Xiaomi Mi 11i recenzja test

[Recenzja] Xiaomi Mi 11i – tani i udany flagowiec, w którym możesz się przejrzeć

Łukasz Pająk Recenzje 2021-06-23

Xiaomi zdobyło swoją popularność głównie ze względu na tanie smartfony. Tanie w stosunku do oferowanych podzespołów i ogólnych możliwości. Niemniej z czasem, jak firma zaczęła rosnąć i wydzielać kolejnej marki, sama postawiła na coraz droższe propozycje. Tylko w tym roku powraca swego rodzaju tani flagowiec właśnie pod postacią tytułowego modelu. Na co dokładnie możemy liczyć? Niech niniejsza recenzja Xiaomi Mi 11i będzie odpowiedzią na Wasze pytania, a ja serdecznie Was do niej zapraszam.

Zalety

  • Jeden z najlepszych, jak nie najlepszy wyświetlacz w swojej klasie
  • Bardzo dobra, główna matryca aparatów – elektroniczna stabilizacja obrazu pozwala przymknąć oko na brak OIS
  • Oprogramowanie naszpikowane dodatkami

Wady

  • Smartfon wyraźnie się nagrzewa i wyłącza aplikacje z powodu wysokich temperatur
  • Lustrzane wykończenie błyskawicznie się brudzi (warto wybrać matową odmianę), a garb jest odczuwalny

Recenzja Xiaomi Mi 11i w trzech zdaniach podsumowania

Dodatkowa litera i w nazwie flagowej serii Xiaomi to ewidentne nawiązanie do starych czasów marki. Otrzymujemy topowy sprzęt, który dostępny jest w akceptowalnej cenie. Świetne podzespoły połączono z dobrym oprogramowaniem, ale opakowanie ewidentnie przekombinowano.

Xiaomi Mi 11i recenzja test
  • Zestaw 8
  • Specyfikacja techniczna 8
  • Budowa 7
  • Wyświetlacz 9
  • Akumulator 8
  • Aparaty 8
  • Oprogramowanie 9
  • Wydajność 9

Ogólna ocena

8.3/10

Zestaw, specyfikacja techniczna i cena Xiaomi Mi 11i

Xiaomi Mi 11i recenzja test

Proste, białe pudełko nie wyróżnia się niczym szczególnym, co nie musi być źle odbierane. Jest po prostu schludne. Wraz ze smartfonem możemy liczyć na standardowy zestaw dodatków w postaci papierkologii, kluczyka do tacki na karty SIM, modułowej ładowarki (zasilacz 33 W, kabel USB-C – USB-A) oraz etui. Czymś wyjątkowym, bo już bardzo rzadko spotykanym, jest przejściówka z USB-C na gniazdo słuchawkowe Jack 3,5 mm.

Xiaomi Mi 11i recenzja test

Dostarczone etui jest gumowe i dobrze przylega do urządzenia. Właściwie kryje ono wystającą wyspę aparatów oraz stara się chronić front poprzez minimalnie wystające krawędzie. Xiaomi postanowiło również zabezpieczyć złącze USB-C odpowiednią zaślepką. Dodatkowo przód pokrywa fabrycznie nałożona folia na ekran.

Niska cena i mocna specyfikacja, czyli Xiaomi w swoim naturalnym środowisku

Xiaomi Mi 11i recenzja test

Tani flagowiec od Xiaomi został wyceniony na 2799 złotych w swojej podstawowej wersji i 2999 złotych, gdy potrzebujemy więcej pamięci. Jak na średnie ceny smartfonów z najlepszymi podzespołami, faktycznie jest to jeszcze tanio, choć oczywiście nie najtaniej (patrz: Asus Zenfone 8 i realme GT). Tym samym zobaczmy, co dokładnie oferuje Xiaomi Mi 11i na papierze:

  • 6,67-calowy wyświetlacz Super AMOLED FullHD+
    • rozdzielczość: 2400×1080 (20:9, 395 ppi)
    • 85,9% wypełnienia frontu
    • jasność: do 1300 nitów
    • częstotliwość odświeżania obrazu: 120 Hz
    • częstotliwość odświeżania panelu dotykowego: 360 Hz
    • HDR10+
  • układ Snapdragon 888
    • litografia: 5 nm
    • CPU:
      • 1x Kryo 680 (2,84 GHz)
      • 3x Kryo 680 (2,42 GHz)
      • 4x Kryo 680 (1,8 GHz)
    • GPU: Adreno 660
  • 8 GB RAM
  • 128 lub 256 GB wbudowanej pamięci dla użytkownika
    • UFS 3.1
    • brak możliwości rozszerzenia za pomocą kart pamięci MicroSD
  • aparaty:
    • przód: 20 MPx (f/2.5)
    • tył:
      • 108 MPx (f/1.8, PDAF)
      • 8 MPx (f/2.2, szerokokątny)
      • 5 MPx (f/2.4, makro)
  • akumulator o pojemności 4520 mAh
    • szybkie ładowanie 33 W (Power Delivery 3.0, Quick Charge 3+)
  • USB-C (2.0), port podczerwieni, Wi-Fi 6 (802.11ax), Bluetooth 5.2, NFC, czytnik linii papilarnych na krawędzi, 5G, Dual SIM, certyfikat IP54, głośniki stereo
  • Android 11 (MIUI 12.5)
  • wymiary: 163,7 x 76,4 x 7,8 mm
  • waga: 196 g
  • wykonanie:
    • front i tył: szkło Corning Gorilla Glass 5
    • krawędzie: tworzywo sztuczne
  • wersje kolorystyczne: Celestial Silver (srebrna), Frosty White (biały), Cosmic Black (czarny)

Mamy się czepiać? Czepiajmy się. Jeśli chcielibyśmy pełnoprawnego flagowca, to powinniśmy spodziewać się indukcyjnego ładowania lub szybszego, przewodowego odpowiednika, pełnej wodoszczelności i czytnika linii papilarnych w ekranie. Także zestaw aparatów powinien być lepiej rozplanowany. Jednak tani flagowiec oznacza kompromisy i tak właśnie wyglądają one, gdy spojrzymy na dane Xiaomi Mi 11i na papierze.

Budowa i jakość wykonania

Xiaomi Mi 11i recenzja test

Pierwszy kontakt z Xiaomi Mi 11i jest dobry. Sprzęt sprawia wrażenie solidnego i dobrze wykończonego. Mamy do czynienia ze szklano-plastikową kanapką, choć zastosowane tworzywo sztuczne jest tak polakierowane, że można pomylić je z aluminium. Oczywiście do pierwszej rysy. Całe dobre wrażenie poniekąd psuje zastosowane, połyskliwe wykończenie, które jest lepem na wszelkiego rodzaju zabrudzenia. Wręcz lustrzana powierzchnia nie jest najlepszym wyborem dla osób, które uważają się za pedantów lub po prostu drażnią je odciski palców. Na szczęście w ofercie są także odmiany z matowym wykończeniem.

Przód Mi 11i możemy pochwalić za równomierne, odpowiednio cienkie ramki. Idąc od góry, ujrzymy maskownice, za którą kryje się głośnik będący częścią zestawu stereo. Niżej pojawia się bardzo małe wycięcie na aparat do selfie. Matryca od Samsunga oferuje akceptowalną jakość zdjęć. Jednocześnie jest to ostatni element na froncie.

Xiaomi Mi 11i ma jeden z najbardziej wystających aparatów, z jakim ostatnio miałem do czynienia. Firma chciała ukryć to na swój sposób, stosując dodatkowy stopień z osprzętem i oznaczeniami, ale ostatecznie na niewiele to się zdaje. Garb jest po prostu wyczuwalny i daje o sobie znać praktycznie na każdym kroku. Warto jedynie zwrócić uwagę, że pomiędzy cylindrami znajdziemy dodatkowy mikrofon kierunkowy.

Plastikowe krawędzie są na swój sposób unikalne

Recenzowany smartfon może pochwalić się następującymi elementami na krawędziach:

  • góra – port podczerwieni, kolejne otwory dla górnego głośnika, dodatkowy mikrofon
  • dół – głośnik, mikrofon, złącze USB-C, tacka na karty SIM
  • lewa strona – pusto
  • prawa strona – klawisze fizyczne z czytnikiem linii papilarnych zespojonym z przyciskiem blokady.

Przy omawianiu wyświetlacza nie wspomniałem o zatopionym czytniku linii papilarnych, gdyż ten o dziwo znajdziemy dopiero na krawędzi. To dosyć nietypowe rozwiązanie, co do którego zapewne nie mógł się przyczepić, gdyby nie fakt, że jest ciężko wyczuwalny pod palcem. Niemniej tempo i precyzja działania tego czujnika stoją na wysokim poziomie.

Ogólnie nieźle wypadają głośniki stereo. Widać, że Xiaomi zależało na tym elemencie. Dlatego warto docenić dodatkowe otwory na górnej krawędzi, które poprawiają efekt stereo. Jakość dźwięku jest ewidentnie ponadprzeciętna, choć brakuje niskich tonów.

Wyświetlacz i jakość obrazu

Xiaomi Mi 11i recenzja test

Wyświetlacz, który znajdziemy w Xiaomi Mi 11, to jedna z bardziej udanych konstrukcji od Samsunga (E4). Sprawdzony w wielu innych modelach, zasługuje także na pochwałę w ramach recenzowanego smartfona. Przede wszystkim jest to bardzo jasny ekran, który bez problemu osiąga 1000 nitów, gdy pada na niego mocne światło. Domyślnie jesteśmy w stanie wymusić nieco ponad 500 nitów, choć nie zapominajmy o pełnym wsparciu dla HDR. Ten tryb podbija także kolory, które domyślnie nie mają problemu z dobrym odwzorowaniem palety sRGB. Nieco gorzej jest z DCI-P3, który możemy wymusić w ustawieniach.

Ostatni pozytywny aspekt to podniesiona częstotliwość odświeżania obrazu. Możemy wymusić 120 Hz lub pozostać przy standardowych 60 Hz. Jednak smartfon jest w stanie uruchamiać aplikacje także w 90 Hz. Ogólnie podniesiona częstotliwość jest zauważalna najbardziej podczas pracy z interfejsem. Większość gier także poprawnie dostosowuje się do możliwości wyświetlacza, podczas gdy odtwarzacze multimediów zablokowane są w 60 Hz.

Akumulator – czas pracy i ładowania

Xiaomi Mi 11i recenzja test

Mi 11i nie chowa w sobie ponadprzeciętnie dużego akumulatora, nie oferuje super szybkiego ładowania, ale przedstawia obraz na sporym ekranie. Nie brzmi to obiecująco, choć Xiaomi nie miało problemów, aby ostatecznie uzyskać ponad dzień spokojnej pracy. W dużej mierze wynika to z optymalizacji oprogramowania, ale o niej jeszcze porozmawiamy. Tymczasem przekładając uzyskane wyniki na czas włączonego wyświetlacza, otrzymujemy:

  • 8 godzin spokojnej pracy (Chrome, YouTube, social media, Arkusze i Dokumenty Google)
  • 3 godziny pracy na pełnych obrotach.

Wyraźny spadek w drugim przypadku wynika z faktu, że Xiaomi Mi 11i odczuwalnie się nagrzewa. Odprowadzanie ciepła mogło zostać lepiej rozwiązane w tym smartfonie, gdyż podczas wykonywania benchmarków wielokrotnie musiałem robić dłuższe przerwy, aby móc w ogóle je dokończyć.

Recenzowany model nie jest rekordzistą, jeśli chodzi o tempo ładowania akumulatorów, ale osiągane wyniki dla wielu osób będą w pełni zadowalające. W pół godziny uzyskamy niecałe 70%, podczas gdy pełna regeneracja ogniwa trwa około 55 minut.

Aparaty – jakość zdjęć i filmów

Xiaomi Mi 11i recenzja test

MIUI skrywa w sobie udaną aplikację aparatu. Przede wszystkim jest ona czytelna i dobrze rozplanowana. Z głównego widoku otrzymujemy dostęp do najważniejszych przełączników bez konieczności tracenia obrazu z aparatów. Możliwość personalizacji ustawień robią bardzo dobre wrażenie. W gruncie rzeczy, jeśli miałbym się czepiać, to przyczepię się jedynie do braku predefiniowanych ustawień zbliżeń podczas kręcenia filmów. Mamy dostępny wyłącznie suwak, który nie pozwala szybko i precyzyjnie ustawić nominalnego zbliżenia, bez przełączenia się na obiektyw szerokokątny.

Xiaomi Mi 11i nagrywa filmy w następujących rozdzielczościach:

  • 720p w 30 kl./s.
  • 1080p w 30 i 60 kl./s.
  • 4K w 30 i 60 kl./s.
  • 8K w 30 kl./s.
  • slow-motion:
    • 720p w 120, 240 i 960 kl./s.
    • 1080p w 120, 240 i 960 kl.s/.

Z obiektywu szerokokątnego skorzystamy wyłącznie w połączeniu z rozdzielczością FullHD. W 30 kl./s. możemy dowolnie wachlować obiektywami, podczas gdy w 60 kl./.s dostęp do widoku szerokokątnego mamy wyłącznie przed rozpoczęciem nagrywania. EIS nie uświadczymy w filmach 8K. Dobrze wypada szeroka rozpiętość dostępnych trybów slow-motion.

Do pełni szczęścia zabrakło optycznej stabilizacji obrazu, choć elektryczna dobrze się broni

Xiaomi Mi 11i recenzja test

Na wstępie rozliczmy się z dostępnych matryc. Najmniejsza, która leży pomiędzy cylindrami, określana mianem makro, nie do końca została dodana na siłę. Przede wszystkim oferuje ona autofocus, ale niestety jakościowo wypada kiepsko. Teleobiektywu nie uświadczymy, choć Xiaomi sugeruje opcję 2x zbliżenia. Jest jednak ono w pełni elektroniczne. Obiektyw szerokokątny jest przeciętny. Sprawdza się dobrze w słoneczne dni, ale wyraźnie odróżnia się schematem barw od głównej matrycy. W nocy jest praktycznie ślepy i potrafi wygenerować sporo szumów.

Tym samym przejdźmy do dania głównego, które ogólnie wypada bardzo dobrze, jak na swoją klasę cenową. W połączeniu z dobrym oświetleniem nie będziemy narzekać. Otrzymujemy zdjęcia ze świetną szczegółowością, szerokim zakresem tonalnym i dobrą ekspozycją. W nocy docenimy dobre nasycenie barw, które tylko nieco za bardzo wpadają w żółte odcienie. Siłą rzeczy detale w gorszych warunkach wyraźnie się pogarszają, a na wierzch wychodzą szumy. Sytuację nieco ratuje tryb nocny, choć dla wielu będzie on za bardzo przekłamywał rzeczywistość.

Filmy pozytywnie zaskoczyły mnie swoją stabilizacją obrazu. Do ideału trochę brakuje, ale EIS robi wyjątkowo dobrą robotę. Przede wszystkim ciężko dostrzec jakiekolwiek przeskoki, podczas gdy obraz zachowuje swoją pozycję. W słoneczne dni pochwalimy Mi 11i za te same aspekty, co w przypadku zdjęć. W nocy potrafią na wierzch wyjść szumy i lepiej nie nagrywać w takich warunkach w 60 kl./s., co by zyskać więcej światła.

Oprogramowanie i wydajność

Xiaomi Mi 11i recenzja test

MIUI można kochać lub nienawidzić i tak, jak ta nakładka się rozwija, tak stale mam wrażenie, że oba obozy powiększają się równomiernie. Na pierwszy rzut oka nakładka Xiaomi wygląda świetnie. Sprawia wrażenie bardzo dopracowanej, z dbałością o detale, które objawiają się między innymi wieloma przyjemnymi dla oka animacjami. Widać, że firma zadbała także o dobrą ergonomię. Jednak bliższe poznanie ujawnia kilka niedogodności, gdy wybrane przyciski nie zawsze chcą poprawnie reagować oraz pojawiają się błędy w tłumaczeniach.

Mimo wszystko to detale, które miejmy nadzieję, że zostaną prędzej czy później naprawione. Oczywiście tutaj przeciwnicy MIUI dodadzą, że prędzej to pojawią się nowe błędy. Dlatego skupmy się na dodatkach, których jest od groma. Mnie do gustu przypadło rozdzielenie belki powiadomień (na powiadomienia i szybkie ustawienia), co oczywiście możemy wyłączyć. Mamy wybór. Dobrze wypada także centrum zarządzania urządzeniem na czele ze specjalnym trybem dla graczy. Do tego dochodzi od groma opcji personalizacji i wszystko możecie obejrzeć na zrzutach ekranu zamieszczonych poniżej:

Wspomniałem wcześniej o przegrzewaniu. To tak naprawdę jedyna niedogodność, jaką mogę zanotować w kontekście wydajności. Nagrzanie smartfona do tego stopnia, żeby wymusił wyłączenie aplikacji, najczęściej zdarzało się w benchmarkach. Raz ten sam komunikat ujrzałem także w CoD: Mobile. Ogólnie Xiaomi Mi 11i jest bardzo wydajnym smartfonem i trudno, żeby było inaczej. Jedynie sprzęt niechętnie wykorzystuje dostępną pamięć operacyjną, w czym możemy upatrywać dobre wyniki pracy na baterii. Po prostu aplikacje w tle, niezależnie od ich rozmiaru, wyłączane są dosyć szybko.

Xiaomi Mi 11i – recenzja Android.com.pl
Infogram

Im wyższy wynik, tym lepiej.

Recenzja Xiaomi Mi 11i – podsumowanie

Xiaomi Mi 11i recenzja test

Xiaomi Mi 11i to dobry, tani flagowiec. Firmie udało się stworzyć smartfon, który łączy mocne podzespoły, niezłe walory multimedialne (wyświetlacz, głośniki) i całkiem porządny, jeden aparat. Oprogramowanie jak zawsze będzie kwestią dyskusyjną, gdzie każdy powinien wyrobić sobie własną opinię. Czy przegrzewanie będzie denerwujące? Potencjalnie tak, jeśli coraz więcej aplikacji będzie w pełni wykorzystywać potencjał flagowego układu. Tylko to nie stanie się zbyt szybko, bo mocy obliczeniowej jest w nadmiarze na lata. Jedyne, co doradziłbym na końcu, to wybór matowej wersji. Lustro jest ładne, ale przez krótki czas. Do momentu pierwszego kontaktu z palcami.

Dziękujemy sklepowi x-kom za wypożyczenie smartfona do testów.

Łukasz Pająk

Wieczny student informatyki, ale już magister inżynier, niedoszły żołnierz, pasjonat mobilnych technologii, motoryzacji i broni, jeden z nielicznych fanów polskiej koszykówki.

Sprawdź najnowsze recenzje