Recenzja Resident Evil VIllage

Recenzja Resident Evil Village. Sequel idealny?

Kacper Kościański Recenzje 2021-05-17

Od wielu lat jestem wielkim fanem serii Resident Evil. Z niecierpliwością czekam na każdą nową odsłonę, a przy najnowszym Resident Evil Village nie było inaczej. Pierwsza część przygód Ethana Wintersa przypadła mi do gustu, choć nie mogę powiedzieć, by była to moja ulubiona gra z cyklu. Jestem świeżo po ukończeniu „ósemki” i muszę przyznać, że nieźle się zaskoczyłem. Czy pozytywnie? Zapraszam do zapoznania się z moją recenzją Resident Evil Village!

Zalety

  • Klimat nie do podrobienia
  • Świetna, wciągająca i pełna zwrotów akcji fabuła
  • Fenomenalnie zaprojektowane, różnorodne i przede wszystkim ciekawe lokacje
  • Cała masa zagadek
  • Przyjemna dla oka grafika
  • Muzyka i ogólne udźwiękowienie
  • Optymalizacja i ogólny poziom dopracowania

Wady

  • Rozczarowujące starcia z bossami i minibossami
  • Niewykorzystany potencjał Lady Dimitrescu
  • Brak polskich napisów (bez wpływu na ogólną ocenę)

Podsumowanie recenzji Resident Evil Village w trzech zdaniach

Resident Evil Village to sequel niemal idealny. Ciężko mi się do czegokolwiek przyczepić, bo Capcom odwalił kawał dobrej roboty. To zdecydowanie najlepsza gra, w jaką dane mi było dotychczas zagrać w 2021 roku.

Ogólna ocena

9/10

Recenzja Resident Evil Village – na początek oprawa audiowizualna i świat

Resident Evil Village
Wioska. Jest klimacik!

Pod względem oprawy audiowizualnej Resident Evil Village to naprawdę wysoka półka. Tekstury są ostre i szczegółowe, a same potwory zostały wykreowane po mistrzowsku. Jedynym, do czego mógłbym się przyczepić, są modele niektórych ludzkich postaci, które potrafią wyglądać stosunkowo sztucznie. Jeśli chodzi ogólne udźwiękowienie, to Capcom po raz kolejny pokazał, że wie co robi. Muzyka w Resident Evil Village jest niezwykle nastrojowa i klimatyczna, a dźwięki otoczenia brzmią bardzo naturalnie i zdecydowanie pasują do konkretnych scenerii. Całą grę przeszedłem na najnowszym Xboxie Series X. Grałem z włączonym ray tracingiem; przez 95% rozgrywki gra utrzymywała stałe 45 klatek na sekundę w rozdzielczości 4K. Drobne spadki FPS-ów się zdarzały, choć bardzo rzadko i jedynie, gdy na ekranie działo się naprawdę dużo. Jednym zdaniem: optymalizacja Village jest bajeczna.

Nie przegap
Obowiązkowe aplikacje z AppGallery, czyli co ciekawego znajdziecie w sklepie Huawei?
appgallery logo huawei mobile services najlepsze aplikacje

Świat w Resident Evil Village został zaprojektowany po prostu kapitalnie. W grze są tak naprawdę trzy duże lokacje, które przyjdzie nam zwiedzić: wioska, zamek i pewna fabryka. Mimo że na początku mamy dostęp do bardzo niewielu uliczek, tak z czasem będziemy mogli wejść prawie wszędzie, odblokowując kolejne ścieżki. Seria Resident Evil od zawsze słynęła z tzw. backtrackingu, czyli zjawiska zmuszającego nas do częstego wracania do miejsc, które odwiedziliśmy już w przeszłości. Tu niemal wszystko jest pozamykane na klucz, którego zdobycie zazwyczaj wymaga rozwiązania jakiejś mniej lub bardziej skomplikowanej zagadki. W praktyce wygląda to tak, że aby przejść do punktu A, najczęściej będziemy musieli najpierw udać się do punktu B, by na końcu znów powrócić do punktu A. Dla mnie bomba.

Recenzja Resident Evil Village
Wygląda jak przytulny domek…

Jestem pełen podziwu, że twórcom Resident Evil Village udało się stworzyć aż tak ciekawe, różnorodne i przede wszystkim niezwykle klimatyczne lokacje. Kiedy dotarłem do zamku, sądziłem, że tego miejsca już nic nie przebije. Niedługo później uświadomiłem sobie, jak bardzo się myliłem. Świat w grze został skonstruowany niezwykle przemyślanie; zwiedzając kolejne korytarze i otwierając kolejne przejścia nie mogłem się wyzbyć porównania z serią Dark Souls, gdzie również wszystko z czasem łączy się w jedną, spójną całość. Owszem, w poprzednich odsłonach Resident Evil lokacje również fajnie się łączyły, ale nie w aż takim stopniu jak tutaj.

Resident Evil Village nagradza dociekliwych graczy. Eksploracja popłaca, bo zwiedzając dokładnie wszystkie lokacje, łącznie z tymi opcjonalnymi, poznajemy poboczne aspekty historii – najczęściej za sprawą porozrzucanych notatek, których większość jest niezwykle ciekawa. Przeczytanie przynajmniej części z nich jest wręcz niezbędne do zrozumienia niektórych zawirowań fabularnych, a na późniejszym etapie – do radzenia sobie z konkretnymi typami przeciwników. Na tak niewielkich kartkach Capcom upchnął całą masę klimatycznych opowieści, doskonale uzupełniających główny wątek.

Recenzja Resident Evil Village
Niezłe widoczki.

W lokacjach porozrzucano też całą masę „znajdziek” i zapasów w postaci amunicji czy leków. Mimo że o amunicję czasami ciężko, to i tak jest znacznie „szczodrzej” niż w poprzednich odsłonach serii. Nie oznacza to oczywiście, że można szastać nabojami na prawo i lewo. Czasami lepiej użyć noża lub po prostu wziąć nogi za pas.

Warto wspomnieć, że w Resident Evil Village doskonale odnajdą się wszyscy fani Resident Evil 4, do których grona zaliczam się również ja. Gra sprawia wrażenie duchowego spadkobiercy survival horroru, który w 2005 roku podbił serca graczy. Lokacje są bardzo zbliżone – zarówno pod względem stylistyki, jak i samego klimatu. W grze jest nawet handlarz, który wspomina „kolegę po fachu” z Resident Evil 4! Fajne oczko w stronę fanów tej odsłony.

Historia w Resident Evil Village

Recenzja Resident Evil Village
Sympatycznie.

Resident Evil Village to bezpośrednia kontynuacja Resident Evil 7, dlatego sięgając po tę produkcję, warto najpierw ukończyć część pierwszą. W grze ponownie wcielamy się w postać Ethana Wintersa, który po traumatycznych wydarzeniach w Luizjanie osiadł wraz z małżonką i dzieckiem gdzieś pośrodku Europy. Kiedy córka głównego bohatera zostaje uprowadzona, ten postanawia wyruszyć jej z odsieczą. Trop zaprowadza mężczyznę do tajemniczej wioski, której mieszkańcy zamienili się w żądne krwi bestie. Aby osiągnąć swój cel, Ethan znów będzie musiał wyruszyć w długą podróż przez niezwykle niebezpieczne tereny i stawić czoła własnym lękom oraz… wielu różnorodnym maszkarom. Ciężko jeszcze bardziej zarysować historię w grze bez spoilerów, więc na tym zakończę swój wywód na jej temat.

Wbrew pozorom fabuła w Resident Evil Village została poprowadzona bardzo dobrze. Śmiem twierdzić, że to najciekawsza opowieść w grze z tej serii od bardzo wielu lat. Podczas zabawy często nie mogłem się oderwać od ekranu, bo chciałem się dowiedzieć, co będzie dalej. Co ciekawe, w „ósemce” nie zabrakło interesujących zwrotów akcji, których mało kto by się spodziewał. Po raz kolejny przypomnę tutaj, że aby wyciągnąć z gry jak najwięcej, trzeba eksplorować i czytać opcjonalne notatki.

Warto jeszcze wspomnieć, że wydarzenia rozgrywające się w Resident Evil Village poniekąd tłumaczą wiele z pozoru absurdalnych sytuacji, jakie miały miejsce w Resident Evil 7. Osoby, które nie grały w hit z 2017 roku, raczej nie mają tu czego szukać – aby w pełni zrozumieć opowieść, znajomość Resident Evil 7 wydaje się niezbędna. Co prawda przed rozpoczęciem Resident Evil Village można przypomnieć sobie wydarzenia z Resident Evil 7 za sprawą przygotowanego przez twórców podsumowania, ale osoby nieznające poprzedniej części i tak raczej się nie połapią.

Resident Evil Village recenzja
Jest i ona!

Podczas rozgrywki przyjdzie nam się zmierzyć m.in. z czterema głównymi lordami, w tym dobrze znaną wampirzycą Lady Dimitrescu. Każdy z „wielkiej czwórki” ma swoją własną interesującą historię i jest niezwykle ważny dla całej opowieści.

Będąc przy bossach i minibossach, muszę wspomnieć, że niestety są oni dość rozczarowujący. Całą grę przeszedłem na średnim poziomie trudności i ani razu nie zdarzyło mi się zginąć w walce z którymkolwiek z nich. O ile same starcia są dość ciekawe, tak nie wymagają one od gracza przesadnie dużych umiejętności. To z kolei pozostawia pewien niedosyt, tak samo jak wspominana Lady Dimitrescu, której potencjał nie został według mnie w pełni wykorzystany. 3-metrowa wampirzyca nie jest zbyt wielkim zagrożeniem, bo raz, że łatwo jej uciec, a dwa, że można ją spotkać tylko w określonych lokacjach. Przeciwniczka niestety nie biega za nami po całym zamku. Tyrantem z Resident Evil 2 Remake to ona zdecydowanie nie jest. A szkoda.

Resident Evil Village
Z profilu.

Mechanika

Mechanika w Resident Evil Village nie zmieniła się za bardzo w stosunku do Resident Evil 7. Strzela się tak samo, widok pierwszoosobowy wciąż jest obecny, a amunicję czy apteczki konstruuje w dokładnie ten sam sposób, choć teraz składniki potrzebne do ich tworzenia nie zajmują miejsca w ekwipunku, co jest swojego rodzaju ułatwieniem. Jeśli chodzi o zapisywanie stanu gry, to twórcy zdecydowali się powrócić do korzeni serii i ponownie rozmieścić na mapie kultowe już maszyny do pisania.

Recenzja Resident Evil Village
Duke we własnej osobie.

Największą nowością wydaje się być możliwość ulepszania broni u sympatycznego, choć chorobliwie otyłego handlarza imieniem Duke, którego spotkamy na różnych etapach gry. Wraz z postępami w rozgrywce odblokowujemy nowe ulepszenia, które można wykupić za specjalną walutę, której spore ilości znajdziemy podczas przemierzania kolejnych lokacji. Aby się obłowić, możemy też sprzedawać Duke’owi znalezione po drodze kosztowności. Zarobione pieniądze można wydawać na wspomniane już ulepszenia lub nowe bronie, schematy, amunicję czy zapasy.

Co ciekawe, w Resident Evil Village możemy też ulepszać atrybuty Ethana, takie jak m.in. odporność na obrażenia czy szybkość biegu. Tutaj ponownie pomoże nam Duke, choć tylko, gdy zbierzemy odpowiednią ilość mięsa z okolicznych zwierząt na specjalną potrawkę.

Recenzja Resident Evil Village
Ciekawe, o co tu chodzi…

Najnowsza odsłona Resident Evil podtrzymuje tradycję z poprzednich odsłon serii, co oznacza, że także i tu warto dokładnie oglądać znajdowane przedmioty. Czasami może się bowiem okazać, że daną „znajdźkę” można rozmontować, by np. wydobyć z jej wnętrza klucz niezbędny do otwarcia kolejnych drzwi. Będąc przy przedmiotach, niektóre można ze sobą łączyć, by zwiększać ich wartość w oczach Duke’a. Opcji jest sporo, za co Capcomowi należą się ogromne brawa.

Resident Evil Village w żadnym stopniu nie przypomina gry zrobionej na szybko – widać, że twórcy włożyli tu całą masę pracy i serca.

Recenzja Resident Evil Village – podsumowanie

Recenzja Resident Evil Village
Nie dzięki…

Resident Evil Village to zdecydowanie najlepsza gra 2021 roku, jaką dane mi było dotychczas uruchomić. Bawiłem się przednio i ani razu nie czułem znudzenia obecną formą. Przejście najnowszego Residenta zajęło mi niecałe 11 godzin, co uważam za bardzo przyzwoity wynik. Zwiedzałem co tylko się dało – bez pośpiechu, by móc delektować się tą wspaniałą grą, gdzie na każdym kroku Capcom przygotował mniejsze lub większe zagadki, których jestem ogromnym fanem.

Wiele osób twierdzi, że Resident Evil Village nie jest tak straszne jak poprzednik. W gruncie rzeczy się zgadzam, choć gra ma swoje momenty (zwłaszcza pewien etap, ale nie chcę nikomu psuć zabawy), w którym niejeden gracz wciśnie pauzę, by wziąć głęboki oddech. Podczas zabawy serce wielokrotnie zabiło mi szybciej, ale tego właśnie oczekiwałem – dla mnie „poziom strachu” został tu idealnie wyważony, a klimat zaszczucia towarzyszący graczowi całą podróż jest wprost nie do podrobienia. Połączenie świetnych efektów dźwiękowych oraz fenomenalnej gry światła i cienia, co wygląda szczególnie okazale z włączonym ray tracingiem, robi robotę.

Recenzja Resident Evil Village
Na pewno się nie obudzi, jak obok niego przejdę. Prawda?

Odpowiadając na pytanie, które może się pojawić: pod względem „straszności” Resident Evil Village to nie Outlast czy Amnesia: The Dark Descent. Aż tak hardkorowo nie jest, choć to zdecydowanie nie gra dla dzieci. Najnowsza produkcja Capcomu jest połączeniem niesamowitego klimatu, fenomenalnie zaprojektowanych i przede wszystkim bardzo ciekawych lokacji, masy zagadek oraz świetnej, wciągającej i pełnej zwrotów akcji fabuły. Najnowszy Resident Evil to jeden z najlepszych survival horrorów ostatnich lat. Dla fanów serii – i ogółem miłośników gier z tego gatunku – pozycja obowiązkowa.

Dziwi mnie jedynie, że Capcom nie zdecydował się na spolszczenie omawianej gry. Dialogów jest tu tyle, co kot napłakał, więc dodanie polskich napisów z pewnością nie wiązałoby się z nie wiadomo jak dużymi kosztami. Na szczęście wykorzystywany w Resident Evil Village język nie jest przesadnie skomplikowany, więc nawet osoby ze średnim angielskim powinny dać sobie radę.

Grę do recenzji dostarczyła firma Cenega.

Kacper Kościański

Pasjonat nowych technologii, dobrych seriali i gier.

Sprawdź najnowsze recenzje