Asus ZenBook 13 Flip UX363 recenzja test

[Recenzja] Asus ZenBook Flip 13 (UX363) – pokochacie ten ekran

Łukasz Pająk Recenzje 2021-05-09

Asus znany jest z tego, że lubi wyróżniać się na rynku – czy to laptopów, czy też smartfonów, czy też zupełnie innych produktów. Tym razem do moich rąk trafił ultrabook, który poprzez nazwę zdradza swoją konwertowalną formę, choć w gruncie rzeczy kryje się w nim coś jeszcze specjalnego. Otóż tytułowy model prezentuje obraz na wyświetlaczu OLED, co wciąż w laptopach nie jest czymś oczywistym. Tym sposobem oto przed Wami recenzja Asusa ZenBook 13 Flip, który skrywa wiele ciekawych rozwiązań. Serdecznie zapraszam do poznania ich wszystkich.

Zalety

  • Wyświetlacz OLED rewelacyjnie sprawdza się w filmach i grach (+ panel dotykowy)
  • Bogaty zestaw na czele z udanym stylusem
  • Świetny, podwójny zawias zwieńcza udaną konstrukcję
  • Ogromny akumulator wypada nieźle nie tylko na papierze

Wady

  • Brakuje gniazda słuchawkowego (w zestawie jest przejściówka)
  • System chłodzenia mógłby być wydajniejszy
  • Układ klawiatury początkowo wymaga przyzwyczajenia

Recenzja Asusa ZenBook 13 Flip w trzech zdaniach podsumowania

Asus wyraźnie chce zaskarbić serca fanów oglądania filmów i seriali, a nawet graczy z pomocą ZenBooka 13 Flip. Szczególnie jeśli do tego często podróżują, bo wtedy doceniamy świetny wyświetlacz i ogólną konstrukcję, a także długo wytrzymujący akumulator. W tym wszystkim wrażenie dopracowanego produktu psuje jedynie system chłodzenia, który mógłby być wydajniejszy w swojej pasywnej formie, a w aktywnej cichszy.

Asus ZenBook 13 Flip UX363 recenzja test
  • Zestaw 9
  • Specyfikacja techniczna 8
  • Budowa 8
  • Wyświetlacz 9
  • Akumulator 9
  • Oprogramowanie 7
  • Wydajność 8

Ogólna ocena

8.3/10

Zestaw, specyfikacja techniczna i cena Asus ZenBook 13 Flip (UX363)

Asus ZenBook 13 Flip UX363 recenzja test

Już zestaw pokazuje pierwszą ciekawostkę. O ile fakt, że ZenBook 13 Flip jest laptopem 2w1, czyli oferuje panel dotykowy i zawias 360 stopni, już odkryliśmy poprzez analizę nazwy, tak Asus zwiększa jego możliwości za sprawą stylusa w zestawie. Ten nie do końca pozytywnie zaskakuje jedynie tym, że energię czerpie z baterii AAAA, aniżeli akumulatora. Jednak wytrzymałość datuje się na długie tygodnie. Dodatkowo w pudełku znajdziemy dwie przejściówki, co jest pozytywną oraz negatywną wiadomością. Pozytywna, bo dobrze, że producent o tym pamiętał. Negatywną, bo siłą rzeczy trzeba o nich pamiętać, gdyż sam laptop jest pozbawiony poszczególnych portów. Tym sposobem z USB-C możemy przejść do gniazda słuchawkowego Jack 3,5 mm oraz złącza Ethernet (RJ-45).

Nie przegap
Co sprawia, że wykończenie realme GT Master Edition jest tak wyjątkowe?

Naturalnie nie mogło zabraknąć jeszcez ładowarki. Ta składa się ze stosunkowo małego zasilacza o mocy 65 W w kształcie kostki, od której odchodzi kabel zakończony złączem USB-C. Całkiem nieźle, choć wisienką na torcie byłby w pełni mobilny zasilacz (patrz: Huawei MateBook X Pro), czyli z możliwością odczepienia kabla USB-C – USB-C. Jednak to nadal nie wszystko, co znajdziemy w pudełku, bo firma dorzuca bardzo dobrze wykończony pokrowiec. Co prawda nie zmieścimy w nim żadnych akcesoriów, ale taka liczba dodatków, które są przydatne, robi wrażenie.

Cena zdradza, że nie jest to zwykły ultrabook

Asus zdecydował się wprowadzić do Polski jedną z najmocniejszych wersji UX363 z ekranem OLED i topowym procesorem Intela. Przekłada się to na cenę 6999 złotych, co oczywiście nie jest małą kwotą. Niemniej nie jest też dużo, gdy spojrzymy na to, co otrzymujemy. Jakby nie patrzeć, recenzowany ultrabook od Asusa ma się, czym pochwalić. Zauważyliśmy to już po zestawie, więc teraz spójrzmy na podzespoły.

Specyfikacja techniczna Asus ZenBook 13 Flip (UX363)

  • 13,3-calowy wyświetlacz OLED FullHD
    • rozdzielczość: 1920×1080 (16:9)
    • 80% wypełnienia frontu
    • jasność do 400 nitów
    • 100% DCI-P3 (walidacja Pantone)
    • częstotliwość odświeżania obrazu: 60 Hz
    • panel dotykowy
    • wsparcie dla stylusów
  • procesor Intel Core i7-1165G7
    • litografia: 10 nm
    • 4-rdzeniowy (8-wątkowy, 2,8 GHz, Turbo 4,7 GHz)
  • układ graficzny (zintegrowany): Intel Iris Xe
  • 16 GB LPDDR4X RAM (4267 MHz, Dual Channel, wlutowany)
  • 1 TB dysk SSD M.2 PCIe x4 NVMe
  • akumulator o pojemności 67 Wh
  • łączność (Intel AX201):
    • Wi-Fi 6 (802.11ax)
    • Bluetooth 5.2
  • złącza:
    • HDMI 1.4
    • 1x USB-A (3.2 gen. 1)
    • 2x USB-C (Thunderbolt 4, USB Power Delivery, DisplayPort)
  • certyfikat MIL-STD 810G, kamera HD z podczerwienią (Windows Hello), podwójny mikrofon, głośniki harman/kardon, podświetlana klawiatura
  • Windows 10 Pro
  • wymiary: 30,5 x 21,1 x 1,19 cm
  • waga: 1,3 kg
  • wykonanie: aluminium

Ewidentnie otrzymujemy najnowsze technologie na czele z aktualnymi złączami, świeży procesor od Intela i potencjalnie bardzo szybkie pamięci. O ile zabrakło czytnika linii papilarnych lub omówionego już gniazda słuchawkowego (przejściówka w zestawie), tak cieszy obecność rozpoznawania twarzy w 3D. Tym sposobem specyfikacja zdaje się odpowiadać cenie.

Budowa i jakość wykonania

Asus ZenBook 13 Flip UX363 recenzja test

Asus w głównej mierze postawił na aluminium. Ten materiał dominuje w konstrukcji recenzowanego laptopa, choć znajdziemy jeszcze wstawki z plastiku – między innymi na krawędziach pokrywy. Mimo wszystko sprzęt jest świetnie spasowany i na każdym kroku czuć, że firmie zależało, aby ZenBook Flip 13 był doceniany za konstrukcję. Ta na każdym kroku pokazuje się z dobrej strony, choć kilka kwestii można było lepiej rozwiązać. Niemniej to drobnostki, które wychodzą przy okazji poszczególnych elementów. W gruncie rzeczy Asus spisał się nieźle.

Aluminiowa pokrywa została wykończona połyskliwym malowaniem, które imituje szczotkowanie, co wygląda całkiem ciekawie. Niestety przyjmuje też odciski palców, choć te widoczne są dopiero pod odpowiednim kątem. Sam design zwieńcza wyżłobione logo firmy i widoczne zawiasy.

Od spodu pojawia się zdecydowanie więcej przetłoczeń. Zacznijmy od nóżek, które są dosyć cienkie. Pewnie utrzymują sprzęt na swoim miejscu, ale jednak nie tworzą dużej przestrzeni do wymiany ciepła. Oczywiście w odchyleniu podstawy od biurka pomaga jeszcze sama pokrywa, ale wciąż jest dość ciasno. Największe maskownice odpowiadają właśnie za chłodzenie. Mniejsze to głośniki, które muszę pochwalić. O ile rzadko się zdarza, że dodatkowe oznaczenia współprac przekładają się na jakość, tak harman/kardon może być dumny zestawienia go z takim źródłem dźwięku. Głośniki ZenBooka 13 Flip nie należą do najgłośniejszych, ale są świetne jakościowo. Słychać szeroką scenę, która nie blednie ze wzrostem natężenia. Do tego całkiem mocną cechą są niskie tony – jak na laptopa bas robi wrażenie.

Dosyć ostre krawędzie mogłyby zmieścić jeszcze gniazdo słuchawkowe

Wiem, że kolejny raz wracam do tematu gniazda słuchawkowego, ale sami spójrzcie, co i jak Asus rozmieścił na krawędziach:

  • front – wycięcie do otwarcia pokrywy
  • tył – wylot chłodzenia
  • lewa strona – 2x USB-C, dioda ładowania, HDMI
  • prawa strona – włącznik, USB-A

Można pominąć już brak slotu na karty pamięci, ale gniazdo słuchawkowe po prostu dobrze komponowałoby się na dowolnej z bocznych krawędzi. Mimo wszystko nadal zaznaczam, że dobrze, iż chociaż w zestawie pojawiła się odpowiednia przejściówka. W końcu jakość dźwięku produkowana przez ZenBooka 13 Flip jest mocną stroną tego laptopa.

Rewelacyjny zawias pozwala dowolnie korzystać z laptopa

Wspominałem wcześniej, że pokrywa jest niejako częścią nóżek. Po otwarciu jej zauważymy, że palmrest podnosi się minimalnie wyżej. Naturalnie nie należy obawiać się o uszkodzenie aluminium, gdyż Asus pomyślał o dodatkowych kropkach, które oddzielają metal od podłoża. Z racji, że w nazwie pojawia się Flip, to zawias pozwala na odchylenie pokrywy w 360 stopniach. Sprawdza się przy tym znakomicie, bo w całym zakresie pracy czuć jego sztywność. Nic się nie chybocze, a mocniejsze uderzenia nie pokonują zawiasów. Jest bardzo dobrze.

Pokrywa sama w sobie może pochwalić się całkiem cienkimi ramkami, ale szkoda, że firma nie zmniejszyła dodatkowo tej dolnej. To jeden z punktów do poprawy w ramach kolejnej generacji. Poprawić można, a raczej zniwelować też ślady po nóżkach z palmrestu – w rogach zawsze pojawiają się odbite paski. Połyskliwa powierzchnia w tym nie pomaga. Za to bardzo dobrze radzą sobie mikrofony i aparat umieszczone nad wyświetlaczem. Podobnie jak system podczerwieni, który działa bardzo szybko w ramach Windows Hello. Na tyle szybko, że w ogóle nie brakowało mi czytnika linii papilarnych. Dodatkowo rewelacyjne wrażenie wywiera redukcja szumów ze wspomaganiem AI (ClearVoice) – rozmówca nigdy nie domyśli się, gdzie jesteśmy, a będzie słyszał nas bardzo wyraźnie.

Klawiatura wymaga przyzwyczajenia, a touchpad kryje coś specjalnego

Przechodząc do drugiej części laptopa, zauważmy wspomniane wcześniej nóżki. Nie służą one wyłącznie do odsunięcia pokrywy od samej podstawy. W końcu mamy do czynienia z laptopem 2w1, więc palmrest również może służyć jako podstawka do przybliżonego ekranu dotykowego, co jest całkiem wygodne. Tymczasem klawiatura sprawdza się… w porządku, ale jak już przyzwyczaimy się do niej. Przede wszystkim jest ona osadzona głębiej, więc pod najniższą linią pojawia się dodatkowy garb. Do tego trzeba nauczyć się wyłączać ostatnią linię po prawej stronie, aby odruchowo zamiast Entera nie klikać PgUp/Dn. Pomijam już zmniejszone strzałki. Za to muszę docenić 4-stopniowe podświetlenie i bardzo czytelny, miękki skok klawiszy. Jak przywykniemy do wspomnianych niuansów, to pisanie staje się wygodne.

Tymczasem touchpad jest słusznych rozmiarów. Poprawnie rozpoznaje wszelkie polecenia na czele z gestami. Jego kolejną zaletą jest ukryta część alfanumeryczna (NumberPad 2.0), którą uruchamiamy poprzez przytrzymanie przycisku w jednym z rogów. O ile pierwsze wydania tego rozwiązania nie były najlepsze, tak Asus wyraźnie wszystko poprawił. Nie ma problemów z jednoczesną pracą jako touchpad i klawiatura numeryczna – stało się to po prostu wygodne.

Wyświetlacz i jakość obrazu

Asus ZenBook 13 Flip UX363 recenzja test

Przechodzimy do dania głównego, czyli wyświetlacza OLED. Ciężko w tym wypadku nie rozpływać się w samych superlatywach, więc pozwólcie, że zacznę od tego, co może kłuć w oczy. Przede wszystkim obraz w słońcu momentami może wydawać się ziarnisty. Oczywiście wtedy też nie pomaga połyskliwa powłoka, ale na to można jeszcze przymknąć oko. Za to na pewno nie umknie naszej uwadze całkiem wysoka, ogólna jasność. Panel bez problemu osiąga deklarowane 400 nitów, więc dlatego połyskliwa powierzchnia jest akceptowalna nawet w słoneczne dni. Niemniej to oczywiście jakość barw robi największe wrażenie. OLED sprawdza się znakomicie w filmach, ale też grach. Zastosowany przez Asusa panel Samsunga zdecydowanie wyróżnia się na tle popularnych ekranów IPS LCD. Na tyle się wyróżnia, że nawet nie brakowało mi podwyższonej częstotliwości prezentowanego obrazu. W tym wypadku jakość barw była czymś w pełni zadowalającym.

Akumulator – czas pracy i ładowania

Asus ZenBook 13 Flip UX363 recenzja test

Teoretycznie ekran OLED zużywa mniej energii niż tradycyjny IPS LCD. Z pewnością ZenBook 13 Flip oferuje ponadprzeciętnie duży akumulator (67 Wh), jak na rozmiar swojego wyświetlacza. Do tego nowoczesny i energooszczędny procesor. Czy to może się źle skończyć? Ponownie teoretycznie tak, ale praktyka pokazuje, że wszystko sprawdza się rewelacyjnie. Początkowo myślałem, że Asus zakrzywia czas, ale po kilku ponownych próbach potwierdziłem, że nie ma problemu, aby oglądać filmy nawet przez 14 godzin przy jasności wyświetlacza ustawionej na około 60%. Praca biurowa lub przeglądanie sieci z wieloma kartami może trwać przez ponad 10 godzin, co oznacza po prostu świetne wyniki. Jeśli zdecydujemy się działać z pełną mocą obliczeniową, to po 3 godzinach sprzęt będzie wołał o zewnętrzne zasilanie. Ładowanie do pełna trwa 2 godziny, ale 30 minut wystarczy, aby zregenerować ogniwo do około 60%.

Oprogramowanie i wydajność

Asus ZenBook 13 Flip UX363 recenzja test

Asus oferuje ciut za dużo, jeśli chodzi o dodatkowe oprogramowanie. Po pierwszych kilku godzinach obcowania z ZenBookiem 13 Flip do szału może doprowadzić nachalny McAffe, który co chwilę krzyczy, że jest i warto go kupić. Potrafi nawet w ciągu działania pełnoekranowych aplikacji (np.: gier) wciąć się i udawać komunikat Microsoftu. To naprawdę irytuje, więc radzę z miejsca odinstalować ten produkt i cieszyć się faktycznie użytecznymi dodatkami. Ten tak naprawdę pozostał jeden i nazywa się MyASUS, czyli centrum zarządzania sprzętem.

Jak możecie zobaczyć na powyższych zrzutach ekranu, możliwości są całkiem spore. Oprócz tradycyjnych informacji o sprzęcie (systemie, gwarancji, diagnostyce, obsłudze) dostajemy dodatkowe, przydatne przełączniki. Pierwsza sekcja sprowadza się do Link to MyASUS, czyli usługi, która pozwala całkiem sprawnie współpracować ze sparowanym smartfonem na czele z transferem plików i udostępnianiem ekranu. Mimo wszystko to sekcja ustawień samego laptopa jest najciekawsza. W niej możemy zdecydować, jak ma zachowywać się ładowanie akumulatora, wentylator, omówiony już tryb AI dla redukcji szumów zbieranych przez mikrofon (+ głośniki). Firma dba także, aby ekran OLED się nie wypalał. Do tego możemy w prosty sposób skonfigurować jego kolorystykę.

Temperatury i głośność

Wspominałem przy okazji omawiania budowy, że Asus nie przewidział zbyt wiele przestrzeni do wymiany ciepła. To jeszcze nie musi oznaczać, że ZenBook 13 Flip ma problemy z przegrzewaniem, ale… na pewno nie jest to zimny laptop. Jak na ultrabooka jest wręcz bardzo ciepły. O ile pod obciążeniem sprzęt faktycznie ma prawo się nagrzewać, tak mam wrażenie, że Asus musi jeszcze poprawić sterowanie wentylatora. Sprzęt potrafi wyraźnie złapać temperaturę i mimo wszystko nie włączyć aktywnego systemu chłodzenia. Robi to z wyraźnym opóźnieniem, aby wtedy rozkręcić się na wysokie obroty i jednocześnie stać się głośnym. Oczywiście możemy uniknąć tego ostatniego, aktywując tryb Whisper, ale to wprowadza także niższą wydajność i niekoniecznie obniża temperatury odczuwalne przez użytkownika.

Pozytywnym aspektem wysokich temperatur jest to, że te objawiają się głównie od spodu. Na klawiaturze nie czuć ciepła – gorąco robi się minimalnie ponad nią, gdzie udało mi się zmierzyć nawet 48 stopni Celsjusza. To całkiem sporo i ta wartość może pojawić się nawet bez większego obciążenia. Wentylatora wtedy praktycznie w ogóle nie słychać, ale do pewnego momentu. Jak już sprzęt poczuje wysoką temperaturę i upewni się co do niej, to wentylator szybko wkręca się na najwyższe obroty i generuje ponad 40 dB.

Benchmarki i wydajność

Co prawda ultrabooki nie są stworzone dla graczy, ale wspominałem wcześniej, że gry na OLED wyglądają świetnie. To prawda i nie miałem problemu, aby jeszcze raz przejść Cyberpunka właśnie ze względu na tę jakość obrazu. Niemniej konieczna była pomoc GeForce NOW. Laptop sam z siebie ma odpowiednio dużo mocy obliczeniowej, ale do pracy biurowej. Nie jest to sprzęt dla graczy, a nawet momentami można odnieść wrażenie, że jego wydajność jest dodatkowo ograniczana, bo teoretycznie niżej stawiane procesory pozwalały uruchamiać Wiedźmina 3, a ZenBook 13 Flip nie potrafił utrzymać stabilnych 30 klatek na sekundę. Niemniej prostsze lub starsze tytuły jeszcze dają radę, np.: NFS: Most Wanted na najniższych ustawieniach.

Za to wspomniana praca biurowa sprawdza się rewelacyjnie za sprawą szybkiej pamięci operacyjnej. Co prawda dysk SSD mógłby być minimalnie szybszy, ale Asus nie ogranicza jego wymiany. Obstawiam też, że większość użytkowników nie będzie narzekać na jego prędkość podczas codziennego użytkowania.

Recenzja Asus ZenBook 13 Flip (UX363) – podsumowanie

Asus ZenBook 13 Flip UX363 recenzja test

Recenzowany laptop jest genialnym sprzętem do wszelakich multimediów i pracy biurowej. Oferując jeden z najlepszych ekranów w swojej klasie, świetne głośniki, konstrukcję 2w1 i zdecydowanie ponadprzeciętny akumulator, ciężko nie zwrócić uwagi na ZenBooka 13 Flip. To ewidentnie sprzęt nastawiony na oglądanie, aniżeli granie (chyba że w chmurze). W połączeniu z bogatym zestawem możemy być też pewni, że niczego nam nie zabraknie, a też nie musimy dopłacać, aby docenić obecność obsługi stylusa.

Łukasz Pająk

Wieczny student informatyki, ale już magister inżynier, niedoszły żołnierz, pasjonat mobilnych technologii, motoryzacji i broni, jeden z nielicznych fanów polskiej koszykówki.

Sprawdź najnowsze recenzje