie kolorów w zależności od tego, skąd patrzy się na wyświetlacz.

Ekran w Asusie Transformer TF300T należy uznać za poprawny, lecz jest to technologia, która dominowała na rynku w zeszłym roku. Dziś coraz popularniejsze stają się tablety z ekranami o rozdzielczości Full HD, które gwarantują znacznie lepszy obraz. Asus mógł chociaż zastosować panel Super IPS, jaki znajdziemy w Transformerze Prime, lecz wydaje mi się, że ekran stał się miejscem, w którym producent poszukał oszczędności, dzięki którym udało się obniżyć cenę końcową tabletu.

 


Stacja dokująca

dsc02592_resize

Tym, co wyróżnia tablety z serii Transformer spośród innych dostępnych na rynku jest możliwość podłączenia do zewnętrznej stacji dokującej, dzięki której nasze urządzenie może przybrać kształt notebooka. Stacja została kolorystycznie spasowana z tabletem, dzięki czemu po połączeniu te dwie części stanowią harmonijną całość.

dsc02594_resize

Obudowa klawiatury również została wykonana z plastiku, lecz w tym wypadku nie został on ozdobiony kolistym wzorem, który znajdziemy na tablecie. Na spodzie stacji dokującej umieszczono cztery gumowe nóżki, które zapewniają większą stabilność i komfort pracy.

W samej stacji dokującej producent nie umieścił praktycznie żadnych podzespołów oprócz dodatkowego akumulatorka, identycznego jak ten, który znajdziemy w tablecie. Dzięki niemu czas pracy urządzenia wzrasta niemal dwukrotnie, a Transformer po podłączeniu podładowuje swoje ogniwo korzystając z energii zgromadzonej w baterii w stacji. Korzystając ze specjalnego widżetu jesteśmy w stanie z łatwością śledzić poziom naładowania obydwu akumulatorków.

Inną korzyścią płynącą z korzystania ze stacji dokującej jest fakt, że dzięki niej otrzymujemy dostęp do portu USB, który umożliwia nam podłączenie zewnętrznych akcesoriów. Transformer bez problemów radzi sobie z obsługą pendrive’ów, a ich zawartość możemy przeglądać dzięki dołączonemu menadżerowi plików. Poza portem USB w stacji znajdziemy też slot kart SD, który umożliwia dalsze rozszerzenie pamięci urządzenia.

dsc02560_resize

Jedynym metalowym elementem stacji dokującej jest sporych rozmiarów zawias, w którym mocowany jest tablet. Sprawia on wrażenie niezwykle solidnego, nie musimy się więc bać, że Transformer przypadkowo z niego wypadnie. Dokowanie tabletu w zawiasie jest niezwykle proste i wymaga jedynie odpowiedniego wycelowania i delikatnego wepchnięcia tabletu do momentu, gdy usłyszymy podwójne kliknięcie zawiasów mocujących urządzenie. Proces ten został w tym przypadku usprawniony względem poprzednich wersji Transformerów i do poprawnego umieszczenia tabletu w stacji potrzebna jest znacznie mniejsza siła. Równie proste i przyjemne jest rozłączanie tego zestawu. Służy do tego specjalny przełącznik, po przesunięciu którego wystarczy pociągnąć tablet delikatnie do góry by oddzielić go od stacji.

dsc02568_resize

Oczywiście największą korzyścią płynącą ze stacji dokującej jest możliwość korzystania z pełnej klawiatury QWERTY. Z racji, że jest to klawiatura wyspowa, to wszystkie klawisze są od siebie wyraźnie oddzielone. Umożliwia to stosunkowo wygodne wprowadzanie tekstu mimo niewielkich rozmiarów poszczególnych klawiszy. Warto też dodać, że pracują one z wyczuwalnym kliknięciem, co znacznie wpływa na komfort pisania.

Poza standardowym układem klawiszy na klawiaturze Transformera znalazło się też miejsce na szereg przycisków odpowiadających za kontrolę najistotniejszych funkcji systemowych. Znajdziemy więc klawisze służące do wykonywania podstawowych akcji, jak: cofnij, szukaj, menu, czy dom. Oprócz nich na klawiaturze Transformera umieszczono też przyciski kontroli łączności WiFi i Bluetooth, poziomu głośności, podświetlenia, a nawet skróty do przeglądarki internetowej i menu ustawień. Warto też wspomnieć, że Asus wyposażył Transformera w obsługę podstawowych kombinacji klawiszowych, jak Crtl+C, Crtl+V, a nawet Alt-Tab. Dzięki temu przy podłączonej klawiaturze nie musimy praktycznie korzystać z ekranu dotykowego i wszystkie operacje z powodzeniem możemy wykonać korzystając z klawiszy.

dsc02565_resize

Na stacji dokującej znalazło się też miejsce dla niewielkiego touchpada, któremu towarzyszy duet przycisków. Lewy z nich służy naturalnie do zaznaczania elementów widocznych na ekranie, natomiast zachowanie prawego można dostosować do własnych preferencji. W ustawieniach Asusa istnieje opcja przypisania mu funkcji cofania, bądź wywoływania menu kontekstowego. Miło widzieć, że producent daje użytkownikowi wolną rękę w tej kwestii. Podczas korzystania z touchpada na ekranie wyświetlany jest wirtualny kursor. Gładzik przez większość czasu trwania testów zachowywał się nienagannie, choć nieraz wybudzenie i wyświetlenie go zabierało trochę czasu, a jego niewielkie rozmiary bywały momentami uciążliwe. Warto dodać, że producent wyposażył touchpad w obsługę kilku punktów dotyku i szereg różnych gestów. Do przesuwania wyświetlanej zawartości, niezależnie, czy są to nasze pulpity, czy strona internetowa w przeglądarce służy gest równoległego przesuwania dwóch palców. Przybliżanie i oddalanie zawartości ekranu odbywa się przez szczypanie gładzika.

dsc02572_resize

Stacja dokująca jest moim zdaniem obowiązkowym akcesorium, w które powinien wyposażyć się każdy właściciel Transformera TF300T. Prezentuje się ona świetnie i równie dobrze została wykonana. Poza niewątpliwą korzyścią, jaką jest pełna klawiatura QWERTY otrzymujemy wraz ze stacją dodatkową baterię, port USB i slot kart SD, które często mogą okazać się nieocenione w pracy z urządzeniem. Sama klawiatura funkcjonuje bez najmniejszego zarzutu i umożliwia sprawne i szybkie wprowadzanie tekstu. Jedyną wadą płynącą z korzystania ze stacji dokującej jest to, że waga takiego zestawu jest już faktycznie odczuwalna i wynosi około 1,2 kg, lecz jest to cena, którą warto zapłacić za tak funkcjonalny zestaw.

 


Specyfikacja techniczna

logo_resize

Asus Transformer TF300T zalicza się do najmocniejszych tabletów dostępnych aktualnie na rynku. Jego specyfikacji technicznej nie można niczego zarzucić, a prezentuje się ona następująco:

– system operacyjny Android 4.0.3 IceCream Sandwich;
– procesor NVIDIA Tegra 3 T30L: czterordzeniowy Cortex-A9 o taktowaniu 1,2 GHz;
– układ graficzny GeForce ULP;
– 1 GB RAM;
– 32 GB pamięci flash oraz slot na karty microSD;
– wyświetlacz IPS o przekątnej 10.1” i rozdzielczości 1280×800;
– aparat 8 MPx z tyłu, 1,2 MPx z przodu;
– aGPS, Bluetooth 3.0, WiFi 802.11b/g/n;
– akumulator Li-Polymer 22 Wh;
– wymiary 263 x 180.8 x 9.9 mm;

Sercem nowego Transformera jest czterordzeniowy procesor NVIDIA Tegra 3 T30L. Właściwie pięciordzeniowy, gdyż wykorzystuje on technologię 4-PLUS-1. Charakteryzuje się ona tym, że do normalnych zadań wykorzystywane są cztery rdzenie Cortex-A9 o taktowaniu 1,2 GHz, a ich faktycznie użyta liczba zależy od zapotrzebowania systemu na dany moment. Producent zapewnia, że pełne wykorzystanie czterech rdzeni jest stosunkowo rzadkie, a po wykonaniu skomplikowanych operacji urządzenie automatycznie usypia zbędne w danej chwili rdzenie procesora, co ma zapewnić wysoką wydajność i długi czas pracy na baterii. Dla dalszych oszczędności energii wprowadzono obecność piątego rdzenia pomocniczego. Jest to również Cortex-A9, lecz jego maksymalna częstotliwość pracy wynosi 500 mHz. Rdzeń ten ma służyć do obsługi mniej skomplikowanych operacji, jak odtwarzanie muzyki, oraz ma odpowiadać za operacje wykonywane w czasie gdy nasz tablet jest uśpiony. W praktyce Tegra 3 sprawuje się bez zarzutu i zapewnia niezwykle wysoką wydajność, jednak pod żadnym względem nie jest rewolucyjna. Owszem, funkcjonowanie interfejsu jest znacznie płynniejsze niż było w starszych tabletach, jednak ciężko stwierdzić mi o ile jest to zasługa Tegry 3, a o ile optymalizacji Androida 4.0 IceCream Sandwich. Kultura pracy urządzenia jest bardzo wysoka i powinna zadowolić najbardziej wymagających użytkowników, jednak w niektórych miejscach TF300T potrzebował chwilę namysłu przed wykonaniem operacji, czy otworzeniem aplikacji. Tegra 3 jest więc dobrym układem, lecz niekoniecznie lekarstwem na wszystkie kłopoty z pełną płynnością systemu.

Warto też wspomnieć, że rdzenie Cortex-A9 w Tegrze 3 zostały wykonane w odrobinę leciwym już procesie technologicznym 40 nm. Co oznacza to dla normalnego użytkownika? Podczas wykonywania zadań wymagających sporej mocy obliczeniowej procesor lubi się nagrzewać, nawet bardzo. Problem ten nie jest co prawda tak widoczny jak w przypadku HTC One X, gdyż powierzchnia, po której rozchodzi się tu ciepło jest znacznie większa, jednak po kilkudziesięciu minutach grania w ulubioną grę bez potrzeby rozbierania Transformera byłem w stanie wskazać miejsce, gdzie znajduje się jego procesor. Na szczęście miejsce, w którym spoczywają dłonie użytkownika nie jest narażone na kontakt z podwyższoną temperatura, ale mimo wszystko problem istnieje.

Egzemplarz testowy wyposażono w 1 GB RAM oraz 32 GB pamięci wewnętrznej. Taka ilość powinna okazać się wystarczająca dla niemal każdego użytkownika. W przypadku gdyby okazało się, że jest inaczej istnieje możliwość rozszerzenia jej za pomocą karty microSD. Jeżeli chodzi o pamięć RAM, to na początku swojej zabawy z TF300T miewałem problemy z jej niedostatkiem. Na szczęście po przywróceniu ustawień fabrycznych urządzenia wszystkie kłopoty odeszły jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki i później Transformer pracował już bez zarzutów.

Nowy tablet Asusa przy przeciętnej intensywności użytkowania powinien pozwolić nam na cały dzień pracy. W przypadku, gdy z Transformera będziemy korzystać częściej, obciążając go na przykład zaawansowanymi graficznie grami, to energia w akumulatorze skończy nam się w czasie krótszym niż 12 godzin. Reasumując, TF300T zapewnia przyzwoity czas pracy na baterii, lecz zdecydowanie nie należy do grona tabletów oferujących najdłuższy czas działania. Dodatkowo warto pamiętać, by zawsze mieć przy sobie oryginalną ładowarkę od Transformera, gdyż naładowanie urządzenia przy użyciu zewnętrznych ładowarek może być kłopotliwe. Asus potrzebuje prądu o natężeniu 2A, podczas gdy większość popularnych na rynku adapterów jest w stanie dostarczyć maksymalnie 1A. Urządzenie nie ładuje się też podczas podłączenia do portu USB komputera.

 


Łączność bezprzewodowa

tytul

Testowany przez mnie egzemplarz Transformera TF300 nie był wyposażony w modem 3G, jednak w sprzedaży dostępna jest odmiana urządzenia, która za odrobinę wyższą cenę pozwala na korzystanie z tej metody łączności. Wydaje mi się, że w nowoczesnym tablecie jest to rzecz niemal niezbędna i sądzę, że warto pomyśleć o tej dopłacie, jeżeli mamy zamiar poważnie korzystać z Transformera.

Łączność WiFi w TF300T sprawowała się nienagannie, a tablet łapał zasięg domowej sieci w miejscu, gdzie szereg innych urządzeń odmawiał współpracy. Złego słowa nie można też powiedzieć na temat Bluetooth oraz GPS, które nie sprawowały podczas testów najmniejszych problemów.

 


Interfejs i oprogramowanie

deviceinfo_resize

Asus Transformer TF300T pracuje pod kontrolą Androida 4.0.3 IceCream Sandwich. Jest to niemal czysta wersja tego systemu. Producent pokusił się o wprowadzenie kilku własnych modyfikacji, ale daje użytkownikowi możliwość łatwego wyłączenia tych zmian, o czym więcej w dalszej części artykułu.

lock_resize

Standardowy lockscreen zmienił się odrobinę od czasu Androida 3.0 Honeycomb. Od teraz umożliwia on szybki dostęp do aparatu. Z poziomu ekranu blokady mamy też dostęp do obszaru powiadomień, co jest jedną z nowości Androida 4.0 IceCream Sandwich.

homescreen_resize

Liczba pulpitów, na których możemy umieszczać skróty i widżety wynosi domyślnie pięć i w żaden sposób nie może być zmieniona. Biorąc pod uwagę ilość miejsca na każdym ekranie taka liczba pulpitów powinna być wystarczająca niemal dla każdego – ja miałem problem z efektywnym zagospodarowaniem całego dostępnego miejsca. Na górze ekranu umieszczono skrót do wyszukiwarki Google, wskaźnik informujący na którym pulpicie się znajdujemy oraz odnośnik do szuflady aplikacji.

U dołu ekranu umieszczono pasek systemowy, który towarzyszy nam w każdym momencie korzystania z urządzenia. Po jego lewej stronie znajdują się trzy standardowe przyciski do podstawowej obsługi urządzenia: cofnij, dom oraz ostatnie aplikacje. Lista uruchomionych programów działa sprawniej niż w przypadku Honeycomb i pozwala na usuwanie z niej pojedynczych aplikacji przez przeciągnięcie w bok. Jednak prędkość jej wyświetlania wciąż pozostawia wiele do życzenia.

Po prawej stronie paska systemowego umieszczono sekcję powiadomień, na której oprócz komunikatów widoczne są informacje o łączności, poziom baterii i zegar. Po dotknięciu tego obszaru rozwijana jest szersza lista, którą Asus wyposażył w kilka własnych, bardzo użytecznych dodatków.

settings_resize

Dzięki niej uzyskujemy dostęp do przełączników najważniejszych funkcji systemowych, takich jak: WiFi, Bluetooth, GPS, dźwięk oraz autoobracanie ekranu. Oprócz tego producent umożliwia wybranie trybu pracy urządzenia spośród jednej z trzech opcji. Dostępny jest tryb „oszczędzania energii”, tryb „zrównoważony” oraz tryb „normalnej szybkości”. Z poziomu sekcji powiadomień możemy też dostosowywać jasność wyświetlacza. Jeżeli nie podobają nam się zmiany wprowadzone do Androida przez Asusa, to z łatwością możemy się ich pozbyć. W dedykowanej zakładce menu odnajdziemy opcję wyłączenia zmodyfikowanego panelu powiadomień i zastąpienie go tym, który jest standardowo spotykany w IceCream Sandwich.

apps_resize

Szuflada aplikacji w Transformerze TF300T została podzielona na oddzielne sekcje dla aplikacji i widżetów. Poruszanie się między nimi jest bardzo szybkie i sprawne, a towarzyszące nam animacje są przyjemne dla oka.

browser_resize

Przeglądarka internetowa sprawuje się na tablecie wyśmienicie. Poruszanie się po stronach jest bardzo płynne, a na dużym ekranie możemy cieszyć się z surfowania po sieci bez potrzeby ciągłego przybliżania zawartości. Warto też dodać, że dla urządzeń Androidem 4.0 IceCream Sandwich dostępna jest przeglądarka Chrome, która spisuje się równie dobrze i pozwala na szybką synchronizację zakładek z komputerem.

Asus Transformer TF300T został wyposażony w standardowy pakiet oprogramowania, który znajdziemy w większości tabletów z Androidem 4.0 IceCream Sandwich. Producent zdecydował się na wprowadzenie niewielu własnych dodatków, co dla wielu może być atutem, jeżeli weźmiemy pod uwagę, że ta wersja systemu Google jest bardzo dopracowana. Wypada wspomnieć o kilku dodatkowych widżetach, które Asus dostarcza wraz z Transformerem. Na pierwszym miejscu wśród nich plasuje się elegancka pogodynka, która może wyświetlać prognozę dla naszej aktualnej lokalizacji. Znajdziemy też wspomniany wcześniej widżet baterii wskazujący poziom naładowania tabletu oraz stacji dokującej. Innym ciekawym dodatkiem, który możemy umieścić na pulpicie jest MyZine – widżet wyświetlający jednocześnie zdjęcia z naszej galerii, pogodę, muzykę oraz ostatnio przeglądaną stronę internetową.

note_resize

Ciekawie prezentuje się też aplikacja SuperNote. Pozwala ona na tworzenie zaawansowanych notatek, łączących w sobie tekst, pismo odręczne, grafiki, a nawet materiały audio i wideo. Program jest stosunkowo zaawansowany i powinien sprostać większości stawianych przed nim zadań.

office_resize

Warto zwrócić uwagę na aplikację Polaris Office. Pozwala ona na przeglądanie, edytowanie i tworzenie plików pakietu MS Office.

Do innych interesujących dodatków wprowadzonych przez Asusa należą App Backup i App Locker. Pierwszy z nich pozwala na szybkie tworzenie kopii zapasowych aplikacji znajdujących się na naszym tablecie. Za pomocą App Locker możemy nałożyć hasło na nasze programy, by nikt nie mógł skorzystać z nich bez naszej wiedzy.

Transformer TF300T został wyposażony w dopracowany pakiet oprogramowania, w którym oprócz standardowych aplikacji znajdziemy też kilka interesujących dodatków, które mogą okazać się przydatne w codziennym użytkowaniu urządzenia. Ilość zbędnych programów jest tu bardzo niewielka, co pozytywnie wpływa na jakość pracy tabletu. Poruszanie się po interfejsie Transformera i przechodzenie między pulpitami jest bardzo płynne i wręcz zachęca do zabawy z urządzeniem. Zdarzają się jednak momenty, gdy tablet potrzebuje odrobinę więcej czasu do namysłu, by wykonać daną operację, co dziwi, biorąc pod uwagę świeną specyfikację techniczną. Bywa, że jesteśmy wyraźnie w stanie dostrzec spowolnienie przed otwarciem aplikacji, a załadowanie listy ostatnich programów potrafi zająć więcej czasu, niż byśmy tego oczekiwali. Jeżeli weźmiemy pod uwagę, że testowaliśmy wersję sklepową Transformera, a nie egzemplarz pokazowy, to nie sprawia to najlepszego wrażenia.

 


Multimedia

front3_resize

Za obsługę multimediów w Transformerze TF300T odpowiadają standardowe aplikacje od Google i w tej kwestii Asus nie wprowadził praktycznie żadnych modyfikacji i zmian.

gallery_resize

Nasze zdjęcia i filmy odnajdziemy w Galerii, gdzie zostają one posortowane według folderów, w których je umieściliśmy. Transformer z łatwością synchronizuje się z naszym kontem Picasa, więc bezproblemowo możemy przeglądać też zdjęcia, które wrzuciliśmy do Sieci.

music_resize

Standardowy odtwarzacz muzyki od Google jest jednym z moich ulubionych. Oferuje on prosty, elegancki wygląd i wszystkie podstawowe funkcje, których należy oczekiwać od tego typu aplikacji.

yt_resize

Na urządzeniu znajdziemy również aplikację YouTube, nie uległa ona jednak szczególnym zmianom od czasu Androida 3.2 Honeycomb.

 


Aparat

aparat_resize

Tablety z natury rzeczy nie są urządzeniami o wybitnych właściwościach fotograficznych. Nie inaczej jest w przypadku Transformera TF300T, który został wyposażony w dwa aparaty. Kamerka umieszczona z przodu posiada rozdzielczość 1,2 MPx i świetnie sprawdza się do rozmów wideo przez popularne komunikatory internetowe, jak na przykład Skype.

Główny aparat urządzenia pozwala na wykonywanie zdjęć o rozdzielczości 8 MPx i posiada jasność f/2.2. Swoimi efektami nie powala on na kolana i wypada gorzej niż aparaty montowane kilka lat temu w telefonach. Wykonywane zdjęcia nie wychodzą najlepiej – brakuje im detali, odwzorowanie kolorów jest przeciętne, a Transformer ma częste problemy z odpowiednim ustawieniem ostrości. Oczywiście TF300T sprawdzi się do szybkiego uchwycenia ważnego momentu, ale można zapomnieć o poważniejszym traktowaniu go w tej kwestii.

img_20120724_131641
img_20120726_112447
img_20120726_161829
img_20120726_162221


Wydajność i gry

tegrazone_resize

Transformer TF300T został wyposażony w układ NVIDIA Tegra 3, który pozwala na korzystanie z zasobów Tegra Zone. Można tam znaleźć wiele ciekawych tytułów, które zostały zoptymalizowane pod ten procesor. Na nowym tablecie Asusa przetestowałem wszystkie najnowsze i najbardziej zaawansowane graficznie gry i mogę stwierdzić, że radził on sobie z nimi bez najmniejszego zarzutu. Tytuły takie jak Riptide GP, Shadowgun czy Dead Trigger na Transformerze TF300T są bardzo płynne, choć odniosłem wrażenie, że na smartfonach z Tegrą 3 liczba uzyskiwanych klatek na sekundę jest odrobinę wyższa niż na tablecie. W każdym razie sądzę, że TF300T jest dobrym wyborem dla graczy, zwłaszcza jeżeli weźmiemy pod uwagę, że tablet można z łatwością podłączyć do telewizora przez wyjście HDMI i grać w ulubione gry na dużym ekranie przy pomocy bezprzewodowego gamepada.

 


Podsumowanie

lockscreen_resize

Po kilku tygodniach spędzonych z Transformerem TF300T ciągle ciężko jest mi wyrobić sobie jednoznaczną opinię na temat tego urządzenia i pozostawił on u mnie bardzo mieszane odczucia. Z jednej strony jest to tablet bardzo dopracowany, oferujący na prawdę spore możliwości za stosunkowo rozsądne pieniądze. Z drugiej strony jednak często widoczne są w nim oszczędności, które producent poczynił by maksymalnie obniżyć jego końcową cenę. Na pewno nie można tego zarzucić jakości budowy. Mimo że tablet wykonano z plastiku, a nie z metalu jak droższe urządzenia Asusa, to wciąż sprawia on pozytywne wrażenie i prezentuje się znakomicie. Pozytywne wrażenie sprawia też dopracowane oprogramowanie urządzenia, które przez cały okres testowy pracowało stabilnie i bez zawieszeń. Asus pokusił się o wprowadzenie własnych, bardzo przydatnych, modyfikacji do Androida 4.0 IceCream Sandwich i dał też użytkownikowi możliwość pozbycia się większości z nich wedle życzenia. Oszczędności poczynione przez Asusa najbardziej doskwierają podczas korzystania z ekranu Transformera TF300T. Panel IPS nie jest sam w sobie zły i na pewno wypada lepiej od ekranów TFT, które wciąż można spotkać u konkurencji. Jak na dzisiejsze standardy jest on po prostu przeciętny i zwyczajny, a od sprzętu tego typu oczekuje się więcej. Dodatkowo Asus nie zdecydował się na skorzystanie z Gorilla Glass, co również ma swoje minusy, gdyż zastosowane szkło zbiera odciski i tłuste ślady znacznie bardziej niż hartowane szkło firmy Corning. Na kolana nie powala też wydajność czterordzeniowej Tegry, która bez dwóch zdań jest układem mocnym, ale w praktyce nie różni się szczególnie od obecnych na rynku dwurdzeniowych układów nowej generacji. Praca z interfejsem urządzenia jest płynna, lecz urządzenie momentami potrafi spowolnić nawet przy nieszczególnie skomplikowanych operacjach. Ne zmienia to faktu, że w moim odczuciu Transformer TF300T jest obecnie jednym z najciekawszych tabletów na rynku i poleciłbym go osobom, które nie chcą wydawać sporej sumy potrzebnej do nabycia Asusa Transformera Infinity.

Pozostaje jeszcze kwestia stacji dokującej, która zdecydowanie jest świetnym dodatkiem do TF300T. Przy okazji testu pierwszego Transformera zadaliśmy sobie pytanie, czy kombinacja tablet + klawiatura jest w stanie zastąpić laptopa. Od tego czasu na rynku urządzeń z Androidem wiele się zmieniło, wzrosła ilość aplikacji zoptymalizowanych pod duże ekrany, również sam system, Android 4.0 IceCream Sandwich jest znacznie dojrzalszy niż dostępny wówczas Honeycomb. Czy więc Transformer ze stacją może dziś z powodzeniem zastąpić notebooka? Jeżeli miałbym udzielić krótką odpowiedź, to brzmiałaby ona: nie. Taka kombinacja jest jednak znacznie bardziej użyteczna od samego tabletu i dzięki stacji mamy możliwość wykonywania bardziej zaawansowanych operacji na naszym tablecie. Warto więc zastanowić się nad jej zakupem, jeżeli zdecydowaliśmy się już na nabycie Transformera. Kupowanie takiego zestawu z myślą zastąpienia nim naszego laptopa we wszystkich zadaniach nie jest najlepszym pomysłem, ale świetnie się on sprawdzi do jego odciążenia i uzupełnienia.

Zalety:

– świetny wygląd;
– dobry głośnik;
– możliwość podłączenia stacji dokującej;
– przyzwoita cena

Wady:

– przeciętny ekran;
– brak Gorilla Glass;
– niewielkie spowolnienia w działaniu

[strona=”Pusta strona”]






Przewiń stronę, by przeczytać kolejny wpis
x