Motorola Defy 2021 recenzja test

[Recenzja] Motorola Defy (2021) – ciekawy pomysł, choć trochę spóźniony

Łukasz Pająk Recenzje 2021-06-27

Motorola postanowiła wskrzesić kolejną znaną markę sprzed lat. Pośrednio w tym celu firma rozpoczęła współpracę z Bullit Group, czyli producentem między innych urządzeń mobilnych z logiem CAT na obudowie. Siłą rzeczy to spotkanie musiało skończyć się stworzeniem pancernego modelu. Tak też po marce RAZR wskrzeszona została Motorola Defy (2021), której recenzja już na Was czeka. Serdecznie zapraszam do lektury.

Zalety

  • Wytrzymałość – po to ten smartfon został zrobiony i udowadnia to na każdym kroku
  • Proste oprogramowanie bez żadnych udziwnień – wszystko jest na swoim miejscu
  • Akumulator na długie godziny pracy

Wady

  • Ewidentnie spóźniona specyfikacja – nie jest to demon wydajności, a do tego na pokładzie jest Android 10
  • Tylko podstawowy aparat i wyświetlacz

Recenzja Motorola Defy (2021) w trzech zdaniach podsumowania

Motorola Defy (2021) miała być pancernym smartfonem i taka też jest. Nikt nie obiecywał świetnych wrażeń w innych aspektach i nie należy spodziewać się cudów. Ewidentnie największym problemem tego smartfona są nie do końca dzisiejsze podzespoły, które dają znać w wielu aspektach.

Motorola Defy 2021 recenzja test
  • Zestaw 8
  • Specyfikacja techniczna 6
  • Budowa 8
  • Wyświetlacz 6
  • Akumulator 8
  • Aparaty 6
  • Oprogramowanie 8
  • Wydjaność 6

Ogólna ocena

7/10

Zestaw, specyfikacja techniczna i cena Motorola Defy (2021)

Motorola Defy 2021 recenzja test

Recenzowany smartfon trafił do mnie w klasycznym pudełku. Jeśli nie mieliśmy do czynienia wcześniej z Defy, to pudełko na pierwszy rzut oka nie zdradzi nam, z czym tak naprawdę będziemy mieli do czynienia. Ok, tylna część zapowiada zwiększoną odporność, ale… zajrzyjmy do środka. Firma zagospodarowała miejsce na podstawowe dodatki w postaci niezbędnych książeczek, kluczyka do tacki na karty SIM i MicroSD, a także na modułową ładowarkę (zasilacz 20 W, kabel USB-A – USB-C).

Nie przegap
[Pierwsze wrażenie] OPPO Reno6 5G wyznacza nowy standard wzornictwa
Motorola Defy 2021 recenzja test

Specyfikacja nie jest do końca zgodna z dzisiejszymi standardami

Motorola Defy 2021 recenzja test

Motorola wyceniła recenzowany model na 1499 złotych. Niemniej dzisiaj możemy go kupić za 1249 złotych w ramach przedsprzedaży w x-kom i dostaniemy jeszcze voucher o wartości 100 złotych do sklepu combat.pl. Czas zobaczyć, co oferuje recenzowany smartfon na papierze:

  • 6,5-calowy wyświetlacz IPS LCD HD+
    • rozdzielczość: 1600×720 (20:9, 270 ppi)
  • układ Snapdragon 662
    • litografia: 11 nm
    • CPU:
      • 4x Kryo 260 Gold (2 GHz)
      • 4x Kryo 260 Silver (1,8 GHz)
    • GPU: Adreno 610
  • 4 GB RAM
  • 64 GB wbudowanej pamięci dla użytkownika
    • eMMC 5.1
    • możliwość rozszerzenia za pomocą kart MicroSD (do 512 GB)
  • aparaty:
    • przód: 8 MPx
    • tył:
      • 48 MPx (f/1.8, PDAF)
      • 2x 2 MPx (f/2.4, czujnik głębi i makro)
  • akumulator o pojemności 5000 mAh
    • szybkie ładowanie 20 W
  • USB-C (2.0), NFC, Blutooth 5.0, Wi-Fi 5 (802.11ac), gniazdo słuchawkowe Jack 3,5 mm, czytnik linii papilarnych, Dual SIM (hybrydowy z MicroSD), certyfikaty IP68, MIL-SPEC 810H
  • Android 10
  • wymiary: 169,8 x 78,2 x 10,9 mm
  • waga: 232 g
  • wykonanie:
    • front: szkło Corning Gorilla Glass Victus
    • tył i krawędzie: tworzywo sztuczne
  • wersje kolorystyczne: Black (czarny) i Forged Green (zielony)

Nie da się ukryć, że specyfikacja Motoroli Defy (2021) nie zawiera specjalnie mocnych podzespołów. Tytułowy smartfon jest bliźniakiem Moto G9 Play, ale ubranym w pancerną obudowę. To właśnie ten aspekt ma zachęcać do zakupu Defy, choć w wyraźnie wyższej cenie.

Budowa i jakość wykonania

Motorola Defy 2021 recenzja test

Najważniejsza dla Motoroli Defy (2021) będzie właśnie ta kategoria, czyli budowa. Na papierze smartfon prezentuje się na naprawdę twardego zawodnika, który ma potencjał. Potencjał do sprawdzania się w trudnych warunkach. Czuć, że producent postawił na odpowiednio twardy plastik, który dodatkowo został wykończony swego rodzaju gumą z przetłoczeniami, więc ostatecznie broni się jeszcze pod względem ergonomii. Oczywiście z racji swoich rozmiarów i prostych krawędzi nie jest to sprzęt najlepiej leżący w dłoni. Tylko na upartego osoby z większymi rękami nie będą miały żadnego problemu z użytkowaniem Defy. Nieco mniejsze dłonie będą musiały się wzajemnie wspierać. Za to upadki w ogóle nie zapowiadają się strasznie.

Podobnie jak specyfikacja, tak samo przód zdradza, że mamy do czynienia z napakowaną Motorolą Moto G9 Play. Otrzymujemy dokładnie ten sam wyświetlacz, ale pokryty bardziej wytrzymałym szkłem i grubymi ramkami. Choć na upartego, gdyby nie dodatkowe krawędzie, to niewykorzystana powierzchnia pozostałaby na zbliżonym poziomie. Mimo wszystko te same krawędzie minimalnie wystają ponad obudowę, więc szkło, gdy Defy upada na płasko, nie jest bezpośrednio narażone na uszkodzenie. Oczywiście pancerny smartfon musiał otrzymać kamerę do selfie, ale od niej nie można wymagać zbyt. Umieszczony powyżej głośnik do rozmów telefonicznych sprawdza się bez zarzutu.

Tył także przypomina Moto G9 Play pod względem rozmieszczenia poszczególnych elementów. Aparaty ułożone są tak samo, ale nie ma żadnego garba. Poniżej ujrzymy logo marki, w którym zatopiono czytnik linii papilarnych. Zachowuje się on w porządku, ale siłą rzeczy trzeba się nauczyć sięgać do niego przez kubaturę urządzenia.

Motorola Defy 2021 recenzja test

Potężne krawędzie ze specjalnym przyciskiem i miejscem na smycz

Już wcześniej mogliście zauważyć, że jeden z rogów Motoroli Defy nie został zaokrąglony. Przy okazji omawiania krawędzi dowiecie się dlaczego, więc do dzieła:

  • góra – gniazdo słuchawkowe Jack 3,5 mm, dodatkowy mikrofon
  • dół – główny mikrofon, złącze USB-C i głośnik multimedialny
  • prawa strona – wszystkie klawisze fizyczne, w tym dodatkowy przycisk akcji
  • lewa strona – uchwyt na smycz

Pamiętacie ostatni telefon, który oferowałby ten ostatni element? To ewidentnie coś rzadko spotykanego, więc musiał pojawić się specjalny róg bez zaokrąglenia. Przejdźmy dalej – według mnie pancerny smartfon powinien oferować donośny głośnik. Tylko pod tym względem Defy wypada przeciętnie. Główną bolączką jest oczywiście konstrukcja, która sprawia, że maskownicę możemy bardzo łatwo i skutecznie zablokować wydobywający się dźwięk. Niemniej jakościowo nie ma tragedii.

Dodatkowy przycisk możemy zaprogramować na wiele sposobów. Jego główną funkcją jest naciśnij i mów, czyli wraz z aplikacją MotoTalk może robić za swego rodzaju krótkofalówkę. Jeśli jednak nie chcemy korzystać z tego rozwiązania, to możemy przypisać akcje do podwójnego naciśnięcia lub przytrzymania. W głównej mierze jest to skrót do otwierania innych aplikacji, ale też kolejna forma na włączenie latarki.

Wyświetlacz i jakość obrazu

Motorola Defy 2021 recenzja test

Wyświetlacz Motoroli Defy (2021) został bezpośrednio przeniesiony z Moto G9 Play, więc nie należy oczekiwać cudów po panelu, który został stworzony dla jednego z najtańszych modeli w portfolio. Przede wszystkim rzuca się w oczy niska rozdzielczość – poszczególne krawędzie są postrzępione. Jakość barw też nie powala na kolana – jest po prostu w porządku, choć w cenie Defy nietrudno o lepszy ekran. Ten model powinien sprawdzić się w boju, czyli być czytelny w słoneczne dni. Tymczasem ponownie jest przeciętnie, bo maksymalnie osiągniemy około 500 nitów.

Akumulator – czas pracy i ładowania

Motorola Defy 2021 recenzja test

Od zawsze pancerne smartfony kojarzą się z dużymi akumulatorami. Nie zawsze pozwalały one na wiele w codziennym użytkowaniu, ale same w sobie wyróżniały się w specyfikacji. O ile 5000 mAh dzisiaj już nie robi tak dużego wrażenia, tak pamiętajmy o wyświetlaczu z obniżoną rozdzielczością. Efekt sprowadza się do tego, że Motorola Defy (2021) nie ma najmniejszych problemów z dwoma, pełnymi dniami pracy. W sumie to osoby, które ze smartfonów korzystają mniej smart, są w stanie wyciągnąć nawet trzy dni. Przekładając to wszystko na czasy włączonego wyświetlacza, mówimy o:

  • 13 godzinach spokojnej pracy – social media, Chrome, YouTube, Arkusze i Dokumenty Google
  • 6 godzin pracy na pełnych obrotach.

Oczywiście trzeba mieć na względzie, że Motorola Defy nie jest demonem wydajności, więc ostatni punkt wypada dobrze w głównej mierze ze względu na ograniczoną moc obliczeniową smartfona. Nie jest też demonem pod względem szybkości ładowania. W ciągu 30 minut smartfon naładuje się do 30%. Pełna regeneracja ogniwa trwa trzy godziny bez kwadransa.

Aparaty – jakość zdjęć i filmów

Motorola Defy 2021 recenzja test

Podstawowy aparat otrzymał równie podstawową aplikację do zdjęć. Motorola Defy (2021) nie stara się udawać, jak bardzo jest fotograficznym smartfonem. Aplikacja aparatu jest bajecznie prosta i przez to ergonomiczna. Dostęp do najważniejszych przełączników jest pod ręką, a wybór trybów został uproszczony.

Motorola Defy (2021) nagrywa filmy w następujących rozdzielczościach:

  • FullHD (20:9) w 30 i 60 kl./s.
  • FullHD (16:9) w 30 i 60 kl./s.

Nie należy oczekiwać cudów

Motorola Defy 2021 recenzja test

Dwie dodatkowe matryce, które znajdziemy w Motoroli Defy (2021), to sztuczne twory do badania głębi i makro. Ten ostatni nie powala na kolana, więc przejdźmy od razu do głównej matrycy. Tak, nie znajdziemy w tym modelu żadnego teleobiektywu lub szerokiego kąta.

Główna matryca także nie jest czymś, co w cenie Defy mogłoby zostać uznane za ponadprzeciętne. Ot, tradycyjna matryca 48 MPx – jedna z pierwszych, tanich generacji łączenia pikseli. Bez polotu, ale w dzień jest w porządku. Idealnego odwzorowania barw, detali lub szerokiego zakresu tonalnego nie uświadczymy. W nocy siłą rzeczy jest kiepsko – obiektyw przepuszcza dosyć mało światła, więc pojawiają się szumy i inne zakłócenia. Wtedy też przydaje się tryb nocny, gdyż bez niego smartfon naprawdę mało widzi.

W przypadku filmów nie należy spodziewać się za dużo po stabilizacji obrazu, ale na szczęście tempo ustawiania ostrości nie odbiega od dzisiejszych standardów.

Oprogramowanie i wydajność

Motorola Defy 2021 recenzja test

Motorola Defy (2021) ewidentnie podpięta jest pod plan wydawniczy Moto G9 Play, bo widać to również po oprogramowaniu, które nie doczekało się Androida 11. Na pokładzie jest Android 10, który teoretycznie ma niedługo otrzymać aktualizację, ale pamiętajmy, że tuż za rogiem jest Android 12, którego niektórzy już mogą testować. To dosyć kiepsko wygląda, ale samo oprogramowanie sprawdza się bardzo dobrze. Jest odpowiednio responsywne, czyste i z lubianymi dodatkami od Motoroli.

Wydajnościowo Motorola Defy (2021) na pewno odstaje od innych modeli w tej cenie, choć bezpośredniej konkurencji z gatunku pancernych nie znajdziemy zbyt wiele. Zauważymy spowolnienia, ale w ogólnym rozrachunku smartfon działa sprawnie. Tylko trzeba pamiętać, że wszystkich, najbardziej wymagających aplikacji nie uruchomimy z zadowalającym efektem. Wielozadaniowość także wypada przeciętnie, ale tu głównym ograniczeniem jest dostępna pamięć operacyjna.

Motorola Defy (2021) – recenzja Android.com.pl
Infogram

Im wyższy wynik, tym lepiej.

Recenzja Motorola Defy (2021) – podsumowanie

Motorola Defy 2021 recenzja test

Motorola próbuje podbić rynek pancernych smartfonów. U podstaw Defy (2021) faktycznie oferuje wytrzymałą obudowę, która jest w stanie przetrwać wiele. Szkoda jedynie, że bazą do stworzenia recenzowanego modelu był smartfon z niskiej półki cenowej, który został zaprezentowany niecały rok temu. Ogólnie można odnieść wrażenie, że premiera Defy (2021) została opóźniona, o czym świadczą między innymi oznaczenia na pudełku. Teoretycznie ten smartfon był gotowy na 2020 rok i wtedy mógł mieć nieco więcej sensu. Dla kogo w takim razie dzisiaj jest tytułowy model? Dla osób, które nie potrzebują ogromnej wydajności, nie zależy im na rewelacyjnym wyświetlaczu i takich samych aparatach. Za to potrzebują czegoś pewnego, ze sprawdzonym oprogramowaniem i właśnie w mocnej obudowie. Jeśli należysz do tego grona, to zdecydowanie dzisiaj warto wybrać Defy (2021), gdy jest oferowana w niższej cenie w ramach przedsprzedaży.

Łukasz Pająk

Wieczny student informatyki, ale już magister inżynier, niedoszły żołnierz, pasjonat mobilnych technologii, motoryzacji i broni, jeden z nielicznych fanów polskiej koszykówki.

Sprawdź najnowsze recenzje