Sennheiser IE 300 recenzja test

[Recenzja] Sennheiser IE 300 – dla tych, którzy traktują jakość dźwięku na poważnie

Łukasz Pająk Akcesoria 2021-08-25

Sennheiser doskonale znamy z przeróżnych produktów audio. Firma ta specjalizuje się w swojej branży i wyrobiła sobie dobrą markę w każdej podkategorii. Wśród nich wciąż są klasyczne słuchawki przewodowe, na które z pewnością nie brakuje chętnych. Także tyczy się to droższych propozycji i właśnie z taką miałem do czynienia przez ostatnie kilkanaście dni. Recenzja Sennheiser IE 300, do której już zapraszam Was serdecznie, odkrywa, dla kogo tak naprawdę są to słuchawki.

Zalety

  • Jakość dźwięku adekwatna do ceny, choć trzeba zadbać o odpowiedni odtwarzacz
  • Bogaty zestaw
  • Rewelacyjna, lekka i modułowa obudowa, która dopasuje się do każdego ucha

Wady

  • To jednak „tylko” słuchawki
  • Jeśli się czepiać dźwięku, to wyłącznie wysokich tonów

Recenzja Sennheiser IE 300 w trzech zdaniach podsumowania

Co tu dużo pisać? To na pewno drogie słuchawki, ale takie, które powinny trafić w gusta najbardziej wymagających. Jedyne, czego mi najbardziej brakowało podczas testów, to prostego dodatku, na przykład pilota na kablu.

  • Zestaw 10
  • Budowa 9
  • Wrażenia z użytkowania 8
  • Jakość dźwięku 10

Ogólna ocena

9.3/10

Zestaw, specyfikacja techniczna i cena Sennheiser IE 300

Sennheiser IE 300 recenzja test

Cena, którą zaraz poznacie, ustawia recenzowane słuchawki na wysokiej półce, więc od zestawu powinniśmy oczekiwać czegoś więcej. Sennheiser to wie, więc w pudełku z IE 300 otrzymamy całkiem sporo. Przede wszystkim pojawia się sztywne, materiałowe etui, które w środku pomieści (i przytrzyma) w wygodnych warunkach nie tylko słuchawki, ale również kolejne dodatki.

Nie przegap
Co sprawia, że wykończenie realme GT Master Edition jest tak wyjątkowe?

Mowa tutaj o dwóch zestawach wkładek w trzech rozmiarach — możemy zdecydować, czy wolimy silikonowe, czy też piankowe rozwiązanie. Do tego firma dokłada narzędzie do czyszczenia oraz naturalnie zestaw instrukcji.

Co z tą ceną? Sennheiser IE 300 kosztują 1350 złotych, co w zestawieniu z budową i dostępną funkcjonalnością może wydawać się dla wielu osób dużą kwotą. Specyfikacja techniczna sprowadza się do:

  • konstrukcja: przewodowe, dokanałowe
  • dynamiczny, zamknięty przetwornik 7 mm (Extra Wide Band, XWB)
  • impedancja: 16 Ohmów
  • pasmo przenoszenia: 6 Hz – 20 kHz
  • zniekształcenie harmoniczne (THD): <0,08% (1 kHz, 94 dB)
  • poziom ciśnienia akustycznego (SPL): 124 dB (1 kHz / 1 Vrms)
  • złącze: 3,5 mm Jack
  • długość przewodu: 125 cm
  • waga słuchawki: 4 g

Budowa i jakość wykonania

Sennheiser IE 300 recenzja test

Na pierwszy rzut oka Sennheiser IE 300 wydają się nieszczególnie wyróżniać, jeśli chodzi o konstrukcję. Tylko producent już w samej budowie zastosował wiele ciekawych rozwiązań. Przede wszystkim sam przewód został wzmocniony para-aramidem, który ma gwarantować znacznie wyższą wytrzymałość w stosunku do tradycyjnych tworzyw sztucznych stosowanych w tego typu produktach. Do tego mówimy o końcówkach MMCX, czyli w razie czego modułowość daje o sobie znać.

Poszczególne części możemy rozebrać, wymienić lub wyczyścić tak, aby nic nie przeszkadzało w ostatecznym odsłuchu. Świadczy o tym także liczba wkładek, które otrzymujemy w zestawie. Jednak zanim włożymy IE 300 do uszu, to możemy wyregulować zaczepy, aby słuchawki pewnie utrzymywały się na swoim miejscu. W zakresie regulacji jesteśmy w stanie również dostosowywać rozdzielenie kabli za pomocą klasycznej blokady z logiem firmy.

Przy tym pamiętajmy, że to bardzo lekkie słuchawki, więc praktycznie nie czuć ich podczas użytkowania. Jednak konstrukcję nie uznaję za idealną z bardzo prostego powodu. W tej cenie mimo wszystko oczekiwałbym pojawienia się chociażby pilota na przewodzie, który pozwoliłby szybko regulować natężenie dźwięku lub przewijać odtwarzane utwory. Oczywiście mikrofon także byłby mile widziany, ale skoro tych elementów nie ma, to… przejdźmy do kolejnej kategorii.

Wrażenia z użytkowania i jakość dźwięku

Sennheiser IE 300 recenzja test

Najczęściej w recenzjach słuchawek na naszym portalu w tym miejscu opowiadam o konfiguracji i parowaniu z urządzeniami. Tymczasem przewodowe Sennheiser IE 300 nie wymagają tego procesu. Wystarczy, że odpowiednio ustawimy zauszniki, dobierzemy idealne dla siebie wkładki i gotowe. Możemy już cieszyć się wygodą i jakością dźwięku. Oczywiście to prawda, ale trzeba jeszcze pamiętać o właściwym źródle muzyki. Mam wrażenie, że rozwój bezprzewodowych akcesoriów sprawił, iż producenci urządzeń mobilnych (w tym laptopów) zaczęli traktować analogowe wyjścia audio po macoszemu. W takim układzie nie jesteśmy w stanie poznać pełni możliwości recenzowanych słuchawek, jeśli nie zaopatrzymy się w odpowiednio mocny odtwarzacz. Jednak z racji, że mowa jest o propozycji dla audiofila, to nie muszę tego dalej tłumaczyć.

Sennheiser IE 300 recenzja test

Dlatego przejdźmy do jakości dźwięku, która jest… adekwatna do ceny. Zapewne nikogo nie zaskoczę tym twierdzeniem, ale Sennheiser IE 300 brzmią rewelacyjnie. Z ogólnej sceny zdecydowanie wyróżniają się niskie tony. Dobra, pasywna izolacja z właściwie obudowanym przetwornikiem pozwoliła uzyskać bas, który można polubić. Przy czym wyróżnianie się nie odnosi się do spychania innych częstotliwości do tła. Uzyskane niskie tony są bardzo głębokie, szybkie i idealnie odwzorowujące to, czego byśmy oczekiwali. Naturalnie fani basu mogą czuć jego niedosyt, ale to poniekąd złudne. Doskonale pokazują to utwory, gdzie postawiono na częste, szybkie i rytmiczne uderzenia niskich tonów. Wtedy większość słuchawek po prostu wariuje, nie oddając oczekiwanego pulsu, który właśnie uzyskamy z IE 300.

Średnie tony również odwzorowywane są blisko perfekcji, bez przerzucania poszczególnych efektów na wysokie częstotliwości. To właśnie pokazuje oblicze recenzowanych słuchawek Sennheisera, które są nastawione na naturalność i neutralność, a więc swego rodzaju studyjne wrażenia odsłuchu. Do tego ewidentnie przyzwyczaiła nas ta niemiecka firma.

Idealna jakość dźwięku? Pamiętajmy, że to nie są najlepsze słuchawki z oferty

Ok, ale Sennheiser IE 300 nie mogą grać idealnie, prawda? W końcu firma jeszcze ma w swoim portfolio kilkukrotnie droższe propozycje. W ten sposób dochodzimy do sopranów. Ten zakres częstotliwości nie został tak dobrze zagospodarowany, jak w przypadku wcześniej omówionych. Zależnie od utworu, gdzie właśnie liczą się wysokie tony, można odnieść wrażenie, że scena nie ma pełnej rozdzielczości, a wybrane, specyficzne wokale są minimalnie wyciszane. Mimo wszystko dla niektórych może to być zaleta, gdyż część osób najzwyczajniej w świecie mogą irytować przesadnie wyraziste talerze. Takich sytuacji testowane słuchawki najzwyczajniej w świecie nie przekazują aż tak dobitnie.

Na koniec zostawiłem samą głośność i zniekształcenia związane z rosnącym natężeniem dźwięku. Przede wszystkim Sennheiser IE 300 są donośne. Na tyle donośne, że słuchanie muzyki z maksymalnie rozkręconym regulatorem nie dawało mi przyjemności na dłuższą metę. Jednak nie cierpiała przy tym sama jakość. Firma odpowiednio zadbała, aby wszelkie zakłócenia nie były dokuczliwe.

Recenzja Sennheiser IE 300 – podsumowanie

Sennheiser IE 300 recenzja test

Dzisiaj dla wielu osób wydanie ponad 1000 złotych na słuchawki jest swego rodzaju przesadą, a przecież w tym wypadku mówimy jeszcze o propozycji przewodowej, która na papierze teoretycznie niczym się nie wyróżnia. Tylko diabeł tkwi w szczegółach, a tych Sennheiser IE 300 ma od groma. Już po całkiem sporym zestawie i pierwszym kontakcie możemy dostrzec, że nie są to byle jakie słuchawki. Z czasem wyłącznie utwierdzamy się w tym przekonaniu, doceniając bardzo dobrą konstrukcję na każdym polu — zastosowanych materiałów, wykończenia, podejścia do ergonomii i lekkości. Jakość dźwięku? Klasa światowa, choć oczywiście wymagająca odpowiedniego zasilacza. To zdecydowanie sprzęt dla audiofila, który przede wszystkim chce się delektować każdym pasmem. Tu też wychodzi główna wada IE 300, czyli fakt, że Sennheiser skupił się wyłącznie dźwięku. Dlatego nie ma żadnego dodatkowego pilota (i mikrofonu) na kablu, a szkoda.

Łukasz Pająk

Wieczny student informatyki, ale już magister inżynier, niedoszły żołnierz, pasjonat mobilnych technologii, motoryzacji i broni, jeden z nielicznych fanów polskiej koszykówki.

Sprawdź najnowsze recenzje