Recenzja Horizon Forbidden West PS5

[Recenzja] Horizon Forbidden West na PS5 jest jak utwór Daft Punk i już tłumaczę dlaczego

Bartosz Szczygielski Bartosz Szczygielski Recenzje

Ta recenzja Horizon Forbidden West na PS5 nie powie Wam wszystkiego o nowym ekskluzywnym tytule na konsole Sony. Będzie tak z jednego prostego powodu – gra jest gigantyczna i jeszcze przez długi czas będę odkrywał jej zakamarki. Horizon Forbidden West na PS5 to też jedna z ciekawszych produkcji, jaką miałem ostatnio przyjemność ogrywać. I przez cały czas w głowie dudnił mi utwór Daft Punk. I był ku temu powód.

Zalety

  • Produkcja wygląda przepięknie
  • Więcej możliwości, więcej wszystkiego
  • Satysfakcjonujące potyczki z wrogami
  • Ogromny teren do eksploracji
  • Wciąga – zarówno walka, jak i historia

Wady

  • Zdarzy się, że gdzieś się przyblokujemy, choć teoretycznie powinniśmy mieć możliwość łatwego dostępu
  • Niektóre tereny są tak zaprojektowane, że łatwo się zgubić
  • Fabuła miejscami przeciągnięta

Recenzja Horizon Zero Dawn na PS5 w trzech zdaniach podsumowania

Horizon Forbidden West to kontynuacja niemal idealna. Mamy tutaj więcej wszystkiego, za co można było pokochać część pierwszą. Dodatkowo gra wygląda zjawiskowo – to trzeba mieć w swojej kolekcji.

Recenzja Horizon Forbidden West PS5
  • Grafika 9
  • Muzyka i efekty 8
  • Fabuła 8

Ogólna ocena

8.3/10

Recenzja Horizon Forbidden West na PS5 – trochę inna Aloy

Recenzja Horizon Forbidden West PS5

Sony w przypadku tej produkcji dało nam naprawdę sporo czasu na to, by się z nią zapoznać. Starałem się więc podejść do recenzji bez pośpiechu i nie patrzeć na budowany wokół tytuły hype. Sami ocenicie, czy faktycznie mi się to udało. Zacznę od tego, że nie zamierzam zdradzać tutaj z fabuły Horizon Forbidden West praktycznie nic. I szczerzę liczę, że w innych recenzjach też nie natkniecie się na zbyt dużo informacji o historii, ponieważ może to Wam popsuć zabawę. Opisując fabułę do niezbędnego minimum. Świat czeka zagłada, są gigantyczne roboty, wrogie plemiona i masa zajęć pobocznych, które rozszerzają historię samego świata.

I jasne, nie każdy gra w tego typu produkcje, by poznawać przedstawioną w nich historię. W przypadku nowego dzieła Guerrilla Games moim zdaniem warto dać się ponieść fabule. Musze też wspomnieć o ważnej rzeczy, choć ta może wydawać się oczywista. Horizon Forbidden West jest bezpośrednią kontynuacją Horizon Zero Dawn, więc od samego początku będziemy wręcz bombardowani w grze informacjami o zakończeniu poprzedniej części. Jeżeli więc ktoś jeszcze produkcji nie zakończył, to musi liczyć się z tym, że spoilerów będzie miał w grze sporo.

Sama akcja i jej start już sporo zdradza. Horizon Forbidden West zaczyna się jakieś pół roku po tym, co wydarzyło się w Horizon Zero Dawn. I tutaj z początku jedna rzecz może przeszkadzać. Aloy, czyli główna bohaterka całej opowieści, wygląda trochę inaczej. Coś zmieniło się w jej twarzy i to na tyle, że z początku trudno było mi się do tego przyzwyczaić. Nie mam nic przeciwko zmianom w wyglądzie bohaterów, jeżeli te są uzasadnione fabularnie czy wtedy, kiedy produkcja dzieje się lata po wydarzeniach z poprzedniej części. Tutaj minęło pół roku, a Aloy jest… inna. Sam nie do końca wiem, co zmieniono, ale po paru godzinach przyzwyczaiłem się już do tego, że patrzę na trochę inną osobę. Myślę, że jak ktoś włączy Forbidden West od razu po Zero Dawn, poczuje się podobnie.

Zobacz też: Czy warto kupić Samsunga Galaxy S22 Ultra?

Horizon Forbidden West – mocniej, lepiej i szybciej

Recenzja Horizon Forbidden West PS5

W tytule recenzji Horizon Forbidden West wspomniałem o utworze Daft Punk, a chodziło mi o „Harder, better, faster, stronger”. I nowe dzieło Guerrilla Games jest dokładnie takie, jak ten tytuł. Wszystkiego, ale to absolutnie wszystkiego jest tutaj więcej i jest lepsze. Czasem w kontynuacjach mamy do czynienia z tym, że twórcy idą na łatwiznę dodając po prostu nowe tereny do zwiedzania, kilka broni i gotowe. Tymczasem w Forbidden West tego nie czuć, a przynajmniej nie od razu. Gra szybko wprowadza nas w akcję i obawiałem się tego, że z początku będę musiał przechodzić długi i męczący samouczek, a Aloy nie będzie nawet potrafiła zawiązać sznurówek. Na szczęście tak nie jest, a nauka podstawowych mechanik została wprowadzona w logiczny i nie męczący sposób.

Recenzja Horizon Forbidden West PS5

Warto dokładnie zapamiętać, co robi konkretny przycisk na kontrolerze, bo tutaj będzie sporo do nauki. Przytrzymanie będzie dawało inny efekt, niż krótkie wciśnięcie. Pojawią się kombinacje, które będę dawały Aloy dostęp do nowych sprzętów, które będą wymagane do dalszego ruszenia fabuły. Nowe narzędzia dostajemy stopniowo podczas wykonywania misji, więc wiele razy zdarzy się tak, że będziemy wracali np. do ruin, by odkryć ukryte tam skarby. Nie jest to wymagane do samej fabuły, ale jest na tyle interesujące, że i tak będzie się to robiło. Miejsc do odwiedzenia jest naprawdę dużo, choć z początku może się wydawać, że sama mapa jest… pusta. Uwierzcie, to tylko pierwsze wrażenie, ponieważ im dalej się zapuszczamy, tym tereny stają się coraz bardziej fascynujące.

Miłośnicy postapokaliptycznych klimatów będą zachwyceni. Twórcy dali także możliwość ciekawego odkrywania przeszłości planety. Aloy bawi się więc w detektywa odkrywając po małym kawałku historię danego miejsca. Miły przerywnik od akcji i widać, że studio włożyło w takie szczegóły multum pracy.

Mechanika w Horizon Forbidden West

Recenzja Horizon Forbidden West PS5

Jak w ogóle gra się w Horizon Forbidden West? Tutaj nie ma zbyt wielu zmian. Aloy ma dostęp do swojej sakwy z przedmiotami czy broni. By tworzyć nowe przedmioty i amunicję, musimy zbierać różne surowce, a kiedy tych będzie za dużo, wylądują w schowku. Dostęp do niego będziemy mieli przy ogniskach czy w specjalnych schroniskach, gdzie będzie można uzupełnić zapasy. Ogniska to dość istotny element i te miejsca rozsiane są po mapie bardzo często. Tam zapiszemy grę i będziemy mogli odbywać szybkie podróże między miejscami. Na szczęście to dostępne będzie praktycznie od samego początku, a mapa jest na tyle duża, że faktycznie z takiej szybkiej podróży będzie się korzystać często. Gracze mają także dostęp do warsztatów, gdzie będzie ulepszać się sprzęty czy ubrania. Broń czy ubranie można dodatkowo ulepszyć wykorzystując sploty, które dają np. większą odporność na ogień.

Recenzja Horizon Forbidden West PS5

Jak graliście w Horizon Zero Dawn od razu się w tym odnajdziecie, a nowi gracze też nie powinni mieć z tym dużego problemu. Możliwości rozwoju jest naprawdę sporo. Pokonując przeciwników i wykonując misje zdobywa się punkty doświadczenia, a po osiągnięciu nowego poziomu, punkty zamienia się na umiejętności. Drzewko rozwoju jest solidnie rozbudowane, bo umiejętności jest ponad 160. Większe skupienie, szybsze tworzenie pułapek, lepsze i silniejsze ciosy z ukrycia. Dochodzi też możliwość aktywowania specjalnych umiejętności, gdzie Aloy przez chwilę staje się maszyną do zabijania.

Całość rozwoju podzielono na sześć różnych segmentów, więc postać można rozwijać na różne sposoby w zależności od tego, jak chcemy prowadzić dalej grę. Daje to sporo frajdy, ale im dalej w grze, tym te punkty wpadają rzadziej. Trzeba robić po prostu więcej zadań pobocznych, by Aloy nam się rozwijała. Można eksplorować ruiny, walczyć z robotami czy pomagać mieszkańcom wiosek lub osobom napotkanym na szlaku. Na szczęście nie każde zadanie to „przynieś mi coś”, ale takich też trochę jest. Aloy czasem musi być detektywem, który odkryje jakąś tajemnicę, a czasem po prostu bronić słabszych. Co ważne, to nie nudzi, o ile podoba nam się świat.

Walka i eksploracja w Horizon Forbidden West

Recenzja Horizon Forbidden West PS5

Nie ma lepszego uczucia, niż powalenie przeciwnika kilkaset razy większego od nas. I uwierzcie, już od początku czeka nas kilka takich starć. Aloy korzysta z Focusa, czyli urządzenia, które pokaże graczom przedmioty na planszy, ale zeskanuje także przeciwników. Poznamy ich słabe punkty i będzie można przygotować jakąś strategię walki. Bez takiej strategii może być ciężko, a już po prostu rzucenie się na wielkiego robota skończy się śmiercią po paru sekundach. Czasem trzeba rozstawić pułapki czy potykacze, a czasem odłączyć broń potwora i z niej skorzystać. W Horizon Forbidden West są oczywiście nowi i bardziej wymagający przeciwnicy. Sam walka z nimi potrafi dać naprawdę sporo satysfakcji. Aloy może także dominować niektóre maszyny. Odkrywając kolejne elementy świata przedstawionego, tych maszyn będzie można dominować więcej i wykorzystywać je do atakowania innych.

Wybór broni też jest ogromny, a możliwość jej wykorzystania jeszcze więcej. Jednocześnie Aloy dostaje do ręki też nowe narzędzia, która pozwalają na więcej podczas walki, ale i samej eksploracji terenu. Hak do przyciągania czy swojego rodzaju spadochron – to wszystko trzeba będzie wykorzystywać podczas rozgrywki, a czasem nawet ze sobą łączyć. Aloy jest w stanie wspiąć się niemal wszędzie, ale pod warunkiem, że twórcy na to pozwolą. Czasem bohaterka ma problemy z wskoczeniem na mały głaz, bo zwyczajnie nikt o tym nie pomyślał. Mamy tutaj otwarty świat, więc wiele osób będzie chciało go eksplorować, co czasem może być jednak problematyczne. Zdarzało się także też, że parę razy trzeba było podejść do jakiegoś przedmiotu, by wyświetliło się okno, że mogę go podnieść. To drobnostki, choć potrafią zdenerwować podczas dłużej gry.

Next-genowa oprawa graficzna

Recenzja Horizon Forbidden West PS5

Horizon Forbidden West na PS5 wygląda obłędnie dobrze. Ogień, woda (pływanie to cudo) czy po prostu tereny wyglądają przepięknie. Tytuł wyjść ma także na PlayStation 4, ale widziałem już gameplay z tej wersji i również prezentuje się znakomicie. Klasycznie na PlayStation 5 można wybrać to, czy chcemy lepszą grafikę czy większy klatkarz. Każda z opcji daje bardzo dużo satysfakcji. Horizon Forbidden West po prostu wygląda cudownie. Podczas kilkudziesięciu godzin, które spędziłem w grze, nie doświadczyłem też dużych problemów. Raz wyrzuciło mnie do menu konsoli. Raz prędkość produkcji spadła do tego stopnia, że praktycznie nie dało się dalej kontynuować. Jednak wpadł patch, który ma być dostępny w dniu premiery (18.02) dla wszystkich, więc takich problemów już być nie powinno. Nie spotkałem się też z doczytywaniem tekstur, a wczytywanie samej gry trwa dosłownie sekundy. Byłem i nadal jestem zachwycony tym, jak dobrze wygląda Horizon Forbidden West.

Recenzja Horizon Forbidden West na PS5 – podsumowanie

Recenzja Horizon Forbidden West PS5

Horizon Forbidden West to produkcja, która wciągnie na kilkadziesiąt godzin, a odkrywanie mapy to czysta przyjemność. Jeżeli podobała Wam się pierwsza część, to drugą będziecie zachwyceni. Jest kilka miłych zaskoczeń w kwestii samej fabuły, która nie podąża utartymi ścieżkami, a sama rozgrywka daje dużo satysfakcji. Wielki, otwarty świat, wymagający przeciwnicy i widoki, które aż chce się fotografować. Zdecydowanie ten tytuł warto mieć w swojej kolekcji.

Grę do recenzji otrzymaliśmy od Sony.

Sprawdź najlepsze prezenty na Komunię

Partner poradnika:

Kup prezent na Komunię z apką PAYBACK i zgarnij punkty
Impression Tag
Sprawdź najnowsze recenzje