[Recenzja] Motorola Edge 20 Pro – najprostsza postać flagowca

Adrian Celej Recenzje 2021-09-12

W ostatnich latach Motorola zajmowała się głównie średnią i budżetową półką smartfonów. Dziś producent ten cieszy się na tyle dużym uznaniem, aby spróbować swoich sił w bardziej wymagającym segmencie premium. Tym razem miałem okazję przetestować flagową Motorolę Edge 20 Pro. Czy producent znany ze średniaków poradził sobie z poważniejszym projektem?

Zalety

  • Teleobiektyw
  • Łączność 5G
  • Wyświetlacz OLED 144 Hz

Wady

  • Brak gniazda słuchawkowego

Podsumowanie

Motorola Edge 20 Pro zdaje się być idealnym urządzeniem dla tych, którzy chcą topowych podzespołów oraz urządzenia prostego w obsłudze.

  • Zestaw 8
  • Specyfikacja techniczna 9
  • Budowa 8
  • Wyświetlacz 9
  • Akumulator 8
  • Aparaty 8
  • Oprogramowanie 10
  • Wydajność 9

Ogólna ocena

8.6/10

Zawartość zestawu

Pierwsza niespodzianka czeka nas już podczas rozpakowywania urządzenia. Wewnątrz dużego kartoniku znajdują się dwa mniejsze pudełka. W większym znajdziemy oczywiście smartfon z podstawowym wyposażeniem w postaci szybkiej ładowarki TurboPower, kabla USB Type-C i kluczyka do demontażu tacki na karty SIM. W przeszłości kabel i ładowarka owinięte były dodatkową folią, tym razem producent zastąpił plastik czarnym kartonem. W czasach nacisków na ekologię trzeba pochwalić to rozwiązanie. Na sam telefon założone już jest silikonowe etui, co jest miłym i wartym odnotowania dodatkiem. A co z drugim pudełkiem? W nim znajdziemy adapter MHL, który pozwala na podłączenie telefonu do dowolnego urządzenia z wejściem HDMI. Dodatek ten jest związany z promowaną przez Motorolę platformę Ready For, ale o tym później. Po zapoznaniu się ze smartfonem da się zauważyć jeden karygodny brak – urządzenie nie ma własnego gniazda słuchawkowego, a producent nie dołączył przejściówki wyprowadzającej to gniazdo ze złącza USB-C.

Nie przegap
Potrafisz oszczędzać? Sprawdź, czy wszystko robisz zgodnie ze sztuką
Jak_oszczedzac_kroki wygoda zakupow payback

Budowa

Przedni panel to standardowo tafla szkła, na której wyróżnia się niewielki obiektyw przedniego aparatu i ledwie widoczna szczelina głośnika słuchawki. Nieco ciekawiej wygląda rozmieszczenie elementów na metalowej ramce urządzenia:

  • Góra – otwór mikrofonu
  • Dół – tacka na karty SIM, gniazdo USB Type-C, otwór mikrofonu, maskownica głośnika multimedialnego
  • Lewa strona – przycisk asystenta
  • Prawa strona – przyciski głośności, przycisk zasilania zintegrowany z czytnikiem linii papilarnych

Tutaj warto się na chwilę zatrzymać. Przez moje ręce przewinęły się setki smartfonów, jednak mimo tego po raz pierwszy spotykam się z gniazdem kart SIM na dolnej części ramki. Oczywiście nie jest to nic złego, jednak to rozwiązanie zasługuje na chwilę uwagi. Nieco zaskoczył mnie czytnik linii papilarnych zintegrowany z przyciskiem głośności. Przede wszystkim jest on bardzo cienki, producent nie musiał pogrubiać w tym miejscu ramki, jak to miało już miejsce w starszych urządzeniach. Mimo niewielkich rozmiarów działa z niemal całkowitą skutecznością.

Całkiem dobrze prezentują się plecki urządzenia. Prawdopodobnie wykonane są ze szkła, jednak w oczy rzuca się ich lekko matowa, mieniąca się pod światło faktura. Tak jak w każdym telefonie tego producenta, tak i tutaj w środkowej części znajdziemy słynne logo z literą M. Nie sposób przemilczeć sporą wysepkę na aparaty, w której zamontowano 2 okrągłe obiektywy, jeden kwadratowy (teleobiektyw), podwójną diodę doświetlającą i dodatkowy mikrofon. Oczywiście takie rozmieszczenie podzespołów sprawiło, że telefon nie leży stabilnie na płaskiej powierzchni, ale to standard we wszystkich dzisiejszych smartfonach. Ogólnie urządzenie dość dobrze leży w dłoni, sprawia wrażenie bardzo cienkiego i solidnego. Jedynym minusem są tu plecki, które wydają się być trochę zbyt śliskie.

Specyfikacja

  • Wyświetlacz: 6,7″, FullHD+, 144 Hz, 20:9, OLED
    • Panel dotykowy: odświeżanie 576 Hz, 2.5D Corning Gorilla Glass 5
  • CPU: Qualcomm Snapdragon 870, 8x Kryo 575, 3.2 GHz
  • GPU: Adreno 650
  • RAM: 12 GB
  • Flash: 256 GB, UFS 3.1
  • Aparaty tylne:
    • Główny: 108 Mpx, format optyczny 1/1,52″, f/1.9, 0,7 μm, Quad Pixel
    • Szerokokątny: 16 Mpx, f/2.2, 1 μm, 119°
    • Teleobiektyw: 5x, 8 Mpx, f/3.4, 1 μm
  • Aparaty przedni: 32 Mpx, f/2,25, 0,7 μm
  • Łączność: 5G NR, WiFi a/b/g/n/ac/ax 2.4 + 5 GHz, Bluetooth 5.1, NFC
    • Obsługiwane pasma 5G: n1/3/5/7/8/28/38/41/66/77/78
    • Lokalizacja: GPS, AGPS, LTEPP, SUPL, Glonass, Galileo
  • Złącza: USB Type-C
  • Bateria: 4500 mAh + szybkie ładowanie TurboPower 30 W
  • System: Android 11
  • Wymiary: 163 x 76 x 7,99 mm
  • Waga: 185 gram

Warto jeszcze dodać, że telefon obsługuje tryb DualSIM z łącznością 5G na obu kartach.

Wyświetlacz

W Motoroli Edge 20 Pro producent postawił na panel OLED o rozdzielczości 2400×1080 px pracujący z rozdzielczością 144 Hz. Nie jest to może wyświetlacz o jakiś przełomowych parametrach i kolorach, jednak nie ustępuje on konkurencji z tej półki cenowej. Bardzo spodobał mi się naprawdę niski minimalny poziom jasności, dzięki czemu telefon nie razi w oczy podczas nocnej jazdy samochodem. Zamontowany panel całkiem dobrze radzi sobie także w pełnym słońcu. Producent zrezygnował z klasycznego notcha na rzecz otworu w wyświetlaczu. Osobiście uważam, że lepszym rozwiązaniem byłoby umieszczeniu go w rogu wyświetlacza, ale producent uznał inaczej.
W stosunku do poprzedniej generacji Motoroli Edge, tu zabrakło zakrzywionego wyświetlacza. Dlaczego tak się stało? Od przedstawiciela Motoroli wiem, że klienci nie doceniali tego rozwiązania, nie kupowali telefonu ze względu na zakrzywiony wyświetlacz. Jednocześnie problemem była ograniczona ilość dostawców podzespołów, a co za tym idzie także wyższe ceny. Z tych powodów Motorola była zmuszona zrezygnować z zakrzywionych wyświetlaczy.

Akumulator

Za zasilanie Motoroli Edge 20 Pro odpowiada akumulator li-ion i pojemności 4500 mAh. To całkiem dużo jeśli weźmiemy pod uwagę, że mamy do czynienia z dość cienkim urządzeniem. Podczas testów w pełni naładowany akumulator wystarczał na około dobę aktywnej pracy. Poziom naładowania możemy uzupełnić za pomocą dołączonej do zestawu szybkiej ładowarki TurboPower, pracującej z mocą 30 W. Jako ciekawostkę można dodać, że technologia TurboPower to w rzeczywistości Qualcomm QuickCharge, dlatego nie będzie problemu z chociażby dokupieniem kompatybilnej ładowarki samochodowej.

Aparat

W smartfonie mamy zainstalowaną trzecią wersję aplikacji Moto Camera. Ta sama aplikacja jest dostępna także na innych, nowszych urządzeniach tego producenta, wymienić można chociażby model Moto G100. Zmiany względem starszej wersji są głównie wizualne – z górnej belki wyparowały przełączniki, dostaniemy się do niech gestem pociągnięcia do góry. Nie jestem fanem tej zmiany, według mnie starsza aplikacja była bardziej intuicyjna. Z drugiej strony trzeba pochwalić producenta za funkcjonalność, ilość dodatkowych trybów jest adekwatna do półki cenowej urządzenia. Nie zabrakło także sztucznej inteligencji, która podpowiada jakiego trybu użyć w danej sytuacji.

Motorola po raz kolejny postawiła na technologię Quad Pixel, która polega na łączeniu czterech pikseli w jeden, co ma finalnie poprawić jakość fotografii. Niestety, z matrycy o rozdzielczości 108 Mpix powstają zdjęcia mające 12 Mpix. Oznacza to, że w standardowych trybie nie wykorzystujemy pełnego potencjału głównego aparatu. Na szczęście producent tym razem nie zapomniał o trybie Ultra-Res, dzięki któremu możliwe jest wykonanie zdjęcia w pełnej rozdzielczości. Oczywiście sprawdziłem tę funkcję w praktyce i wbrew pozorom szczegółowość zdjęć jest na podobnym poziomie, co w standardowym trybie.
Zamontowany aparat całkiem dobrze radzi sobie z trudnymi warunkami oświetleniowymi, nocne zdjęcia są nawet trochę jaśniejsze niż rzeczywistość. Motorola Edge 20 Pro całkiem dobrze poradziła sobie z nocnym wideo, również w 60 klatkach na sekundę. Problemy pojawiają się dopiero przy rozdzielczości 8K, ponieważ przy gwałtowniejszych ruchach obraz robi się nieco pochyły, jednak wymaganie dobrego wideo 8K od telefonu komórkowego nie jest zbyt racjonalne. Choć aparat nie jest zły, to nie jestem pewien, czy to poziom godny flagowca.

Link do zdjęć w pełnej rozdzielczości oraz w trybie Hi-Res

Oprogramowanie i wydajność

Motorola Edge 20 Pro działa pod kontrolą Androida 11 wzbogaconego o nakładkę producenta nie ingerującą w interfejs systemu. Wszystkie dodatkowe funkcje zostały ukryte w aplikacji Moto, która jest czymś w rodzaju huba tej nakładki. Tak prezentuje się lista jej najważniejszych funkcji:

  • Style – możliwość dostosowania motywu systemu poprzez zmianę czcionki oraz koloru i kształtu ikon.
  • Szybkie rejestrowanie – chyba najstarsza funkcja nakładki Motoroli, pozwala na aktywację aparatu poprzez 2 obrócenia nadgarstka.
  • Panel skrótów aktywowany dwoma dotknięciami przycisku zasilania
  • Szybka latarka – aktywacja latarki dwoma potrząśnięciami urządzenia. Zdecydowanie najbardziej przydatny gest, którego na próżno szukać w urządzeniach innych producentów.
  • Zrzut ekranu aktywowany poprzez dotknięciem trzema palcami
  • Podnieś, aby odblokować – odblokowywanie twarzą
  • Odwróć telefon, aby włączyć tryb Nie przeszkadzać
  • Podnieś, aby wyciszyć – wycisza dzwonek nadchodzącego połączenia po podniesieniu telefonu.
  • Przesuń, aby podzielić – gest aktywujący tryb podzielonego ekranu
  • Ekran Moto – zdecydowanie najbardziej rozpoznawalna funkcja telefonów Motoroli. Za pomocą ekranu Moto telefon wyświetla godzinę oraz powiadomienia na wygaszonym wyświetlaczu. Możliwe są także proste interakcje z powiadomieniami.
  • Elementy sterujące multimediów – możliwość zmiany aktualnie odtwarzanego utworu za pomocą przycisków głośności.
  • Gametime – pakiet narzędzi dedykowanych dla graczy. Poza prostymi funkcjami pokroju blokady połączeń i powiadomień mamy tu też tryb świateł akustycznych.
  • Ready For – jest to platforma bliźniacza do rozwiązań Samsung Dex czy LG Screen+. Po podłączeniu telefonu do zewnętrznego wyświetlacza (można wykorzystać do tego dołączoną przejściówkę MHL) mamy możliwość korzystania z trybu desktopowego. Krótko mówiąc rozwiązanie to pozwala na zamienienie smartfona w namiastkę komputera.

Oprogramowanie przez cały okres testów działało wzorowo, nie zauważyłem jakichkolwiek przycięć czy problemów ze stabilnością.

Multimedia, łączność, uwagi

Przeważnie jestem negatywnie nastawiony do wszelkich filtrów i trybów mających poprawić jakość dźwięku. Zwykle korzystam jedynie z lekkiego podbicia basów, i to nie zawsze, ponieważ w wielu smartfonach nawet to nie działa jak powinno. Motorola Edge 20 Pro z pozoru gra tak, jak każdy inny smartfon, jednak w tym wypadku zaciekawiła mnie funkcja poszerzenia stereo. Ma ją wiele smartfonów, przeważnie jej działanie ogranicza się do dodania nieprzyjemnego echa. Nie tym razem. W testowanej Motoroli użycie tego efektu (oczywiście z umiarem) faktycznie poprawiło przestrzenność dźwięku.

Nie miałem zastrzeżeń do działania modułów łączności bezprzewodowej. GPS bardzo szybko łapie „fixa” i nie gubi go podczas jazdy. Nie stwierdziłem problemów z zasięgiem czy jakością rozmów. Podczas testów miałem wrażenie, że moduł Bluetooth ma odrobinę lepszy zasięg niż w innych urządzeniach.

Niestety, telefon ma poważną wadę w postaci braku gniazda słuchawkowego. Motorolo, stworzyliście niemal bezkompromisowy smartfon z górnej półki, dlaczego według was nie jest mu potrzebne gniazdo jack? Inną sprawą jest implementacja AlwaysOnDisplay, której w testowanym telefonie po prostu nie ma. To dziwne – telefon ma wyświetlacz OLED, nie zabrakło Ekranu Moto, który jest taką trochę namiastką AOD dla urządzeń z wyświetlaczami LCD. Tak naprawdę wystarczałoby tylko umożliwić wyświetlanie Ekranu Moto przez cały czas. Dlaczego nikt na to nie wpadł?

Podsumowanie

Zwykle telefony Motoroli polecam osobom, które nie wiedzą zbyt wiele o technologiach i mogłyby pogubić się w obsłudze smartfona ze skomplikowaną nakładką. Motorola Edge 20 Pro to właśnie taka próba przemycenia zaawansowanych podzespołów do świata ludzi, którzy mogliby w tym się pogubić. Mamy tu flagowy procesor, wyświetlacz OLED oraz przyzwoity aparat, a to wszystko pod kontrolą systemu operacyjnego z bardzo prostym interfejsem i przemyślaną nakładką. Producent chyba też dodatkowo pomyślał o takich użytkownikach, ponieważ w aplikacji Moto znajdziemy poradniki obsługi smartfona. Oczywiście nie twierdzę, że bardziej zaawansowani użytkownicy nie mają czego tu szukać, ponieważ to nadal flagowiec, choć nie bijący rekordów i bez przełomowych rozwiązań.

Cena: 3299 zł

Adrian Celej

Fan nowych technologii, Androida i Linuksa. W wolnych chwilach także elektronik-amator.

Sprawdź najnowsze recenzje