OnePlus Nord N10 5G recenzja test

[Recenzja] OnePlus Nord N10 5G – ciekawa przygoda, ale czy wciąż czuć OnePlusa?

Łukasz Pająk Recenzje 2021-05-07

OnePlus w zeszłym roku postanowił zaistnieć na rynku tańszych smartfonów. Firma swego czasu aktywnie reklamowała się jako zabójca flagowców za sprawą niższej ceny, po czym sama niejako stała się tym, z czym walczyła. Niemniej świat ujrzał serię Nord, czyli modele tańsze oraz słabsze od podstawowych propozycji. Portfolio poszerzyło się o grupę nowych urządzeń, w tym tytułowego Nord N10 5G. Najtańszy model producenta z obsługą sieci nowej generacji może być ciekawą propozycją, ale jak sprawdza się w praktyce? Czy nadal jest to OnePlus i czuć w nim magię marki? Niniejsza recenzja OnePlus Nord N10 5G pokaże Wam, kiedy warto zainteresować się tym smartfonem. Tradycyjnie serdecznie zapraszam do lektury.

Zalety

  • Mocny akumulator z szybkim ładowaniem
  • Oxygen OS, mimo że z wyraźnymi problemami, wciąż wyróżnia się w tej klasie
  • Zaskakująco dobre zdjęcia nocne

Wady

  • Wykonanie nie nawiązuje do topowych modeli
  • Oprogramowanie także jest dalekie od tego, do czego przyzwyczaił nas OnePlus

Recenzja OnePlus Nord N10 5G w trzech zdaniach podsumowania

OnePlus wyraźnie poszerzył swoje portfolio i chce atakować rynek tańszych smartfonów. Seria Nord ewidentnie musi jeszcze nauczyć się wiele lub my musimy zapomnieć o starych, tanich OnePlusach. Niemniej Nord N10 5G na pewno jest ciekawym smartfonem, ale nie czuć w nim całej magii matematycznej firmy.

OnePlus Nord N10 5G recenzja test
  • Zestaw 7
  • Buodwa 7
  • Specyfikacja techniczna 7
  • Wyświetlacz 7
  • Akumulator 8
  • Aparaty 7
  • Oprogramowanie 7
  • Wydajność 7

Ogólna ocena

7.1/10

Zestaw, specyfikacja techniczna i cena OnePlus Nord N10 5G

OnePlus Nord N10 5G recenzja test

Czerwień flagowych modeli OnePlusa została zastąpiona czernią z błękitnymi wstawkami. Niemniej w środku wciąż pojawia się krwisty kolor w ramach charakterystycznego kabla USB-C – USB-A, dołączonego do pary z zasilaczem o mocy 30 W. Poza tym nic więcej nie znajdziemy w zestawie. Oczywiście poza standardowym kluczykiem do tacki na karty SIM i MicroSD oraz papierkologią chcielibyśmy zobaczyć etui, które poniekąd jest uważane za podstawowe w tej klasie. Niby drobnostka, ale Nord N10 5G nie otrzymuje także zestawu naklejek, które znamy z flagowych modeli.

Nie przegap
HMS dwa lata temu i dzisiaj — Huawei udowodnił, że potrafi sprostać ambitnym celom
huawei mobile services konto google chmura
OnePlus Nord N10 5G recenzja test

W tej klasie liczy się cena i o tym OnePlus mógł zapomnieć

Oficjalnie OnePlus Nord N10 5G w Polsce kosztuje 1499 złotych, choć możemy go kupić także za 229 dolarów z AliExpress, czyli za niecałe 900 złotych. Różnica jest spora, więc zobaczmy, co tak naprawdę dostajemy w tej kwocie:

  • 6,5-calowy wyświetlacz IPS LCD FullHD+
    • rozdzielczość: 2400×1080 (20:9, 406 ppi)
    • 83,5% wypełnienia frontu
    • częstotliwość odświeżania obrazu: 90 Hz
  • układ Snapdragon 690 5G
    • litografia: 8 nm
    • CPU:
      • 2x Kryo 560 Gold (2 GHz)
      • 6x Kryo 560 Silver (1,7 GHz)
    • GPU: Adreno 619L
  • 6 GB RAM
  • 128 GB wbudowanej pamięci dla użytkownika
    • UFS 2.1
    • możliwość rozbudowy za pomocą kart MicroSDXC
  • aparaty:
    • przód: 16 MPx (f/2.1)
    • tył:
      • 64 MPx (f/1.8)
      • 8 MPx (f/2.3, szerokokątny)
      • 2x 2 MPx (f/2.4, czujnik głębi, monochromatyczny)
  • akumulator o pojemności 4300 mAh
    • szybkie ładowanie 30 W (Warp Charge 30T)
  • głośniki stereo, gniazdo słuchawkowe Jack 3,5 mm, Wi-Fi 5 (802.11ac), 5G, NFC, USB-C (2.0), czytnik linii papilarnych, Dual SIM
  • Android 10 (Oxygen OS 10.5)
  • wymiary: 163 x 74,7 x 9 mm
  • waga: 190 g
  • wykonanie:
    • front: szkło (Gorilla Glass 3)
    • tył i korpus: tworzywo sztuczne
OnePlus Nord N10 5G recenzja test

OnePlus postawił na dosyć rzadko wykorzystywany układ od Qualcomma, choć nie musi oznaczać, że zły. Mimo wszystko w polskiej cenie znajdziemy mocniejsze propozycje, co dla niektórych może być główną przeszkodą. Za to firmę pochwalę za obecność najważniejszych standardów na czele z gniazdem słuchawkowym.

Budowa i jakość wykonania

OnePlus Nord N10 5G recenzja test

OnePlus przyzwyczaił nas już do nieźle wykonanych flagowców z najlepszych materiałów. Recenzowany model jest pod tym względem oszczędny, gdyż zamiast aluminium dostajemy tworzywo sztuczne. Wiele firm pokazało, że nie musi to oznaczać żadnej wady, ale niestety Nord N10 5G sztucznie udaje smartfona z gatunku premium. Oznacza to połyskliwe malowanie, które jest lepem na zabrudzenie, a do tego jest dosyć śliskie. Niemniej OnePlus zadbał o odpowiednie wyprofilowanie, więc smartfon ostatecznie dobrze leży w dłoni.

Tak jak nie znajdziemy etui w zestawie, tak samo na froncie nie pojawia się dodatkowa folia ochronna. Za to ujrzymy względnie cienkie ramki, choć ta dolna wyraźnie się wyróżnia dodatkową grubością. Nad wyświetlaczem pojawia się maskownica głośnika, który jest częścią zestawu stereo (nie jest to drugi kanał audio, powtórzenie dźwięku z dolnego), więc pozwólcie, że omówię go nieco później. Ostatnim elementem na froncie jest wycięty otwór na aparat. Pod tym względem OnePlus także nie wprowadził wielkiej rewolucji – niby jest ok, ale nawet w tej klasie pojawiają się modele z mniejszymi dziurami, a z lepszą jakością zdjęć. Sama matryca selfie ostatecznie nie jest taka straszna, choć zakres tonalny miejscami kuleje.

Z tyłu OnePlus Nord N10 5G pokazuje się z czytnikiem linii papilarnych. Podczas gdy wiele firm przerzuciło się na krawędzie lub zatapianie skanera w ekranie, tak matematyczna firma nie poszła z tym trendem, a szkoda. O ile szybkość rozpoznawania dermatoglifów jest w porządku, tak precyzja czasami kuleje. Na tej samej powierzchni znajdziemy jeszcze wystającą wyspę z aparatami, gdzie nietrudno odróżnić matryce dodane na siłę. Niemniej o nich jeszcze porozmawiamy. Sam garb nie jest ogromny, co akurat cieszy.

OnePlus Nord N10 5G recenzja test

Na krawędziach brakuje charakterystycznego slidera OnePlusa

Na poszczególnych krawędziach recenzowanego smartfona znajdziemy takie elementy jak:

  • góra – dodatkowy mikrofon
  • dół – głośnik, złącze USB-C, główny mikrofon, gniazdo słuchawkowe Jack 3,5 mm
  • lewa strona – tacka na karty SIM i MicroSD, klawisze od regulacji natężenia dźwięku
  • prawa strona – klawisz blokady

Kiedyś OnePlus zarzekał się, że nie zrezygnuje z gniazda słuchawkowego, aby z czasem z niego zrezygnować. Niemniej nie dotyczy to tanich modeli, bo Nord N10 5G pozwala podłączyć przewodowe słuchawki. Do słuchania otrzymujemy również głośniki stereo, co akurat jest jeszcze dosyć niespotykanym rozwiązaniem w tej klasie. O ile ich jakość nie rzuca na kolana i jak na tę klasę jest po prostu w porządku, tak nie ma obaw o całkowicie wytłumienie dzwonka lub alarmu. Za to szkoda, że firma nie wprowadziła do Norda N10 5G charakterystycznego dla siebie suwaka do wyboru trybów dźwięku.

Wyświetlacz i jakość obrazu

OnePlus Nord N10 5G recenzja test

OnePlus w ostatnich latach podrożał, ale daje nieco więcej. OnePlus 9 i OnePlus 9 Pro pokazały między innymi, że wyświetlacze w modelach tej firmy są coraz lepsze. Jednak pamiętajmy, że Nord N10 5G to tania propozycja, więc jest IPS LCD. Mimo wszystko OnePlus dodał od siebie podwyższoną częstotliwość odświeżania obrazu (90 Hz). Miły dodatek, choć niestety nie jest widoczny we wszystkich aplikacjach – oprogramowanie często wymusza na sztywno 60 Hz. Oczywiście nie jest to AMOLED, więc paleta barw jest dosyć wyblakła, czerń szara i firma nie próbuje tego kryć, choć pozytywnie zaskoczyła mnie rozpiętość jasności. Dolny poziom jest naprawdę ciemny, a górny całkiem jasny i w pełni wystarczający do korzystania w słoneczne dni. Wtedy też oprogramowanie nieco podbija kontrast, więc nie ma problemu z czytelnością.

Akumulator – czas pracy i ładowania

OnePlus Nord N10 5G recenzja test

Tak jak OnePlus w ostatnich latach przeszedł sporą przemianę, tak niemalże od samego początku firma słynęła z technologii szybkiego ładowania. Tym samym gdzieś z boku była stawiana wytrzymałość ogniwa, bo możemy ją szybko zregenerować. Niemniej Nord N10 5G pod tym względem nie wypada źle, wciąż utrzymując rodzinną tradycję. Dwa dni pracy nie stanowią większego problemu, co przekłada się na następujący czas włączonego wyświetlacza:

  • około 10 godzin spokojnej pracy (strony internetowe, social media, YouTube)
  • około 5 godzin pracy na pełnych obrotach

Jak wspomniałem, ładowanie jest szybkie, bo wystarczy niecała godzina, aby ponownie cieszyć się pełnym akumulatorem. Połowa tego czasu wystarcza, aby smartfon pokazał nieco ponad 60% na ekranie. Nie brakuje też wsparcia dla USB Powere Delivery, więc w tej kategorii nie mogę się do niczego przyczepić.

Aparaty – jakość zdjęć i filmów

OnePlus Nord N10 5G recenzja test

Aparaty w OnePlusach są, bo być muszą i o ile firma stara się coraz bardziej ugryźć ten aspekt smartfonów, tak na tę chwilę kończy się to na próbach bez żadnych rewolucji. Tych też nie ma w tanich modelach. Niemniej Nord N10 5G otrzymał całkiem udaną aplikację do obsługi prawie wszystkich matryc. Możemy w miarę szybko przełączać się pomiędzy poszczególnymi trybami, dobierać ich kolejność pod własne wymagania, a nawet wyłączać niepotrzebne. Ogólna obsługa jest całkiem intuicyjna, najważniejsze przełączniki są na wierzchu, więc w gruncie rzeczy pod tym względem OnePlus wypada dobrze. Oczywiście niektóre aspekty, jak dostępność i otwieranie się poszczególnych trybów można było rozwiązać lepiej, ale to detale.

OnePlus Nord N10 5G nagrywa filmy w:

  • 1080p (w 30 i 60 kl./s.)
  • 4K (w 30 kl./s.)
  • 4K CINE (21:9 w 30 kl./s.)

Brawa dla firmy, że oznacza, z jakimi ograniczeniami wiąże się wybór wyższych ustawień.

Jakość typowa dla OnePlusa, ale teraz w niższej lidze

OnePlus Nord N10 5G recenzja test

Na początku tematu jakości wyjaśnijmy, dlaczego wspomniałem, że aplikacja aparatu obsługuje prawie wszystkie matryce. Prawie, gdyż 2x 2 MPx to sztuczny twór, który nie przekłada się w żaden sposób na końcowe wyniki. Ok, teoretycznie aplikacja weryfikuje, czy sensor monochromatyczny jest zakryty, ale nic więcej z tym nie robi. Następny w kolejce jest obiektyw szerokokątny z wyraźnie słabszą matrycą, która produkuje obraz ciemniejszy i pozbawiony detalów w porównaniu do głównego aparatu. Niemniej do tego powinniśmy być przyzwyczajeni w tej cenie, choć nie powinniśmy się na to godzić. Tymczasem główny aparat radzi sobie poprawnie. W dzień ciężko się do czegokolwiek przyczepić – czasami jedynie kontrast potrafi zwariować, podobnie jak tryb HDR. W nocy jest już przeciętnie, choć powtórzę się, że poprawnie, jak na tę klasę. Pojawiają się szumy i przekłamania, ale dużym plusem jest tryb nocny, który działa całkiem nieźle. Co prawda sam obraz jest zmniejszany, ale efekty mogą się podobać.

W przypadku filmów ponownie może cierpieć kontrast i rozpiętość tonalna – Nord N10 5G ewidentnie stawia na to, aby wszystko było jasne, momentami aż zbyt jasne. O ile ponownie powtarza się sytuacja z matrycą szerokokątną, tak ogólna szczegółowość jest w porządku. Siłą rzeczy brakuje optycznej stabilizacji obrazu, ale oprogramowanie radzi sobie całkiem dobrze, rzadko wprowadzając widoczne zakłócenia i przeskoki.

Oprogramowanie i wydajność

OnePlus Nord N10 5G recenzja test

Oxygen OS to już swego rodzaju legenda, ale… Nord N10 5G nie będzie jej spadkobiercą. Zacznijmy właśnie od problemów, czyli OnePlus poszedł na skróty. Recenzowany smartfon zadebiutował z Oxygen OS 10, a więc Androidem 10, co już niektórych mogło zaskoczyć. Do tego firma zapowiedziała wsparcie dla jednej, dużej aktualizacji, czyli jak zostanie udostępniony Oxygen OS 11 na bazie Androida 11, to na tym skończą się duże aktualizacje. Sam fakt, że zbliżamy się do połowy 2021 roku i ogólnie czekamy na Androida 12, a OnePlus jeszcze nie wydał 11 dla zeszłorocznego modelu, jest dosyć zaskakujący.

Mimo wszystko to by było na tyle z problemów, bo Nord N10 5G oferuje całkiem sporo dodatków, a przede wszystkim odpowiednią ergonomię. Oxygen OS jest wygodny i w tej klasie nadal może być uważany za jeden z najlepszych systemów. Dodatków nie brakuje, choć te głównie skupiają się na personalizacji. Całość tradycyjnie możecie poznać w ramach poniższej galerii zrzutów ekranu:

Czy nieflagowy smartfon z Oxygen OS nadal może być szybki? Czuć, że Nord N10 5G nie jest propozycją z najwyższej półki, ale żeby był wolny? Nic z tych rzeczy. Jest po prostu wolniejszy, czego akurat można było się spodziewać. Mimo wszystko nie odstaje od swojej konkurencji – nawet z uwzględnieniem polskiej ceny. Nie uświadczymy żadnych wyraźnych zwolnień lub problemów ze stabilnością. Wszystko działa odpowiednio szybko.

Copy: Huawei MatePad 10.4 (2021) – recenzja Android.com.pl
Infogram

Im wyższy wynik, tym lepiej.

Recenzja OnePlus Nord N10 5G – podsumowanie

OnePlus Nord N10 5G recenzja test

Czy Nord N10 5G to typowy smartfon OnePlusa? Pod niektórymi względami na pewno, bo oferuje szybkie ładowanie, niezłe oprogramowanie (choć z kiepskim wsparciem), ale też aparat bez fajerwerków. Niemniej wykonanie jest dosyć podstawowe, nie ujrzymy slidera z trybami dźwięków, a wyświetlacz niczym szczególnym się nie wyróżnia. W ramach polskiej, dosyć wysokiej ceny wyraźnie problematyczna jest sama specyfikacja, bo nietrudno o znalezienie innych modeli z mocniejszymi podzespołami. Mimo wszystko, żeby zakończyć pozytywnie, mam nadzieję, że OnePlus odrobi pracę domową w kolejnej generacji, bo ewidentnie w Nord N10 5G tkwi potencjał. Za to pamiętajcie, że za granicą ten smartfon jest znacznie tańszy, a przez to też znacznie lepszy.

Łukasz Pająk

Wieczny student informatyki, ale już magister inżynier, niedoszły żołnierz, pasjonat mobilnych technologii, motoryzacji i broni, jeden z nielicznych fanów polskiej koszykówki.

Sprawdź najnowsze recenzje