huawei matebook x pro 2021 recenzja test czy warto kupic

[Recenzja] Huawei MateBook X Pro (2021) – ten design wciąż może się podobać

Łukasz Pająk Recenzje 2021-04-15

Huawei wprowadził dzisiaj do Polski kolejny worek produktów. Tym razem firma postawiła na urządzenia noszone i laptopa. Nie jest to byle jaki laptop, bo tytułowy model stawiany jest najwyżej w hierarchii firmy. Cieszy fakt, że nie musieliśmy zbyt długo czekać na pojawienie się go w naszym kraju. Dlatego już bez dalszego przedłużania, serdecznie zapraszam Was do zapoznania się z naszą opinią – oto recenzja Huawei MateBook X Pro (2021).

Zalety

  • Świetna konstrukcja – od zastosowanych materiałów, przez ich wykończenie, kończąc na ergonomii
  • Jak na ultrabook pokaźny zestaw złączy
  • Bardzo przyjemny dla oka wyświetlacz o wysokiej rozdzielczości i z panelem dotykowym
  • Cichy i wydajny układ chłodzenia
  • Jeden z najciekawszych systemów współpracy ze smartfonem

Wady

  • Ograniczona wydajność CPU
  • Do kamery w klawiszu trzeba się przyzwyczaić

Recenzja Huawei MateBook X Pro (2021) w trzech zdaniach podsumowania

Huawei kontynuuje doskonale znany design swoich flagowych laptopów. MateBook X Pro (2021) wciąż może się podobać, bo wykonanie stoi na najwyższym poziomie. Ten ultrabook pokazuje pazur na każdym kroku, choć CPU zostało ograniczone.

huawei matebook x pro 2021 recenzja test czy warto kupic
  • Zestaw 9
  • Specyfikacja techniczna 8
  • Budowa 9
  • Wyświetlacz 9
  • Akumulator 8
  • Oprogramowanie 9
  • Wydajność 8

Ogólna ocena

8.6/10

Zestaw, specyfikacja techniczna i cena Huawei MateBook X Pro (2021)

huawei matebook x pro 2021 recenzja test czy warto kupic

Prosta matrioszka – najpierw otwieramy klasyczny karton, w którym dopiero znajdziemy właściwe opakowanie. Lakierowane pudełko chowa w sobie laptopa, podstawowe książeczki oraz modułową ładowarkę, która wymaga pochwały. Przede wszystkim jest ona uniwersalna za sprawą kabla USB-C – USB-C i do tego kompaktowa, więc nie ma najmniejszego problemu z jej transportem. Jeśli chodzi o wygodę, to zdecydowanie próżno szukać lepszego rozwiązania.

Nie przegap
Co sprawia, że wykończenie realme GT Master Edition jest tak wyjątkowe?

Laptop z górnej półki nie może kosztować mało

MateBook X Pro to flagowy ultrabook od Huawei, więc swoje musi kosztować. Tak też jest, bo cena w Polsce wynosi 7499 złotych w podstawowej wersji i 8499 z większym dyskiem (i zielonym). Oczywiście w przedsprzedaży można liczyć na coś dodatkowo (do 25 kwietnia). Za symboliczną złotówkę otrzymujemy jeszcze smartwatch Watch GT 2 Pro, router Huawei AX3, myszkę Huawei Mouse oraz plecak. To wszystko jest wyceniane osobno w sumie na 1900 złotych. Tymczasem zobaczmy, co dokładnie oznacza flagowy według Huawei.

Huawei MateBook X Pro (2021) – specyfikacja techniczna

  • 13,9-calowy wyświetlacz LTPS LCD
    • rozdzielczość: 3000×2000 (3:2, 260 ppi)
    • 91% wypełnienia frontu
    • jasność: 450 nitów (automatycznie regulowana)
    • 100% pokrycia palety sRGB
    • kontrast 1500:1
    • panel dotykowy
  • procesor Intel Core i7-1165G7
    • 10 nm, 4-rdzeniowy (8-wątkowy, 2,8 GHz, Turbo: 4,7 GHz), 12 MB Cache
  • układ graficzny Intel Iris Xe
  • 16 GB LPDDR4x RAM (4266 MHz, Dual Channel)
  • dysk 512 GB lub 1 TB (NVMe PCIe SSD)
  • akumulator o pojemności 56 Wh
  • złącza:
    • 2x USB-C (USB 3.2, Thunderbolt 3, DisplayPort, USB Power Delivery)
    • USB-A (3.2)
    • gniazdo słuchawkowe Jack 3,5 mm
  • łączność (Intel Wi-Fi AX201):
    • Wi-Fi 6 (802.11ax)
    • Bluetooth 5.1
  • czytnik linii papilarnych, NFC (Huawei Share), podświetlana klawiatura, kamera HD (720p), dwa mikrofony, cztery głośniki
  • Windows 10 Pro
  • wymiary: 304 x 217 x 14,6 mm
  • waga: 1,33 kg
  • wykonanie: aluminium

Fakt, że ultrabook jeszcze oferuje tradycyjne złącze USB-A, trzeba podkreślać. Oczywiście można się przyczepić, że nie pojawia się czytnik kart pamięci, ale… nie powinniśmy narzekać. Naturalnie nie jesteśmy w stanie rozbudować pamięci operacyjnej – ta jest przylutowana do płyty głównej.

Budowa i jakość wykonania

huawei matebook x pro 2021 recenzja test czy warto kupic

Huawei MateBook X Pro (2021) nie wprowadza żadnych ewolucji w designie względem swoich poprzedników. Firma cały czas kontynuuje tę samą wizję swojego topowego ultrabooka, co ma swoje zalety. Przede wszystkim pokazuje to, że ten wygląd wciąż jest świeży i spełnia aktualne trendy. Jakby nie patrzeć, faktycznie nie widać przestarzałych rozwiązań. To wciąż aluminiowa konstrukcja, która jest świetnie spasowana, prosta i dobrze wykończona. Ostatni punkt naprawdę warto docenić, bo nie ma żadnego lepu na zabrudzenia. Jeżeli już pojawią się jakieś smugi, to wystarczy raz je przetrzeć i od razu znikają.

Prostotę wyglądu można doceniać teoretycznie na każdym kroku. Pokrywa zawiera wyłącznie wyżłobione logo producenta, które być może nie jest najmniejsze w stosunku do ogólnych wymiarów, ale nie kłuje to w oczy. Cała powierzchnia jest tylko minimalnie zakrzywiona przy krawędziach.

Od spodu dzieje się nieco więcej. Samo zakrzywienie jest bardziej zauważalne, co ułatwia podnoszenie laptopa. Zauważymy także śruby i dwa wycięcia – od góry dla zawiasu i systemu chłodzenia, a od spodu dla prostoty otwierania pokrywy. Do tego dołóżmy spore maskownice głośników po bokach i cztery, dosyć twarde nóżki, które nie są rewelacyjne, ale w codziennym użytkowaniu ciężko się do nich przyczepić.

Po otwarciu pokrywy kontynuujemy te same zalety – prostota i wygoda

Jak już wiecie, Huawei MateBook X Pro (2021) oferuje szeroki zawias dla pokrywy. Jest on bardzo sztywny, więc blokada ekranu w konkretnej pozycji nie stanowi żadnego problemu. Zakres jego pracy także powinien wystarczyć potencjalnym użytkownikom. Co ważne – chłodzenie laptopa jest wydajne dopiero w momencie otworzenia sprzętu. Wtedy odsłaniamy wyloty powietrza, więc lepiej nie zamykać pokrywy, zostawiając MateBooka pod obciążeniem.

Oczywiście jedną z kluczowych cech dzisiejszych, topowych ultrabooków są bardzo cienkie ramki wokół wyświetlacza. Tak też jest w propozycji od Huawei. Płaska tafla szkła wygląda elegancko. Próżno szukać jakiegokolwiek dodatkowego elementu na tej powierzchni – poza ekranem dojrzymy jedynie logo firmy. Ok, ale jak się naprawdę przyjrzymy, to w lewym dolnym rogu kryje się czujnik światła odpowiedzialny za jasność ekranu i aktywowanie podświetlania klawiatury. Do tego nie zapominajmy o panelu dotykowym, który można pochwalić za precyzję, poprawną obsługę gestów i ogólną wygodę użytkowania. Ta zaleta łączy się z omówionym już, sztywnym zawiasem, który nie poddaje się podczas pracy z samym ekranem.

Wygodna klawiatura z kamerą, niezłe głośniki i touchpad z systemem haptycznym

Przechodzimy na palmrest i zacznijmy od góry. Firma wyróżniła włącznik laptopa, w którym zespolony został czytnik linii papilarnych. Działa on błyskawicznie i pewnie, więc odblokowywanie sprzętu nie stanowi żadnego problemu. Zanim przejdziemy do klawiatury, to po bokach dojrzymy kolejne maskownice głośników. Namierzając komplet źródeł dźwięku, możemy w końcu je ocenić. Jak zaznaczyłem w nagłówku, są one niezłe, donośne, ale na pewno nie rzuciły mnie na kolana. Jakość dźwięku jest w porządku. Doszukamy się nawet niskich tonów, choć są one dosyć cienkie.

Czy już czas na klawiaturę? Prawie, bo spójrzmy na klawisz, który kryje się pomiędzy F6 i F7. Jest to charakterystyczna dla laptopów Huawei ukryta kamera. Pod względem prywatności jest to świetne rozwiązanie. Jakość obrazu też uznajmy za poprawną. Problemem jest oczywiście kąt patrzenia – widok będzie skierowany na nasze dziurki w nosie. Pod warunkiem, że wcześniej go nie zasłonimy palcami podczas pisania na klawiaturze.

Ok, ale teraz już naprawdę czas na klawiaturę. W gruncie rzeczy nie mogę się do niej przyczepić, bo jest bardzo wygodna. Skok klawiszy jest odpowiednio głęboki i bardzo łatwo wyczuwalny. Automatyczne podświetlenie jest dosyć wygodne i jeśli mam się czepiać, to siłą rzeczy trzeba przyzwyczaić się do zespolonych przycisków kierunkowych.

Tymczasem touchpad początkowo wymaga przyzwyczajenia, a na pewno dostosowania ustawień. Huawei MateBook X Pro (2021) został wyposażony w gładzik z systemem haptycznym. Tym samym to wibracje informują nas o wciśnięciu, bo sam panel się nie rusza. Zarówno siłę wibracji, jak i czułość nacisku możemy regulować, więc potencjalne, początkowe przerażenie szybko możemy wycofać. Ostatecznie touchpad recenzowanego laptopa jest przyjemny w użytku – odpowiednio gładki, o dużej powierzchni i z poprawnym rozpoznawaniem gestów.

Krawędzie skrywają zaskakująco wiele elementów

Ultrabooki skrywają coraz mniej złączy na krawędziach, więc już po omówieniu specyfikacji wiecie, że MateBook X Pro (2021) nie wprowadza wielkich rewolucji w tej materii, ale na pewno nie ma tragedii. Ich rozłożenie przedstawia się następująco:

  • lewa strona: 2x USB-C, gniazdo słuchawkowe Jack 3,5 mm
  • prawa strona: USB-A
  • front: dwa mikrofony we wcięciu

Huawei ma dosyć specyficzne podejście do wideorozmów. Firma ewidentnie przekłada design ponad wygodę w tej materii. Trzeba przyzwyczaić się do specyficznej kamery, ale też mikrofonów, które można bardzo łatwo zakryć. Siłą rzeczy nie zbierają one najlepiej dźwięku wokół całego laptopa – skupiają się wyłącznie na użytkowniku i przy tym założeniu radzą sobie w porządku.

Wyświetlacz i jakość obrazu

huawei matebook x pro recenzja test

Podobnie jak budowa MateBook X Pro nie zmieniła się od lat, tak samo użytkownicy wciąż obserwują dokładnie ten sam wyświetlacz. Mimo wszystko w tej kwestii nie pojawiają się rewolucje raz na rok, więc wciąż nie można się do niego przyczepić. Ekran recenzowanego laptopa nadal przyciąga oko swoim wysokim kontrastem, wysoką jasnością (bez zauważalnych plam lub przecieków) i świetną reprodukcją barw po wyjęciu z pudełka. Oczywiście wspomniałem, że nie pojawiają się rewolucje, ale nowe trendy już tak – nawiązuję w tym wypadku do wyższej częstotliwości odświeżania obrazu. Tu MateBook X Pro (2021) pozostaje niewzruszony i stawia na 60 Hz.

Akumulator – czas pracy i ładowania

huawei matebook x pro recenzja test

Huawei udało się zmieścić całkiem duże ogniwo w smukłej obudowie. Łącząc to z energooszczędnymi podzespołami i automatyczną regulacją jasności, uzyskujemy niezłe wyniki pracy na jednym ładowaniu. Bez problemu byłem w stanie przeglądać Sieć (kilka kart jednocześnie) przez około 11 godzin. Podobne wyniki osiągałem podczas oglądania filmów. Nawet 3 godziny pracy na pełnych obrotach to świetny rezultat, więc MateBook X Pro (2021) sprawdza się w tej kategorii bardzo dobrze. Tak samo odbieram czas ładowania, bo wystarczy spędzić 1,5 godziny pod ładowarką, aby w pełni zregenerować akumulator.

Oprogramowanie i wydajność

huawei matebook x pro recenzja test

Z jednej strony Huawei stawia na prostotę, gdy spojrzymy na dodatkowe oprogramowanie, ale z drugiej jest ono odpowiednio dopracowane i skondensowane. Oprócz dodatkowych aplikacji do obsługi touchpada lub dźwięku pojawia się PC Manager, czyli centrum zarządzania laptopem. Wraz z rozbudowanym trayem (powiadomienia, skróty do dokumentów, rozbudowany schowek) otrzymujemy czytelną i bez zbędnych udziwnień aplikację do aktualizowania oprogramowania oraz badania stanu sprzętu. Nie brakuje też zestawu porad i informacji o egzemplarzu.

Mimo wszystko najważniejszą funkcją jest współpraca wieloekranowa (Multi-screen Collaboration) ze sprzętem z EMUI. Wystarczy zbliżyć go do gładzika, w którym zespolono moduł NFC i w ten sposób już możemy w pełni sterować urządzeniem mobilnym z poziomu laptopa. Działa to tak prosto i skutecznie, że naprawdę można tęsknić za tą funkcją, gdy jej zabraknie.

Głośność i temperatury

Ultrabooki z natury należą do urządzeń, które mają wyglądać, a nie krzyczeć. Tym samym systemy chłodzenia, które najczęściej pojawiają się w tego typu sprzęcie, nie są głośne. Tak też jest z MateBook X Pro (2021). Podczas codziennego użytkowania laptop jest praktycznie niesłyszalny i co najwyżej delikatnie szumi, zlewając się z tłem. Dopiero pod maksymalnym obciążeniem słychać wentylatory. Najwyższe natężenie dźwięku, które udało mi się zmierzyć, wyniosło 39 dB. Niemniej w ramach codziennego użytkowania system chłodzenia nigdy nie rozkręcał się do takich wartości – także podczas przetwarzania bardziej wymagających procesów.

Czy cicha praca przekłada się na podwyższoną temperaturę? Nie do końca. Przede wszystkim MateBook X Pro (2021) nie jest sprzętem dla graczy, więc użytkownicy stosunkowo rzadko będą korzystać z jego pełnej mocy. Niemniej jeśli już się na to zdecydują, to główny obszar ciepła zlokalizowany jest w górnej części obudowy, nad klawiaturą i osiąga około 40-42 stopni Celsjusza. Podczas normalnej pracy temperatury nie przekraczają 30 stopni Celsjusza.

Wydajność i benchmarki

Chwilę wcześniej zaznaczyłem, że MateBook X Pro nie jest sprzętem dla graczy, więc… nie należy spodziewać się rewelacji w benchmarkach. Oczywiście laptop jest bardzo wydajny, jak na dzisiejsze standardy, choć Huawei musiał trochę pozmieniać w zarządzeniu procesora, gdyż ten nie osiąga tak dobrych wyników co w przypadku innych modeli z tą samą jednostką. Naturalnie celem takiego zabiegu było zadbanie o niższe temperatury pracy, więc stosunkowo szybko spada częstotliwość rdzeni (thermal throttling). Mimo wszystko chcemy uruchomić gry i możemy to zrobić, choć bez dedykowanego układu graficznego nie należy spodziewać się cudów. Niemniej Iris Xe nie ma problemów, aby w niższej rozdzielczości uruchomić GTA V lub Wiedźmina 3 na średnich ustawieniach. Za to na pewno docenimy bardzo szybki dysk SSD, choć firma jeszcze nie zdecydowała się na wprowadzenie standardu PCIe 4.0.

Recenzja Huawei MateBook X Pro (2021) – podsumowanie

huawei matebook x pro recenzja test

Huawei MateBook X Pro (2021) kontynuuje udaną linię topowych ultrabooków firmy. Po teście MateBooka D16 spodziewałem się, że kolejnym krokiem producenta będzie wprowadzenie czegoś z najwyższej półki i nie zawiodłem się w żadnym wypadku. Otrzymujemy sprawdzoną, naprawdę dobrą konstrukcję – budowa stoi na najwyższym poziomie, wyświetlacz z panelem dotykowym oraz niezłymi głośnikami sprawdzają się świetnie w multimediach. Do tego dokładamy wygodną klawiaturę i przyjemny w obsłudze touchpad oraz długi czas pracy, aby ostatecznie otrzymać świetną maszynę do pracy na co dzień. Szkoda tylko, że w tym wszystkim zabrakło tradycyjnie rozmieszczonych kamer i mikrofonów.

Łukasz Pająk

Wieczny student informatyki, ale już magister inżynier, niedoszły żołnierz, pasjonat mobilnych technologii, motoryzacji i broni, jeden z nielicznych fanów polskiej koszykówki.

Sprawdź najnowsze recenzje