Sonos Beam Gen 2 recenzja test

[Recenzja] Sonos Beam (Gen 2), czyli jak ulepszać, aby każdy był zadowolony

Łukasz Pająk Recenzje 2021-09-30

W połowie września Sonos postanowił przedstawić nowy, ale na swój sposób prosty soundbar, który ma szansę doskonale sprawdzić się w pomieszczeniach, gdzie liczy się każdy centymetr. Tak brzmi teoria, bo poprzednik tytułowej propozycji pokazał, że nadaje się także do większych pokoi. W takim razie, czy dzisiejszego bohatera również czekają same superlatywy? Niewątpliwie poprzeczka postawiona jest dosyć wysoko. Przekonajmy się, jak wszelkie udoskonalenia sprawdzają się w praktyce — oto przed Wami recenzja Sonos Beam (Gen 2), do której serdecznie Was zapraszam.

Zalety

  • Fenomenalna jakość dźwięku
  • Świetna aplikacja do obsługi ekosystemu
  • Opcja sparowania pilota od TV
  • Proste wzornictwo z wieloma możliwościami montażu

Wady

  • Wśród wielu opcji zabrakło tej najprostszej, czyli zwykłego połączenia Bluetooth
  • Uboższa aplikacja na Androida

Recenzja Sonos Beam (Gen 2) w trzech zdaniach podsumowania

Sonos tradycyjnie dostarczył sprzęt, który już na pierwszy rzut oka sprawia dobre wrażenie, ale z każdym kolejnym dniem użytkowania potrafi pozytywnie zaskakiwać. Świetna jakość dźwięku połączona z rozbudowanym ekosystemem Sonosa zamknięta w na pozór klasycznej budowie. Jedynie szkoda, że firma nie traktuje Beam (Gen 2) również jako zwykłego głośnika Bluetooth.

  • Zestaw 9
  • Budowa 9
  • Dodatkowa funkcjonalność 9
  • Jakość dźwięku 10

Ogólna ocena

9.3/10

Zestaw, specyfikacja techniczna i cena Sonos Beam (Gen 2)

Już podczas rozpakowywania pudełka możemy zobaczyć, że Sonos dba o szczegóły. Kartonowe pudełko skrywa w sobie świetnie zapakowane akcesorium. Ukryty w materiałowym pokrowcu głośnik to dopiero początek przygody. W osobnym pudełku znajdziemy okablowanie i tutaj producent także nie ograniczył się tylko do tych niezbędnych. Wraz z Beam (Gen 2) otrzymamy kabel zasilający i HDMI (1,5 m) w kolorze dostosowanym do samego produktu. Dodatkowo możemy liczyć na przejściówkę z HDMI do złącza optycznego. Na samym dnie pojawia się mały kartonik z niezbędnymi instrukcjami.

Nie przegap
HMS dwa lata temu i dzisiaj — Huawei udowodnił, że potrafi sprostać ambitnym celom
huawei mobile services konto google chmura

Siłą rzeczy jakość musi kosztować

Oczywiście Sonos nie jest marką, która chce dać jak najwięcej za jak najmniej. W tym wypadku za jakość musimy płacić, więc Beam 2 nie jest tanim soundbarem. Cena recenzowanego akcesorium wynosi niecałe 2200 złotych. W zamian możemy liczyć na:

  • dostrojone, cyfrowe wzmacniacze impulsowe
  • centralny głośnik wysokotonowy
  • cztery eliptyczne głośniki średniotonowe
  • pasywne radiatory
  • układ dalekosiężnych mikrofonów
  • Dolby Atmos
  • Wi-Fi 5 (802.11ac)
  • HDMI (eARC)
  • NFC
  • Ethernet (10/100, RJ45)
  • port podczerwieni
  • 4-rdzeniowy procesor (Cortex A53, 1,4 GHz)
  • 1 GB RAM
  • 4 GB wbudowanej pamięci
  • wsparcie dla Apple AirPlay 2, Amazon Alexa, Asystenta Google
  • wymiary: 69 x 651 x 100 mm
  • waga: 2,8 kg
  • wersje kolorystyczne: czarna i biała

W stosunku do poprzednika kluczowe zmiany sprowadzają się do wydajniejszego procesora, dodatkowych głośników i wsparcia dla Dolby Atmos oraz eARC. Tym sposobem Beam (Gen 2) wyraźnie zbliżył się do wcześniej testowanego przez nas Sonosa Arc, ale zachowując te same, względnie małe wymiary, co poprzednik.

Budowa i jakość wykonania

Sonos Beam Gen 2 recenzja test

Sonos Beam 2 od pierwowzoru najłatwiej można rozróżnić po maskownicy. Nowa generacja stawia na tworzywo sztuczne, podczas gdy pierwszy model wykorzystywał do tego celu tkaninę. Oczywiście taka zmiana dla jednych może być na minus, ale w kontekście zachowywania czystości na pewno jest na plus. Nie wygląda też to źle, bo oczywiście wszelkie materiały są z najwyższej półki i bardzo dobrze zostały ze sobą spasowane. Matowe wykończenie także pomaga dłużej zachować sprzęt w wizualnej czystości.

Front Sonos Beam (Gen 2) to właśnie omówiona maskownica z logiem producenta, więc przejdźmy od razu do tyłu. Znajdziemy na nim wgłębienie ze wszelkimi złączami i jedynym fizycznym przyciskiem. W towarzystwie gniazd HDMI, Ethernet i zasilania pojawił się klawisz Join, który na swój sposób resetuje sprzęt, wyzwalając nową konfigurację.

Górna powierzchnia to lokalizacja panelu sterowania i jedynej diody, która informuje nas o stanie pracy sprzętu. Jeśli nie chcemy, aby rzucała się ona w oczy, to z poziomu aplikacji możemy ją wyłączyć. Możemy także zablokować przyciski, które tak naprawdę obsługujemy gestami. Początkowo wymaga to przyzwyczajenia, aby z czasem… w ogóle z nich nie korzystać, bo w głównej mierze soundbar będziemy obsługiwać innymi urządzeniami lub głosowo. Do tego celu producent przewidział mikrofon, który sprawdza się całkiem nieźle. Ostatnim, niewidocznym elementem jest moduł NFC umieszczony po lewej stronie od klawiszy. Wykorzystywany jest on do szybkiego parowania podczas początkowej konfiguracji.

Dopiero od spodu ujrzymy port podczerwieni, gdyż ten został całkowicie zespolony z czarnym otoczeniem, które ostatecznie sprawia wrażenie, jakby głośnik lewitował. Swoją drogą Beam 2 możemy również zawiesić na ścianie za pomocą specjalnego uchwytu od Sonosa (Beam Mount za 299 złotych) lub samemu wykorzystać gwintowane uchwyty. Niemniej stawiając sprzęt na stoliku RTV przed lub jakkolwiek pod TV możemy być pewni, że gumowe nóżki poradzą sobie z utrzymaniem sprzętu na jego docelowej pozycji.

Wrażenia z użytkowania

Sonos Beam Gen 2 recenzja test

Pierwsza konfiguracja dla nieznających ekosystemu Sonosa może być nieco zagadkowa. Oczywiście należy wziąć w rękę smartfona i pobrać program producenta ze Sklepu Play lub App Store. Po zalogowaniu się, a następnie stworzeniu swojej przestrzeni możemy podłączyć głośnik do prądu i teoretycznie po chwili aplikacja sama powinna zauważyć sprzęt. Oczywiście jeśli tak się nie stanie, to wywołujemy wyszukiwanie i ewentualnie pomagamy sobie wspomnianym wcześniej przyciskiem fizycznym. Cały proces trwa kilka minut, ale każdy krok jest bardzo dobrze opisany, więc ogólnie rzecz biorąc, nie ma czego się obawiać. Także w kontekście dalszego parowania z telewizorem — włącznie z pilotem na podczerwień, jeśli korzystamy z takowego.

Teoretycznie na koniec powinniśmy dostosować dźwięk pod nasze potrzeby i tu pojawia się mały zgrzyt. Niestety okazuje się, że najlepiej zrobić to z urządzenia Apple, gdyż wciąż tylko na nim aplikacja Sonosa oferuje między innymi funkcję TruePlay. Druga niedogodność to ciągłe wskazywanie, że Alexa i Asystent Google nie są dostępne w Polsce. Dlatego podpięcie do tego pierwszego musiałem wykonać od strony usług Amazona. Niemniej poza tym mnogość dostępnych opcji robi wrażenie.

Tyle opcji łączności, a prostego Bluetootha zabrakło

Sonos Beam 2 możemy połączyć przewodowo, więc bezpośrednio do telewizora przez HDMI lub złącze optyczne (z ograniczoną funkcjonalnością). Jednak jest to też soundbar ze wsparciem dla bezprzewodowej komunikacji, więc początkowa konfiguracja wymaga podłączenia do Sieci przez Wi-Fi lub Ethernet. Już wiecie, że ten proces też jest uproszczony za sprawą NFC, które błyskawicznie autoryzuje połączenie. Sonos pozwala także dokładać kolejne głośniki i tworzyć całe zestawy, których użyteczność jest ogromna. Wspominałem już o sterowaniu głosowym, jest też AirPlay i obowiązkowe wsparcie dla plików Hi-Res (16 i 24-bitowych), więc temat łączności zdaje się potraktowany wzorowo.

Jednak niektórzy mogą się zaskoczyć, że nie jest to głośnik, do którego się podłączamy i każdy dźwięk ze smartfona usłyszymy bezpośrednio na Beam 2. Nie ma opcji Bluetooth, więc tak naprawdę możemy odtwarzać muzykę wyłącznie w ramach wspieranych usług. Dla przykładu nie otworzymy YouTube’a, ale już połączymy się z YouTube Music. Oczywiście samych usług ponownie jest od groma (na czele ze Spotify i Tidal), ale brakuje prostej, siłą rzeczy gorszej jakościowo opcji połączenia.

Jakość dźwięku, która powala w kontekście rozmiarów

Już Sonos Beam, czyli pierwsza generacja tytułowego głośnika jest uważana za bardzo pozytywnie zaskakującą. Otóż mała obudowa potrafi wygenerować rewelacyjny dźwięk. Beam (Gen 2) nie pozostaje pod tym względem w żaden sposób słabszy. Dodatkowe rozwiązania pokazują, że producent ewidentnie wiedział, co powinien poprawić i tak też się stało. Mimo wszystko zacznijmy od początku, czyli ogólnych wrażeń z odsłuchu. Przede wszystkim słychać, Sonos Beam 2 bardzo dobrze radzi sobie zarówno podczas odtwarzania muzyki, jak i filmów. Wszelkie dialogi są czyste i wyraźne, a jednocześnie nie brakuje niskich tonów i pełnych brzmienia instrumentów.

Jakby nie patrzeć, Sonos Beam (Gen 2) jest bardzo zrównoważony dźwiękowo. Bez zabawy z korektorem ciężko ocenić, w którą stronę skłania się on bardziej, ale jak miałbym stawiać, to jednak będą to tony wysokie. Tylko znowu wystarczy aktywować podbicie basu z poziomu aplikacji i sytuacja zmienia się diametralnie. Co najważniejsze wszelkie zabawy z dostosowywaniem dźwięku pod własne predyspozycje nie wpływają negatywnie na jakość, czyli nie ma przycinania pasm, aby podbić inne. Przy tym Sonos Beam (Gen 2) jest piekielnie głośny. W bloku wolałem nie przekraczać 20% mocy, żeby nie drażnić sąsiadów.

Świetny bas i coraz lepszy dźwięk przestrzenny

Skupiając się jeszcze na niskich tonach, to robią one świetne wrażenie, gdyż ciężko sobie wyobrazić, że tak mały sprzęt bez pomocy subwoofera potrafi wygenerować mocny i dobry bas. Oczywiście nie będzie on tak niski, jak z osobnego głośnika, ale nic nie stoi na przeszkodzie, aby takowy dołożyć do zestawu. Jednak wiele osób będzie zadowolona z tego, co na dzień dobry oferuje Sonos Beam 2. Ba, sporo nawet nie uwierzy, że to takie małe pudełko jest tak donośne. Dlatego zakup dodatkowych głośników odłożyłbym na później. Średnie i wysokie tony już tak się nie wyróżniają, bo po prostu recenzowany sprzęt robi to, co do niego należy. Jeszcze raz powtórzę, ale obecność odpowiednich membran i prosty korektor pozwalają bezproblemowo dobrać dźwięk pod własne ucho.

Kluczową nowością dla Beam 2 jest obsługa Dolby Atmos i próba poprawienia dźwięku przestrzennego. Naturalnie konstrukcja pozwala rzucać dźwięk na boki, ale bez głośników skierowanych chociażby w górę wciąż jest to ciężkie zadanie. Efekt głębi na pewno jest lepszy, niż miało to miejsce w przypadku pierwowzoru, chociaż niektórzy będą czuć pewien niedosyt. Niezależnie od sytuacji, konfiguracji i rozmieszczenia ciężko jest uzyskać pełnię wrażeń w porównaniu na przykład do wspomnianego już Sonosa Arc. Mimo wszystko Beam (Gen 2) wyraźnie się stara.

Recenzja Sonos Beam (Gen 2) – podsumowanie

Sonos Beam Gen 2 recenzja test

Sonos ponownie zachwyca swoim ekosystemem, dbałością o szczegóły i jakością. Zarówno jakością wykonania, obsługi, jak i dźwięku. Druga generacja względnie małego soundbara pokazuje się z możliwie najlepszej strony. Sprzęt zaskakuje tym, jak wiele rozwiązań i pokładów energii można zmieścić w tak prostym opakowaniu. W gruncie rzeczy przyczepić mogę się tylko do braku Bluetootha, który zwiększyłby i tak już szerokie opcje zastosowania sprzętu. W końcu sam ekosystem Sonosa daje ogromne możliwości, a z taką jakością produktów aż chce się w niego wpaść na dobre. Szczególnie gdy na co dzień korzystamy ze sprzętu z iOS.

Łukasz Pająk

Wieczny student informatyki, ale już magister inżynier, niedoszły żołnierz, pasjonat mobilnych technologii, motoryzacji i broni, jeden z nielicznych fanów polskiej koszykówki.

Sprawdź najnowsze recenzje