hp reverb g2 recenzja test

[Recenzja] HP Reverb G2 – zdecydowana czołówka wśród gogli VR

Łukasz Pająk Recenzje 2021-04-04

Co prawda wirtualna rzeczywistość już praktycznie zniknęła ze świata smartfonów, ale sama gałąź rynku coraz wyraźniej się rozwija. Pojawiają się kolejne interesujące i przede wszystkim pełnometrażowe produkcje, które zachęcają do spędzania czasu w VR. Tym sposobem nie dziwi fakt, że coraz więcej firm chce zaistnieć ze swoimi propozycjami – czy to właśnie w kontekście oprogramowania, czy też sprzętu. Zapowiedziana wczoraj – w ramach testu HP Omen 15 – recenzja HP Reverb G2 jest tego ciekawym przykładem. Tym samym zobaczmy, co potrafią jedne z najlepszych gogle VR – serdecznie zapraszam do zapoznania się z tym sprzętem.

Zalety

  • Obraz świetnej jakości – ostry jak żyleta i odpowiednio płynny
  • Świetny obraz uzupełnia bardzo dobry dźwięk z głośników
  • Bajecznie prosta konfiguracja
  • Wygoda użytkowania i stosunkowo szeroki zakres regulacji wszelkich mocowań

Wady

  • Trzeba przyzwyczaić się do gąszczu kabli
  • W tej cenie oczekiwałbym lepszego wykonania kontrolerów

Recenzja HP Reverb G2 w trzech zdaniach podsumowania

Powiedzmy sobie to szczerze – HP Reverb G2 dają ogromną frajdę w wirtualnej rzeczywistości za sprawą świetnych i lekkich gogli (na plus ekrany, soczewki, mocowania, głośniki). Nieco gorzej w tym zestawieniu wypadają kontrolery, ale można się do nich przyzwyczaić. Z kolei trzeba przełknąć dosyć wysoką cenę i walkę z kablami.

hp reverb g2 recenzja test
  • Zestaw 9
  • Budowa 8
  • Specyfikacja techniczna 9
  • Wrażenia z użytkowania 9

Ogólna ocena

8.8/10

Zestaw, specyfikacja techniczna i cena HP Reverb G2

hp reverb g2 recenzja test

Recenzowany sprzęt otrzymujemy w dosyć dużym pudle, które skrywa w sobie dobrze rozmieszczone elementy zestawu. Warstwowa konstrukcja pozwala nam odkrywać kolejno same gogle, niżej kontrolery, a w dodatkowych dwóch kartonach okablowanie i wszelką papierkologię. Zarówno gogle, jak i kontrolery są zabezpieczone przyjemnym w dotyku materiałem. Na zestaw kabli składa się główny, 6-metrowy przewód od gogli (wydłużony DisplayPort), który po drodze rozdziela się na USB-C i kolejny DisplayPort. Do samego rozdzielacza podłączamy jeszcze klasyczny zasilacz HP, z którym mogliśmy się spotykać w przypadku starszych laptopów, o mocy 45 W. Ostatnimi elementami okablowania są przejściówki: DisplayPort – Mini DisplayPort i USB-C – USB-A.

Nie przegap
Polsat Box Go i Polsat Go — nie wiesz, na co się zdecydować? Podpowiadamy!
polsat box go grupa plus roznice

Cena nie należy do najniższych, a to może być dopiero początek wydatków

Na pewno HP Reverb G2 nie jest najtańszym zestawem gogli wirtualnej rzeczywistości. Mimo że recenzowany zestaw debiutował na rynku pod koniec ubiegłego roku, to wciąż trzyma wysoką cenę, która wynosi około 3200 złotych. Niemniej od czasu do czasu pojawiają się promocje, które pozwalają kupić bohatera tego testu za mniej niż 3000 złotych. Zobaczmy, co otrzymujemy w zamian:

  • 2x 2,89-calowe wyświetlacze (1 na oko):
    • rozdzielczość: 2160×2160 (w sumie 4320×2160)
    • pole widzenia: 114 stopni
    • częstotliwość odświeżania obrazu: 90 Hz
    • rozstaw: 64 mm (regulacja +/- 4 mm)
  • 6DOF
    • żyroskop i zestaw kamer do monitorowania otoczenia
  • wbudowane głośniki
  • DisplayPort 1.3
  • wymiary: 84 x 186 x 75 mm
  • waga: 550 g
  • 2 kontrolery ruchowe
    • zasilanie: 2x AA (na 1 kontroler)

Szczególnie godne uznania w propozycji HP są wyświetlacze – tak wysoka rozdzielczość zastosowanych ekranów nie jest czymś oczywistym. Z drugiej strony wymaga ona odpowiednio mocnego sprzętu, aby zaoferować jakość rozgrywki na zadowalającym poziomie.

Wymagania sprzętowe dla HP Reverb G2

HP nie do końca precyzuje, jakie dokładnie procesory są wymagane do działania gogli, więc należy polegać na następujących informacjach:

  • procesor: Intel Core i5 lub i7, Xeon E3-1240 v5, AMD Ryzen 5
  • 8 GB RAM (zalecane 16 GB)
  • wyjście DisplayPort 1.3
  • złącze USB 3.0 (najlepiej typu C)
  • Windows 10 w wydaniu z maja 2019 lub nowszy
  • układ graficzny kompatybilny z DirectX 12

Rozszerzając ostatni punkt, jeśli chcemy działać w HP Reverb G2 w pełnej rozdzielczości, to musimy posiadać jedną z następujących jednostek:

  • GTX 10xx:
    • NVIDIA GeForce GTX 1080, NVIDIA GeForce GTX 1080 Ti
  • RTX 20xx:
    • NVIDIA GeForce RTX 2060 SUPER, NVIDIA GeForce RTX 2070, NVIDIA GeForce RTX 2070 SUPER, NVIDIA GeForce RTX 2080, NVIDIA GeForce RTX 2080 SUPER, NVIDIA GeForce 2080 Ti
  • RTX 30xx:
    • NVIDIA GeForce RTX 3070, NVIDIA GeForce RTX 3080, NVIDIA GeForce RTX 3090
  • AMD Radeon RX 5700, AMD Radeon RX 5700 XT, AMD Radeon 7, AMD Radeon RX 6800 XT, AMD Radeon RX 6900 XT

W przypadku, gdy zadowoli nas połowa obsługiwanej rozdzielczości (nie zalecam), to wystarczy:

  • NVIDIA GeForce GTX 1060, NVIDIA GeForce GTX 1660, NVIDIA GeForce GTX 1660ti, NVIDIA GeForce GTX 1070
  • NVIDIA GeForce RTX 2060
  • AMD Radeon RX 580, AMD Radeon RX 5500XT, AMD Radeon RX 590, AMD Radeon RX 5600 XT, AMD Radeon RX Vega 56, AMD Radeon RX Vega 64

Budowa i jakość wykonania

hp reverb g2 recenzja test

W wirtualnej rzeczywistości najważniejsze jest to, aby oddać możliwie pełną immersję doznań. Dlatego wszelkie podzespoły muszą być lekkie, aby nic nie ciążyło nam na głowie i w rękach. W ten sposób porzucamy kwestie wykonania premium – musimy postawić na tworzywa sztuczne. W przypadku gogli jest on bardzo dobrej jakości. Całość jest należycie dopracowana i spasowana, więc wszelkie kompromisy, które musiało HP podjąć w celu uzyskania niskiej wagi, ewidentnie się opłacały.

Główna część gogli wyróżnia się logiem i zestawem kamer, które śledzą nasze otoczenie i kontrolery. W przypadku tych ostatnich już mogę zaznaczyć, że szkoda, iż firma nie pomyślała o dodatkowych czujnikach od dołu. Wtedy nie musielibyśmy pamiętać, żeby kontrolery były zawsze w naszym polu widzenia. Niemniej do tego jeszcze wrócimy. Za to od spodu znalazły się płynna regulacja rozstawienia soczewek oraz dwa mikrofony. Po bokach naturalnie musiały pojawić się mocowania do ramion uchwytów na głowę.

Od strony soczewek wita nas zdejmowana (na odpowiednio mocne magnesy) forma, którą przykładamy do twarzy. Wykończona miękką pianką pozwala dokładnie i pewnie zakryć wszelkie światło z zewnątrz, przy tym zapewniając odpowiedni przepływ powietrza. Dlaczego jest zdejmowana? Między innymi ułatwia to ewentualną, późniejszą wymianę po zużyciu, ale przede wszystkim odsłania nam się złącze DisplayPort. W tym miejscu swój początek ma całe okablowanie.

Komfort użytkowa stoi na wysokim poziomie

Płynnie przechodzimy do samego zakładania i poszczególnych mocowań. HP stawia na mocne rzepy oraz prowadnice, co w sumie daje ogromny zakres regulacji, więc praktycznie każda głowa powinna pewnie odnaleźć się z Reverb G2. W gruncie rzeczy regulujemy długość bocznych ramion i paska, który przechodzi nam przez czubek głowy. Prosto, ale jakże skutecznie. Za docisk od tyłu dba konstrukcja podobna do tej, która oddziela nas od soczewek. Tym samym mamy do czynienia z plastikowym stelażem, do którego przyklejono tę samą, miękką piankę. Znajduje się ona także na ramionach, więc praktycznie nic nam nie dokucza podczas użytkowania. Swoją drogą pianka może zostać zastąpiona ekoskórą, ale w moim przekonaniu lepiej wypada ten pierwszy materiał ze względu na przepływ powietrza.

Na ramionach znajdziemy jeszcze głośniki kierunkowe, które także otrzymały swoją regulację, więc nie ma problemów z odpowiednim dostosowaniem ich do naszych potrzeb. Początkowo byłem sceptycznie nastawiony do tego rozwiązania, ale szybko się przekonałem, że ich jakość dźwięku stoi na naprawdę wysokim poziomie. Oferują one całkiem szeroką scenę na czele z basem. Do tego są bardzo donośne, choć w górnych partiach słychać już drobną deformację wybranych częstotliwości. Naturalnie takie rozwiązanie sprawia, że wyciek dźwięku na zewnątrz jest nieunikniony. Dlatego w takich przypadkach żałuję, że firma nie dorzuciła obsługi klasycznych słuchawek. W tym wypadku już musimy postawić na bezprzewodowe rozwiązania.

Z kontrolerami już tak dobrze nie jest

Kontrolery nie są już tak dobrze wykonane, co same gogle. Plastik sprawia wrażenie taniego, aczkolwiek wytrzymałego, co też potwierdziły moje testy i różnorakie, przypadkowe uderzenia o twarde przeszkody. Mimo wszystko mógłby sprawiać on lepsze wrażenie w dotyku. O ile możemy skorzystać z pasków na nadgarstki, tak na szczęście kontrolery same w sobie są odpowiednio szorstkie i nie wypadają z dłoni. Przeciętne wrażenie robi jeszcze klapka na baterie, która obawiam się, że po dłuższym czasie straci swoją sztywność i będzie sama wysuwać się podczas użytkowania.

Całkiem nieźle wypadają za to analogi i spusty – ich ruchy są dosyć płytkie, ale bardzo precyzyjne. Dla równowagi przyciski mogłyby mieć lepiej wyczuwalny skok. Widoczne okręgi ze świetlnymi gwiazdami służą między innymi do rozpoznawania ich ruchów przez kamery w goglach.

Na końcu uporajmy się jeszcze z kablami

Z racji, że HP Reverb G2 to przewodowy zestaw gogli VR, to trzeba też się z nimi uporać. Możemy być na wygranej pozycji, jeśli złącze USB-C komputera, do którego podłączamy sprzęt, jest w stanie zasilić gogle. Wtedy odpada nam jeden zasilacz i końcówka od niego. Niemniej nadal trzeba podłączyć DisplayPort i właśnie USB-C. Oczywiście do samego zestawu prowadzi tylko jeden przewód, który jest dosyć elastyczny, więc możemy go odpowiednio wyprofilować.

O ile ułożenie kabli w pomieszczeniu, w którym chcecie przenosić się do wirtualnej rzeczywistości, jest bardzo indywidualną kwestią, tak niestety same gogle nie do końca pomagają. Jak udało mi się wyczytać w materiałach prasowych, z tyłu Reverb G2 powinien znaleźć się uchwyt do zamocowania kabla. Jednak jego jakość musiała być na tyle kiepska, że testowany przeze mnie zestaw miał tylko ślad po nim. Najzwyczajniej w świecie ten zaczep musiał się wcześniej ułamać.

Wrażenia z użytkowania

hp reverb g2 recenzja test

Wszystko podłączyliśmy, gogle wyregulowaliśmy, więc czas na pierwszą konfigurację. Jeśli spełniamy wszelkie wcześniejsze wymagania, to już po podłączeniu sprzętu do komputera powinna automatycznie uruchomić się aplikacja od Microsoftu – Windows Mixed Reality.

Przeprowadza nas ona przez cały proces ustawiania wirtualnych barier w pomieszczeniu, co działa później rewelacyjnie, bo w poszczególnych tytułach jesteśmy w stanie zobaczyć te ściany. Jedynie warto pamiętać, aby uwzględniać szerokość ramion przy ich budowaniu, co by później nie zderzać się z fizycznymi przeszkodami. Oczywiście mamy też możliwość wyboru obcowania z VR w pozycji siedzącej. Po całym procesie konfiguracji, który trwa zaledwie kilka minut, przechodzimy do domu nad klifem, będącym swego rodzaju centrum wirtualnej rzeczywistości od Microsoftu. Naturalnie możemy z jego poziomu uruchamiać wszystko, co związane z VR i sprawdza się to świetnie. Niemniej to część Windowsa, a my powinniśmy skupić się na samych goglach HP Reverb G2. Dlatego dodam jeszcze tylko, że nie ma problemu z jednoczesnym wyświetlaniem obrazu na komputerze w ramach podglądu. Jedynie trzeba liczyć się z tym, że nie będzie on równie płynny, co widok w goglach.

Rewelacyjna jakość obrazu

hp reverb g2 recenzja test

Tego nie da się inaczej opisać, jak w samych superlatywach. Jakość obrazu oferowana przez HP Reverb G2 jest wprost rewelacyjna. Wszystko jest niesamowicie ostre, co wynika nie tylko ze świetnych ekranów, ale także omówionego już, szerokiego systemu regulacji. Do tego dochodzi wysoka częstotliwość odświeżania obrazu. Tylko tutaj trzeba pamiętać o odpowiednio mocnym sprzęcie – w moim przypadku był to HP Omen 15, z którego pomocą nie zauważyłem dużych spadków liczby klatek na sekundę. Odpowiednio mocny sprzęt jest też istotny w kontekście pracy w pełnej rozdzielczości – to ona jest kluczową zaletą recenzowanego produktu. Nie jesteśmy w stanie liczyć pikseli lub denerwować się na smużenie obrazu. Jeśli miałbym się przyczepić, to jedynie w początkowym odczuciu rozpiętość obrazu wydawała się zbyt niska. Jednak po przyzwyczajeniu się do gogli, w ogóle przestałem zwracać na to uwagę.

Co też najważniejsze, praktycznie nikt z użytkujących HP Reverb G2 podczas moich testów nie narzekał na nudności lub inne problemy związane ściśle z oszukiwaniem mózgu i błędnika. Naturalnie jeśli gry i programy nie pozwalają na teleportację, a wymuszają chodzenie na żywo, to taki efekt może powstać, ale próżno tu upatrywać winy samych okularów. Trzeba zmienić aplikację lub zainwestować w dodatkowe akcesoria do wirtualnej rzeczywistości.

SteamVR, Windows Mixed Reality – wszystko działa, jak należy

hp reverb g2 recenzja test

Spotkałem się wcześniej z opiniami, że gogle VR mają problemy ze SteamVR. Jednak w moich poczynaniach nie zauważyłem niczego złego w takim połączeniu. Z racji kompatybilności usługi Valve z Windows Mixed Reality całość działa równie prosto i sprawnie. Dlatego nie miałem najmniejszych problemów z grami, które są dostępne na obu platformach (m.in. Superhot VR, Halo Recruit, Minecraft, Beat Saber, Assetto Corsa). Jeśli już na coś narzekałem, to wynikało to głównie z problemów z samymi aplikacjami, aniżeli oprogramowaniem pobocznym.

Na coś trzeba ponarzekać?

hp reverb g2 recenzja test

Oczywiście walka z kablami to bardziej cecha produktu, aniżeli wada, ale na pewno trzeba oddać, że plączące się pod nogami przewody nie są ani bezpieczne, ani wygodne. O to trzeba po prostu zadbać we własnym zakresie. Jedną z bolączek, którą zauważyłem, jest współpraca kontrolerów z goglami. Zaznaczałem to przy budowie i czas rozwinąć temat. Diody pośrednio informują okulary o ich położeniu, więc powinny być cały czas w zasięgu wzroku kamer. Jak już wiecie, te nie zostały rozmieszczone od spodu gogli, więc musimy pamiętać, aby ręce mieć wysunięte nieco przed siebie lub… nieco się zgarbić i pochylić głowę.

Ostatnim już punktem, na który mógłbym ponarzekać, to czas pracy kontrolerów. W moim przypadku postawiłem na stosunkowo świeże akumulatory, które ostatecznie musiałem ładować co około 6 godzin użytkowania. Niby nie brzmi to strasznie, bo nigdy na raz tyle nie spędzimy czasu w wirtualnej rzeczywistości, ale trzeba przyznać, że nie jest to rewelacyjni wynik.

Recenzja HP Reverb G2 – podsumowanie

hp reverb g2 recenzja test

Z HP Reverb G2 spędziłem wyjątkowo długo czasu, jak na standardowe redakcyjne testy i jeśli tylko bym mógł, to bardzo chętnie wydłużyłbym je o kolejne tygodnie. Nie ukrywam, że zabawa jest przednia i wszelkie nieścisłości, które gdzieś się pojawiają, można przeboleć lub ich efekt zminimalizować, np.: odpowiednio zadbać o poprowadzenie kabli. Mimo wszystko gdzieś z tyłu głowy mam, że nie jest to najtańszy zestaw VR na rynku, a do tego potrzebują one bardzo mocnego komputera, aby wykorzystać pełnię ich możliwości.

Łukasz Pająk

Wieczny student informatyki, ale już magister inżynier, niedoszły żołnierz, pasjonat mobilnych technologii, motoryzacji i broni, jeden z nielicznych fanów polskiej koszykówki.

Sprawdź najnowsze recenzje